^magula
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 373
Ostatni post: 2010-03-15 20:54:36

|
|
2. RE: dołączam jako żona alkoholika
|
Odpowiedz
|
| 2009-12-28 07:57:25 | URL: # |
|
Witaj!
Cieszę, się że do nas dołączyłaś
Pozdrawiam
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3598
Ostatni post: 2010-03-18 20:19:03
GG: 9844692

|
|
3. RE: dołączam jako żona alkoholika
|
Odpowiedz
|
| 2009-12-28 08:04:27 | URL: # |
|
Witaj kraf na forum
dobrze ze czujesz sie lepiej choc odrobinke bedac tu z nami w sumie tu tyle trosk ale jakos cieplej...razem razniej i dzielniej wiele znosic...bo jest co prawda gdy nasz bliski pije i totalny haos rozsiewa wkoło siebie...pozdrawiam serdecznie...czytaj pisz badz...
(2009-12-28 08:04:49) Wiadomość została zmodyfikowana
|
|
^kraf2383
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 32
Ostatni post: 2010-03-15 20:31:00

|
|
4. RE: dołączam jako żona alkoholika
|
Odpowiedz
|
| 2009-12-28 09:56:56 | URL: # |
|
Mam chwile w pracy więc....
Męża poznałam w liceum, chodziliśmy do jednej klasy. Byliśmy ze sobą 9 lat i zaszłam w ciąże. Była planowana. Chcieliśmy już być ze sobą. W zeszłym roku w październiku wzięliśmy ślub cywilny. I po zamieszkaniu razem (u moich rodziców) zaczął się mój koszmar. Potem, bo mówił że pije dlatego że mieszkamy wszyscy razem w jednym mieszkaniu z rodzicami, przeprowadziliśmy się w między czasie do niego. Osobny budynek mieszkalny, jak to na wsi, budynek gospodarczy obok domu przystosowany do mieszkania. Ale koszmar trwał dalej.
Wcześniej przez 9 lat tak naprawdę nie wiedziałam że tak bardzo pije. Chodziliśmy na imprezy w weekendy, popijaliśmy sobie na nich razem. Choć zdarzały się oczywiście sytuacje że podczas tych imprez „wracał” nieprzytomny. Nie wiedziałam że jego choroba się rozwija, w tygodniu z nim przecież nie mieszkałam, nie wiedziałam co tak naprawdę robi. Dodam jeszcze że przyzwolenie rodziców na to co robi miał. Jego ojciec jest alkoholikiem więc wiadomo, matka tak samo lubi popić. Ale jakoś nigdy wtedy nie przyszło mi niestety do głowy powiedzenie „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Z jego matką jestem bardzo skłócona ( ale to długa historia) i on też. Nie jeżdżę tam, nie odzywam się i podczas ostatniej kłótni jak się stamtąd wyprowadzaliśmy powiedziałam tylko że mam nadzieje że jej nigdy nie zobaczę. Ona od czasu do czasu wysyła mężowi smsy, takie żeby mu dogryźć, podłamać, zdenerwować.
Byłam w ciąży, on po pracy przychodził podcięty, kładł się na łóżko spać, ja płakałam, tłumaczyłam, krzyczałam itp. Wszystko widzieli moi rodzice. Przed nimi starałam się ukryć ten fakt. Jak zaiszczał łóżko wyciągałam prześcieradło spod niego (w 9 miesiącu ciąży) i suszyłam na kaloryferze żeby tylko nic moja matka nie widziała. I tak to wszystko trwało. W kółko to samo. Ze dwa dni przerwy które utwierdzały mnie w przekonaniu że będzie dobrze a potem gorzkie rozczarowania. Ze dwa trzy razy kazałam mu nie wracać, spał wtedy u matki, chlał. Po wielkiej kłótni w maju tego roku kazałam mu nie wracać wcale. Nie wracał. Przyjeżdżał czasem zobaczyć dziecko. A mi było tak strasznie wtedy żal że go nie ma przy mnie. Po jakimś czasie, jego obietnicach itp. przeprowadziłam się do niego. Pomyślałam może rzeczywiście osobne mieszkanie dobrze na nas wpłynie. Nie wpłynęło. Zostałam sama. Wtedy jeszcze na urlopie macierzyńskim opiekowałam się dzieckiem 24 godziny na dobę podczas gdy on chlał. Nie miałam czasem nawet jak się umyć. Jak wychodził rano do pracy ja brałam dziecko i jechałam. Gdziekolwiek...do siostry, do matki, byle ktoś wziął ode mnie dziecko choć na chwile. Byłam wykończona. Nikomu nic nie mówiła. Na pomoc teściowej nie miałam co liczyć. Od czasu do czasu gdy wytrzeźwiał było fajnie. W końcu nie wytrzymałam, powiedziałam o wszystkim siostrze. On jak się dowiedział był wściekły. Chlał za to jeszcze bardziej. Aż po 2 miesiącach mieszkania tam, kłótniach, awanturach spakowałam wszystko co moje i wróciłam do matki. Został sam. Po kilku dniach zaczęliśmy się do siebie odzywać. Prosił żebym przyjechała z dzieckiem, bo chce go zobaczyć. A ja głupia jeździłam. Podczas jednej z takich wizyt pojechał niby po kawę. Wrócił pijany. (tak na marginesie jeździ autem po pijanemu, raz rozbił ale to nie dało mu nauczki) Ja oczywiście swoja gadka...dlaczego mi to robi, coraz większa złość aż zaczęliśmy się szarpać. Dziecko płakało. Odjechałam, załamałam się. Znowu cisza między nami. I po jakimś czasie znów rozmowy smsy. Było dobrze. Ale mieszkaliśmy osobno. We mnie była złość dlatego że nie pomaga mi przy dziecku, że ma wolne wieczory, że robi co chce a ja cały czas w pieluchach. Ale udawałam twardą. W między czasie popsuł mi się samochód. Pojechaliśmy na giełdę samochodową i kupiliśmy dla mnie nowe auto. Dodam że mieliśmy sporo zaoszczędzonych pieniędzy, on dobrze zarabia. Oddaje pieniądze, ja wpłacam na konto. W między czasie jego matka przekonywała go do rozwodu ze mną, wieszała na mnie psy itp. A zakup auta przelał czarę goryczy. Kiedyś jak był pijany jego matka przyszła z drugim synem i go pobili. To spowodowało że mi się go żal zrobiło. On płakał mi w rękaw. Po długim zastanowieniu się pomyślałam że muszę go wyciągnąć z tej rodziny. Wprowadziłam się znowu. Jego matka wysyłała do niego smsy typu „co ja tu robię” itp. Wtedy, pierwszego wieczoru poszłam do niej i spytałam czego ode mnie chce. Była wielka kłótnia. Powiedziałam jej tylko niech da nam czas góra 2 miesiące i wyprowadzimy się stamtąd. Darek przez pierwszy tydzień był ok. Potem znów zaczęło się picie. Zganiał na sytuację z matką. Nie odzywają się praktycznie od sierpnia do tej pory. Ona nie widziała wnuczka (i bardzo dobrze). Nie chcę żeby moje dziecko miało taką babcię. Z jego ojcem kontakt utrzymujemy. Zaczęłam szukać mieszkania do wynajęcia. Okazało się że to nie takie proste. Podjeliśmy decyzję o kupnie mieszkania. Wtedy alkoholizm mojego męża zeszedł na drugi plan. W mojej głowie było tylko to by uwolnić się od niej. Wiedziałam też że inaczej będę do wszystkiego podchodzić jak „za ścianą” jej nie będzie. Ona powodowała że chodziłam ciągle zła. Do rodziców nie chciałam wracać. W końcu udało nam się znaleźć mieszkanie i w grudniu na kredyt kupiliśmy mieszkanie. O alkoholizmie mojego męża wie moja rodzina. Matka powiedziała że jakby wszystko jednak runęło ona pomoże mi spłacać raty kredytu. I od 6 grudnia mieszkamy już w swoim mieszkaniu. Niestety on nadal pije. Robi to sam, w ukryciu, pije wódkę, praktycznie codziennie, przynosi w ukryciu do domu. Ja mogę powiedzieć że wychowuje dziecko sama. Jak jest trzeźwy to zajmuje się krzysiem. Święta były trzeźwe. Ale wczoraj w niedzielę wyszedł i wrócił pijany. Powiedział że musiał odreagować. Pytam tylko co????? Od pewnego czasu odkąd czytałam forum inaczej do tego podchodzę wszystkiego. Kiedyś krzyki, błagania, teraz cisza. Nie odzywam się nawet słowem. Jeżeli nie zacznę on „grzecznie” kładzie się spać. W zeszłym tygodniu powiedziałam mu że od dzisiaj nie ukrywam przed nikim faktu że pije, że sika w łóżko, i że nigdy mu nie pomogę jak wpadnie w tarapaty po pijanemu. Mówiłam mu że teraz ja jestem najważniejsza i moje dziecko i że zostaje sam. Wspomniałam też że w tym wszystkim ja potrzebuje pomocy i idę na terapię....
A życie toczy się dalej. Dziś pewnie też wróci pijany. Ja zostanę sama z dzieckiem. Ale nie odezwę się, nie odezwę.
|
|
^kraf2383
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 32
Ostatni post: 2010-03-15 20:31:00

|
|
5. RE: dołączam jako żona alkoholika
|
Odpowiedz
|
| 2009-12-28 10:02:43 | URL: # |
|
Jak tak się wygadałam to aż mi lepiej...dziękuję
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3598
Ostatni post: 2010-03-18 20:19:03
GG: 9844692

|
|
6. RE: dołączam jako żona alkoholika
|
Odpowiedz
|
| 2009-12-28 10:57:15 | URL: # |
|
Witaj,
długa to historia...smutna tez skarbie bo nie tak ma w sumie wygladac życie dwojga młodych po slubie...nie on nie pije bo mieszkacie razem z rodzicami czy jak teraz osobno on po prostu ma duze problemy z alkoholem i najprawdopodobniej wpadł mocno w szpony uzaleznienia...
dobrze ze swieta były trzezwe no ale niedziela...sama wiesz...nie zarzekaj sie ze sie nie odezwiesz to nic nie daje niczemu nie słuzy a sama bedziesz czuc sie zle ze nie dotrzymałas danego sobie słowa no chyba ze...wytrwasz ...ale nie mowmy o tym...
słuchaj a czy ,myslałas o rozmowie z nim o leczeniu poradni psycholog terapi...o sobie o pojsciu po pomoc wiesz net netem a real to zupełnie cos innego...to wszystko jest trudne pierwsza reakcja agresja wypieranie ale moze warto sprobowac spokojnie z szacunkiem dla samej siebie...wiem ze nerwy niosa...
pozdrawiam
|
|
^kraf2383
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 32
Ostatni post: 2010-03-15 20:31:00

|
|
7. RE: dołączam jako żona alkoholika
|
Odpowiedz
|
| 2009-12-28 11:09:50 | URL: # |
|
Małgosiu ja teraz już wiem że jest chory, że to wszystko to tylko wymówki, zmyślone przyczyny picia...
A co do leczenia. Owszem nie raz mówiłam, raz w chwilach załamania mówił że pójdzie, a innym razem słyszałam odpowiedź "chyba cie popier...."
W czasie jednej z moich wyprowadzek od niego, był na terapii. Ale tylko na jednym spotkaniu. Na tym spotkaniu chyba mieli określić czy on potrzebuje pomocy czy coś takiego. Nie dowiadywałam się. Opowiadał mi że zadawali mu pytania i że np. jak on odpowiadał TAK to ten koleś na kartce zaznaczał NIE. Powiedział że nie pójdzie bo robią tam z niego idiote....smutne.
Może mi się uda jakoś go zaciągnąć kiedyś.
Małgosiu piszesz że nieodzywanie się nic nie daje....ale odzywanie się tez chyba nie zabardzo dobrze wpływa bo prowokuje do kłótni. Szukam po prostu wyjścia z sytuacji. Robię wszystko teraz inaczej niż robiłam...szukam drogi wyjścia
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3598
Ostatni post: 2010-03-18 20:19:03
GG: 9844692

|
|
8. RE: dołączam jako żona alkoholika
|
Odpowiedz
|
| 2009-12-28 11:56:46 | URL: # |
|
wiesz masz racje ale i rozmowa jest prowokacja kłótki ale i milczenie rowniez w sumie czasem to juz nie wiadomo jak sie zachowac co zrobic trudno jest wybrc własciwa droge ale ufam ze znajdziesz ja dla samej siebie jesli on ta droga kroczyc nie chce...a Ty myslałas o terapi???moze to była by podpowiedz co dalej inaczej niz do tej pory...
|
|
^kraf2383
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 32
Ostatni post: 2010-03-15 20:31:00

|
|
9. RE: dołączam jako żona alkoholika
|
Odpowiedz
|
| 2009-12-28 12:24:43 | URL: # |
|
Widzę że jak się nie odzywam on szuka kontaktu. Wtedy odpowiadam tylko ze rozmawiać ze sobą będziemy jak będzie trzeźwy.
Tak o terapii myślałam. Szukam gdzie można w moim mieście uzyskać taką pomoc, potem postarać sie jakoś musze pogodzić to z pracą i dzieckiem...
|
|
^olenka222
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 245
Ostatni post: 2010-03-15 19:28:16

|
|
10. RE: dołączam jako żona alkoholika
|
Odpowiedz
|
| 2009-12-28 13:06:40 | URL: # |
|
witaj... dzielna z Ciebie dziewczyna Kraff... wiele przeszlas ale sie nie poddajesz... slowa uznania... w malzenstwie tak to jest juz chyba ze im wiecej czlowiek w nie wlozy tym mniej otrzyma w zamian, ja tez sie o tym przekonalam... niestety... dzieki temu forum nauczylam sie myslec w koncu o sobie i dzieciach a nie zamartwiac tym czego nie moge zmienic a obojetnosc - chocby pozorna - to najlepsza ochrona dla nas samych... ja przez lata dalam sie obciazyc odpowiedzialnoscia za wyczyny meza ktory robil co robil bo ja "nie spelnialam" jego wymagan a po latach uslyszalam od jego rodziny ze to i tak moja wina bo bylam za dobra... dzis nie wierze w milosc i szczescie ale uwierzyla w to ze moge walczyc o spokoj i nie bede juz pilnowac tego, kogo i tak nie upilnowalam... sprobuje znowu robic to co ja lubie i cieszyc sie zyciem... pozdrawiam Cie serdecznie NIE DAJ SIE DZIEWCZYNO DZIELNA Z CIEBIE BABECZKA!!!
znajdę siłę by być znowu spokojną i szczęśliwą i by szczęśliwe były moje dzieci
|
|
|
Wyświetlam 71 wiadomości na 8 stronach |
[
1
2
3
4
5
6
...
8
>>>]
|
|