^marta3455
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 10
Ostatni post: 2009-07-31 16:06:10

|
|
2. RE: Piękna i Bestia czyli o konieczności akceptacji partnera
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-31 16:06:10 | URL: # |
|
Piękny i mądry tekst.
Moja Bestia nie zamieniła się w księcia.
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
^diana
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 93
Ostatni post: 2010-03-14 21:05:46
GG: 1713464

|
|
3. RE: Piękna i Bestia czyli o konieczności akceptacji partnera
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-31 19:50:34 | URL: # |
|
> Gotowość kobiety do podjęcia wysiłku, by zmienić
> mężczyznę, bierze się z zakorzenionego w naszej
> kulturze przekonania o niezwykłej sile miłości.
> Cały ten mit jednak upada, gdy zastanowimy się,
> jakie pobudki kierują taką kobietą. Czy dobro
> mężczyzny? Pozornie. Tak naprawdę chodzi jej o
> dobro własne, czyli są to pobudki czysto
> egoistyczne.
Witam Nie do końca zgodzę się z tym co napisała autorka tego artykułu, uważam że kobieta, która chce zmienić mężczyznę, a w moim przypadku poprzez miłość chciałam wpłynąć na to by zaprzestał picia, nie działa z pobudek egoistycznych. Gdy przypomnę sobie swoje małżeństwo sprzed kilku lat i swoje starania by mąż zerwał z akoholem jestem pewna że nie kierowałam się egoizmem, ale troską o męża i rodzinę. Chciałam by moje dzieci żyły w normalnej rodzinie. To prawda że nie zajmowałam się sobą, ale to nie było żadną wymówką. Ja inaczej nie potrafiłam żyć..nie umiałam..nie wiedziałam...nie zdawałam sobie sprawy że jestem JA Więc moje postępowanie zmierzające do tego by skłonić męża do zmian napewno nie było przejawem mego egoizmu. Teraz po latach terapii i zdrowienia wiem ze powinnam postępować inaczej, że moja miłość nie była jak to się mówi "twardą miłością". I dopiero teraz staję się egoistką, ale zdrową egoistką, która polubiła siebie i ludzi wokół i jest szczęśliwa
Pozdrawiam serdecznie
(2009-07-31 19:52:29) Wiadomość została zmodyfikowana
Gdy już znajdziesz swoją drogę, nie lękaj się.
Miej odwagę popełniać błędy. Rozczarowania, porażki, zwątpienie to narzędzia,
którymi posługuje się Bóg, by wskazać nam właściwą drogę.
|
|
^olenka222
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 248
Ostatni post: 2010-03-20 10:15:05

|
|
4. RE: Piękna i Bestia czyli o konieczności akceptacji partnera
|
Odpowiedz
|
| 2009-08-15 13:00:13 | URL: # |
|
zgodzę się i z Elą i z Dianą
sprawa staje si wyjątkowo trudna, gdy są dzieci
ja też postrzegałam ratowanie partnera przez pryzmat ratowania rodziny i to nie z pobudek egoistycznych np by zostać sama ponosząc życiową klęskę
ale przez cały ten czas rezygnowałam z realizacji własnych pragnień o szczęściu lub okupywałam je poczuciem winy
cierpienie dzieci poraża kobietę i być może pozbawia ją zdolności racjonalnego myślenia
żadna z nas przecież nie chce, by jej dzieci wychowywały się w niepełnej rodzinie albo winiły matkę za wyrzucenie z niej ojca, nie rozumiejąc do końca koszmarnych relacji małżeńskich
no i nie wiem sama co napisać dalej
pozdrawiam
znajdę siłę by być znowu spokojną i szczęśliwą i by szczęśliwe były moje dzieci
|
|
^Orlica
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 79
Ostatni post: 2010-03-19 21:34:45

|
|
5. RE: Piękna i Bestia czyli o konieczności akceptacji partnera
|
Odpowiedz
|
| 2009-08-20 09:26:22 | URL: # |
|
A ja napiszę krótko...mój mąż był księciem....a jest bestią/to niestety zrobiła choroba/...i zmienię w SOBIE wszystko,wiedząc ,że zmieniając siebie,duże szanse są by zmienic męża.Tak właśnie sobie pomyślałam.......
"NIE POZWOLĘ NA TO,BY MĘŻA PICIE, BYŁO NAJWAŻNIEJSZYM WYDARZENIEM W MOIM ŻYCIU"
|
|
^agacia_
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 47
Ostatni post: 2010-03-07 22:41:09

|
|
6. RE: Piękna i Bestia czyli o konieczności akceptacji partnera
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-20 16:40:02 | URL: # |
|
Bardzo mi się podoba ten tekst
Jest też o mnie.....
Kiedy wychodziłam za mąż.... chyba podświadomie oczekiwałam, że mój mąż zajmie się moim życiem... jakoś je zorganizuje, zapełni.... mnie wystarczy tylko abym go kochała....
Szybko okazało się , że jestem w błędzie... zaczęłam dostrzegać, że tak naprawdę on nie umie zająć się swoim życiem... szybko też okazało się, że jest człowiekiem uzależnionym...
Szybko też zaczęłam walczyć z nim i jego uzależnieniem... Prosiłam błagałam, tłumaczyłam, straszyłam.... i nic. On dalej był taki jaki był. Myślę, że podświadomie czekałam, że on się zmieni... że zajmie się nami.... Do tego byłam wychowywana tak, że to do mężczyzny należało ostatnie słowo (choć u mnie w domu tata też nie umiała podejmować ostatecznych decyzji, zawsze była jakaś niepewność, mama zostawiała tacie, a tata mamie... ) Więc i ja tego oczekiwałam... Tak więc był to z mojej strony egoizm.... nie chciałam się zajmować swoim życiem... moje było wydawało się poukładane... to on pił... to on miał problem... więc to on powinien się zmieniać..
Ależ wpadłam w przygnębienie gdy się tak nie zadziało... moje życie kręciło się wokół niego... wymyślałam coraz to nowsze pomysły jak mógłby się leczyć...
Kiedy poszłam szukać pomocy dla niego nieoczekiwanie znalazłam dla siebie... W końcu zobaczyłam, że moje życie to jedna wielka czarna dziura... jeśli się nie zdobędę na odpowiedzialność i nie wezmę się za siebie to za chwilę stoczę się w przepaść... Wtedy też powoli zaczęło dochodzić do mnie, że pomagając sobie mogę pomóc też jemu... Zaczęłam więc systematycznie uczęszczać na terapię i mitingi... zaczęłam zasypywać tą dziurę odpowiedzialnością, poczuciem wartości, asertywnością, radością z bycia tu i teraz...
Udało się Uczę się żyć dobrze.... Uczę się kochać i być kochaną.... Uczę się być wolna i nikogo nie zniewalać
Miłości do siebie można nauczyć się tylko przyjmując miłość innych.
"Pokój Twojego serca czyni pięknym życie tych , którzy Cię otaczają" Brat Roger
|
|
^agacia_
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 47
Ostatni post: 2010-03-07 22:41:09

|
|
7. RE: Piękna i Bestia czyli o konieczności akceptacji partnera
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-20 16:46:54 | URL: # |
|
Gdy przypomnę sobie swoje
> małżeństwo sprzed kilku lat i swoje starania by
> mąż zerwał z akoholem jestem pewna że nie
> kierowałam się egoizmem, ale troską o męża i
> rodzinę. Chciałam by moje dzieci żyły w normalnej
> rodzinie. To prawda że nie zajmowałam się sobą,
> ale to nie było żadną wymówką. Ja inaczej nie
> potrafiłam żyć..nie umiałam..nie wiedziałam...nie
> zdawałam sobie sprawy że jestem JA Więc moje
> postępowanie zmierzające do tego by skłonić męża
> do zmian napewno nie było przejawem mego egoizmu.
Witaj Diano
Nie musisz się usprawiedliwiać.... Wtedy postępowałaś tak jak umiałaś... jak rozumiałaś... jak dyktowało Ci serce...
Skąd mogłaś wiedzieć , że Twój mąż jest chorym człowiekiem i potrzeba aby zastosować inne zasady?
Pozdrawiam
Miłości do siebie można nauczyć się tylko przyjmując miłość innych.
"Pokój Twojego serca czyni pięknym życie tych , którzy Cię otaczają" Brat Roger
|
|
^agacia_
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 47
Ostatni post: 2010-03-07 22:41:09

|
|
8. RE: Piękna i Bestia czyli o konieczności akceptacji partnera
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-20 16:51:15 | URL: # |
|
^Orlica napisa?/a:
> A ja napiszę krótko...mój mąż był księciem....a
> jest bestią/to niestety zrobiła choroba/...i
> zmienię w SOBIE wszystko,wiedząc ,że zmieniając
> siebie,duże szanse są by zmienic męża.Tak właśnie
> sobie pomyślałam.......
Brawo Orlico 
Bardzo podoba mi się Twoje motto
Każdy ma prawo żyć własnym życiem.
Pozdrawiam serdecznie
Miłości do siebie można nauczyć się tylko przyjmując miłość innych.
"Pokój Twojego serca czyni pięknym życie tych , którzy Cię otaczają" Brat Roger
|
|
^dromax
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 141
Ostatni post: 2010-03-18 17:37:00

|
|
9. RE: Piękna i Bestia czyli o konieczności akceptacji partnera
|
Odpowiedz
|
| 2009-10-05 05:59:01 | URL: # |
|
Mówimy o partnerze czy o mężu?
Bo przecież partner a mąż to nie to samo.
|
|
^wezaja
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 1
Ostatni post: 2009-10-06 15:38:00

|
|
10. RE: Piękna i Bestia czyli o konieczności akceptacji partnera
|
Odpowiedz
|
| 2009-10-06 15:38:00 | URL: # |
|
Zazdroszczę Wam...zazdroszczę mądrości życia...ja nie chciałam bajki o pięknej i bestii to miał być raczej kopciuszek lub śpiąca królewna. Śnił mi się książę, który sprawi, że będę przy nim szczęśliwa. Niestety zły czarodziej zwany alkoholem zabrał mi męża, a raczej jego rozum i podejście do życia. Ja nie próbuję go zmieniać, ja obserwuję jak on się stacza a ja patrzę na to i coraz bardziej jest mi z tym źle. Krzyczę ale bezdźwięcznie i nikt tego nie słyszy. Jestem samotna. Już nie wierzę w bajki. Próbuje pokochać koszmary...straciłam nadzieję na lepsze jutro. ^ela_102 napisa?/a:
> Piękna i Bestia,
> czyli o konieczności akceptacji partnera
>
>
> Piękna i Bestia
>
> Gdy nasz partner nie jest taki, jaki
> chciałybyśmy, żeby był, najczęściej usiłujemy go
> zmienić. Dotyczy to w szczególności kobiet
> „kochających za bardzo”, które
> zazwyczaj wiążą się z partnerami wymagającymi
> specjalnej troski. Takie kobiety realizują się
> bowiem w tym, że są mężczyznom potrzebne.
> „Kochanie za bardzo” ma jednak swoją
> cenę. Cierpienia związane z życiem z trudnymi
> mężczyznami przepełnione są frustracją wywołaną
> brakiem efektów z podejmowanych prób ich
> przeobrażenia.
>
> W postawie kobiety, przyjmującej, że jej
> szczęście zależy od tego, czy jej wybranek się
> zmieni, tkwi olbrzymia pułapka. Kobieta zrzuca w
> ten sposób na niego odpowiedzialność za swoje
> dobre samopoczucie. Wkładając całą swoją energię
> w zmianę partnera, tak naprawdę bezużytecznie ją
> trwoni. Zmienić drugiego człowieka po prostu się
> nie da. Partner zmieni się tylko wtedy, kiedy sam
> będzie tego chciał. I najgorsze jest to, że
> często jest tak, że pomoc kobiety tylko mu to
> utrudnia.
>
> Nałogowiec nigdy nie zobaczy pełni destrukcyjnych
> skutków swojego uzależnienia i w związku z tym
> nie podejmie leczenia, jeśli będzie miał przy
> sobie kobietę, która zawsze wyciąga go z
> tarapatów. Gdy w swojej bezsilności kobieta robi
> mężczyźnie awantury, próbując krzykiem sprawić,
> by do niego dotarło, jaki jest zły, to mają one
> zawsze skutek odwrotny. Dają mężczyźnie argument
> do ręki, by dalej robić to samo.
>
> Gotowość kobiety do podjęcia wysiłku, by zmienić
> mężczyznę, bierze się z zakorzenionego w naszej
> kulturze przekonania o niezwykłej sile miłości.
> Cały ten mit jednak upada, gdy zastanowimy się,
> jakie pobudki kierują taką kobietą. Czy dobro
> mężczyzny? Pozornie. Tak naprawdę chodzi jej o
> dobro własne, czyli są to pobudki czysto
> egoistyczne.
>
> Kobieta usiłująca przejąć kontrolę nad życiem
> swojego partnera, w rzeczywistości ma wspaniała
> wymówkę, by nie zająć się własnym. Jej wieczne
> narzekanie i obarczanie mężczyzny winą za swoje
> nieszczęście jest sposobem na unikanie
> odpowiedzialności za swój los. Bo tak jest w
> sumie wygodniej. Tymczasem, jeśli swoją energię,
> z której do tej pory korzystała próbując zmienić
> partnera, zainwestuje w zmianę siebie, w rozwój
> swojej osobowości, to zawsze będzie to miało
> pozytywne skutki. Na pewno przestanie cierpieć z
> powodu swojej frustracji z nieskuteczności tych
> prób.
>
> Kluczem do takiego zachowania kobiety jest
> akceptacja mężczyzny takim, jaki jest. Akceptacja
> rzeczywistości, równoznaczna z rezygnacją z
> marzeń o tym, że partnera uda się zmienić. Droga
> o szczęścia nie polega na szukaniu go w innych,
> ale w sobie. W osiągnięciu stanu wewnętrznej
> równowagi, co pozwala na racjonalne myślenie i
> skuteczne przeciwstawienie się trudnościom.
>
> Akceptacja oznacza także poszanowanie
> indywidualności partnera, co jest jednym z
> warunków dojrzałej miłości. Wiąże się to z
> unikaniem jakichkolwiek prób manipulacji,
> mających na celu uzależnienie go od siebie.
> Akceptacja oznacza danie partnerowi wolności do
> decydowania o własnym życiu.
>
> Akceptacja partnera przez kobietę to przyjęcie
> postawy, że jego problem nie jest jej problemem,
> a zatem ani nie powinna, ani nie musi zajmować
> się jego rozwiązaniem. I nie jest to postawa
> egoistyczna, kobiecie nie wolno mieć poczucia
> winy z powodu swojej bierności wobec problemów
> partnera. To postawa jak najbardziej realistyczna
> - zmiana kogoś, kto nie chce zmienić się sam,
> jest po prostu niemożliwa.
>
> Paradoksalnie to właśnie akceptacja partnera, a
> nie podjęcie walki z jego wadami, może być dla
> niego stymulacją do zmiany. Taka postawa oznacza,
> że kobieta przebyła już w swoim rozwoju
> wewnętrznym pewien etap. Jest silniejsza,
> bardziej dbająca o swoje potrzeby i niezależna.
> Łatwiej jest jej cieszyć się życiem. Mężczyzna,
> widząc metamorfozę kobiety, zaczyna się
> zastanawiać nad własnymi brakami, które
> przeszkadzają mu być szczęśliwym.
>
> Akceptacja trudnego partnera nie oznacza
> pasywności, pogodzenia się z losem i swoim
> cierpieniem. Jest warunkiem koniecznym do
> podjęcia przez kobietę aktywnych działań -
> rozpoczęcia zmian samej siebie. I tylko takie
> podejście daje jakąkolwiek szansę uratowania
> związku, który przeżywa kryzys. Szansę, ale nie
> pewność. Jednak kobieta, która wzięła na siebie
> odpowiedzialność za swoje życie zawsze jest na
> wygranej pozycji. Bo nawet jeśli związek się
> rozpadnie, to ona sobie z tym poradzi. Uniknie
> traumy rozstania i będzie w stanie wieść
> szczęśliwe życie.
>
> Znakomity przykład akceptacji partnera daje znana
> bajka o Pięknej i Bestii. Piękna pokochała
> potwora takim, jaki był. Nie czyniła żadnych
> wysiłków, by go zmienić, nie miała też marzeń, że
> kiedyś zmieni się sam. Doceniając jego zalety,
> zaakceptowała także jego wady. Jej bezwarunkowa
> miłość dokonała cudu – Bestia zmieniła się
> w księcia.
>
> Eugenia Herzyk
>
> źródło
>
>
> poprawiłem odnośnik
> jaras
|
|
|
Wyświetlam 26 wiadomości na 3 stronach |
[
1
2
3
>>>]
|
|
|