Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Wychowani wśród... » Bomba z opóźniony... »

Strony, które warto odwiedzić
Wszystkie fora czyta aktualnie 1 osób
» Dodaj swoją reklamę «
- r e k l a m a -

Ostatnia wiadomość w wątku: 2013-02-04 07:58:59 napisana przez ^ela_102
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 62 wiadomości na 7 stronach [ 1 2 3 4 5 6 7 >>>]
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2010-07-12 11:12:15 | URL: #
   
Kiedy się skończy ta przeklęta sztafeta pokoleń? – zastanawiał się Adaś Miauczyński w filmie „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” Marka Koterskiego. W scenach retrospekcji kilkuletni chłopak, przyczajony na dachu domu, wypatruje ojca nadchodzącego z pracy. – Trzeźwy czy pijany? Trzeźwy czy pijany? Wypatrywanie, systemy znaków i wczesnych ostrzeżeń. Przyczajenie. Obrona przed strachem – i wyłączenie emocji, które trwa latami. Domknięcie toksycznego kręgu w dorosłym życiu.

Tysiące Adasiów

Trzeźwy – znaczy że będzie normalnie, pijany – to znak, by uciekać. Uciekać przed ciosem, uciekać z domu, jeśli biją. Uciec w świat fantazji, w świat – jaki „powinien być ”. To modelowa sytuacja przyszłego DDA. Wiedzę o nieprzewidywalności świata („trzeźwy czy pijany?” ) i o braku wpływu na wydarzenia Adaś Miarczyński i tysiące innych Adasiów zaszczepią swojemu dziecku. Sylwek – takie imię nosi w filmie syn – w innych środkach chemicznych szukając pomocy w starciu z nieprzyjaznym, niezrozumiałym światem, być może przekaże ten międzypokoleniowy komunikat następnym. I tak z generacji na generacje dzieje się dramat. Córki alkoholików, jeśli nawet nie wychodzą za alkoholików, to często angażują się w toksyczne, wyniszczające związki, które potrafią trwać latami. Latami – bo DDA wiele zniesie. Nauczyło się tego w dzieciństwie.

Centrum i epicentrum

Początki biografii DDA są zwykle podobne. Dom rodzinny, w którego centrum jest alkoholik. Na ogół ojciec, choć coraz częściej w relacjach DDA pojawia się watek pijącej matki. Wiadomo, że choroba alkoholowa jednego z rodziców dotyka wszystkich członków rodziny. Stąd nikt nie wyjdzie „czysty”. Chory jest partner alkoholika – uzależniony od picia bądź trzeźwości towarzysza, od jego zachowania, a często i jego emocji. Całe życie rodzinne toczy się tak, by jak najlepiej wpasować się w reguły stanowione – świadomie bądź nie – przez alkoholika. Cała rodzina, w większości działań, zachowań i emocji poszczególnych domowników – skupia się wokół alkoholika. On jest zawsze w centrum uwagi.

Uzależnienie jednego z rodziców może oczywiście prowadzać do problemów finansowych w domu. Motyw biedy, choć jest jednym z częstszych elementów opowieści Dorosłych Dzieci Alkoholików, nie jest decydujący dla późniejszych losów DDA. Groźniejsze dla kształtu przyszłego życia są spustoszenia, jakie alkohol kierujący rodzicem sieje w głowie dziecka, atakując emocje, system wartości i sposób reagowania na komunikaty z zewnętrznego świata. Pijący ojciec to również swoiste „epicentrum” w rodzinie, tyle że wybuch może nastąpić po latach.

Świat jako chaos

Powrót ojca z pracy – modelowa sytuacja widziana oczami dziecka. Tata wraca pijany – można powiedzieć: „jak zwykle”. Można jednak – zwłaszcza jeśli jest się dzieckiem – mieć niesłabnącą nadzieję, że dziś będzie inaczej. – Dziś nie, dziś na pewno nie, przecież mam urodziny, na pewno o nich pamięta, przyniesie prezent, spędzimy ten wieczór wszyscy razem, będzie milo i bezpiecznie.
W końcu nadzieja gaśnie, ustępując miejsca cichemu przyzwyczajeniu do smutnej rzeczywistości. Gdy zatem ojciec wraca trzeźwy – bo na przykład podjął wobec rodziny „zobowiązanie poprawy” – dziecko jest zaskoczone. Jeśli nowa sytuacja potrwa dłużej, być może mały człowiek zdąży w świecie wyobraźni wytworzyć sytuację, w której dom jest normalny, ojciec – trzeźwy i uczestniczący w życiu rodziny. Ponieważ jednak alkoholizm rzadko pozwala na dotrzymywania zobowiązań, sytuacja na ogół wraca do punktu wyjścia. I trwa to latami.

Tak więc nieprzewidywalność – to podstawowy komunikat, jaki młody człowiek otrzymuje od świata, pełnego dlań chaosu i wrogich sił. Rzeczywistość jest nie do przewidzenia, nasza rola – nie przez nas pisana. Nikt nie ma wpływu na to, co się dzieje wokół. Mechanizm w postaci gotowego skryptu, czyli „przepisu na postępowanie” w nowych sytuacjach, jakie spotykają człowieka na jego drodze życiowej – kieruje człowieka ku bierności, uczy braku inicjatywy i samodzielności w myśleniu czy decydowaniu, prowadząc do niezdrowego uzależnienia od opinii innych ludzi.

Jestem nieważny

Strach dziecka przed zranieniem, gdy nie znajduje zrozumienia u matki, bez reszty zaangażowanej w utrzymywanie kruchej równowagi w domu. Myślącej tylko o tym, by „jakoś to działało dalej” i siłą rzeczy konserwującej chorą sytuację.

– Czym jest mój problem wobec zmagań mojej matki – może pomyśleć nastolatek. – Czym są moje rozterki, problemy z tożsamością czy cerą – wobec naszego PROBLEMU? Nie dość że nic ode mnie nie zależy, nie mam na nic wpływu – to JESTEM NIEWAŻNY. Nikt mnie nie chce wysłuchać, nikt mnie nie rozumie, nie mam z kim porozmawiać o tym, co się dzieje w moim domu – i co ja w nim czuję... Jestem do niczego – bo nikt mnie nie chwali, nie daje znaków i wskazówek, jak postępować. Jestem sam dla siebie – nikogo nie obchodzę.


Zero emocji

Pijany ojciec – to również strach dziecka. Strach przed ciosem, który wcale nie musi być fizycznym uderzeniem. Strach prowadzi do złości: dlaczego muszę się bać własnego ojca? Dlaczego on jest wiecznie pijany? Dlaczego boję się matki, która wiecznie krzyczy, jest zmęczona i zainteresowana tylko NIM? Dziecku trudno sobie poradzić ze złością na rodziców. Tyle razy matka powtarzała, że „na Boga i rodziców gniewać się nie wolno”. Nie wolno – to nie wolno.

Co dziecko ma począć z emocjami, z którymi sobie nie radzi, których na domiar złego NIE WOLNO mu mieć? Zamraża je. Przestaje odczuwać cokolwiek. Prawie się nie boi – bo i czego tu się bać, można się przyzwyczaić przez lata. Nie nienawidzi ojca, który krzywdzi siebie i rodzinę – bo rodziców „się kocha”, a jeśli to niemożliwe – lepiej nie czuć nic.

To jeden z mechanizmów aleksytymii – choroby ducha, która skutkuje trwałym wyłączeniem własnych emocji, zastępowanych przez „cudze” – takie, których oczekuje otoczenie. Aleksytymik nie odczuwa własnych emocji, ale przez sobą i światem „odgrywa” cudze – najczęściej takie, które w konkretnej sytuacji ocenia jako społecznie pożądane.

Dorosłe dzieci mają żal

„Gdzie się podziało moje dzieciństwo” to tytuł jednej z bardziej znaczących polskich książek dotyczących obszaru DDA. W kilku esejach psycholodzy i terapeuci analizują historie DDA, kreśląc wspólny kontur postaci dotkniętej w dzieciństwie problemem alkoholizmu rodziców.

Żal utraconego dzieciństwa, które nigdy nie było takie, jak być powinno: bezpieczne i wsparte autorytetem. Dzieciństwo nie było dzieciństwem, skoro zmagało się z problemami przerastającymi małego człowieka. Córka odprowadzająca pijanego tatę z baru do domu pod okiem sąsiadów i przechodniów – to wstyd, złość i odpowiedzialność, które powinny być obce dziecku. W optymalnej sytuacji mały człowiek powinien uczyć się świata poprzez rozwiązywanie problemów stosownych do wieku. Emocje wywołane przez zaangażowanie w niezbyt zrozumiały, wrogi świat są zbyt trudne dla dziecka. Złość, żal wobec rodziców – zarówno pijącego ojca, jak i „nieobecnej” matki – to uczucia, z którymi dzieciństwo nie może sobie poradzić.
Utracone dzieciństwo, skradzione lata – jak je odzyskać? Wiele spośród osób dotkniętych problemem DDA, „zamroziwszy odczuwanie” – w rozwoju emocjonalnym zatrzymuje się na etapie dziecka. Dziecko, które być nim wcale nie przestało – być może w ten sposób próbuje nieświadomie odzyskać utracone dzieciństwo. Jednak droga do arkadii jest arterią jednokierunkową – można do niej wrócić jedynie w świecie ułudy, co DDA również często czynią, pogrążając się w nierealnych, przesłaniających rzeczywisty obraz marzeniach. Mogą jednak – a to czynią najczęściej – rekompensować sobie utracone lata, wewnętrznie nie godząc się na dorosłość. Pozostają dziećmi: bezradnymi w wyborach, szukającymi oparcia w „ dorosłych ”, chłonącymi cudze emocje. Nie umieją nawiązać głębszych relacji, ponieważ nie kontaktują się z własnym odczuwaniem. Często „odgrywają” rolę czułych kochanków, dobrych żon, wiernych mężów, podczas gdy sami nie wiedzą, czy im wygodnie w takim kostiumie. Pędzą za pieniądzem – być może go nie potrzebując, opętańczo poświęcają się pracy czy biznesowi – nie czerpiąc z tego radości, czynią kolejne podboje miłosne – posiłkując się cudzymi wzorcami. Nie wiedzą, że to, co „czują” – nie do nich należy. Zamrożone jądro ciemności pozostaje w ukryciu.

Pustka

Wszystko może się toczyć ustalonym torem, w pozornej harmonii. Sytuacja – jak ta w dzieciństwie – może trwać latami. DDA mogą przeżyć życie, nie wiedząc, że ich smutek, pustka, niefortunne związki sięgają korzeniami do czasów dzieciństwa. Bywa i tak, że pewnego dnia w szczęśliwym małżeństwie pojawia się, bez wyraźnego powodu, smutek i pustka. Pustka – to słowo, które DDA bodaj najczęściej przywołują, gdy mówią o swoim życiu. Bywa, że odkrywanie przed samym sobą wewnętrznej prawdy trwa latami. Niełatwo się przyznać, że życie nie układa się tak, jak byśmy chcieli. Że niewiele cieszy, że „to wszystko nie tak”.

DDA najczęściej nie chcą wracać do tego, co minione. – Po co się grzebać w przeszłości, skoro to już nic nie zmieni. Ojciec nie żyje, a ja mam własną rodzinę, którą należy się zająć – mówią często Dorosłe Dzieci na początku drogi ku uwolnieniu od koszmaru przeszłości. Zapewne kieruje nimi wstyd, który silnie uwewnętrzniły w dzieciństwie. – W domu działy się takie rzeczy, że nie sposób o tym komukolwiek opowiadać – argumentują DDA. Powrót do przeszłości boli. Ożywają demony, Dorosłe Dziecko znów staje się dzieckiem – przerażonym, skulonym w kącie, przyczajonym i nieważnym.

Warto rozmawiać

Powrót do przeszłości nie jest jednak bezcelową torturą. Podjęcie próby uporania się z demonami przeszłości pozwala na to, by mechanizmy z dzieciństwa przestały kierować życiem dorosłego By człowiek nauczył się reagować na komunikaty ze świata w sposób odpowiedni do sytuacji z DZIŚ, a nie dziecięcego WCZORAJ. Żeby wyłączyć nieadekwatne skrypty z dzieciństwa, które w niezdrowy sposób kierują życiem DDA.

Dorosłe Dzieci Alkoholików lubią przebywać w swoim towarzystwie. Często lgną do siebie, nieświadome źródeł siły przyciągania. Zdarza się, że ktoś uchyli rąbka wstydliwej tajemnicy z dzieciństwa, pokonując pierwszy etap drogi ku oczyszczającej rozmowie.

„To, co nie nazwane – nie istnieje” pisze Vladimir Nabokow w „Zaproszeniu na egzekucję”. By pokonać problem, trzeba najpierw go nazwać. Dać mu odpowiednie słowo, które dotychczas nie istniało, bo i sam problem został zepchnięty do niepamięci. Nazwać łatwiej jest z innymi, którzy mają za sobą podobne historie. Taki jest sens grupowej psychoterapii Dorosłych Dzieci Alkoholików.

Dobrzy – dla innych

Niewiele źródeł ukazuje „ dobre strony” bycia DDA. Takie ujęcie właściwe jest pracom amerykańskiego psychologa Roberta Ackermana. Doświadczenie życia w rodzinie z problemem alkoholowym to zawsze dramat i piętno, jednak – idąc za myślą Ackermana – również pewien dodatkowy dar, którego sposób wykorzystania zależy od samego DDA. Nie chodzi tu tylko o to, że bolesne doświadczenia uszlachetniają, ale i czegoś uczą, pomagając w uzyskaniu głębszego wglądu w innego człowieka, a w ostatecznym rozrachunku – również samego siebie.

Trzeźwi alkoholicy odzyskujący zdrowie w grupach AA często dziękują „sile wyższej” za „ dar choroby”, bez której być może nigdy nie doznaliby „przebudzenia”. Nie uzyskaliby tak głębokiej samowiedzy, nie odkryli bogactwa świata, nie zachwycili się urokami codzienności. Podobnie i wśród DDA bywają tacy, którzy w dramatycznej przeszłości upatrują źródło swej siły, dojrzałości i zrozumienia.

DDA z dzieciństwa wynieśli strach przed nieprzewidywalnością. Boją się zatem samotności, utraty. Kieruje nimi wzmożone poczucie odpowiedzialności za innych i siebie – jednak chyba zawsze w tej kolejności... Przed tym, na co nie mieli wpływu, po latach bronią się wzmożonym poszukiwaniem poczucia kontroli nad rzeczywistością w innych obszarach. Najszybciej „ dobre cechy” DDA odczuwają ich zwierzchnicy. DDA stają się niezwykle lojalnymi pracownikami, w pełni angażującymi siły i emocje w powierzane zadania. W zamian chcą tylko uwagi, uznania i akceptacji, których zabrakło w dzieciństwie. Widoczna jest szczególna skłonność DDA do zawodów „misyjnych” – wymagających angażowania emocji, empatii, gotowości do pomagania innym. To niewątpliwy plus, jaki można postawić po stronie zysków w ocenie przeszłości i jej konsekwencji dla DDA. Pytanie tylko, czy beneficjentem tej sytuacji jest Dorosłe Dziecko – czy jednak społeczeństwo, które w DDA zyskuje najofiarniejszych wolontariuszy, najuważniejszych terapeutów, oddanych społeczników i bezinteresownych „poprawiaczy świata”, których przez lata nie dopada rutyna ani wypalenie zawodowe.

Lojalność i zaangażowanie to również częste cechy DDA jako partnerów w związkach. Choć mają ogromne problemy z budową relacji – jeśli im się to uda, dążą do zapewnienia jej trwałości. Inna rzecz, że jako niepoprawni „altruiści” czasem płacą za to zbyt wysoką cenę, ponownie chowając swoje marzenia, oczekiwania, emocje.

Odnaleźć siebie

Różne są drogi, którymi DDA dochodzą do grup terapeutycznych – czy grup wsparcia. Czasem jest to „moment przesilenia” w odczuwaniu swojego życia, czasem ewolucja trwająca latami. Często katalizatorem przemian jest rozmowa z innym DDA.

Grupa wsparcia, oparta na założeniach wspólnot AA, pozwala na zachowanie anonimowości. Bez nazwiska, miejsca pracy i zamieszkania łatwiej pokonać wstyd, który zamroził kontakt z przeszłością. Okazuje się, że tak jak „piciorysy” alkoholików w grupach AA mają wiele podobnych cech, tak i w opowieściach DDA można wydzielić dużą część wspólną dla wszystkich historii. Uczestnik grupy, mówiąc o swej przeszłości, daje słowa temu, co minione, a czego jako dziecko nie potrafił nazwać. Odkrywa przeszłe emocje po to, by je skojarzyć z tamtymi wydarzeniami. Zaczyna odczuwać własne emocje – takie, jakie były jego udziałem, gdyby wówczas, jako dziecko, ich nie stłumił. Łatwiej wyrazić to, co przed laty zawstydzało bądź przepełniało strachem i złością, gdy się okazuje, że inni mówią o podobnych wydarzeniach. – To był potwór – powie DDA, słuchając opowieści z dzieciństwa innego uczestnika grupy. Nazywając przeszłość współtowarzysza, łatwiej odzyskuje kontakt z własnym odczuwaniem minionych spraw, których jako dziecko nie mógł i nie potrafił właściwie ocenić i odczuć.

W historiach opowiadanych przez innych można odnaleźć siebie, swój strach, swój wstyd, swoją złość i poczucie bezradności. Dorosły człowiek daje sobie prawo do takiej oceny przeszłości. Pozwala sobie na wyrażenie złości wobec ojca, matki. Reaguje po latach tak, jak nie mógł się zachować jako dziecko. Ma szansę na wypracowanie nowych modeli zachowań, opartych na własnych emocjach, których już nie trzeba się bać. Nauczy się wsłuchiwania w swoje emocje, odzyska szacunek dla własnych potrzeb, zrozumie swą niepowtarzalną podmiotowość, a może nawet się polubi – takim, jakim jest. I jakim był. Bo koszmar pozostanie koszmarem – ale oswojonym, w klatce opatrzonej napisem: BYŁO I NIE WRÓCI. Jak w Czarnobylu: był dramat, ale szkodliwego promieniowania już nie ma.

I wówczas DDA naprawdę rozpocznie swoje dorosłe życie.

Źródło





Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia




^ocelja
Użytkownik lokalny

ocelja

Napisanych postów: 2
Ostatni post: 2010-08-09 21:20:04


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2010-08-09 00:24:25 | URL: #
    Chce mi się płakać po przeczytaniu artykułu. nie byłam w stanie doczytać do końca To ewidentnie o mnie. Dzięki

^malagosia7133
Użytkownik lokalny

malagosia7133

Napisanych postów: 12365
Ostatni post: 2016-12-31 09:30:03
GG: 9844692


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2010-08-09 07:07:30 | URL: #
    Witaj to dla ciebie dla ukojenia pozdrawiam serdecznie i spokojnie spokojnie....

^jaras
Administrator

jaras

Napisanych postów: 1568
Ostatni post: 2014-12-24 12:44:58


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2010-08-09 10:55:18 | URL: #
    Identyfikacja z problemem jest ważna na drodze do zmierzenia się z nim. Nikt nie rozwiązuje problemu, jeżeli go nie ma.

Problem alkoholowy ma pewien podstępny mechanizm zwanym mechanizmem iluzji i zaprzeczeń. Potocznie samozakłamaniem.

Myślimy własną głową i własną głową interpretujemy rzeczywistość. Jeżeli nasza własna głowa okłamuje nas samych nie mamy kontaktu z prawdziwą rzeczywistością. W obronie tego skrzywienia, nasza własna głowa, krytykuje wszystko co może ujawnić kłamstwo i neguje każdego, kto reprezentuje prawdę. A my wierzymy naszej głowie, bo czemu nie...

Dlatego dotarcie do prawdy jest trudne i bolesne. Często wygląda to tak jak wchodzenie na górę. Najtrudniej jest przed samym zdobyciem szczytu. To wtedy by się najchętniej zawróciło.

DDA ciągle wątpi, żyje w stanie niepewności, nic nie jest oczywiste. To nauka wyniesiona z domu alkoholowego, gdzie nic nie było pewne, te same symptomy mogły prowadzić do różnych efektów, a towarzyszące temu poczucie winy kazało myśleć, że niczego nie wolno oczekiwać, nic się nie należy, a jeśli już to trzeba na to zasłużyć.

Tymczasem to, że człowiek istnieje już jest wystarczające. Samo bycie człowiekiem jest wystarczające do tego, by żyć tym co najlepsze. Oczywiście pamiętając o innych ludziach i rozumiejąc, że oni też mają swoje potrzeby. Po prostu nic na siłę, ale z siłą. Nie siłowo, ale silnie.

Skaleczonego myślenia nie da się, ot tak, wyłączyć na życzenie. Potrzebna jest osoba, która stoi z boku, ma dystans i potrafi podregulować co i gdzie trzeba. Taka osoba może nauczyć tego dystansu i regulacji, wtedy już będzie ok. Własne myślenie nie będzie determinowane samozakłamaniem i będzie można ufać własnej głowie. A co za tym idzie, dzięki zyskanej tą drogą trzeźwej ocenie sytuacji, ufać światu i innym ludziom.


moja strona dla alkoholików
____________________________
----------------------------

^ocelja
Użytkownik lokalny

ocelja

Napisanych postów: 2
Ostatni post: 2010-08-09 21:20:04


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2010-08-09 21:20:04 | URL: #
    dobrze że tam jesteście dzięki. od wczoraj mam szum w uszach i trochę do mnie nie dociera rzeczywistość. myślałam że przerobiłam większość programu aa. Nie piję 14 lat. przeszłam terapię 1,2,3 mam za sobą teatr terapeutyczny Ale jakoś zawsze było nie tak inni to jakoś zabierają głos na mityngach maja wypełnione życie a ja zawsze mam mnóstwo wolnego czasu którego nie mam odwagi wykorzystać , nie przyjaźnie się bliżej z nikim. Mam ciągłą potrzebę by mnie pochwalono, by za mnie zadecydowano, by mnie ktokolwiek zaakceptował.by się mną zainteresował. Bezwzględnie liczę się z opinią innych na mój temat bo moja własna opinia jest jakoś tak mniej warta, a wiedza zawsze niedostateczna. Odczuwam nieustanny lęk. Panicznie boję się związku z partnerem o czym ja mówię przecież żadnego partnera nie ma niema nikogo jestem sama i mam spotkania przypadkowe ze znajomymi z aa. Jest we mnie wiele żalu smutku i beznadziei. Na wierzchu wyglądam nawet w miarę normalnie ale w środku mam autostradę kłębiących się myśli, niepewności, rozpaczy ,nieporadności, nieprzewidywalności, ciągłego zgadywania. Emocjonalnie nadal jestem małą dziewczynką w niebieskiej sukience która stoi na polu pełnym żółtych kwiatów.i ma bardzo smutne oczy. Mam wewnętrzne przekonanie że nie mam na nic wpływu, i żebym za przeproszeniem pękła to nic nie zdziałam. Musiałam to napisac o sobie i jakoś czuję ulgę. W tej chwili jestem po 50-ce i nie wiem od czego zacząć. Terapia dda będzie dla mnie najlepsza bo sama tego nie przepracuje

^malagosia7133
Użytkownik lokalny

malagosia7133

Napisanych postów: 12365
Ostatni post: 2016-12-31 09:30:03
GG: 9844692


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2010-08-09 21:51:56 | URL: #
    ...włozylas w siebei duzo pracy ale nadal cierpisz an brak pewnosci siebie poczucie walsnej wartosci nadla jest gdzies, nie w tobie daj sobie czas badz dobra cierpliwa dla siebie kochaj siebie a cala reszta przyjdzie z czasem tak sadze nigdy nie wiemy ile czasu nam to zajmie ale warto probowac....

pozdrawiam i spokojnosci zycze i Pogody Ducha

^Laura
Użytkownik lokalny

Laura

Napisanych postów: 6338
Ostatni post: 2018-08-12 05:41:22


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2012-01-12 05:25:19 | URL: #
    Samotność.
To najwieksze wspomnienie i to, ze nie czułam sie wazna.
Zostawiona sama sobie z odpowiedzialnościa za siebie, której nie potrafilam udźwignąć.
Potem doszła odpowiedzialność za rodzeństwo.
Z czasem czułam sie kłopotem, problemem.
Nauczyłam się nie obarczać sobą innych, bo sprawie im dodatkowo kolejny problem.
Cholera. Nawet tak samo sie poczułam, gdy któregos razu rozmawialam ze swoja mama i to nie tak dawno.
Usłyszałam, że nawet ja ze swoim alkoholizmem to dla niej kłopot. zabolało w tamtej chwili.

próbuję sobie układac fakty z ktorymi przyjdzie mi sie zmierzyc na terapii.
Do źródeł mi jeszcze daleko, bo wymazałam wiele w swojej obronie.
Na teraz to trochę zimna kalkulacja. Ale czeka mnie nie zła praca jak tylko dopuszcze uczucia zwiazane z wspomnieniami, przeszlościa.

Zostaje mi tutaj na teraz czytanie, czytanie, czytanie.


”Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, działajcie zaś tak jakby wszystko zależało wyłącznie od was
^oleczka31
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 534
Ostatni post: 2013-05-07 10:53:03


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2012-01-13 23:11:33 | URL: #
    LAurko.... ja równiez wymazałam ze swojej pamięci bardzo dużo przezyć i faktów ,które miały miejsce,ale wyłaziły one ze mnie podczas terapii w takich nieoczekiwanych momentach,ze wydawało mi się,że nimi wymiotuje. Przepraszam za tak drastyczne okreslenie,ale tak to troche wyglądało. Terapeuta zadawał mi zupełnie inne pytanie a ja w odpowiedzi docierałam do takich moemntów w moim zyciu,które były najbolesniejsze. To nic przyjemnego,ale oczyszcza,bardzo oczyszcza.Pozostaje jeszcze potem troche ból rozdrapanej rany,ale juz oczyszczonej i zaopatrzonej w lekarstwo.
Tak ja to widziałam.Tak ja to czułam.
Nieprawdopodobne dla mnie stało sie tez to,ze wyparłam takie sytuacje,które miały miejsce całkiem niedawno.
Np.kilka lat wstecz,moje mama wychodząc z popijawy od koleznki znikneła.Szukalismy JEj przez pół nocy,dzwonilismy po szpitalach na policje juz prawie. W koncu znalazła się w jednym bucie,brutna z rozbita głową i nic nie pamietająca.To zadziało sie krótko po smierci mojego Taty. Ta noc kiedy Jej szukalismy była najstraszniejsza nocą w moim zyciu i ja o tym zapomniałam. To znaczy wyparłam tak mocno,że kiedy to ze mnie wyszło na terapii to myslałam,ze nigdy nie przestane płakać i była starsznie wsiekła na terapute,że musiałam przez to jeszcze raz przechodzic. Ta wsciekłośc była jednak bezpieczna i tez oczyszczająca.

w ogóle to czasem żal mi było tego mojego pana terapeuty,bo wydawało mi się ,ze tyle rzeczy na Niego zwaliłam,ale to było tez jedno z moich chorych mysleń

MOje doświadczenie terapii jest takie,ze ona nigdy chyba dla mnie nie bedzie miała konca.
Teraz musiałam troche juz odpocząć od tego grzebania w przeszłości i zając sie tu i teraz,ale wiem,ze bez pomocy mojego pana Kuleczki(tak Go sobie żartobliwie nazwałam)nie byłabym teraz Tą Olą,która na dany moment jestem.
Byłabym trzęsącą sie ze strachu kobieciną,nieswiadomoa swojej własnej wartości i ciągle przegladałabym sie tylko w oczach innych.I bardzo ale to bardzo samotną.
Teraz czasami tez bywa nienajlepiej,ale już znam kierunek.

Laurko będzie juz tylko lepiej.


^Laura
Użytkownik lokalny

Laura

Napisanych postów: 6338
Ostatni post: 2018-08-12 05:41:22


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2012-01-14 06:02:27 | URL: #
    Dziękuję Olu.
To moje chore myślenie, że sprawiam kłopot innym nadal pokutuje.
Nie jest już tak nachalne, ale odzywa sie własnie w nieoczekiwanych momentach i jest pierwszym odruchem.
Wiele jeszcze tych automatycznych myśli i uczuć sie pojawia.
I z jednej strony pragnę zainteresowania moja osobą, a z drugiej czuję się zakłopotana, że zabieram komuś czas.
Uwierzyć, że jestem dla kogos ważna wymagało przewartościowania siebie.
Łatwiej mi na spotkaniach z psycholog, bo minione terapie i mitingi pokazały, że inni życzliwie mnie słuchają bez oceniania mojej osoby.
Z początku mnie to zawstydzało, byłam zażenowana ale i z poczuciem winy.
I umniejszałam swoje sprawy, bo inni mieli np. gorzej, byli w trudniejszej sytuacji...
Teraz mam ten komfort, że wizyty u psych. sa indywidualne i całe skupienie jest skierowane na mnie. Nie rozpraszam się, nie porównuję. Moja przeszłość nalezy tylko do mnie i stąd pewnie taka forma zajęć.
I tak jak u ciebie Olu, moja Aldona pomaga mi przez to przejść jeszcze raz w pełnej świadomości co sie ze mną wówczas działo.
Samo poczucie, że jestem ważna , przede wszystkim dla siebie to dla mnie wielki krok do przodu. To już zostało zasiane na odwyku, a teraz się pogłębia.

Dziękuje ci Olu za to co napisałas i jestem ci wdzięczna za wsparcie i dzielenie sie twoimi doswiadczeniami.



”Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, działajcie zaś tak jakby wszystko zależało wyłącznie od was
^Lala130
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 354
Ostatni post: 2014-11-05 10:18:30


Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: Bomba z opóźnionym zapłonem Odpowiedz
2012-01-14 23:11:39 | URL: #
    Hm... to i o mnie. I od tego wszystko się zaczęło. Dorosłe dzieci mają żal...Ja nie dość, że dziecko alkoholika z którym byc może na szczeście nie było mi dane meszkać, ale za to z mamą, która była notorycznie niezadowolona ze mnie i z ..... dziadkiem, wiecznie krytykującym. Powoli, bardzo powoli przerabiam to i ..

Wyświetlam 62 wiadomości na 7 stronach [ 1 2 3 4 5 6 7 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102547 wiadomości w 2632 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się

 
Forum dyskusyjne obsługiwane przez
free4web.pl - Darmowe narzędzia dla webmastera