Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- Cancer Cure

 
Witam na forum dyskusyjnym o mojej metodzie naturalnego uzdrawiania z wszelkich typów raka, artretyzmu, astmy, reumatoidalnego zapalenia stawów i AIDS - dr George E.Ashkar (USA)
FORUM » FORUM DYSKUSYJNE-ARCHIWUM » Mam raka piersi! »

Strony, które warto odwiedzić
Wszystkie fora czyta aktualnie 1 osób
» Dodaj swoją reklamę «
- r e k l a m a -

Ostatnia wiadomość w wątku: 2010-11-10 12:10:23 napisana przez ALPOL
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 233 wiadomości na 24 stronach [<<< 1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 24 >>>]
^duell
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 206
Ostatni post: 2010-08-13 01:15:47
GG: 5045361


Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. RE: Mam raka piersi!
2010-05-27 19:24:30 | URL: #
    > Ogólnie to wygląda tak.
> Zmiana hyperdensyjna (czyli tkanka która zakłóca
> sygnał rentgena lub USG) jest czymś co było i
> albo nie zostało zauważone lub powiększyło się po
> gwałtownej zmianie diety (i jest po prostu
> uszkodzoną nieprzerabiającą moczu tkanką –
> oni napisali że to angiolipoma czyli coś jak
> tłuszczak.
>
>
> Przyjmując dużo soków stymulujesz organizm do
> większego wydalania moczu i mocznika. Przy
> defektach w nerkach (a defektem jest niewielka
> zmiana 8 mm ) organizm, aby utrzymać na
> odpowiednim poziomie wydalanie moczu podwyższa
> ciśnienie krwi. To powoduje, że powstaje torbiel
> napełniona cieczą. Wewnątrz torbieli odbywa się
> szybki przyrost komórek, które po pewnym czasie
> zaczynają tworzyć ściankę z swoim układem
> moczowym i przerabia mocz. Po pewnym czasie
> torbiel ulega stwardnieniu i jej stan zostaje
> wyregulowany. Torbiel jest niewielka i
> standardowo po 10 miesiącach stan się jej
> reguluje oraz ona reguluje inny defekt z powodu,
> którego powstała. Dużo ludzi młodych szczególnie
> intensywnie uprawiających sport ma torbiele dużo
> większe od 2 do 5 cm ale u nich to wynika z tego
> że przy defekcie nerki jeszcze bardziej zasyfiają
> organizm wspomagaczami.
>

Bardzo dziękuję za tę wiadomość, jest trochę pocieszająca. Jutro ponawiam badania więc natychmiast napiszę co wyszło.
Czy potwierdzi się diagnoza czy nie?
Nie zastosowałam diety przed wczorajszym badaniem. Jutro jadę całkowicie na czczo i ... zobaczymy!


^brajan30
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 238
Ostatni post: 2010-11-18 18:42:57


Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Mam raka piersi!
2010-05-27 22:53:00 | URL: #
    Witam
Codziennie czytam forum Biosłone, gdyż uważam że jest tam kopalnia wiedzy, którą dopiero poznaję, akurat dziś znalazłem wypowiedż Pana Słoneckiego odnosnie raka, nawet mówi co on by zrobił gdyby zachorował na raka. Słonecki idzie w kierunku żywienia ketogeniczno-niskowęglowodanowego.
Tak się też zastanawiam dlaczego Słonecki nie napisał że zastosowałby oczyszczającego Gersona?
Ja to sobie tłumaczę tak:
Oczyszczanie usyskuje z mikstury i koktajlii błonnikowych, a "drugi front" ma w postaci żywienia ketogeniczno-niskowęglowodanowego.
podaje linki:
http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=7307.20
http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=4831.0

P.S: W wypowiedzi "Zibiego" dostrzegam błąd gdyż on pisze że nowotwór żywi się tylko glukozą pochodzącą z cukrów prostych rafinowanych.
Niestety tak nie jest, komórka nowotworowa "wychwyci" glukozę niezależnie z czego będzie ona pochodziła.

(2010-05-27 23:43:08) Wiadomość została zmodyfikowana
^essiac
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 276
Ostatni post: 2010-08-13 00:50:56


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: Mam raka piersi!
2010-05-28 05:10:52 | URL: #
    Ja bym zalecał dietę w chorobie nowotworowej, głównie na bazie żółtek jaj; mięso lekko strawne z ryby, kurczaka z pewnego źródła; warzywa gotowane (prócz marchwi i buraka), a potem wprowadzałbym łagodne przechodzenie do surowych, poprzez blanszowane.
Planowanie diety w chorobie nowotworowej zależy od tego, w jakim stadium jest rak; czy była chemio/radioterapia; czy mamy nadwagę, niedowagę; w jakim stopniu wyniszczenia jest organizm; itd.
W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że niektórzy terapeuci utożsamiają zastosowanie diety super niskowęglowodanowej w grzybicy, z leczeniem choroby nowotworowej (tak klasycznie postępują na medycznym forum - lekarza Andrzeja Janusa); jakby grzyb odżywiać się miał cukrem... Istotnie, należy unikać w pierwszych etapach różnych słodkości, aby ograniczyć przerost drożdżaka; głównie należy wyeliminować owe słodkości rafinowane; po ok. 3-4 tygodniach wprowadzać stopniowo owoce, które przecież nie są produktami rafinowanymi i nie obciążają neutralizacją organizmu, a nawet wręcz przeciwnie dostarczają organizmowi substancji odżywczych, wspomagając organizm w samonaprawie. Z powyższego wynika więc, że ograniczenie/eliminacja cukrów rafinowanych cukrów prostych ma uzasadnienie w chorobie nowotworowej, która jest stanem totalnego zaniedbania organizmu (grzybica pokazuje też pewien stan zaniedbania organizmu, ale chorobą nie jest), cukrzycy, otyłości, itp. Przy czym w chorobach wynikających z hiperinsulinemii należy również ograniczyć w pewnym stopniu cukry proste i niektóre węglowodany, zwłaszcza te o wysokim IG (tutaj może mieć zastosowanie dieta Montignacka).
"Nowotwór żywi się glukozą" - tak brzmi jedna z teorii medycznych i tutaj należy zaznaczyć, że to kolejny mit. Jak wspominałem wcześniej można go "dożywić", ale cukrami prostymi rafinowanymi, czyli toksycznymi, zakwaszającymi dodatkowo, i tak już zakwaszone środowisko, w którym żyje rak. Można w niektórych przypadkach u chorujących na raka, w początkowym etapie skupić naszą uwagę na pewnej manipulacji zjadanymi węglowodanami. Ale to będzie dotyczyło chorych na raka i jednocześnie otyłych, dobrze odżywionych (ale nie po radio/chemioterapii). W związku z powyższym, na początku diety należy podejść do tematu indywidualnie i ustalić dzienną dawkę węglowodanów do ok. 30 g. W tym celu należałoby się zaopatrzyć w "paski ketonowe", jak dla cukrzyków. Wskaźnik barwnikowy powinien wskazywać tylko na jeden "krzyżyk", (+); jeśli wskaźnik pokazuje większą ilość ciał ketonowych, to należy choremu zwiększyć pulę dzienną węglowodanów o ok. 10 - 20 g/ dobę. W tym samym czasie możemy zwiększyć ilość żółtek w diecie, nawet do ok. 10. sztuk/dobę, co będzie stanowiło ok. 35 g białka o najwyższej jakości biologicznej. Zaznaczam, że zbyt duża ilość białka, i to słabej jakości, może bardziej obciążyć organizm związkami azotowymi, toksycznymi oraz organizm nadwyżki białka będzie przerabiał na glukozę, również obciążając organizm, bo w specjalnym cyklu metabolicznym, w związku z czym dalej będziemy wzmacniać raka, a osłabiać organizm chorego. Ewentualną resztę białka dowozimy z mięsa, ryb, orzechów, nasion w koktajlach. Tłuszcze w diecie, to zwykle przewaga NNKT nad twardymi, ale w skojarzeniu z surówkami. Ów wstępny okres może trwać do ok. 4. tygodni celem przejścia organizmu na tzw. spalanie wewnętrzne (podobnie jak w GBG wg Mistrza), zmianę metabolizmu chorego oraz "nauczenie" organizmu efektywnego spalania tłuszczy, jeśli chory wcześniej preferował model żywienia wysokowęglowodanowy, czy też "korytkowy", gdzie głównym źródłem energii była glukoza. W owym okresie następuje przyspieszony metabolizm u chorego i spadek masy ciała, głównie spalanie tkanki tłuszczowej (magazyn toksyn), ale częściowo i mięśniowej również. Organizm scukrza też zdefektowane białko - "śmieć".
Następny etap należy rozpocząć od podwyższenia proporcji B : T : W, w ten sposób, aby poprawić stan fizyczno - psychiczny chorego.
Podczas praktyki w Zduńskiej Woli, wspólnie z panem Janusem prowadziliśmy kilku chorych na raka; nie wiem, jaki jest ich dalszy los. W jednym jednak przypadku raka piersi u kobiety, który był złośliwym rakiem, wg pana Janusa nastąpiło całkowite wyleczenie. Kobieta ta poddała się terapii ("likwidacji"?) komórek rakowych na aparacie mora (tak wynikało z relacji tej kobiety); zażywała ona też TeGreen i chyba Reishi jako tzw. antyutleniacze; stosowała moje zalecenia dietetyczne (chyba III etapy...) oraz stosowała kąpiele solankowe. Nie muszę wspominać o zaletach lignanów zawartych w zmielonym siemieniu lnianym, w KB wg Mistrza, które mają właściwości antyrakowe i wspomagają organizm w usuwaniu komórek rakowych i quasi rakowych.
Z jej relacji wynikało, że dieta dr Budwig jej nie pomogła.


« Ostatnia zmiana: 04-02-2010, 14:49 wysłane przez Zibi » Zapisane


www.bioslone.pl




(2010-05-28 05:12:43) Wiadomość została zmodyfikowana
^essiac
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 276
Ostatni post: 2010-08-13 00:50:56


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: Mam raka piersi!
2010-05-28 05:18:49 | URL: #
    MISTRZ_BIOSLONE >PL
To prawda, że gdy już się pojawi ta straszna choroba, to nie ma jednej rady, ale, jak to mówią: tonący brzytwy się chwyta. Ale co z tego? Finał i tak zależy od sprawności systemu odpornościowego. Dlatego żadnych rad nie zamierzam udzielać. Powiem, co ja bym zrobił, gdyby zachorował na raka. Przede wszystkim nigdy, przenigdy nie poddałbym się żadnej chemio- czy radioterapii; nieludzkim metodom rodem z średniowiecza. To nie wchodzi w rachubę! Najprawdopodobniej nie szukałbym też wymyślnych terapii, których jest bez liku i każda ma być najskuteczniejsza (według jej autorów). Mając dzisiejszą wiedzę, najprawdopodobniej bazowałbym na koktajlach z błonnikiem, ale bez owoców, tylko na bazie warzyw, oraz Detoksie+ ewentualnie innym preparacie vilcacory. Raczej zrezygnowałbym z mięsa, choć to przyszłoby mi bardzo trudno. Inaczej mówiąc: postawiłbym na własny system odpornościowy, bo jemu ufam najbardziej. A jeśli Pan Bóg postanowiłby, że pora zejść z tego świata... No cóż... godna śmierć też jest czegoś warta.

^duell
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 206
Ostatni post: 2010-08-13 01:15:47
GG: 5045361


Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: Mam raka piersi!
2010-05-28 12:32:34 | URL: #
    Hurrrrra!!!!!!!! Podaję moje dzisiejsze wyniki: "..... Trzustka jednorodna, prawidłowej wielkości i echogeniczności. Węzły chłonne zaotrzewnowe niepowiększone. Śledziona prawidłowej wielkości i echogeniczności. Obie nerki prawidłowej wielkości i kształtu bez cech kamicy i zastoju moczu z prawidłową warstwą korową. Pola nadnerczowe obustronnie prawidłowe. Pęcherz moczowy słabo wypełniony. Przypęcherzowe odcinki moczowodów niewidoczne. Bez cech wolnego płynu w j. otrzewnej." !!!!!!!!!! I CO WY NA TO????? Pozdr. i czekam na opinię!!!!!!!!

^duell
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 206
Ostatni post: 2010-08-13 01:15:47
GG: 5045361


Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: Mam raka piersi!
2010-05-28 17:06:16 | URL: #
    Kilka miesięcy temu zdecydowałam się na bieżąco opisywać mój przypadek, ponieważ chciałam na bieżąco informować o mojej "walce z rakiem". Zdaję sobie sprawę, że jest to groźny i podstępny przeciwnik, ale ja też nie jestem słaba. Ja może mam jedną ogromną przewagę, on jest sam a ja mam wsparcie w mężu! Walczymy razem! Takie dni jak dzisiaj, dają mi siłę i potwierdzają słuszność wybranej drogi, a wszystkie pozytywne głosy są cenne, gdyż wiem, że nie robię tego bezpodstawnie. Ja do końca nie wiem, kto ma rację, ja czy medycyna konwencjonalna. Ona jest bezduszna i jak fabryka: ciapnąć i nafaszerować chemia, a czy to coś da czy szybciej wykończy - to już nie ich problem. Czy ktoś widział lekarza, który przejmuje się losem chorego? Chyba, że to ktoś z rodziny lub .... z lekarzy w "Leśnej Górze"! Normalnie to my sami musimy o siebie zadbać. To tak jak z ZUS-em, płać potworne pieniądze przez całe życie, a jak Ci na starość nie starcza, to powiedzą - było zbierać przez 50 lat, a teraz to żyj krótko, bo nie mamy pieniędzy dla emerytów. Nikogo nie obchodzi, że to z Twoich pieniędzy oni żyją, że budują piękne gmach z marmurami. Czy nas na to stać? Ja do tej pory WSZYSTKIE, dosłownie WSZYSTKIE badania robię prywatnie. Dlaczego? Ja muszę kontrolować na bieżąco, a sami Państwo wiecie, ile trzeba czekać na wizytę w przychodni. Moja znajoma w USA mająca taki sam przypadek jak ja, MUSI być u lekarza dwa razy w miesiącu i to nie jest Jej wybór czy dobra wola. Automatycznie jest zapisywana co dwa tygodnie, nawet jak nie chce. Ale lekarze robią to samo co u nas - nóż i chemia. To jest niezmienne. Ostatnio koresponduję z przesympatycznym młodym człowiekiem, który przeżył śmierć Matki, również chorej na raka. Walkę przegrali, ale Jego zainteresowanie tym tematem pozostało, a nawet wzrosło w miarę upływu czasu. Nie zamieszczał swoich opinii i doświadczeń, ale wczoraj uzyskałam Jego zgodę. Opracuję to i zamieszczę lada moment, jak zdążę jeszcze dzisiaj. Ku przestrodze wszystkich zdrowych i chorych. Jeszcze raz dziękuję za każdy głos, który podtrzymuje mnie na duchu!

^duell
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 206
Ostatni post: 2010-08-13 01:15:47
GG: 5045361


Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: Mam raka piersi!
2010-05-28 20:29:51 | URL: #
    Poniżej cytuję wiadomości, które otrzymuję prywatnie od mądrego i bardzo sympatycznego człowieka.

PIERWSZY E-MAIL:

Chcialem ten komentarz wkleic na forum ktore Pani zalozyla, ale z jakiegos powodu sie nie udaje. Dlatego pozwolilem sobie napisac do pani osobiscie.
Przedewszystkim chcialbym napisac ze ogromnie was wspieram w waszej walce. 3 lata temu na raka jajnika zmarla moja matka. Wowczas szukalem dla niej ratunku ale ilosc informacji o alternatywnych terpiach byla znikoma. Przy pomocy chemii udalo jej sie zatrzymac chorobe, tylko po to zeby zaraz po jej odstawieniu nastapila lawinowa wznowa z przerzutami. Potem nic nie pomagalo i tak historia sie skonczyla.
Jako ze zajmuje sie rynkami kapitalowymi, mialem tez stycznosc z branza farmaceutyczna, zaczalem dokladnie analizowac siec powiazan jakie tym biznesem steruja. I tu obrazek jest przerazajacy, a raczej PRZERAZAJACY. Z punktu widzenia firm farmaceutycznych zdrowy czlowiek jest absolutnie bezuzyteczny. Wiem ze wielu napisalo te slowa przedemna, sa cale ksiazki na ten temat. Jednak istota i sila dzialania tego mechanizmu przechodzi najsmielsze oczekiwania. Falszowane sa badania, dopuszczane do obrotu leki nieskuteczne lub wrecz szkodliwe, pacjentow sie nie leczy lecz uprawia, tak aby dawali najwieksza stope zwrotu dla akcjonariuszy tych firm.
W naszej cywilizacji na kazda dolegliwosc przepisywane sa prochy. Dla firm wazne jest aby byly to rzeczy opatentowane i raczej niesktueczne. Jesli sa skuteczne w walce z jedna dolegliwoscia, najlepiej aby powodowaly jakas inna, wtedy pacjent wraca. Tak wlasnie jest z przemyslem nowotworowym - w ciagu 50 lat badan najtezsze glowy tego swiata nie znalazly na to lekarstwa. To graniczy z cudem. Owszem, umiemy guza przygasic, ale powodujac rozpad calego organizmu, oraz zapotrzebowanie na dziesiatki preparatow wspomagajacych, wszystko refundowane z budzetow panstw, czytaj: naszych podatkow. To trafia w rece imperiow finansowych i tak sie biznes kreci.
Dlatego jeszcze raz chce wyrazic swoj podziw dla uporu jaki Pani, Pani Jolanto wykazuje w walce o swoje zdrowie i nie uginaniu sie klasycznie "wypranym" z samodzielnego myslenia lekarzom, ktorzy chetnie by cos wycieli albo przytruli. Nie sugeruje ze sa oni w jakims spisku. Jest to po prostu jedyna wiedza jaka mozna zdobyc ksztalcac sie w tym skorumpowanym przez wielki kapital systemie, bo to firmy finansuja badania kliniczne, a na ich wynikach budowane sa potem programy leczenia nauczane na powaznych uniwersytetach.

Jest tez kilka ciekawostek na ktore natrafilem i ktorymi chcialbym sie podzielic, moze cos z tego bedzie mialo wartosc dla Pani, lub dla kogos czytajacego to forum.

Pierwsza sprawa, to natknalem sie na szereg dokumentow i zapiskow na temat coraz bardziej glosnej substancji o nazwie amigdalina. Jest to obecna w przyrodzie (zaraz dopowiem gdzie), niepatentowalna substancja ktora wedlug niezaleznych (nie sponsorowanych przez wielka farmacje) wykazuje bardzo silne wlasnosci antyrakowe. Chemicznie amigdalina sklada sie z dwoch czastek glukozy, jednej czastki tzw. benzaldehydu oraz jednej czastki cyjanku. Te 4 czastki gdy sa polaczone razem, wykazuja znikoma aktywnosc chemiczna. Sam cyjanek jest silna trucizna, podobnie jak benzaldehyd. Z kolei cyjanek i benzaldehyd razem sa 100 razy bardziej trujace niz kazdy z osobna, z powodu zachodzacej synergi. I co ciekawe, w komorkach rakowych i praktycznie tylko w nich, jest wydzielany enzym ktory "rozpina" czasteczke amigdaliny, "wyjadajac" z niej glukoze, ktora komorki rakowe sie zywia. W tym momencie do nowototworowej komorki wydostaje sie cyjanek oraz benzaldehyd, mordujac ja na miejscu. Tak to w skrocie wyglada. Amigdalina jest obecna prawie we wszystkich gorzkich nasionach, w szczegolnosci pestkach moreli, brzoskwim, sliwek, wisni, jablek. Chodzi o jadro wewnatrz pestki, nie o jej drewniany pancerz oczywiscie. Znana jest rowniez pod nazwa witamina B-17, odkryta dawno temu, w latach 50 a w 70 zamieciona pod dywan przez wielka farmacje jako trucizna, wlasnie z powodu obecnosci cyjanku. Do teraz uczy sie dzieci ze pestki z jablek sa trujace. W ogromnych ilosciach byc moze tak. Jednak jedzac ich kilkanascie dziennie skutecznie "szczepimy" sie przed nowotworami. Jest o tym ksiazka pt. Swiat bez raka autorstwa Edwarda Griffina. Ew. jego wystapienie gdzie omawia swoja dzialanosc i wynik wieloletnich badan dziennikarskich na ten temat: http://www.youtube.com/watch?v=F2tAJC6GdGU

Druga rzecz, niezmiernie wazna. Zakladajac ze metaboliczna koncepcja raka jest prawdziwa (o co chodzi trzeba sie dowiedziec w tym linku, lub czytajac ksiazke), mierzenie rozmiarow guzow moze byc mocno wprowadzajace w blad. Koncepcja ta mowi ze w wiekszosci przypadkow tylko mala czesc guza jest faktycznie zlosliwa, tzn sklada sie z komorek mnozacych sie w sposob lawinowy i zagrazajacych zyciu. Reszta jest obojetna, stanowi na ogol jakas pochodna tkanki na ktorej guz sie umiejscowil. Nie ma jednak wlasciwosci rakowych, mimo ze w badaniach i przeswietleniach jest widoczna jako fragment guza. Dlatego 100% wyleczenie nie musi oznaczac 100% znikniecia guza i jest to blad metodycznie powielany przez wspolczesnych onkologow, ktorzy pala chemia tak dlugo az guz zniknie calkiem. Pomijajac juz fakt, ze chemia w pierwszej kolejnosci usuwa z guza wlasnie komorki obojetne, gdyz nowotworowe sa duzo bardziej na nia odporne. Dlatego mozna sobie wyobrazic chemiczne "zmniejszenie" guza w 80%, ktore w rzeczywistosci oznacza zostawienie 20% najgrozniejszej tkanki oraz ekstremalne oslabienie organizmu. Pisze o tym dlatego ze byc moze Pani terapia jest daleko bardziej zaawansowana i bliska zwyciestwa niz to wynika z USG i badania rozmiarow guzow. Guz moze pozostac w organizmie na wiele lat po calkowitym wyleczeniu i wchlaniac sie jak blizna, lub jak blizna pozostac. Jego obecnosc nie musi oznaczac raka, pod warunkiem ze nie zawiera komorek faktycznie nowotworowych.

Polecam doczytanie na wlasna reke. Amigdalina wystepuje pod nazwa Leatril (postac wyizolowana, skoncentrowana) lub witamina B-17. Wszystkie te hasla daja duzo wynikow w necie. I wazna rzecz - wszystkie oficjalne zrodla, tzn. zwiazane z agencjami rzadowymi i instytutami zdrowia twierdza zgodnie ze jest to oszustwo.

pozdrawiam i trzymam kciuki za wygrana walke, (imię i nazwisko usunęłam, ze względu na zachowanie anonimowości autora)





DRUGI E-MAIL:

............. Co do Pani prob z amigdalina, to faktycznie jest tak ze tabletki sa dosc obciazajace dla systemu trawiennego ze wzgledu na duza koncentracje czystej witaminy B17. Ta potrafi uwalniac sladowe ilosci cyjanku w jelitach, gdyz pewne procesy trawienne posluguja sie malenkimi ilosciami enzymow podobnych do tych "otwierajacych" w komorkach rakowych. Nasiona jednak, sa po pierwsze duzo tansze, a po drugie delikatniejsze i latwiej je rozsadnie dawkowac. Poza tym zawieraja mnostwo cennych mikroelementow i witamin z grupy B. Zeby nie byc goloslownym ja sam po smierci mojej mamy, po natrafieniu na informacje o B17 zrobilem na sobie doswiadczenia, zeby dowiedziec sie czy FDA faktycznie klamie odnosnie toksycznosci B17 jak przyjmowaly niezalezne zrodla, czy nie. Po prostu nie miescilo mi sie w glowie ze tak daleko posunelo sie lobby farmaceutyczne w USA. Z drugiej strony majac duzy kontakt z gieldami, rynkami finansowymi, jak rowniez w imie pamieci mojej mamy, chcialem to sprawdzic na sobie.
Obecnie sam jestem w stanie zjesc 80 pestek dziennie i nic mi z tego powodu nie jest. Zamierzam je zreszta jesc, gdyz po przestudiowaniu tematu wierze ze jest to skuteczna szczepionka na wszelkie mutacje. Tylko nie az w takich ilosciach Zgodnie ze skorumpowana przez lobby wielkiej farmacji, amerykanska agencja ds. norm zywienia (FDA) ktora zakazala pestek w USA chyba w 1995, powinienem po takim czyms 12 razy umrzec, bo na przestrzeni kilku dni tyle razy przekraczylem dawke smiertelna ))) Tak dla informacji odnosnie tego eksperymentu mam 36 lat i waze jakies 78kg - jako orientacja w dawkowaniu.
Do takich dawek dotarlem powoli, jakies 3-4 tygodnie zwiekszac, zaczynajac gdzies od 30 dziennie. Zeby ulatwic przyswajanie tego (nie musiec gryzc wszystkiego zebami, bo to duzo roboty przy takiej ilosci), dobrze dziala mlynek do kawy. Mieli sie ziarna, okolo 15-20 za jednym razem, az zupelnie zamienia sie w lepki proszek. To trzeba wyskrobac lyzeczka do filizanki, dolac wody, tylko tyle zeby sie zamienilo w zawiesine (na 1-2 lyki) i wypic. Potem szybko popic czysta woda, bo smak rewelacyjny nie jest. To mozna robic co 2-3 godziny, czyli jakies 4-5 razy dziennie. Skutecznie przyjmuje sie w ten sposob duza dawke, porownywalna z tabletkami, za ulamek tej ceny i bez drastycznych efektow. Kolejna rzecza na ktora natrafilem jest pasta z pestek, aplikowana miejscowo w rejonie guza, pod lekkim opatrunkiem. To juz wiem tylko z relacji netowych, ale sprobowac nie zaszkodzi. Tak samo zmielone pestki miesza sie z niewielka iloscia oleju lnianego (takiego jak w diecie dr. Budwig ktora tez jest bardzo ciekawa) i powstala gesta paste naklada w rejonie zmiany. Sam olej przywraca gospodarke energetyczna ciala (dr Budwig okladala obloznie chorych przescieradlami nasaczonymi tym olejem i nierzadko samo to przynosilo poprawe), a do spolki z amigdalina - wiadomo. Amigdalina w naturalny sposob obniza tez cisnienie krwi, co dla jednych jest dobre dla innych mniej. Ostatnia sprawa to najskuteczniejsze i najmniej objawow ubocznych maja zastrzyki z tej substancji. Najtrudniej je zdobyc i sa najdrozsze. Jednak jest wiele anglojezycznych relacji w sieci w ktorych podobnie jak Pani, ludzie dziela sie historiami kompletnych wyleczen, wylacznie przy uzyciu pestek polaczonych z mniej lub bardziej radykalna dieta.

Szalenie wazna rzecza jest wola, ma ogromny wplyw i chociaz tej Pani nie brakuje, to polecam ksiazke ktora naukowo wyjasnia jak to dziala. Ze wszechswiat jest jednoscia, polaczona szczegolnym polem, nieskonczenie szybko reagujacym na wszystko co sie w nim dzieje. Intencje, zamiary, zyczenia, mysli maja realny wplyw na to co nas spotyka. Tutaj link do tej ksiazki: http://www.dobreksiazki.pl/b12587-pole-w-poszukiwaniu-tajemniczej-sily-wszechsw iata.htm Jako ze moj ojciec jest wykladowca fizyki na uniwersytecie, zapewniam Pania ze to co w tej ksiazce jest napisane to nie zadne ezoteryczne banialuki, tylko faktycznie nauka obecnie zajmuje sie zrozumieniem naszego zwiazku z rzeczywistoscia i wiele odkryc na ten temat jest absolutnie rewolucyjnych (np. czas niekoniecznie musi plynac do przodu, rzeczy moga byc w kilku miejscach na raz, mozna widziec cudzymi oczami czy zmieniac sila woli wyniki prob losowych itd. To wszystko wynika z wlasciwosci materii a nie z czarow czy urojen)

Co do samych terapii, przemyslu i stopnia dezinformacji, to tak po prostu dziala kapitalizm. O tym bardzo duzo mowi Griffin w tej prezentacji, nie wiem czy obejrzala ja Pani, tam sa napisy po polsku, jej jest az 9 czesci, trzeba klikac kolejne linki z boku ekranu jak sie konczy kolejna. Wielki kapital znajduje taki punkt rownowagi w ktorym najwiecej zarabia. Z biegiem czasu jest w stanie wylobbowac w cholere wszelkie humanitarne regulacje, sfalszowac badania i stworzyc legislacje chroniaca jego interesy, wlacznie z zakazaniem pod byle pretekstem wszystkiego co im zagraza (stad w USA jest zakaz nie tylko sprzedawania pestek, ale nawet uprawy drzew gorzkich migdalow (!) ). Ale nie ma co sie poddawac temu terorowi, tylko oddolnie, dokladnie tak jak Pani robi, informowac ludzi o tym co jest mozliwe czy co pomaga a co nie. Laczyc sie w dobrej intencji, nie myslec o rzeczach zlych. Tylko tak mozna pokonac zarowno chorobe, jak i zmienic intencje wielkiej finansjery, bo w koncu na dobrych rzeczach tez moglaby zarabiac.

trzymam kciuki i zycze zdrowia, prosze tez przekazac moje wyrazy uznania dla Pani meza, to wielki czlowiek.
(podpis)



TRZECI E-MAIL:

Pani Jolu,

Oczywiscie, prosze swobodnie umiescic moje przemyslenia, ja nie bardzo mialem czas to zrobic bo jestem dosc mocno zajety. Jednak wolalbym zachowac anonimowosc, tzn. bez uzywania maila czy danych personalnych. Wynika to z mojej checi szerzenia tej wiedzy bez zadnych przesladowan ze strony moich bylych pracodawcow, jednego z wielkich koncernow farmaceutycznych. Od razu zastrzege tez ze wiedza ktora tu podaje nie pochodzi z mojej bylej pracy, lecz z moich wlasnych badan w tej dziedzinie. Nie mam rowniez wyksztalcenia w tym kierunku, bo pracujac w farmacji zajmowalem stanowiska zwiazane z oblsuga informatyczna, bazami danych, ewidencjonowaniem wynikow badan, jednak bez wnikania w ich zawartosc itp. Takze chce zeby bylo jasne jako kto wypowiadam sie w tych sprawach - zwykly czlowiek ktory straciwszy bliska osobe czul ze cos jest nie tak w sprawie terapii nowotworow, nie zaden ekspert w dziedzinie biochemii czy medycyny. To podejrzenie do spolki z moimi pozniejszymi dzialaniami na rynkach finansowych spowodowaly odkrycie calej tej paskudnej konspiracji.

Co do Pani badan, to mam nadzieje ze to nic powaznego. Ja w ogole troche wychodze z zalozenia ze wole nie wiedziec o tym co dokladnie gdzie mam w ciele. Owszem, wsluchiwac sie w organizm, jesli przeczuwam ze cos jest nie tak, dzialac aby to sie zmienilo, duzo wiedziec o zdrowiu i jak ono dziala. Ale ciagle badania itp. to zycie w ciaglym strachu ze a noz cos gdzies rosnie. Az wreszcie mozna to sobie urosnac od samego myslenia. Rozumiem doskonale ze Pani sytuacja jest inna, bo problem powstal i trzeba sobie z nim radzic. Ale strach jest bardzo zlym doradca. Tak czy inaczej, zycze sukcesu i radze naprawde przyjrzec sie tym pestkom, bo to jest bardzo silna trutka na komorki nowotworowe, prosta w dzialaniu, wytlumaczalna niezbyt skomplikowana reakcja chemiczna. Warto tez podczas jedzenia pestek jesc duzo swiezych ananasow - zawieraja enzymy rozpuszczajace bialka otaczajace zmiany nowotworowe. Bialka te chronia guza przed naszym wlasnym systemem odpornosciowym. Enzymy te sa podobne do tych ktore naturalnie produkuje trzustka i sa bardzo cenne w walce z ta choroba. Dlatego nie warto jesc miesa, gdyz wowczas organizm zuzywa wiecej trzustkowego enzymu na trawienie bialka w miesie. Wowczas we krwi nie ma go wystarczajacej ilosci aby rozpuscic bialka chroniace guza przed atakiem normalnego systemu odpornosciowego.

pozdrawiam mocno i prosze sie nie poddawac, bez wzgledu na badania.
(podpis usunięty)



CZWARTY E-MAIL (po dzisiejszych wynikach badań):

Brzmi jak "jest Pani zdrowa" Ja naprawde bym sie na Pani miejscu tak mocno nie martwil badaniami tylko robil wszystko co w Pani mocy zeby sobie pomoc, tak jak do teraz. Mocno sie trzeba wsluchiwac w organizm, on caly czas komunikuje czego mu potrzeba a czego nie. Czasem ma tez szkodliwe kaprysy, wtedy trzeba jak z dzieckiem, deliktanie ale stanowczo odmowic.
A same badania czesto pokazuja rozne rzeczy, na korzysc, na niekorzysc itp. Czesc z nich tez jest dosc szkodliwa, np. biopsja narusza guza i powoduje ze zaczyna sie on "goic" w miejscu uszkodzenia. Czesc komorek moze sie tez wtedy oderwac i spowodowac wtorne ognisko. Kolejne dosc grozne badanie to PET scan gdzie wypija sie jakies promieniotworcze swinstwo. Po kilku takich badaniach zdrowy czlowiek moze sie rozchorowac. Calkowicie bezpieczne jest USG i rezonans magnetyczny.
Wazne zebysmy trwali konskekwentnie na wybranej drodze i nie dali sie zmanipulowac czyjejs chciwosci, bo ta odbiera rozum.
powodzenia i milego w-endu
(podpis usunięty)




Babulla_
Użytkownik globalny

Napisanych postów: 90
Ostatni post: 2010-10-15 18:07:22


Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: Mam raka piersi!
2010-05-28 20:51:55 | URL: #
    Droga Jolu, jakie to piękne, ze ten młody chłopak (męzczyzna) ma tak analityczny umysł i głęboką swiadomość. To bardzo dodaje sił, by nie poddawać się i nadal stosować NIa i inne metody. Z serdecznymi ukłonami dla Twojego znajomego, Ula

^duell
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 206
Ostatni post: 2010-08-13 01:15:47
GG: 5045361


Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: Mam raka piersi!
2010-05-28 22:02:07 | URL: #
    Droga Ulu! Przemyślenia tego Pana uważałam za bardzo mądre i przydatne dla wielu osób, dlatego prosiłam o zgodę za zamieszczenie ich na publicznym Forum, aby każdy kto chce mógł się z nimi zapoznać!
Cieszę się, że tak samo myślisz! Pozdr. Jola

Babulla_ napisaďż˝/a:
> Droga Jolu, jakie to piękne, ze ten młody chłopak
> (męzczyzna) ma tak analityczny umysł i głęboką
> swiadomość. To bardzo dodaje sił, by nie poddawać
> się i nadal stosować NIa i inne metody. Z
> serdecznymi ukłonami dla Twojego znajomego, Ula


^SzaLeona
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 9
Ostatni post: 2010-08-04 15:01:54


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: Mam raka piersi!
2010-05-29 09:20:06 | URL: #
    Droga Duell

Niezmiernie się cieszę że wygrywasz walkę.
Bardzo przeżywałam twoje ostatnie złe USG. Jesteś osobą która wielu chorym pomaga w ich walce. To forum pomogło mi inaczej spojrzeć na zdrowie chorobę i na życie.


Bardzo ciekawe informacje od Twojego znajomego - dla ktorego rownież serdeczne pozdrowienia.

Wyświetlam 233 wiadomości na 24 stronach [<<< 1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 24 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 4989 wiadomości w 233 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się

 
Forum dyskusyjne obsługiwane przez
free4web.pl - Darmowe narzędzia dla webmastera