Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Wychowani wśród... » Przerwanie Milczenia »

Strony, które warto odwiedzić
Wszystkie fora czyta aktualnie 1 osób
» Dodaj swoją reklamę «
- r e k l a m a -

Ostatnia wiadomość w wątku: 2011-03-22 07:58:04 napisana przez ^marianna
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 2 wiadomości na 1 stronie
^jaras
Administrator

jaras

Napisanych postów: 1568
Ostatni post: 2014-12-24 12:44:58


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. Przerwanie Milczenia Odpowiedz
2006-01-25 11:58:30 | URL: #
    Pierwszy krok to przerwanie milczenia wewnatrz samego siebie. Sam fakt, ze tu jestes i czytasz ten tekst, oznacza, ze w Tobie milczenie zostalo przerwane. To cwiczenie pomoze Ci poglebic ten proces, uczac lepszego uswiadamiania sobie swoich mysli, uczuc, intuicji, osadow i reakcji fizycznych towarzyszacych poczatkom tej podrozy.

Zachecamy, zebys odpowiedzial na pytania tak, jakbys pisal pamietnik, a nie tak, jakbys wypelnial test. Kiedy prowadzi sie pamietnik, styl i gramatyka nie maja wiekszego znaczenia. Staraj sie nie redagowac swoich mysli i uczuc ze strachu, ze ktos moglby to przeczytac. Jestes jedyna osoba wladna zadecydowac o tym, kto bedzie mial dostep do tych informacji. Wypelniajac test wiekszosc ludzi stara sie pisac zwiezle, trzymac sie scisle tematu, operowac krotkimi zdaniami, nie zostawiajac miejsca na otwarte wyrazanie siebie i naturalny strumien swiadomosci. Pozwol sobie pisac swobodnie, niech slowa plyna niepowstrzymanie.

Upewnij sie, ze masz dosc czasu, by otwarcie i cierpliwie odpowiedziec na pytania. Pozwol tez, by Twoje odpowiedzi mogly pojawiac sie w formie obrazow z przeszlosci wraz z uczuciami towarzyszacymi tym obrazom. Jezeli zauwazysz, ze spieszysz sie w ktorejs czesci testu lub cwiczen, ograniczajac swoje odpowiedzi do rownowaznikow zdan lub odpowiadajac sobie w mysli, ze "nie ma potrzeby ich zapisywac", byc moze oszukujesz sam siebie. Poswiec na to tyle czasu, ile potrzebujesz.

Niektorzy zastanawiaja sie nad tymi pytaniami i odpowiadaja na nie po kawalku przez kilka tygodni. Swobodnie mozesz wracac do kazdego rozdzialu czy cwiczenia, tak czesto jak zechcesz i przeznaczyc na to tyle czasu, ile potrzebujesz. To Cie uwolni od poczucia, ze masz "zaliczyc je za pierwszym podejsciem".

Wykorzystaj zeszyt, zeby pisemnie, odpowiedziec na nastepujace pytania:

1. Teraz, kiedy juz znalazles czas na wykonywanie cwiczen, zastanow sie, jakie emocje ci towarzysza, kiedy zaczynasz pisac (lista uczuc), a jakie doznania fizyczne (czy sciska Cie w dolku? czy Twoje serce bije mocniej? czy poca Ci sie dlonie?)

2. Siegnij pamiecia do czasow, kiedy byles dzieckiem. Jakie wspomnienia przychodza Ci na mysl o czasach, kiedy Twoja matka lub ojciec, rodzenstwo czy krewni, wprost lub posrednio ostrzegali Cie, aby nie mowic o alkoholizmie Twojej rodziny?

3. Ojakim wydarzeniu, ktore jeszcze pamietasz, chciales komus opowiedziec, ale nie zrobiles tego?

4. Co zdarzylo sie, kiedy probowales z kims porozmawiac?

5. Siegnij pamiecia do cazsow, kiedy byles malym dzieckiem. Jakie byly Twoje ukryte modlitwy czy marzenia o tym, by ktos dowiedzial sie o problemach Twojej rodziny i uratowal Cie?

6. Czy marzyles o posiadaniu tajemniczej, wyjatkowej mocy? Opisz, na czym ona miala polegac?

7. Jakie szczegolnie marzenie trzymalo Cie przy zyciu?

8. Teraz, kiedy jako dorosla osoba poswieciles nieco uwagi procesowi przerywania milczenia, zastanow sie, czego oczekiwales dla siebie samego i dla Twojego zdrowienia?

9. Jakie masz wyobrazenia co do wplywu tej pracy na zycie Twoje i rodziny? Badz szczery. Kazdy z nas ma jakies wyobrazenia, nadzieje i marzenia.

10. Jaki jest najwazniejszy wynik Twoich wysilkow, ktory masz nadzieje uzyskac, jesli nic szczegolnego sie nie wydarzy?





moja strona dla alkoholików
____________________________
----------------------------


^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Przerwanie Milczenia Odpowiedz
2011-03-22 07:58:04 | URL: #
    Dzieciństwo, które boli
(czyli o tym, co się dzieje, kiedy dziecko rozwija się w nieprawidłowej rodzinie)

Nie wszyscy rodzice są w stanie zaspokoić podstawowe potrzeby dziecka. Z różnych powodów: choroby psychicznej, biedy, uzależnienia. Mówimy wtedy o dysfunkcjonalności lub dysfunkcyjności rodziny. Dziecko dorastające w takiej rodzinie, nazywanej także nieprawidłową, ma problemy z budowaniem szczęścia w dorosłym życiu. Zazwyczaj szczęście jest dla niego w ogóle pojęciem abstrakcyjnym, ale nawet zadowolenie, satysfakcja czy radość, to stany trudne dla niego do osiągnięcia. Zauważono, że osoby pochodzące z rodzin z poważnymi problemami, mają wiele cech wspólnych. Początkowo zbiór tych cech określono szczególnie dla dorosłych, których dzieciństwo przebiegało w rodzinie z problemem alkoholowym – tak powstał termin Dorosłe Dziecko Alkoholika (w skrócie DDA). Później jednak okazało się, że także inne zaburzenia doświadczane w dzieciństwie, wywierają podobny do alkoholizmu, wpływ na dorosłe życie i zaczęto używać określenia DDDD, lub 4xD (Dorosłe Dziecko Domu Dysfunkcyjnego). Ponieważ jednak w polskich warunkach psychoterapii, zdecydowaną większość pacjentów stanowią DDA, będę dalej używać tego terminu, z zastrzeżeniem, że wiele, jeśli nie wszystkie opisy funkcjonowania DDA, dotyczą także dzieci narkomanów i hazardzistów, ofiar przemocy, której nie towarzyszyło picie jednego z rodziców, dzieci osób chorych psychicznie (szczególnie na depresję, manię i wszelkiego rodzaju psychozy).
Usłyszałam kiedyś w programie „Z kamerą wśród zwierząt” jak dyrektor wrocławskiego zoo, Hanna Gucwińska tłumaczyła, dlaczego nie poświęciła się karierze naukowej. Otóż jej promotor zniechęcił ją twierdząc, że kobieta naukowiec jest jak świnka morska – ani świnka, ani morska. Trochę podobnie jest z dorosłymi dziećmi alkoholików – nie do końca dorosły, nie do końca dziecko. Czasami wydaje się być ktoś taki małym, zagubionym dzieckiem, zamkniętym w skórze dorosłego, jak główna bohaterka filmu „Zakręcony piątek”. A czasami wydaje się być tak dorosły, jakby nigdy nie był dzieckiem.
Dotychczasowe obserwacje DDA, dzielą te osoby na dwie kategorie, w odniesieniu do ich wieku rzeczywistego, a nie metrykalnego. Obie kategorie to osoby, które w dzieciństwie zostały obciążone zadaniami i cierpieniami ponad miarę i siły dziecka. Jedni jako sposób na przetrwanie wybrali drogę przyspieszonego dorastania – z pominięciem burzliwych buntów okresu dojrzewania stali się dorośli. W zasadzie nie zdążyli być dziećmi – nie doświadczyli dziecięcej bezradności, bo od zawsze byli nad wiek samodzielni i poważni.
Drudzy, w proteście na to, co ich spotkało, postanowili jak Piotruś Pan – nie dorastać. Skoro to co złe, spotkało ich ze strony dorosłych, to lepiej pozostać dzieckiem. A najlepiej zbuntowanym nastolatkiem.
W dotychczasowej literaturze na temat DDA istnieją trzy podstawowe perspektywy przyglądania się i definiowania postaw i cech charakterystycznych dla dorosłych dzieci alkoholików. Pierwsza, to opis systemowego funkcjonowania rodziny – DDA to ktoś, kto w myśl tej teorii dostosował się do wadliwie skonstruowanego i destrukcyjnie (dysfunkcjonalnie) działającego systemu. W tej perspektywie mieści się koncepcja sztywnych ról, w których odnajdują się dzieci (Bradshaw, Brown, Wegscheider-Cruse). Druga perspektywa koncentruje się na krzywdzie doznanej w dzieciństwie, reakcji na wydarzenia traumatyczne i zamknięciu się w psychologicznej pułapce nie wybaczonej krzywdy (Mellibruda, Sobolewska). Trzecia perspektywa odwołuje się do potrzeb dziecka i konkretnej reakcji na niezaspokojenie konkretnej potrzeby (Hendrix, Hunt, Mellibruda).
Mówi się także, że dorosłe dziecko alkoholika, to wojownik walczący na pierwszej linii frontu, mimo że wojna dawno się skończyła. Jak w tej bajce:


Bajka o dziecku – wojowniku
To nie będzie bajka wesoła. W dodatku nie dzieje się ani za górami, ani za lasami, ani dawno, dawno temu. Dzieje się często. Teraz, tak jak kilka lat temu, kilkanaście i kilkadziesiąt. Ta działa się tak mniej więcej dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat temu.
W pewnej rodzinie się wtedy dziecko. Malutkie, słodkie, bezbronne, jak to dziecko. Przyszło na świat wyposażone w liczne potrzeby: potrzebowało miłości, opieki, bezpieczeństwa, spokoju, radości. Potrzebowało także wiedzieć, co jest dobre a co złe, i co wolno robić, a czego w żadnym wypadku robić nie wolno i nie wypada. Niestety, w rodzinie w której przyszło żyć naszemu dziecku, potrzeby te nie mogły zostać zaspokojone. W innych rodzinach to dorośli, którzy zostali rodzicami czasami wspierani przez swoich rodziców, tłumaczą i oswajają świat – zaspokajają potrzeby dziecka. W rodzinie takiej, jak ta naszego dziecka, rodzice zajęci byli walką ze smokiem. Ten smok wymagał od rodziców zaangażowania wielu sił i energii, kradł także całej rodzinie czas i pieniądze. Rodzice zajęci walką ze smokiem, nie mogli zaspokajać potrzeb dziecka. Dziecko bardzo szybko nauczyło się, że jeśli chce wydrzeć rodzicom chociaż trochę uwagi dla siebie, musi zacząć uczestniczyć w walce. Malutkie, bezbronne dziecko na wojnie.
To jasne, że szybko przestało być malutkie i bezbronne. Kiedyś spróbowało obronić się przed smokiem przymilaniem i tuleniem się do walczących rodziców. Pomogło na chwilkę – dziecku dostało się trochę ciepła i rozbawionego zainteresowania mamy i taty. Oczywiście nie na tyle, ile naprawdę dziecko potrzebowało, ale troszeczkę jest lepsze, niż nic. Innym razem, kiedy smok zaatakował tatusia, dziecko z wrzaskiem wybiegło przed tatę i próbowało obronić go własną, wątlutką piersią. Smok tak się zdziwił, że przerwał na chwilę atak. Ale na dłuższą metę ten sposób nie sprawdzał się – dziecko zbyt mocno się bało, a tatuś zamiast pochwalić malucha, jeszcze na niego krzyczał i nie wiadomo dlaczego mówił, ze cała ta wojna jest przez dziecko.. to było zbyt bolesne – trzeba było zmienić taktykę. Na przykład pomagać mamie na tyłach wroga. Kiedy tatuś walczył ze smokiem, można było opatrywać rany, sprzątać ślady walki i pomagać tatusiowi dochodzić do siebie po kolejnym starciu. To był dobry sposób na zdobycie zainteresowania rodziców, tyle że wtedy trochę się myliło – kto jest dorosłym, a kto dzieckiem, i kto w tej rodzinie kim powinien się opiekować.
Dziecko rosło w nieustającym zamęcie i poczuciu zagrożenia. Gubiło się w domysłach, kto właściwie jest w tej wojnie agresorem, a kto się broni. Czy winę za to wszystko ponosi smok? A może jednak tata? A może gdyby mama odważyła się powiedzieć „ość”, to w końcu smok poszedłby sobie razem z tatą i byłby spokój w rodzinie? Czasami dziecko myślało, że to ono jest winne całej tej wojnie. Wtedy natychmiast zrywało się do boju ze wzmożoną energią, zapominając zupełnie, że jest tylko dzieckiem. Czasami ból i cierpienie, poczucie winy i poczucie krzywdy stawały się tak straszliwe, tak niemożliwe do zniesienia, że dziecko chowało się czarodziejskiej kuli, która odgradzała je całkowicie od świata. Tam mogło nie czuć, nie słyszeć, nie widzieć.
Los każdego z nas, nawet naszego dziecka jest taki sam – musi stać się w końcu dorosłym. Ale nasz maluch miał z tym prawdziwy kłopot. Bo jak rozróżnić, że się jest dorosły, kiedy nigdy nie było się dzieckiem? No to może być dzieckiem już zawsze. Może te wszystkie niezaspokojone potrzeby dadzą się zaspokoić właśnie teraz? Dorosły ma wiele zadań do spełnienia – powinien założyć rodzinę, dać jej poczucie bezpieczeństwa, miłość, opiekę. Ale co to w ogóle jest: czy to jest to, co było w rodzinie, które nasze dorosłe już dziecko zna, czy to jest to, co opisują w książkach i pokazują w filmach. A może w ogóle nie ma na świecie miłości i porządku… Warto spróbować! – tylko to straszne ryzyko. Już raz nasze dziecko się przecież tak dotkliwie zawiodło – potrzebowało tylu rzeczy od najbliższych mu osób, a tata i mama dali mu strach, niepewność, krzywdę i winę. Co zrobić z takim posagiem?
Można na przykład znaleźć własnego smoka – wypisz, wymaluj takiego jak ten, z którym walczył tata. Przecież walka to jest to, co nasze dorosłe dziecko potrafi najlepiej. Zna różne strategie i sposoby na przetrwanie. Można też związać swój los z kimś, kto walczy ze smokiem tak, jak kiedyś robiła to mama, i tak jak mama dbać o tego kogoś, kto urodził się w walce. W ten sposób dziecko dostawało przecież najwięcej zainteresowania. Nieważne, że musiało rezygnować z siebie, ważne że czuło się potrzebne. Można też pragnąć i bać się jednocześnie – dążyć do bliskich związków z innymi ludźmi, ale kiedy te związki stają się rzeczywiście bliskie, uciekać. Jak najdalej. Na wszelki wypadek, bo rozstanie mniej boli, niż krzywda wyrządzona przez kogoś, komu się zaufało. Można też w związku z tym, nikomu nie ufać, nawet sobie. Można też drobiazgowo zaplanować całe swoje życie, dzień po dniu, godzina po godzinie – żeby nic niespodziewanego nie zaskoczyło. Bo wszystko, co niespodziewane, jest niebezpieczne – więc lepiej niczego nie zmieniać, nawet jeśli jest źródłem cierpienia. Można też nie planować niczego – absolutnie niczego, bo przecież na świecie niczego nie da się przewidzieć, świat jest okrutny, głupi i pełen tajemnic. Dlatego trzeba być czujnym. Zawsze w pogotowiu.
Można też, mimo ze wcale się tego nie chce, ranić wszystkich dookoła. Najbardziej tych, których się kocha. I ciągle żyć w poczuciu winy. Poczucie winy jest mniej bolesne, niż poczucie krzywdy. Zresztą, co to jest krzywda – nasze dorosłe dziecko w zasadzie nie zna takiego uczucia. W ogóle uczucia to nie jest jego mocna strona. One są przecież też niebezpieczne.
Ta bajka, jak większość bajek, może mieć szczęśliwe zakończenie. Może, ale nie musi. Żeby zakończyło się zdaniem: „I żyli długo i szczęśliwie”, dorosłe dziecko musi przyjąć do wiadomości, że wojna się skończyła. Że przeszłości nie da się zmienić, bo nadal nikt nie wynalazł sposobu na podróże w czasie. I znaleźć w świecie coś, cokolwiek, co pozwoli zaufać, że miłość, dobro piękno, nie są tylko wymysłem filozofów, ale ze naprawdę istnieją. I że każdy ma prawo do szczęścia.

Problem polega na tym, że w reakcji na przemoc, nieustające poczucie zagrożenia i stan podwyższonej gotowości, pojawia się wyuczona strategia nastawiona na przetrwanie. DDA nie znają innych strategii. Ta czasami się sprawdza w życiu zawodowym – rywalizacja, ambicja, skuteczność zadaniowa, itp. ale co z życiem osobistym? W miłości, przyjaźni, rodzicielstwie nie chodzi przecież o przetrwanie. Ale DDA często nie wiedzą, o co chodzi. Bo skąd mają wiedzieć. O tym, że coś jest nie tak, przekonuje ich dopiero brak zadowolenia i radości życia, utrwalony smutek, wahania nastroju, czasami zaskakująca własna agresja i ciągłe porównywanie się z innymi. Oczywiście niekorzystne dla siebie samego, negujące własną wartość i skazujące na brak szacunku do samego siebie.



Na podstawie: „zieciństwo bez dzieciństwa” – Joanna Wawerska - Kus



Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
Wyświetlam 2 wiadomości na 1 stronie


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102529 wiadomości w 2632 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się

 
Forum dyskusyjne obsługiwane przez
free4web.pl - Darmowe narzędzia dla webmastera