Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- Wróć do strony głównej serwisu Energia Reiki

 
Witamy na naszym forum. Zapraszamy do dyskusji!
Reiki » Forum ogólne » Reiki - zagrożenia? »

Strony, które warto odwiedzić
Serwis Ogłoszenia SerwisOgloszenia.pl to doskonała platforma reklamowa.
playfresh.net Katalog Artykułów, SEO, presell page, Reklama >>TO DZIAŁA <<
Wszystkie fora czyta aktualnie 159 osób
» Dodaj swoją reklamę «
- r e k l a m a -

Ostatnia wiadomość w wątku: 2010-03-11 12:54:29 napisana przez ~Mruu
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 20 wiadomości na 2 stronach [<<< 1 2 ]
armawir9
Użytkownik globalny

Napisanych postów: 55
Ostatni post: 2006-10-08 16:48:43
GG: 8008656


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2006-01-09 12:18:56 | URL: #
    popieram dwa poprzednie posty chociaz nie znam Leszka. uwazam że mówienie żle o innych nie bardzo pasuje do tego con odczuwamy jako "duch reiki", nie ma takliego pojęcia ale inaczej trudno by wyrazić to co chce powiedzieć


Oby to czego pragniemy było tym co jest nam potrzebne
Nikt33
Użytkownik globalny

Napisanych postów: 3
Ostatni post: 2006-01-10 11:44:55


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2006-01-10 11:44:55 | URL: #
    ReiKi nie można stosować będąc pod wpływem alkohlu lub osobie, będącej pod wpływem alkohlu lub innego środka odurzającego. Nie można też dawać ReiKi bez zgody zainteresowanej osoby (wyjątek jeśli osoba jest w śpiączce lub ratujesz życie).
To Energia Miłości i Światła - jest inteligentna od ludzi i nikomu nie zaszkodzi.
Co do wyrażania opini na temat innych osób : nie oceniaj, ucz się. Każdy ma tekiego Nauczyciela na jakiego zasługuje i jakiego potrzebuje do swojego dalszego rozwoju.Także i Ty jesteś Nauczycielem dla osoby inicjującej Cię...tak to jest każdy uczy się od każdego.


Om Sai Ram
armawir9
Użytkownik globalny

Napisanych postów: 55
Ostatni post: 2006-10-08 16:48:43
GG: 8008656


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2006-01-10 16:12:53 | URL: #
    osobiście zastąpił bym "nie można" na " Nie powinno się..." gdzyz z punktu technicznego jest to możliwe lecz w wiekszości przypadków jest bez sensowne, a świadomośc konsekwencji takich przekazów ... z resztą , to sa i tak sprawy marginalne, a nauzycielem jest kazdy to fakt


Oby to czego pragniemy było tym co jest nam potrzebne
Bodhisattva
Użytkownik globalny

Napisanych postów: 58
Ostatni post: 2007-04-27 11:30:41


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2006-01-14 13:01:34 | URL: #
    Można zrobić dla kochanej osoby jej ulubiony deser. Z pewnością będzie zadowolona i szczęśliwa. Choć jeśli to będzie taki deser, który trzeba szybko zjeść, warto by się zapytać Zosi, czy ma na niego chęć. DLaczego, szkoda by było, byśmy musieli go sami zjeść.
Czy gdy przekażę energię Reiki komuś bez pozwolenia - będzie to źle? Świadomy mistrz zauważy tylko, że nastąpi przekaz energii, być może powie nam jeszcze, że energia po nim tylko spłynie i nic więcej tam nie zdziała. Być może tak się stanie, ale na pewno nie stanie się nic złego! Tylko po co robić desery, jeśli potem nikt nie będzie miał na nie ochoty?
I kolejna sprawa, co do deseru sprawa jest oczywista. Co do Reiki - nigdy nie będziemy wiedzieć co się zdarzy, nawet wtedy, gdy odbiorca się na nią zgodzi i otworzy. Taki jest urok Reiki, Miłości, Akceptacji, Boskiej Siły. Czy to znaczy, że powinniśmy ja przekazywać wszędzie? A czy ja Wam mówię, byście to robili? Mówię jedynie, byście nie osądzali i nie porównywali innych do siebie. Bo osąd tym właśnie jest, po pierwsze jest osądzeniem, że inni są tacy sami jak my, oczywiście są tym samym, ale nie tacy sami, a po drugie osądzając innych osadzasz siebie samego, bo poprzez osąd zamykasz sobie drogę na ujrzenie prawdy, która być może przemieniła by Twoje własne serce.
Być mistrzem znaczy tylko to, kochać - znaczy wszystko.

~elun
Gość

5. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2006-01-27 23:19:16 | URL: #
    Witam. mam bardzo pilną sprawę i prosiłabym uprzejmie o szybką odpowiedź.
Bliska mi osoba nagle zaczęła odczuwać bóle dłoni promieniujace dalej, środkowy palec prawej dłoni jest siny, przypomina to trochę oparzenie i odczuwa ona tą rękę jakby "nie swoją". Wiem, że to niedokładne informacje ale nie widziałam tego na własne oczy.
Osoba ta uczęszcza do pewnego "znachora" przyjmującego w Skawie. To właśnie on powiedział, że dolegliwości są spowodowane przez bezpośredni kontakt (dotyk) osoby stosującej Reiki. Czy jest możliwe żeby Reiki zaszkodziło? Troszkę o tym poczytałam i podobno nie. Zanchor powiedział jeszcze, że gdyby później trafiła do niego z tą ręką to zostałoby jej jakieś półtora miesiąca życia! Trochę nie chce mi się w to wierzyć.
Z chorą ręką udała się do lekarza, który stwierdził, że to zapalenie ścięgien i polecił stosowanie maści...

Jeszcze raz bardzo proszę o szybką odpowiedź. Jezeli jest to możliwe to na mój e-mail: qqnia@tlen.pl

~kinga6
Gość

6. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2006-02-17 00:05:05 | URL: #
    czesc misia ucze sie reiki.Popieram twoje zdanie.Reiki to dobro,z ktorego nalezy sie cieszyc,idziekowac Bogu ze nas obdarzyl tym darem

~Beata-12
Gość

7. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2009-12-15 00:25:52 | URL: #
    Świadectwo
Moja historia zaczęła się kilka lat temu. Byłam w tedy bez pracy. W domu pojawiły się poważne problemy finansowe. Któregoś dnia przeczytałam w gazecie, że organizowane są kursy medycyny niekonwencjonalnej, przysposabiające do nowego zawodu. Pomyślałam, że nic nie szkodzi pójść tam i zobaczyć, o co chodzi, tym bardziej, że spotkanie było bezpłatne. Podczas spotkania przeprowadzono z kandydatami wstępne rozmowy i część osób zakwalifikowano na kurs, twierdząc, że posiadają wrodzone predyspozycje do leczenia innych energią. Wśród tych osób byłam również i ja. Trochę się zdziwiłam, ponieważ wydawało mi się, że albo ktoś posiada dany od Boga dar uzdrawiania, albo nie. Wątpiłam w to, że można taki dar wypracować. Jednak „specjaliści” twierdzili, iż tylko skłonności są naturalne, reszty trzeba się nauczyć. Przyjęłam, że mówili prawdę.

Kurs trwał kilka tygodni i szkolił przyszłych uzdrowicieli. Uczono nas jak pozyskiwać energię, jak ją przekazywać innym, w jaki sposób zabezpieczać się przed „negatywnymi energiami”. Trochę mnie niepokoiły te „złe” energie, ale wobec mojego nieutwierdzenia w wierze – przyjęłam zapewnienia wykładowców za dobrą monetę. Po zakończonym kursie podjęłam następne: kurs Reiki, kurs Energii Uniwersalnej, kurs Silvy, kurs ezoteryki i uzdrawiania kamieniami. Wszystkie wspomniane kursy miały szczytny cel – przygotowanie adeptów do niesienia pomocy ludziom chorym w sposób niekonwencjonalny. Mówiono nam, że jest rzeczą niehumanitarną nie używać otrzymanych od Boga zdolności, podczas gdy tylu ludzi choruje i umiera. Poza tym większość ludzi przychodzących na spotkania emanowała autentycznym pragnieniem służby innym, troską o losy świata, a co najważniejsze – obok codziennych medytacji prowadziła życie modlitwy i chodziła do kościoła, niektórzy uczestniczyli nawet w życiu sakramentalnym. Na kursach dużo mówiło się o Bogu, aniołach i modlitwie przed zabiegiem uzdrawiania.

Pamiętam jeden kurs, na którym śpiewaliśmy pieśń „Przyjdź Duchu Święty, ja pragnę...”. Zachwyciła mnie ta pieśń i odtąd codziennie ją śpiewałam, prosząc Ducha Świętego o prowadzenie. I prowadził... Wkrótce pojechałam na pielgrzymkę na Jasną Górę i oddałam Matce Najświętszej ten mój „ar uzdrawiania”. „Matko – modliłam się – Ty wiesz, że mam czyste intencje pomocy ludziom. Jeżeli jest to wolą Bożą, spraw, abym pomagała ludziom, żebym ich przyprowadzała do Twojego Syna”. Maryja, nasza Matka Niebieska, kocha i troszczy się o swoje dzieci. Pomogła i mnie. Po powrocie do domu rozpoczęłam pracę jako bioterapeutka w Ośrodku Medycyny Niekonwencjonalnej. Ku mojemu zdziwieniu, z wyjątkiem moich znajomych – praktycznie nikt nie zgłaszał się na zabiegi. U innych były tłumy, a u mnie nikt... Zaczęło mnie to zastanawiać. Czy za tym „nie stoi” Matka Boża? Może Bóg nie chce, abym się tym zajmowała? Zaczynałam mieć wątpliwości...

Latem wybrałam się na pielgrzymkę do San Giovanni Rotondo, na „rekolekcje” do ojca Pio. Traf chciał, że jechała ze mną była mistrzyni Reiki, którą Pan Jezus uwolnił z okultyzmu. Opowiadała mi o wielu chorobach, jakich ona i jej rodzina doświadczyła w wyniku praktyk uzdrowicielskich i świadczyła o działaniu Jezusa w jej życiu, odkąd rzuciła bioterapię.

Słuchałam jej zadziwiona i nawet kłóciłam się z nią po drodze, broniąc bioterapeutów. Czułam zamęt w głowie. Byłam wzburzona. Cały „mój świat” zaczął się chwiać w posadach. Po drodze do San Giovanni był postój w Sanktuarium Świętego Michała Archanioła w Monte Saint Angelo. Wiedziałam, że św. Michał jest naszym obrońcą przed złym duchem, dlatego w drodze do Sanktuarium zaczęłam gorąco się modlić do Jezusa – przez wstawiennictwo błogosławionego ojca Pio i św. Michała – aby postawił mnie w prawdzie, aby pokazał mi, co jest niedobrego w moim postępowaniu i uwolnił mnie od wpływów zła. Po długiej i żarliwej modlitwie nieoczekiwanie odczułam przenikające mnie ciepło i niezwykłą jasność umysłu. W miejsce zwątpienia i zamętu – do mojego serca wstąpiła całkowita pewność, że bioterapia i ezoteryka pochodzą od złego, a uprawianie ich jest ciężkim grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu. Od tego momentu miałam tylko jedno pragnienie: natychmiast się wyspowiadać. Ale jak znaleźć we włoskim kościele polskiego kapłana? Na szczęście Jezus jest miłosierny i nie ma dla Niego żadnych przeszkód, kiedy chce przyprowadzić do siebie zbłąkaną owieczkę.

Gdy tylko dotarliśmy na miejsce, okazało się, że właśnie przybyła tam inna pielgrzymka z Polski – z kapłanem. Przystąpiłam do spowiedzi. Skruszona, ze łzami w oczach prosiłam Boga o zmiłowanie i odpuszczenie mi tak wielkiej winy, jaką jest służenie siłom ciemności. Kiedy kapłan wypowiadał formułę odpuszczenia grzechów, poczułam się wolna i szczęśliwa. Odtąd gdzie tylko mogłam, świadczyłam, że tzw. „niekonwencjonalne metody uzdrawiania” to nic innego jak współpraca z szatanem w zniewalaniu niewinnych dusz.

Potem były jeszcze dwa lata, w czasie których uczestniczyłam w comiesięcznych mszach w intencji uzdrowienia w Łodzi, w rekolekcjach ignacjańskich w Wolborzu i innych. Pan Jezus w swojej miłości uwalniał mnie od skutków grzechu i uzdrawiał. Podczas jednych z rekolekcji prosiłam Go w modlitwie, aby odebrał mi ciepło, które odczuwałam w dłoniach po bioterapeutycznych kursach, jeśli ono nie pochodzi od Niego. W czasie adoracji Najświętszego Sakramentu kładliśmy dłonie na mszał, ofiarując się Jezusowi i składając przed Nim swoje prośby. Ja także z powyższą prośbą w sercu położyłam na mszale swoje dłonie. Po zakończeniu adoracji odczułam, że moje ręce stały się lodowate, jak przed kursami. W ten sposób Pan jeszcze raz potwierdził, że praktyki bioterapeutyczne nie są Boże. Jezus jest moim Panem!

Chciałabym ostrzec osoby, które z ciekawości wchodzą w praktyki okultystyczne lub korzystają z pomocy bioterapeutów, uzdrowicieli, wróżek, różdżkarzy lub homeopatii w celu wyzdrowienia lub złagodzenia objawów choroby. Są to bardzo groźne praktyki, które nie pozostają bez wpływu na całą rodzinę. Często osoby poddawane bioterapii zamierają duchowo. W domach zaczyna panować chaos, szerzą się kłótnie, niezgoda, rozbijają się małżeństwa; rodziny przestają chodzić do kościoła albo stają się „katolikami z przyzwyczajenia”. W ten sposób zrywa się osobowa więź z Jezusem. Z dnia na dzień rośnie w duszy człowieka pycha związana z poczuciem posiadania dostępu do większej wiedzy, powiększa się wyobcowanie wobec tych, którzy nie należą do „tego” świata, słabnie krytycyzm w stosunku do własnej osoby, na skutek czego bardzo trudno jest pomóc człowiekowi uwikłanemu w arkana wiedzy tajemnej i przekonać go, że błądzi. Jest to wynikiem działania złego ducha, który wchodzi do domu naszego serca pod płaszczykiem niekonwencjonalnej pomocy medycznej.

Nieprawdą jest, że osoby świadczące usługi bioterapeutyczne posiadają dar od Boga. Większość z nich otrzymuje pewne nienaturalne właściwości na skutek poddania się inicjacjom ezoterycznym i w swojej praktyce posługują się tajemnymi znakami „przywołującymi energię z kosmosu”. Po nawróceniu stało się dla mnie oczywiste, że nie są to żadne siły kosmosu, ale moce ciemności. „Uzdrowiciele” używają tych znaków podczas zabiegu, nie informując o tym swoich pacjentów. W ten sposób osoby poddawane zabiegom znajdują się pod silnym działaniem sił ciemności, które mogą łagodzić objawy choroby, ale w efekcie wzbudzają w organizmie inną patologię, nie mówiąc o duchowych skutkach związanych z szatanem. Wymaga to natychmiastowej spowiedzi i zerwania z tymi seansami, aby dokonało się uwolnienie mocą Pana Jezusa.

Nie mniej niebezpieczne jest noszenie wszelkiego rodzaju amuletów, „pierścieni Atlantów” czy stawianie Tarota. Często również szlachetne kamienie sprzedawane na giełdach kamieni poddawane są „magicznej obróbce” i napełniane „energią”, co sprawia, że nabierają mocy amuletu i niosą podobne zagrożenie ze strony sił ciemności. Znam co najmniej kilka osób, które musiały się poddać kilkumiesięcznym modlitwom z egzorcyzmem włącznie, aby móc uwolnić się od wpływów satanistycznych powstałych na skutek tych praktyk. Proces wychodzenia ze zniewolenia był bolesny i długotrwały. Czy musimy płacić aż tak wielką cenę za własną głupotę i niewierność Panu? Nie utrudniajmy sobie życia na własne życzenie. Zastanówmy się też nad sensem stosowania jogi czy Tai - Chi, pamiętając, że korzenie tych praktyk są ściśle związane z wyznawaniem kultu. Nijak nie da się pogodzić ćwiczeń oddających cześć „bogu słońcu” z wyznawaniem Jezusa Chrystusa jako swojego Pana – „Nie można dwóm panom służyć”.

Beata

© Szum z Nieba nr 53/2002



~Maxgrot
Gość

8. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2009-12-15 01:46:05 | URL: #
    Szukałem dziś materiałów na temat negatywnych działań Reiki i bioenergoterapi, to co znalazłem poraziło mnie. Przedstawiam jedną z wielu negatywnych opini jakie można znaleść w internecie na temat pod spodem zamieszczę linki do niektórych stron.

Było lato. Jeździłam do jednego z bioenergoterapeutów, który obiecywał, że mnie wyleczy: nie miałam wtedy pojęcia, jak złe jest to, w co się angażuję. W tym samym czasie w naszej wsi z domu do domu przekazywano sobie obraz Miłosierdzia Bożego. Kiedy przyjęliśmy ten obraz do naszego domu, wprost nie mogłam od niego odejść! Przepłakałam cały dzień i pytałam: "Jezu, dlaczego muszę tak cierpieć?!". Ten obraz zdziałał w moim życiu cuda. Parę dni po wizycie u bioenergoterapeuty zaczęłam miewać prawdziwe koszmary, śnił mi się diabeł, który się o mnie upominał, a także to, że przyjmowałam Komunię św. Zaczęłam się gorąco modlić na różańcu, odmawiałam też koronkę do Miłosierdzia Bożego. Nigdy więcej już nie pojechałam szukać pomocy u bioenergoterapeutów.
Pan Bóg zrobił generalne porządki w mojej głowie. Dziś wiem, że moja choroba jest ogromną łaską - ofiarowując swoje cierpienia Panu, mogę wymodlić wszystko, co jest zgodne z Jego wolą, i pomóc w ten sposób bardzo wielu ludziom.
Codziennie otrzymujemy wraz z mężem ogromną pomoc od ukochanego Boga. Doświadczamy bardzo intensywnie obecności Maryi Niepokalanej i Jezusa Miłosiernego w naszym życiu, w trakcie codziennych obowiązków. Koronka do Bożego Miłosierdzia o 15.00 to jest prawdziwa rozmowa z Bogiem, a słowa "Jezu, ufam Tobie", wypowiedziane z prawdziwą ufnością, sięgają nieba. Odkąd mój mąż i ja "postawiliśmy na Boga" i zawierzyliśmy Mu siebie samych i nasze rodziny, zaczęło się bardzo dobrze dziać w naszym domu. Kiedy jeszcze nie ufałam Bogu i szukałam pomocy u bioenergoterapeutów, od pierwszej wizyty wszystko zaczęło się walić, bez przerwy wybuchały jakieś kłótnie, nieporozumienia; mąż stracił pracę, nie można było związać końca z końcem. Teraz, kiedy obiecałam Jezusowi, że już nigdy nie będę szukać pomocy u bioenergoterapeutów, nie będę korzystała z usług wróżek, a wszystko zawierzę Jemu i Matce Bożej, mój mąż znalazł cudowną pracę, między nami panuje zgoda i omija nas wszelkie zło. Dziś wiem, że Jezus stoi obok mnie. Jeśli chodzi o cierpienie, to wprawdzie nadal choruję, ale mam do tego zupełnie inne podejście; czuję się wręcz wyróżniona przez Boga, bo zdołałam przyjąć Jego wolę i mogę teraz pomagać innym, ofiarowując za nich mój ból. Cierpienie łączy mnie z Chrystusem!

Loginy:

1.świadectwo byłego bioenergoterapeuty ---http://www.youtube.com/results?search_query=%C5%9Awiadectwo+by%C5%82ego+bioe nergoterapeuty&search_type=&aq=f

2.http://adonai.pl/zagrozenia/?id=1

3.http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php/wasze-swiadectwa-swiadectwa-66/398 -agnieszka-reiki

4.http://forum.wiara.pl/viewtopic.php?p=268225&sid=c25d40bdcd5885a36d2573cae91e 5f48

5.http://chomikuj.pl/ANETA_ANNA/zagro*c5*bcenia/Reiki

Znalazłem tego jeszcze więcej wystarczy w google wpisać „cała prawda o Reiki”
Problem w tym że moja mama zajmuje się Reiki i nie mam pomysłu jak jej wytłumaczyć czym to jest naprawdę, skoro nie znosi w tym temacie żadnego słowa krytyki.
Od samego początku czułem że to brzydko pachnie, moją czujność uśpił jednak fakt że w tych jej papierkach od reiki jest sporo różnych modlitw. Samego mnie namawiała na kurs, osobiście jednak doszedłem do wniosku że jeśli mam uzdrawiać lub być uzdrawianym przez Boga to chyba najprostszym i najlepszym narzędziem do tego jest modlitwa, a nie te zabawy z energiami czy wahadełkami. Jakoś mi jedno do drugiego zupełnie nie pasowało.
Ponadto doszedłem do wniosku że jest to kruchy lód, a pan Bóg gdyby chciał by ludzie się w to bawili to i w biblii znalazły by się wzmianki o takich sposobach. Ale w rozmowie z moją mamą wystarczy słowo krytyki w tym temacie, nawet delikatnej, a obraża się i przez trzy dni z nią słowa zamienić nie można. Na you tube znalazłem dopiero mrożące krew w żyłach wyznania egzorcystów o Reiki. Na początku myślałem że to być może dotyka tych którzy nieumiejętnie się tym posługują, nie odcinając się od złych energii czy nie blokując.
Ale czytając liczne wyznania zrozumiałem że złe efekty dotykają wszystkich tych najbardziej zaawansowanych, jak i ludzi pobożnych którzy się tym zajmują.
Nic innego mi nie pozostaje tylko, wydrukować choć część tego co znalazłem o reiki i dać mojej mamie, w końcu święta t chyba najlepszy czas na refleksję.




piotrgorski
Użytkownik globalny

Napisanych postów: 3
Ostatni post: 2010-01-19 18:33:47
GG: 101012


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2010-01-19 18:11:27 | URL: #
    Kochani, cieszę się, że na tym forum piszą różne osoby z różnymi poglądami na temat Reiki. Oczywiście nie będę polemizował z osobami które bardzo negatywnie wypowiadają się na temat Reiki gdyż każdy ma prawo mówienia co uważa i co czuje. Mam jednak nadzieję, że osoby krytykujące Reiki a w tym również byli praktycy wypowiadają na tym forum słowa idące tylko i wyłącznie w kierunku Prawdziwej Miłości - tego wszystkim Wam jak również sobie samemu życzę.

Kochani, i jeszcze jedno. Czy Reiki może zaszkodzić? Ja uważam, że Reiki w żaden sposób nie może nikomu zaszkodzić. Spotkałem się z różnymi opiniami, że nie wolno przekazywać Reiki tuz po złamaniu zanim lekarz nie nastawi kończyny czy też przy poważnym zranieniu gdyż Reiki bardzo mocno przyspiesza proces gojenia się. Chciałbym temu zaprzeczyć. Reiki nie jest w stanie tak mocno przyspieszyć procesu gojenia aby zaszkodzić w późniejszym leczeniu.

Mojego zdania nie podzielają autorzy REIKI ENERGIA Z WŁASNEJ DŁONI Studio Astropsychologii 2007 H.H. Gunther i Angelika Marche. W ich świadectwach można odnaleźć informacje mówiące, że Reiki zaszkodziło osobie, która ucięła sobie palec do którego od razu przyłożyła dłoń i poprosiła o Reiki. Po ok. 30 minutach osoba znalazła się u chirurga a on poinformował, że z powodu zwlekania z wizytą u lekarza (ustalił tą zwłokę na kilka dni) palec nie może zostać przyszyty.

Ja osobiście nie spotkałem się z taką historią tak jak i inni mistrzowie z którymi się konsultowałem w tej sprawie. Ja niezależnie od urazu zawsze stosuje Reiki a Reiki zawsze pomagała a nigdy nie szkodziła.

Pozdrawiam serdecznie,
Piotr Dacjusz Górski
mistrz i nauczyciel Reiki

~Mruu
Gość

10. RE: Reiki - zagrożenia? Odpowiedz
2010-03-11 12:54:29 | URL: #
    Reiki moze byc zagrozeniem ale w szczeglonych przypadkach.
Mianowice jest bardzo szkodliwa energia dla wcielonych istot o negatywnej polaryzacji.
Mam ty na mysli strzygi,demony i tym podobne istoty a ktore czasem tez sie rodza jako ludzie. Dla takich istot to silna energetyczna trucizna, ktora moze nawet je zabic. W swojej praktyce spotkalam sie z taka wlasnie osoba i dostala ona drgawek i bardzo zle sie czula.
Potem dowiedzialam sie ze byla ona notorycznym swiadomym wampirem energetycznym.




Wyświetlam 20 wiadomości na 2 stronach [<<< 1 2 ]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 916 wiadomości w 196 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się

 
Forum dyskusyjne obsługiwane przez
free4web.pl - Darmowe narzędzia dla webmastera

Reklama: Humor