^ela_102
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3439
Ostatni post: 2010-03-20 11:53:54
GG: 7471670

|
|
2. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-05 12:11:08 | URL: # |
|
cafe witaj
leczyć uzależnienie, a leczyć uzależnienie z powodzeniem to jak widzisz dwie różne rzeczy. Wyjść z jedngo, aby zaraz popaść w drugie to dla mnie dowód na brak skuteczności. Znam sporo takich osób.
Znam też takich którym się udało.
Żyją mając ciagle na uwadze własne sklonności i obawiając się popadania w nie. Stosują się do zaleceń. Rozumieją własne ograniczenia.
Twój partner do nich nie należy.
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^cafe
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 197
Ostatni post: 2010-02-18 09:17:11
GG: 1699156

|
|
3. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-05 13:22:28 | URL: # |
|
Witaj Elu
Ja zdaję sobie sprawę z tego, że mój partner nie należy do osób, które uznają swoje ograniczenia.
Wiem, że co innego jest wiedzieć, że jest się chorym a co innego zaakceptować to, uznać swoją bezsilność i poddać się leczeniu.
O ile to pierwsze ON wie, o tyle z tym drugim walczy, nie godzi się na taki stan, buntuje z pytaniem dlaczego akurat on?
Natomiast ja zaczęłam dopuszczać do siebie myśl o rozstaniu. Powoli przestaje się tego bać. Nie, nie zamknę na razie drzwi przed nim. Chcę najpierw pochodzić na terapię i zacząć od siebie. Jeśli to nic nie da to nie widzę sensu bycia razem. Wiem, że tylko w taki sposób mogę pomóc sobie a przy okazji może i jemu.
Tylko....no właśnie. Brakuje mi odwagi Boję się swoich łez a raczej wstydzę się. Bo powinnam czuć, że dobrze robię idąc na spotkanie AA, że pomagam sobie.
A jednak ciągle coś kombinuję i odkładam pójście na później.
Nie ukrywam też, że wkurzam się na to, że ON jest chory a ja muszę chodzić na terapie.
Nie ma innej drogi. Wiem. Musze to sobie na głos powtarzać.
"...dostrzec przyjemność w życiu na trzeźwo..."
"każdy ma prawo do swojego życia. Więc pozwól mu żyć jego życiem. Nie ingeruj, nie pomagaj mu żyć, nie zbieraj go z podłogi..." by Marianna
|
|
^ela_102
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3439
Ostatni post: 2010-03-20 11:53:54
GG: 7471670

|
|
4. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-05 13:22:36 | URL: # |
|
Tak sobie pomyślałam, że bierzesz za dobry znak, to, że jest wobec Ciebie szczery, ale manipulacje okołoalkoholwe nie znają granic. W końcu czego by nie robił Ty i tak jesteś przy nim, dlaczego więc nie mówić i nie postępować tak jak Ty sobie tego życzysz? Znam wielu alkoholików pijących, nazywających siebie w ten sposób. Znam też takich którzy uważają, że skoro alkoholikami są to PIĆ MUSZĄ i basta(!) Warto poczytać to:
Choroba Alkoholowa - Rozpoznanie i leczenie
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^jaras
Administrator

Napisanych postów: 1073
Ostatni post: 2010-03-19 14:29:55
GG: 3613946

|
|
5. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-05 15:29:13 | URL: # |
|
ja polecam artykuł o trzeźwości
myślę, że najważniejsze już robisz i niewiele to ma wspólnego z biernym czekaniem "i co tera", terapia dla osób współuzależnionych przynosi wiedzę o tym jak i co zmienić, by zmotywować "swojego alkoholika" do działania
ciekawostką dla mnie jest stwierdzenie, że 80% facetów spędza sobotnie wieczory przy piwie - zawsze wolałem być tym wyjątkiem w tłumie
ciekawe publikacje
polecam książki
____________________________
----------------------------
|
|
^marta3455
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 10
Ostatni post: 2009-07-31 16:06:10

|
|
6. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-05 20:30:20 | URL: # |
|
W pewnym momencie przestalo mnie interesowac czy sie przyznaje czy nie. W kazdym razie nie przestawal pic i stawal sie coraz bardziej agresywny i okrutny.
Kilka miesiecy temu rozwiodlam sie z nim.
Jednak zamierzam porozmawiac z kim, kto ulatwi mi odnalezienie sie w nowej dla mnie rzeczywistosci.
Tak czy inaczej to tak jakbym dostala drugie zycie.
Pozdrawiam .
|
|
^daria25
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 290
Ostatni post: 2010-01-08 18:16:24

|
|
7. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-05 21:04:07 | URL: # |
|
ja zanim nazwałam rzecz po imieniu to rok się miotała, zastanawiając się czy czasami nie przesadzam bo przecież , nie upija się do nieprzytomności, nie bije, nie krzyczy, nie stoi pod budką z piwem, nie ucieka do kolegów...a jednak była to już choroba alkoholowa i dzisiaj bardzo żałuję,że straciłam ten rok po roku poszłam na terapię , i nawet terapeuta stwierdził, że bardzo szybko połapałam się o co tu chodzi i podjęłam stanowcze kroki... , nie licząc na cud , nie udało się , ale Tobie może się udac , nie czekaj...
pozdrawiam
|
|
^cafe
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 197
Ostatni post: 2010-02-18 09:17:11
GG: 1699156

|
|
8. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-06 12:42:54 | URL: # |
|
Wieczorem rozwinę się więcej w wypowiedzi ale póki co nurtuje mnie ważne dla mnie pytanie:
Dlaczego, jak wczoraj mu powiedziałam, że ide na miting i będę na terapie chodzić ON skomentował, że nie widzi sensu i że nie jest mi to potrzebne? W końcu przyznał, że skoro taka moja wola....to nie ma problemu ale jednak pierwsza jego myśl była inna. Dlaczego ON nie widzi w tym ratunku?
"...dostrzec przyjemność w życiu na trzeźwo..."
"każdy ma prawo do swojego życia. Więc pozwól mu żyć jego życiem. Nie ingeruj, nie pomagaj mu żyć, nie zbieraj go z podłogi..." by Marianna
|
|
^ela_102
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3439
Ostatni post: 2010-03-20 11:53:54
GG: 7471670

|
|
9. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-06 13:12:02 | URL: # |
|
cafe
Jak może widzieć ratunek tam gdzie czai się zagrożenie dla jego "stylu życia".
Przecież terapia i mityngi to narzędzia do wyjścia z uzależnienia i utrzymania abstynencji, a on ma zupełnie inne przecież plany. Pisałaś:
Przecież powiedział mi, że życie z alkoholem mu odpowiada i na razie nie pójdzie na leczenie.
(2009-07-06 13:14:37) Wiadomość została zmodyfikowana
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^cafe
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 197
Ostatni post: 2010-02-18 09:17:11
GG: 1699156

|
|
10. RE: A mój alkoholik przyznaje się do choroby
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-06 21:01:25 | URL: # |
|
Dobry wieczór
Zacznę od tego, że mój alkoholik się na mnie obraził. Za co? gdybym jeszcze wiedziała.....
Po pracy zadzwoniłam do niego z pytaniem o której bedzie bo ja biorę psa i wychodzę do znajomych (była godz. 18 a prace ON kończy o 17) Skomentował, że kończy prace i juz właśnie wraca do domu. W słuchawce słyszę podpity głos. Lekko sie zdenerwowałam co dałam odczuć przez tel., powiedziałam żeby przygrzał sobie obiad i wywiesił pranie i wyszłam. Na co za 10 min mam tel od niego bo myslał, że go.... oszukuję, że będę w domu, przychodzi a mnie nie ma faktycznie. Powiedziałam tylko, że nie mam zamiaru go oszukiwać i straszyć czy szantażować, że jak mówię, że wychodzę to naprawdę wychodzę. Po powrocie, stoi na chudych nogach chwiejąc się. Mówi do mnie, że JA mu na złość robię. Wiec pytam się spokojnie w którym momencie? to, że obiad uszykowałam? że pranie wstawiłam? czy to, że poprosiłam go aby pranie wywiesił? Nic nie powiedział. Zauważyłam, że mój spokój zdenerwował go. Tylko za bardzo nie miał argumentów do kłótni. Poszedł spać. Oczywiście obiadu nie zjadł i prania tez nie wywiesił. Trudno. Jego sprawa. Ja palcem tego prania nie ruszę i jego obiadu.
Trudne to wszystko ale powtarzam sobie, że nic złego nie robię. Tylko nie wiem co w takich momentach dalej? Oczywiście nie ma sensu wdawać się w rozmowy. Ale czy jutro powinnam rozmawiać z nim o jego terapii? O całej dzisiejszej akcji? Właśnie tego nie wiem. Rozmawiać, namawiać czy nie?
Elu, masz racje, jego "uczciwość" brałam za dobry znak. Ale teraz do mnie dociera, że to bez znaczenia, czy obiecuje nie pić czy nie.
Dziś cały dzień zbierałam odwagę aby zadzwonić i spytać się o grupę al-anone. Nie zadzwoniłam
Za to umówiłam się do terapeutki od uzależnień, niestety wizyta dopiero na 11 sierpnia. Trochę czasu.
Chyba jestem za łagodna dla niego.
Proszę mi powiedzieć: jak najbardziej powinnam z nim rozmawiać następnego dnia o tym co się działo poprzedniego, prawda? On musi wiedzieć co wygaduje i jak się zachowuje, prawda?
Poczytam teraz linki, które mi daliście do czytania
(2009-07-06 21:05:10) Wiadomość została zmodyfikowana
"...dostrzec przyjemność w życiu na trzeźwo..."
"każdy ma prawo do swojego życia. Więc pozwól mu żyć jego życiem. Nie ingeruj, nie pomagaj mu żyć, nie zbieraj go z podłogi..." by Marianna
|
|
|
Wyświetlam 342 wiadomości na 35 stronach |
[
1
2
3
4
5
6
...
35
>>>]
|
|
|