^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3604
Ostatni post: 2010-03-19 11:22:17
GG: 9844692

|
|
2. RE: GRANICA
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-14 21:31:58 | URL: # |
|
Witaj Tamara
smutna ta historia ale wygrałas
cyt,... Ja dzięki przyjacielowi wyzwoliłam się i teraz po latach mogę o tym mówić i bez problemów patrzę w lusterko
uwazam ze wielkim szczeciem była ta bliska osoba ale i szczesciem było to ze pozwolilas dac sobie pomoc chcialas...bo bez tego to...starania bliskich ida na marne trudne to pytanie czy ratowac alkoholika czy w koncu zaczc ratowac siebie....moze jesli zawiedzie juz wszystko ale tak na prawde wyszto...ale czy umrze nadzieja...zdarza sie ze jednak odchodzi sie od alkoholka zostawia go samemu sobie ...ale mimo wszystko czeka sie w nadziei ze on przebudzi sie i poprosi o pomoc ale i moze tak sie nie zdarzyc to bolesne widziec jak bliski umiera a wystarczyło tylko chciec ...on w swojej chorobie nie widzi ich leku strachu nie slyszy modlitw aby tata przestal pic....jest jak zaczarowany....ale zdarza sie ze zaklecie pryska i zaczyna sie leczenie zdrowienie...jednak nie wiemy czy tak sie stanie motywujemy...ale musimy chronic siebie bo moze byc tak ze i my nie doczekamy ich prosby o pomoc bo wspoluzaleznienie zniszczy i nas....granica gdzie ona jest???
|
|
^darcon
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 4
Ostatni post: 2009-11-14 23:02:51

|
|
3. RE: GRANICA
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-14 23:02:51 | URL: # |
|
Ostatnie pol roku mojego pijanstwa i grania w maszyny nie mieszkalem z zona i cureczka.Wiele razy zona grozila mi rozwodem nie raz mnie wyganiala.No i pewnego dnia zamieszkalem z rodzicami.Zaczalem leczenie ale zawalilem po miesiacu.Bardzo kocham moja zone i cureczke wiec zaczalem znow leczenie.Podszedlem do terapi powarznie postawilem ja na pierwszym miejscu no i juz prawie trzy lata nie pije.Mieszkam z zona i cureczka powoli zaczynamy zyc normalnie zyc.PRZESTALEM PIC DLA SIEBIE BY MOC BYC Z NIMI
|
|
^tamarat40
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 9
Ostatni post: 2009-11-15 14:04:24

|
|
4. RE: GRANICA
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-14 23:13:42 | URL: # |
|
Napiszę szczerze gdyby mój mąż pił jak moja mama, to moja granica byłaby płytka. Potrafię już o traumie z dzieciństwa rozmawiać, ale przejść przez to piekło drugi raz nie dałabym rady.
Alkoholik nawet wyleczony jest zawsze alkoholikiem. .Nie dałabym rady nie dlatego, że brak mi odwagi podać rękę w chorobie ale dlatego, że ciągle byłby we mnie strach, że ten koszmar w każdym momencie może wrócić.
To już nie byłoby życie tylko wegetacja.
Ostatnio koledze, który jest alkoholikiem, ale nie pije 5 lat zadałam pytanie: dlaczego się upijał. Odpowiedź była szokująca. Powiedział mi, że: "według niego nie ma tak naprawdę żadnej konkretnej przyczyny wchodzenia w alkoholizm.Upijanie się to stan podobny do przeżywania orgazmu w czasie stosunku z kobietą i jeszcze na dodatek trwa dłużej. Jest się w błogostanie. Jak temu nie ulec? Alkoholik jest egoistą i ma gdzieś wszystkich i wszystko. Ma gdzieś pomoc innych. Sam musi sobie poradzić i tyle."
On znalazł cel w życiu, dla którego przestał pić.
Więc słysząc jego słowa zastanawiam się czy nie najlepsze są radykalne środki, cięcia.
Czy pomagając bliskiej osobie z problemem alkoholowym cierpliwie krok po kroku, a może się uda? - tak naprawdę nie próbujemy tylko uciszyć własnego sumienia, że przecież zrobiłam wszystko co mogłam a ten dalej pije! Targają mną różne myśli i dlatego mojej przyjaciółce nic nie radzę, ale zawsze jestem blisko niej. Tamara
|
|
^tamarat40
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 9
Ostatni post: 2009-11-15 14:04:24

|
|
5. RE: GRANICA
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-14 23:21:36 | URL: # |
|
"PRZESTAŁEM PIĆ DLA SIEBIE BY MÓC BYĆ Z NIMI"
Proszę cię rób wszystko aby nie zawieść ich zaufania. Trzeba kochać a to takie trudne, ale jeszcze trudniejsze jest wybaczać.
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3604
Ostatni post: 2010-03-19 11:22:17
GG: 9844692

|
|
6. RE: GRANICA
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-15 09:27:08 | URL: # |
|
Witam...
tak sobie czytam i nie ukrywam ze szczegolnie na to to...
cyt,...Powiedział mi, że: "według niego nie ma tak naprawdę żadnej konkretnej przyczyny wchodzenia w alkoholizm.Upijanie się to stan podobny do przeżywania orgazmu w czasie stosunku z kobietą i jeszcze na dodatek trwa dłużej.
Jest się w błogostanie. Jak temu nie ulec?
no w sumie kazdy ma na siebie jakas teorie lecz jest to w sumie bardzo zaskakujace bo orgazm i wszystkie bodzce z nim zwiazane przezyjesz majac trzezwy umysl a nie bedac totalnie pijanym bo cala emocjonalnosc wezmie w łeb a o przedluzeniu to jaka tu mowa...
cyt,...
Alkoholik jest egoistą i ma gdzieś wszystkich i wszystko. Ma gdzieś pomoc innych. Sam musi sobie poradzić i tyle."
z tym sie zgadzam i oby miał to szczescie zdazyc dac sobie pomoc zrozumiec ze mus...
|
|
^tamarat40
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 9
Ostatni post: 2009-11-15 14:04:24

|
|
7. RE: GRANICA
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-15 10:48:42 | URL: # |
|
Witajcie wszyscy! Witaj Małgosiu. Zastanawiam się, którą stronę reprezentujesz alkoholików czy pokrzywdzonych przez alkoholików? Mój kolega mówił to od serca a orgazm to jest pewien odlot i w to co powiedział wierzę choć mnie zszokował jak i czuję Ciebie.Jest bardzo szczery, nie owija nigdy w bawełnę i za to go cenię.
Wiem, że temat alkoholizmu jest trudny. Jednak zastanawiam się nadal mimo słów kolegi, dlaczego ludzie sięgając po kieliszek tak marnują swoje życie tak cudowne życie?
Może główną przyczyną jest wewnętrzna samotność, z którą nie potrafią sobie poradzić? Skupieni są za bardzo na sobie, na swoim ego a to tylko potęguje cierpienie i zagubienie. Ludzie spójni wewnętrznie, umiejący od środka spojrzeć na siebie nie piją i ogólnie radzą sobie ze wszystkim.
|
|
^jaras
Administrator

Napisanych postów: 1073
Ostatni post: 2010-03-19 14:29:55
GG: 3613946

|
|
8. RE: GRANICA
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-15 10:59:59 | URL: # |
|
^tamarat40 napisała:
> Alkoholik nawet wyleczony jest zawsze
> alkoholikiem.
Warto na spojrzeć również tak, że wyleczony alkoholik jest osobą trzeźwą. Przez wzgląd na zagrożenie nawrotem choroby, często "trzeźwiejszym" od przeciętnego człowieka.
Podobnie jak ktoś, kto uległ wypadkowi i nie mógł przez jakiś czas chodzić. Nauczył się jeszcze raz tej niezwykłej umiejętności i teraz szczególniej dba o swoje bezpieczeństwo i równowagę w chodzeniu jak inni ludzie. Być może nawet nie widać tego po nim, ale on cały czas wie co robi.
Anonimowi Alkoholicy powstali dlatego, że pionierzy tej Wspólnoty odkryli pewną zależność - jeżeli przebywam z innym alkoholikiem i rozmawiam z nim o alkoholiźmie i sposobach radzenia sobie z tą chorobą, to sam pozostaję trzeźwy, czyli bezpieczny. Znaleźli się inni chętni wśród pijusów na trzeźwość i tak to się rozrosło i nie maleje
Czyli, wyciągając prosty wniosek, "rozprzestrzenianie" trzeźwości pozwala ją zachować. Co rozdajesz, to wraca. Wkraczamy tu w duchowość, ale jeżeli ktoś doznał tego, że to co dajesz, to otrzymujesz, to wie, że wraca więcej i w lepszej jakości. Ksiundz dobrodziej, Proboszcz mojej parafii, podpowiedział mi, żebym uważał na wyrafinowanie Ale tak to działa, ja już to wiem i będę korzystał dalej.
Nawet teraz gdy pisze te słowa, one bardziej się we mnie układają i lepiej je rozumiem.
Oczywiście ostatnią rzeczą jest robienie sobie z tego sztandarów. Nie jestem kaznodzieją drącym mordę na każdym rogu o zbliżającej się apokalipsie. Robię swoje, ale w miejscach i w uwarunkowaniach, do tego stosownych.
Na terapii DDA terapeutka ciągle na wskazywała, że my tutaj, przerywamy pewien schemat. Alkoholizm nie jest wynikiem kontaktu z alkoholem. Są znacznie szersze uwarunkowania. Problem alkoholowy przenika dosłownie każdego, kto ma jakiś kontakt z alkoholikiem. Styka się wtedy z takim zachowaniem, które w jakimś stopniu "zaraża" patologią. Dla rodzin to prawdziwy koszmar. Ciągnie się on potem pokoleniami. To właśnie dlatego jest taka pobłażliwość dla pijaków, dla pijanych kierowców, do usprawiedliwiania konsekwencji pijaństwa i lekkiego ich traktowania.
Ludzie, którzy poradzili sobie z tym problemem przerywają tą "machinę". Wychodzą z trybów. I chociaż dla całokształtu to może niewiele, ale osobiście jest zupełnie gdzie indziej. Jednak na całokształt składają się poszczególne elementy. Dlatego warto wytrwać i działać. Rozprzestrzeniać wiedzę o tym, że można żyć inaczej i lepiej. Najlepszym narzędziem jest dobry przykład.
ciekawe publikacje
polecam książki
____________________________
----------------------------
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3604
Ostatni post: 2010-03-19 11:22:17
GG: 9844692

|
|
9. RE: GRANICA
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-15 11:17:17 | URL: # |
|
...wiesz troche zaszokowal fantazyjna wypowiedzia bardzo ubarwiona poetycka prawie...nie wazne jaka strone czy alkohlikow czy pokrzywdzonych...wypowiedz była dosc niesamowita....
pijac na pewno sa samotni bo skutecznie wszystkich odpychaj od siebie jesccze bardziej poglebiajac jej stan skupieni na sobie z przerosnietym,,ego,, tez zagubieni..to smutne...
dlaczego,to trudne temat trudny a czy jest odpowiedz...a moze dlatego ze zachorowali ze kiedys przekroczyli granice i wpadli w szpony uzaleznienia...a moze jest inna odpowiedz....
ja jestm wspolualezniona...odpowiadajac na watpliwosc twoja
|
|
^tamarat40
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 9
Ostatni post: 2009-11-15 14:04:24

|
|
10. RE: GRANICA
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-15 11:39:21 | URL: # |
|
"Warto na spojrzeć również tak, że wyleczony
alkoholik jest osobą trzeźwą. Przez wzgląd na
zagrożenie nawrotem choroby, często trzeźwiejszym od przeciętnego człowieka."
Jarku wiem o tym, ale bardzo trudno odbudowuje się zaufanie. Życzę wszystkim siły i wytrwałości i wiary w wewnętrzne ja.
"Rozprzestrzenianie trzeźwości pozwala ją
zachować. Co rozdajesz, to wraca. Wkraczamy tu w duchowość, ale jeżeli ktoś doznał tego, że to co dajesz, to otrzymujesz, to wie, że wraca więcej i w lepszej jakości.
"Nawet teraz gdy pisze te słowa, one bardziej się we mnie układają i lepiej je rozumiem."
"Problem alkoholowy przenika dosłownie każdego, kto ma jakiś kontakt z alkoholikiem. Styka się wtedy z takim zachowaniem, które w jakimś stopniu
zaraża patologią. Dla rodzin to prawdziwy
koszmar. Ciągnie się on potem pokoleniami.
Ludzie, którzy poradzili sobie z tym problemem przerywają tą machinę. Wychodzą z trybów. I chociaż dla całokształtu to może niewiele, ale osobiście jest zupełnie gdzie indziej. Jednak na całokształt składają się poszczególne elementy.
Dlatego warto wytrwać i działać. Rozprzestrzeniać wiedzę o tym, że można żyć inaczej i lepiej.Najlepszym narzędziem jest dobry przykład."
Te słowa napisałeś z głębi siebie i są bardzo dużo warte, bo są cenne dla nas wszystkich.
|
|
|
Wyświetlam 14 wiadomości na 2 stronach |
[
1
2
>>>]
|
|
|