^jaras
Administrator

Napisanych postów: 1064
Ostatni post: 2010-03-10 13:20:09
GG: 3613946

|
|
1. Czym jest zdrowy rozsądek i dlaczego dla alkoholika jest tak ważny?
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-09 16:12:10 | URL: # |
|
Objaśnienie tego znalazłem w najbardziej parzącej książce o podstępnym tytule: "Anonimowi Alkoholicy". Na końcu rozdziału: "My niewierzący" jest opowieść o pewnym człowieku, któremu "problem alkoholowy został usunięty wiele lat temu, po prostu przestał istnieć. Z wyjątkiem kilku przelotnych pokus, myśl o alkoholu nigdy nie powróciła. Wręcz wzbudzała w nim obrzydzenie. Wydawało się, że nie mógłby pić nawet gdyby chciał. Bóg przywrócił mu rozsądek."
Przeżyłem coś podobnego. Mam podobne odczucia dotyczące alkoholu. Podobnie jak Bill Wilson, współzałożyciel AA, skonsultowałem się z psychologiem na wypadek, gdyby mi jeszcze bardziej odbiło. Okazało się jednak, że to wcale nie jest takie dziwne i wyjątkowe, że alkoholik przestaje pragnąć alkoholu. Problem w tym, jak z tym żyć...
Na początek uknułem sobie taką prostą kalkulację. Ponieważ cechuje mnie niedowiarstwo, uznałem, że albo zapiję, albo nie. 50% na jedno i 50 na drugie. Żeby zwiększyć swoje szanse postanowiłem być tam, gdzie ludziom się powodzi. W ośrodku, w którym robiłem terapię, pani derektor określiła, że po dwóch latach nie pije 36% pacjentów. W AA słyszałem jeden na dziesięciu. Wziąłem ołówek i karteczkę, porachowałem, wyszło mi, że jak będę się trzymał terapii i AA, mam ponad 90% szansy na pozostanie trzeźwym.
Kiedy byłem na terapii uważałem, że leczenie alkoholizmu jest dla ludzi, którzy stoczyli się bardziej ode mnie. Miałem na myśli ludzi bezdomnych, pijących denaturat, beznadziejne przypadki. Na terapii uświadomili mi, że jestem niedaleko takiego stanu. Jako, że piłem co dwa dni przez dwa dni, uznałem, że mogę się tam znaleźć po 2 dniach picia, 22 dniach picia, 222 dniach picia, albo 2222 dniach picia, ale znajdę się tam na pewno, jeżeli będę dalej pił. Miałem czekać? Nie potrafię się zdobyć na cierpliwość na przystanku autobusowym czekając dwie minuty. No to co by się ze mną działo podczas czekania na swoje dno. Wcale nie jestem ciekawy.
Gdybym dzisiaj sięgnął po alkohol, na pewno nie zrobiłbym tego dlatego, że jestem alkoholikiem. Uświadomienie sobie tego uwolniło mnie od spojrzenia na siebie jak na degenerata, wykolejeńca i nieudacznika. Gdybym teraz sięgnął po alkohol, byłaby to zwyczajna głupota z mojej strony. A gdybym próbował to, sobie lub komukolwiek innemu, usprawiedliwić jakimkolwiek, zwłaszcza własnym, alkoholizmem, byłbym skończonym idiotą. Przecież nie piję właśnie dlatego, że zachorowałem na alkoholizm.
Terminy typu "obsesja abstynencji", "kontrolowane picie", brzmią mi podobnie jak słowa kierowane przez pijanych mężów do swoich zatroskanych żon: "wiesz kochanie, ty jesteś współuzależniona i jeszcze jakiś czas będziesz ode mnie czuła alkohol" i "widzisz przecież, że wracam z aa, my tam się spotykamy w gronie alkoholików i pijemy tak, by się nie upić". Autentyki!
Wiem jedno, sięgnąłbym po alkohol tylko z jednego powodu, chęci sięgnięcia po alkohol. Każdy inny powód, typu: bo to toast i nie wypada inaczej, lampka szampana nie zaszkodzi, albo jeszcze śmieszniej, z powodu pragnienia!, wypicie dlatego, że wszyscy patrzą jak się zachowam, byłaby u mnie właśnie tą wspomnianą głupotą. Nie ma żadnych racjonalnych i zdroworozsądkowych powodów sięgania po alkohol. O mitach na temat pozytywnych stron spożywania alkoholu nie mam ochoty tutaj pisać. Można o nich czytać w wielu miejscach w sieci, np. na stronie alkoholizm.eu Można też porozmawiać z ludźmi, którzy mają zdrowy stosunek do alkoholu, byle nie z takimi, którzy go deklarują
ciekawe publikacje
polecam książki
____________________________
----------------------------
|
|