|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2258
Ostatni post: 2010-03-12 20:39:29

|
|
1. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-04 09:09:21 | URL: # |
|
Hej Cafe - trudno jest oddzielić chorobę od ukochanego człowieka. Niecne rzeczy, których on jest sprawcą - nie pozwalają do końca uwierzyć, że on, to jest on - a choroba, to choroba. Łącząc to razem myślimy - dlaczego on mi to robi?...
A on w swojej szklanej pułapce nie może się wydostać, bo jej nie widzi, i nieustannie rozbija się o ścianę. Nie można mu pomóc, bo on uważa że nie potrzebuje pomocy, i nie zwraca uwagi na wyciągnietą rękę.
Dlatego ważne jest aby nabrać odpowiedniego stosunku do tego, co się dzieje.
Zająć się sobą. No bo jeśli ktoś odwraca się od ciebie, i ucieka - to czy gonisz go nieustannie?. Nie, przystajesz i mówisz sobie - idź, nie będę cię gonić...
ps. Cafe przeczytaj to, co wkleiłam u góry w tym dziale - przylepiony - literatura Al. - Anon
(2010-02-04 09:11:39) Wiadomość została zmodyfikowana
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^cafe
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 197
Ostatni post: 2010-02-18 09:17:11
GG: 1699156

|
|
2. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-04 09:19:32 | URL: # |
|
Dziewczynki, przyznam się szczerze, że w ten wtorek odwołałam wizytę u psycholożki Nie będę tłumaczyć dlaczego ale miałam milion wymówek.
JAk chodzę do niej to rozmawiamy o relacjach Ja-Mama. I daje mi to pewność siebie względem mamy. Uczę się mówić jej NIE jednocześnie nie karcąc się myślą, że jestem być może złą córką. Staram się w pomocy mamie realnie podchodzić do tematu i odzielać czy faktycznie Ona potrzebuje mojej pomocy czy tylko pieści się jak dziecko? Staram się nie zabiegać za wszelką cenę o jej aprobatę tylko jestem sobą. Czuję się z tym spokojniej. Czasem, owszem, mam wyrzuty sumienia, że jej w jakiejś sprawie nie pomogłam. Ale uważam, że niektóre sprawy musi sama załatwić i moja pomoc utwierdzi w przekonaniu mamę, że jest małą dziewczynką i muszą się nią wszyscy zająć.
Uczę się panować nad swoimi złymi nawykami i chorymi myslami. Długa droga przede mną, wiem.
Natomiast tematu JA-Alko nie poruszamy. Ja nie poruszam. Zaczęłąm dziwnie się bać i nie chcę na siłę mówić o nim.
Wiem, że żle zrobiłam, że odwołałam ale na tamtą chwilę nie wiedziałam o czym rozmawiać z psycholożką i wydawało mi się, że świetnie sobie radzę.
Kolejna wizyta 16 lutego.
Wiecie? Ojciec mojego byłego faceta też był alko. On sam nie odzywał się do ojca, wogóle go nie tolerował. No i sam alko nie był. Teraz dowiedziałam się, że ojciec jego wyprowadził się z domu.
Małgosia o tym wie ale Ty Laurko nie, ten mój były facet to niedoszły mąż, na 3 m-ce przed slubem powiedział, że nie chce i się wyprowadził. Wszystko musiałam sama odwołać. Może faktycznie moja chęć rozmowy z nim wynika z tęsknoty za normalnym trzeźwym życiem?Nic więcej? Przecież po tym co mi zrobił nie powinnam w ogóle z nim rozmawiać!
Aj aj, do tego problemy z kochanym bobkiem
Małgoś, fakt, nie należe do tych grubych osóbek, ale przymierzyłam spodnie z zeszłego roku, białe i zonk Trochę ciasnawe. Stąd moja chęć odchudzania. Czego nie umiem zrobić bo ja kocham słodycze
Marianko pomagasz mi przypomnieć sobie czym jest alkoholizm i co kieruje naszymi alko. Dzieki, bo się zapominam. I wtedy złe, wrogie uczucia do niego rosną. I w głowie wielki chaos.
Przeczytam, wieczorkiem.
(2010-02-04 09:28:14) Wiadomość została zmodyfikowana
"...dostrzec przyjemność w życiu na trzeźwo..."
"każdy ma prawo do swojego życia. Więc pozwól mu żyć jego życiem. Nie ingeruj, nie pomagaj mu żyć, nie zbieraj go z podłogi..." by Marianna
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3512
Ostatni post: 2010-03-12 21:08:13
GG: 9844692

|
|
3. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-04 10:28:22 | URL: # |
|
Witaj skarbie cafe,Małgos
nie poszłas odowłałas...czasem tak trzeba ja miałam tez przerew w chodzeniu do psycholog i to w bardzo mimo wszystko moim złym okresie wiłam sie jak waz ale nie chodziłąm nie mogłam...ale to mineło i znow wrociło na własciwe dla mnie tory...teraz tez nie chodze systematycznie wtedy gdy mama rados wielka ale i wtedy gdy nazbyt pocisnie...po prostu sobie dozuje czuje...wiem..
,,terapia,,...z tego co opisujesz daje wiele wolnymi krokami uczac sie rozumiesz jak stawiac granice no pewnie ze czasem,,wyrzut,, sie wkradnie bo głowa pamieta stare nawyki...ale radzisz sobie znacznie lepiej,prawda...i to jest wazne...
brak rozmow TY- twoj alko bo....zaczełas odczowac jakis lek ...masz do tego prawo moze za czas jakis przyjdzie i na to pora odwaga....lek na pewno ma swoje podłoze a moze i milion wymowek dlaczego nie...ale nie napierajmy to samo sie zrodzi...
..tak pamietam co opowiadałąs o dawnym zwiazki a spotkanie uruchomiło pewnien nasz wewnetrzyny mechanizm,,pamiec,,wspomnienie,,....stało sie jak stało slub odwołany ja wiem ze to serce prawie pekło...taki scenariusz wam los napisał...ale zyj nie rozpamietuj...nie mamay wpływu na wiele spraw na pewne mamy wiec na tym sie skupmy....spotkałąs rozmawiałas...i...i dalej zycie twoje płynie i sprawy....wiem zr trudno to odciac ale...
złosc na alko moze wynika ze chcesz zalezy ci aby było OK...a jest nadal jak jest prawda...to rodzi złosc...ja tez tak sie czułam i to nie raz i nie krotko...
czytaj czytaj skarbie i dbaj o siebie...bedzie jak byc ma ale nie sprawiajmy sobie sami bolu...bo i po co...wiem ze trudno akceptowac ale czasem na prawde nie mamy wyboru a wojowanie na nic sie zdaje my na prawde mamy wielkie zadanie do spełnienia najtrudniejsze na swiecie,,akceptacja i pogodzenie sie ,,...na decyzje innych mimo ze widzimy ze ida zła droga..no ale...wiesz o czym mowie..
trwajmy w nadzie i ze problemy zdrowotne włochaczka znikna dbasz o to wiec...czas czas...
a spodnie z zeszłego roku moze po prostu wstapiły sie w praniu nie przejmuj sie tym ...ja wiem ze w zimie człowiek czuje sie jak hipopotam w oczku wodnym..jakis nadety gruby pekaty...ale to zima....tak sprawia...no bo ja tez tak jakos sie czuje choc wcale zbyt wiele nie jem ani słodkiego tez nie wczoraj u kolezanki wazyłam sie 51kg..choc wiem ze ja wzrostu siedzacego kreta wiec nic by sie nie stało gdyby było niej no ale...
(2010-02-04 10:52:45) Wiadomość została zmodyfikowana
|
|
^cafe
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 197
Ostatni post: 2010-02-18 09:17:11
GG: 1699156

|
|
4. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-06 10:16:40 | URL: # |
|
Małgoś, cyt.:
"choc wiem ze ja wzrostu siedzacego kreta"
hihihi usmiałam się
Ja też należę do tych niskich no ale waże zdecydowanie więcej bo 64 kg
Tyle, że ja mówię, że jestem z tych grubokościstych
Wiadomość z rana: mój alko zwolnił się z pracy. Ponoć szef nbie pozwolił mu iść dziś na robotę. Nie wnikam, wiem tylko, że wczoraj rządzili wieczorem.
Wiem też że zamierzał dawno z tej pracy zrezygnować bo szef zaczął obcinac im stawki i godziny pracy, a to znaczylo mniejsza wypłata.
Wiem też, że nie może sobie pozwolic na siedzenie w domu, o to akurat jestem spokojna. Co jak co ale do pracy wie, że musi iść. No i plan taki, że wróci do swojej starej pracy czyli tam gdzie mieszkał a w miedzyczasie bedzie szukał coś u mnie w mieście.
Nie chcę mysleć o tym. Zostawiam i zawierzam sprawę Bogu.
Informacje z popołudnia: nie chcę ale ciągle myslę.
Wiem już dlaczego nie poruszałam tematu u psycholożki Ja-alko: ponieważ nie było go na miejscu i ja sama oddalalam problem mysląc, ze problemu nie ma a w każdym razie nie jest tak ważny.
Podsumowując: kiedy go nie ma na miejscu ja w pełni nie mogę zdrowieć bo odsuwam problem swoich chorych emocji ponieważ się nie uwidaczniają.
Czuję jakbym wracała do początku czyli do mysli alkoholizm to choroba. Czasem chyba trzeba wrócić do poczatku.
(2010-02-06 17:41:14) Wiadomość została zmodyfikowana
"...dostrzec przyjemność w życiu na trzeźwo..."
"każdy ma prawo do swojego życia. Więc pozwól mu żyć jego życiem. Nie ingeruj, nie pomagaj mu żyć, nie zbieraj go z podłogi..." by Marianna
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3512
Ostatni post: 2010-03-12 21:08:13
GG: 9844692

|
|
5. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-06 18:15:07 | URL: # |
|
Witaj cafe,Małgos...
cyt,..Zostawiam i zawierzam sprawę Bogu.
tak czasem na prawed mus to zrobic...bo wim ze wciaz walczymy ale na nic ta walka woja bitwa..przegramy....trudno sie godzic z poddaniem ale gdy to zrobimy sami po czasie ulge poczujemy...boimy sie poscic lejce prawda...ale mus to zrobic aby poczuc sie wolnym...skupic na tym co wazne dla ans samych my sami...wiem ze zalezy nam kochamy swoich alko ale na sile nic im nie pomozemy...moze nawet wizac sie to z rozstaniem chwilowym brakiem spotkan kontaktu choc i to nie wiemy czy bedzie jakims przelomem w sprawie w glowie naszego alko....
wroc na terapie umow sie idz i porozmawiaj jesli ta terapeutka nie bardzo tobie lezy to zmien...nie trzymaj w sobie..uwalniaj sie...
nie wazne od naszego toku myslenia...alkoholizm to choroba...ktora dziala i niszczy ich jak widzimy....smutne to....bo ta nasza bezradnosc...ale nie mozemy wiele ale gdyby oni chcieli tej pomocy...
ale spokojnie czas pokarze co on zamierzac bedzie a ty po prostu dbaj o siebie i nie pozwalaj sie niszczyc jego alkoholem...i nieleczonym zachowaniem...
(2010-02-06 18:15:53) Wiadomość została zmodyfikowana
|
|
^cafe
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 197
Ostatni post: 2010-02-18 09:17:11
GG: 1699156

|
|
6. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-12 11:00:21 | URL: # |
|
Witam
To już w tą niedzielę Bydgoszcz i wystawa młodzieżowa mojego bobka
No ale bobek ciagle choruje Antybiotyki w zastrzykach.
Co u mnie i mojego alko? Wieczne burze. W środę nic nie pił a w czwartek się napił. Więc po co w środę się powstrzymywał? Wiem, że nie ma sensu szukac logiki w tym całym ale ja tak bardzo chciałabym zrozumieć. I to mnie gubi bo nie rozumiem
Ja nie wiem, mam mętlik w głowie, nie wiem jak się zachowywać? Karcić? czy przytulać?
Bez sensu to wszystko
Mam pytanie: niektórzy stają sie alkoholikami w wieku 30 lat, 40 czy 50. Znają wcześniejsze swoje życie na trzeźwo.
Mój alko uzależnił sie mając 13 - 14 lat! Od narkotyków, alkohol to jego zamiennik. Czy w takim wypadku nie ma szans aby się wyleczył? Oczywiscie jakby sam chciał? JAk on to wczoraj okreslił "nie zna innego życia"
Pewnie mu trudniej będzie ale ja wiem, że jest możliwe...gdyby sam tylko chciał.
Nad nami czarne chmury. Wczoraj rozmawialiśmy o sensie bycia razem.
Fakt, że ja ostatnio widziałam w nim tylko i wyłącznie alkoholika, chorą osobę i to mnie bardzo od niego odpychało. Nie daję mu tej miłości, czułości, której potrzebuje on jako człowiek, mężczyzna. NA wszystko patrzę przez pryzmat alkoholu. Ciężko mi się zdystansować do sprawy JAk to zrobic? JAk się odciąć? Moje odcięcie polega na ucieczce całowicie w psa, daleko od alko. Ale to rodzi nowe nieporozumienia. JAk się odciąć od jego alkoholu? Tzn nie dociekać ile wypił?
Rany jak ciężko. Ciągle drepcę w miejscu.
(2010-02-12 11:01:37) Wiadomość została zmodyfikowana
"...dostrzec przyjemność w życiu na trzeźwo..."
"każdy ma prawo do swojego życia. Więc pozwól mu żyć jego życiem. Nie ingeruj, nie pomagaj mu żyć, nie zbieraj go z podłogi..." by Marianna
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3512
Ostatni post: 2010-03-12 21:08:13
GG: 9844692

|
|
7. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-12 16:28:25 | URL: # |
|
Witaj Cafe,
spokojnie kochana spokojnie...gdyby byla recepta rozwiazanie bardziej proste na pewno bym je podeslala tobie skarbie..ale tak sie nie da my mamy najtrudniejsze zadanie na swiecie do wykonania,,usuniecie,zrozumiemnie poddanie sie...jesli nie bedziemy do tego dazyc bedziemy ganiac wkoło swojego ogonka..a to na nic..nie zamyslaj czy i dlaczego dzis wypil a wczoraj nie...nie wiemy tego a on?? nim kieruje jego uzaleznienie wiec nie sadze ze odpowie sensownie...jest chory...nie ma innej mozliwosci trudno to oddzielic od niego jak to jest w nim i nim kieruje przelewajac sie na ciebie..trudno jest stosowac sie do zasad bycia z alkoholikiem...wiem ze uciekasz ,,w psa,,on jest antidotum i dobrze ze go masz...cafe wroc do spotkan z terapeutka wiem ze masz dwa smutki mama i alko twoj...to bardzo wiele jak na jedna osobke...
tez zadawalam takie pytania ..przeciez mama caly czs nie pila przeciez pamieta zycie trzezwe zycie...moze nie było rozowe no ale nie tak czarne jak teraz...ale to sa tylko moje przypuszczenia i przestalam myslec o tym...był mlody jak sie pogubił moze mu teraz ciezej na pewno ...ale gdy bedzie pracował i chcial moze poznac trzezwe zycie...i oby mu sie spodobalo...a jest co sie podobac...moze nie zawsze rozowo no ale zdrowo i moze sie zarozowic...
cafe a co do bobeczka to powodzenia w Bydgoszczy i sluchaj skarbie a bylas u innego weterynarza moze warto sie skonsultowac no ja wiem ze nie naleze do cierpliwych ale sadze ze jednak to cos za dlugo u niej jest...Kala sie meczy Ty sie meczysz...pomysl o tym...moze warto zasiegnac innej opini..
|
|
^cafe
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 197
Ostatni post: 2010-02-18 09:17:11
GG: 1699156

|
|
8. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-18 08:49:09 | URL: # |
|
Dzień dobry
Ogłaszam wszystkim zainteresowanym, że mój włochaty bobek zajął II lokatę (srebrny medal) oraz ocenę doskonałą
Wczoraj byłam u psycholożki, rozmawiałyśmy na temat Ja-alko, i doszłam do wniosku, że psycholożka jako jedyne rozwiązanie sprawy widzi zostawienie mojego alko.
A przecież słyszałam, że odchodzi się od tej "metody" tzn nikt w tej chwili nie namawia na zostawienie swoich alko, wyprowadzenie się, rozwód. Tzn jak ktoś nie widzi innego wyjscia to tak robi ale ja nie bardzo chcę go zostawić. A z drugiej strony zastanawiam sie jaki my związek tworzymy i czy on ma sens? Normalnie w niczym sie nie zgadzamy. Wszystko idzie jak po gruzie. On czegos ode mnie oczekuje i ja od niego. I obydwoje tego nie otrzymujemy. To dlaczego jednemu i drugiemu jest trudno powiedzieć: koniec?
Boimy się? Wzajemnie nie spełniamy swoich oczekiwań.
Wczoraj mój alko spytał się mnie dlaczego nie idziemy na żadną dyskotekę czy do knajpy?
Nie wiem czy ja jestem niepoważna czy On ale:
1. Wyrosłam z łażenia po dyskotekach i knajpach
2. Nie wyobrażam sobie iść z moim alko do baru i pić.
Powiedziałam wczoraj, (bo takie zycie prowadził tam gdzie mieszkał), że jeśli mu tego brakuje to ja mu tego nie dam bo taki styl życia mi nie odpowiada.
A on, że ja kiedyś byłam bardziej wyluzowana, spontaniczna, że teraz taka nie ejstem i brakuje mu tego bo taką mnioe poznał.
Normalnie nadajemy na innych falach. Tak, przestałam być spontaniczna bo chce trochę twardo stapać po ziemi. Z resztą, spontanicznym można być zawszze i wcale to nie oznacza siedzenie na dachu domu i picie piw czy seks w pociągu. Bo kiedyś właśnie tak było.
Oj temat rzeka.
A mnie choroba chyba rozbiera, kicham i smarkam.
Buziaczki zostawiam
Aaaa, ostatnia z mamą kłótnia, we wtorek i wyszłam obronną ręką Tzn umiałam postawic granice, umiałam powiedzieć aby się na mnie nie wyżywała i co najważniejsze....nawet przez chwile nie wpędziła mnie w poczucie winy za swój płacz. NAwet byłam zła na nią, że ryczy, bez podstawnie. Tzn ma zal do całego swiata ale nie pozwoliłam aby się na mnie wyżyła Jestem zadowolona z siebie
"...dostrzec przyjemność w życiu na trzeźwo..."
"każdy ma prawo do swojego życia. Więc pozwól mu żyć jego życiem. Nie ingeruj, nie pomagaj mu żyć, nie zbieraj go z podłogi..." by Marianna
|
|
^cafe
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 197
Ostatni post: 2010-02-18 09:17:11
GG: 1699156

|
|
9. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-18 09:17:11 | URL: # |
|
MArianka pisze, że Dlatego ważne jest aby nabrać odpowiedniego stosunku do tego, co się dzieje
A na to co psycholożce opowiadam, co ja robie, ze się wypytuję, zastanawiam, myślę o alko pił czy nie pił, psycholożka komentuje, że będąc w tym związku zawsze tak będę robić, że to jest naturalna reakcja moja. Jedyne wyjscie to zerwanie z nim.
A ja chciałabym się dystansu nauczyć, tego o którym pisze Marianka
"...dostrzec przyjemność w życiu na trzeźwo..."
"każdy ma prawo do swojego życia. Więc pozwól mu żyć jego życiem. Nie ingeruj, nie pomagaj mu żyć, nie zbieraj go z podłogi..." by Marianna
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3512
Ostatni post: 2010-03-12 21:08:13
GG: 9844692

|
|
10. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-18 10:32:13 | URL: # |
|
Witam cafe,Małgos....
..GRATULACJE dla Kali...no i Ciebie oczywiscie bo przy niej wciaz jestes i raziem to zwyciestwo osiagnełyscie...
...co do wizyty u psycholozki rozmowy to..hmmm...no ciezka sprawa jak tak dumam ...słuchaj ona tobie wprost powiedziała rozejsc sie i kropka bo to i to i zawsze tka bedzie czy to twoje odebranie waszej rozmowy...skarbie spokojnie spokojnie ona stoi z boku patrzy tak mowi to czy to...ale ty tu głowne skrzypce grasz i decyzje i to co zrobisz tylko i wyłacznie od ciebie zaleza...prawda...rozmowy sa rozne nastepna rozmowa moze byc zupełnie inna i bardziej ciebie satysfakcjonujaca...a moze i nie...nie poddawaj sie moze ta rozmowa miała jakis cel podac inne myslenie z innej strony umocnic ze chcesz trwac przy nim...bo nie chcesz sie rozejsc...wiesz roznie mozna to odebrac,albo ze masz i do tego prawo odejsc wiec mogła byc odwaga...Małgos spokojnie spokojnie...nie jest łatwo nauczyc sie dystansu gdy wszystko wciaz i wciaz swieze jest...na to czasu trzeba nie wiem ile ale to przyjdzie samo na pewno ,zobaczysz...
z mama w ostatniej kłotni nie dałas zapedzic sie w kozi rog...matula wiesz tak w sumie zal mi jej bo miota sie i nie chce sobie pomoc zawsze łatwiej obwiniac innych niz działac stad to jej całe nieszczescie ktore wciaz powiela bo sytuacja nic sie nie zmienia prawda...a takie kłotnie nic nie daj tylko no dołuja jeszcze bardziej...moja mam tez potrafiła z kłotni do płaczu i ja płakałam i ona i co i nie wiele to rozwiazało...
wracajac,,,
cyt,.. A z drugiej strony zastanawiam sie jaki my związek tworzymy i czy on ma sens? Normalnie w niczym sie nie zgadzamy. Wszystko idzie jak po gruzie. On czegos ode mnie oczekuje i ja od niego. I obydwoje tego nie otrzymujemy. To dlaczego jednemu i drugiemu jest trudno powiedzieć: koniec?
człowiek boi sie samotnosci kocha i potrzebuje byc kochanym....no ale prawda jest to złowrogie ale...jesli czujesz i odbierasz to jak opisałas to i stad wzieła sie sugestia psycholozki moze...ty oczekujesz nie picia a on akceptacji picia i ups...prawda...jedno z drugim sie nie pogodzi no chyba...mozna tu przykłady morze przytoczyc...ale po co tylko człowiek sie zakreci....trudno jest stosowac twarda miłosc...jak chce sie kochac zwyczajnie....
Małgos odpocznij od tego usun sie nie pozwalaj motac sie patrz realnie nie zaprzeczaj ...trudno sie z tym godzic ale tak trzeba aby zrodziły sie własciwe decyzje...
miło mi było niezmiernie porozmawiac z Toba usłyszec...
(2010-02-18 11:04:00) Wiadomość została zmodyfikowana
|
|
|
|
|