Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Wzorce » PRZECZYTAJ A TO P... »
Ostatnia wiadomość w wątku: 2009-02-26 02:20:09 napisana przez ^smerfetka
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 29 wiadomości na 3 stronach [<<< 1 2 3 ]
^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4594
Ostatni post: 2012-06-08 12:34:23
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. RE: PRZECZYTAJ A TO POMOŻE W ŻYCIU CODZIENNYM Odpowiedz
2008-09-17 04:14:10 | URL: #
    Kochać samego siebie...

Kochać samego siebie to inaczej być przez siebie akceptowanym. Kochać
znaczy również *dobrze posiadac, dobrze sie obchodzić*. Przyjąć samego
siebie i zaakceptować zatem to troskliwie, czule i dobrze się ze sobą
obchodzić. Miłość jest zawsze czymś namacalnym, ucieleśnionym. Dobrze
obchodzę się z samym sobą wtedy, gdy dobrze traktuję własne ciało. Nie
powinienem więc go rozpieszczać, lecz czynić je przejrzystym dla Boga.
Powinienem się w nie wsłuchiwać. Poprzez choroby, przeszkody, poprzez
ból, mówi mi ono coś ważnego o mnie samym. Właśnie to, co mówi,
powinienem zaakceptować, "wziąć w swoje ręce" i pozwolić, by stało się
częścią mnie. Podobnie powinienem zaakceptować, przyjąć jako część
siebie moje uczucia, emocje i myśli. Tak jak ciało również i uczucia
mówią o mojej kondycji psychicznej i duchowej, wskazując jak termometr
temperaturę mojego wnętrza. Kochać siebie to myśleć o sobie pozytywnie.
Trzeba rozróżniać czy myśli nie szturmują mnie od zewnątrz i nie
przeszkadzają w byciu sobą. W takim przypadku muszę je odsunąć w ramach
dobrego obchodzenia się ze sobą i dopuszczać do siebie tylko myśli
dobre. Kochać siebie to troszczyć się o swoją duchowość. Może ona
dotyczyć nie tylko kontaktu z Bogiem, lecz być częścią miłości samego
siebie. Dyscyplina, modlitwa, lektura Pisma Św., medytacja, pomagają nam
wzrastać i rozwijać się duchowo.
Kochać siebie to chwalić siebie i wyrażać dla siebie uznanie
Kochać siebie to akceptować wszystkie swoje działania
Kochać siebie to mieć zaufanie do swoich możliwości
Kochać siebie to sprawiać sobie przyjemność bez poczucia winy
Kochać siebie to kochać swoje ciało i zachwycać się swoim pięknem
Kochać siebie to pozwalać sobie na wygrywanie
Kochać siebie to dopuszczać do siebie innych zamiast godzić się
na samotność
Kochać siebie to kierować się własną intuicją
Kochać siebie to odpowiedzialnie tworzyć swoje własne zasady
Kochać siebie to dostrzegać własną doskonałość
Kochać siebie to uznawać swoje i cieszyć się nimi
Kochać siebie to otaczać się pięknem
Kochać siebie to pozwolić sobie na zamożność, zamiast żyć w
biedzie
Kochać siebie to otoczyć się mnóstwem przyjaciół
Kochać siebie to nagradzać się i nigdy się nie karcić
Kochać siebie to mieć do siebie zaufanie
Kochać siebie to karmić się dobrym pożywieniem i dobrymi myślami
Kochać siebie to otaczać się ludźmi, których obecność ci służy
Kochać siebie to czerpać radość z aktywności seksualnej
Kochać siebie to uważać siebie za równego innym
Kochać siebie to wybaczać sobie
Kochać siebie to pozwalać na czułość
Kochać siebie to być dla siebie autorytetem
Kochać siebie to rozwijać swoje twórcze impulsy
Kochać siebie to umieć śmiać się z samego siebie
Kochać siebie to przemawiać do siebie naprawdę łagodnie i czule
Dzień dzisiejszy jest mój.
Jest on jedynym w swoim rodzaju.
Nikt na świecie nie ma dokładnie
takiego samego dnia, jak ja.
Zawiera on w sobie sumę wszystkich
moich doświadczeń z przeszłości.
Mogę dzień ten wypełnić radosnymi
wspomnieniami z mojej przeszłości,
mogę je od siebie odsunąć.
Nie chcę, by psuły one mój dzisiejszy dzień.
Ten dzień należy do mnie!




*** ego:suma falszywych wyobrazen o sobie ***




smerfetka



^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4594
Ostatni post: 2012-06-08 12:34:23
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: PRZECZYTAJ A TO POMOŻE W ŻYCIU CODZIENNYM Odpowiedz
2008-09-18 09:24:36 | URL: #
    ALKOHOLOWY ZESPÓŁ ABSTYNENCYJNY



Alkoholowy Zespół Abstynencyjny to zespół objawów, jakie rozwijają się u osób uzależnionych, kiedy przestaną pić lub znacznie zmniejszą jego ilość. Pierwsze objawy pojawiają się zazwyczaj po kilku czy kilku czy kilkunastu godzinach od zaprzestania picia. Najczęściej przebiega łagodnie i charakteryzuje się niewielkim pobudzeniem drżeniami mięśniowymi, niepokojem, utratą apetytu i bezsennością. W niewielkim procencie przypadków (poniżej 5% hospitalizowanych pacjentów z AZA) ma on cięższy przebieg, łącznie z nadaktywnością układu wegetatywnego, pobudzeniem psychoruchowym, omamami wzrokowymi i słuchowymi, zaburzeniem orientacji i świadomości. Drgawki typu padaczkowego pojawiają się w okresie od 6 do 48 godzin po odstawieniu alkoholu u 5-15% osób z zespołem abstynencyjnym.
ZASADY LCZENIA alkoholowych zespołów abstynencyjnych (AZA).
Cele leczenia AZA
Umożliwić pacjentowi, który chce lub musi przerwać picie, bezpieczne i humanitarne przejście w okresy odstawienia – przykrego a nieraz niebezpiecznego dla zdrowia czy nawet życia. Ważnym celem jest zapobieganie wystąpieniu tych form po raz pierwszy, tzn. zapobieganie przechodzeniu nie powikłanych AZA w formy powikłane, groźne dla życia, a w szczególności występowaniu tych form po raz pierwszy, tzn. zapobieganie zjawisku "torowania", które polega na tym, że jeśli dane powikłanie wystąpi, to w kolejnych okresach abstynencji alkoholowi jako okresu wstępnego, podczas którego pacjent zostanie zmotywowany i skierowany do lecznictwa odwykowego. Niestety, cel ten udaje się zrealizować jedynie u 15-30% osób poddawanych odtruciu.
Miejsce leczenia AZA.
Większość osób z AZA bez powikłań "leczy się" sposobami domowymi. Wśród pacjentów, którzy poszukują pomocy w placówkach służby zdrowia, duża część może być odtruwana w warunkach ambulatoryjnych. Umieszczenie w szpitalu należy rozważyć uwzględniając takie czynniki jak:
-nasilenie objawów abstynencyjnych ( czy występuje stan przed-majaczeniowy),
-przebieg ( czy nasilenie objawów rano i w godzinach przedpołudniowych zazwyczaj zwiastuje burzliwy AZA wieczorem i w nocy ),
-występowanie majaczenia lub drgawek w przeszłości,
-ogólny stan chorego, w którym współwystępujące choroby somatyczne i psychiczne, niedawne urazy czaszki oraz możliwość zapewnienia opieki przez otoczenie.
Majaczenie alkoholowe jest zawsze bezwzględnym wskazaniem do hospitalizacji, gdyż potencjalnie stanowi zagrożenie życia przed wprowadzeniem nowoczesnej farmakoterapii umieralność sięgała 20%..............
Pogłębionej diagnozy wymagają napady drgawkowe występujące po raz pierwszy w życiu. Poza tym należy uwzględnić przebieg AZA, a także fakt przebycia w przeszłości majaczenia alkoholowego i/lub drgawek.
Leczenia częstszych zaburzeń somatycznych u osób z AZA.
. U chorych z AZA najczęściej występują zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitycznej: u znacznej części stwierdza się w surowicy zmniejszone stężenie potasu, rzadziej magnezu. W zachodnich podręcznikach zaleca się nawadnianie pozajelitowe (kroplówki), wyłącznie dla przypadków z objawami odwodnienia. W Polsce nawadnianie takie stosuje się częściej, co wydaje
się być przyczyną stosunkowo małej umieralności w przypadkach majaczenia alkoholowego. Preferowane są płyny wielo-elektrolitowe, zawierające m.in. potas i magnez. W lżejszych przypadkach wystarczające jest doustne przyjmowanie
płynów. Często poleca się soki zawierające duże ilości potasu i fruktozę, zwłaszcza sok pomarańczowy. U znacznej części osób uzależnionych od alkoholu występują niedobory witaminowe. Niemniej rutynowo zaleca się podawanie, głównie domięśniowo, tylko witaminy B1, inne niedobory witamin nie są bowiem powszechne.
Zaburzenia rytmu serca i niewydolność krążenia wymagają intensywnego leczenia, gdyż AZA może prowadzić do groźnej dekompresji. W stanach gorączkowych potrzebna jest pogłębiona diagnostyka, ale nawet w przypadku, gdyby ich przyczyn nie udało się znaleźć, wymagają one zastosowania antybiotyków. Niektóre stany zapalne, szczególnie trzustki i płuc, mogą imitować majaczenie alkoholowe. Wymagają też zdiagnozowania wszelkie urazy somatyczne. W szczególności dotyczy to urazów czaszki, ponieważ objawy krwawienia wewnątrz czaszkowego są bardzo podobne do niektórych objawów abstynencyjnych.
wypis z "Świat Problemów nr 11 XI 2000 -Bogusław Habrat"



*** ego:suma falszywych wyobrazen o sobie ***




smerfetka



^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4594
Ostatni post: 2012-06-08 12:34:23
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: PRZECZYTAJ A TO POMOŻE W ŻYCIU CODZIENNYM Odpowiedz
2008-09-19 04:46:09 | URL: #
    Depresje a alkohol...


Depresje są grupą schorzeń, w których podstawowym objawem jest chorobowo obniżony nastrój, któremu może towarzyszyć lęk. Większość pozostałych objawów ma charakter wtórny lub stanowi zrozumiałą konsekwencję zaburzeń nastroju. Depresje są obok zaburzeń lękowych najczęściej występującym zjawiskiem psychopatologicznym. Powiązania między czynnikami przyczynowymi, patogenetycznymi (zmiany biochemiczne) występowania depresji, objawami, a reakcją na stosowane metody leczenia są nadal przedmiotem badań, a ich klasyfikacja nie jest powszechnie przyjęta.

W międzynarodowej klasyfikacji zaburzeń psychicznych i zachowania ICD -10 uwzględniono kilka grup schorzeń, w których występują depresje. Są to przede wszystkim zaburzenia afektywne i zaburzenia adaptacyjne.
Depresje w zaburzeniach afektywnych występują najczęściej w postaci epizodów depresyjnych o łagodnym, umiarkowanym lub ciężkim przebiegu. Do często spotykanych objawów należą: obniżenie nastroju, lęk, niezdolność do cieszenia się, utrata zainteresowań, zmniejszenie aktywności, spowolnienie psychoruchowe, męczliwość, osłabienie koncentracji uwagi, osłabienie pamięci, niska samoocena, poczucie winy i małej wartości, pesymistyczna ocena przeszłości, przyszłości i sytuacji własnej, zaburzenia snu i apetytu, myśli i czyny samobójcze. W najcięższych epizodach depresyjnych stwierdza się czasami objawy psychotyczne - urojenia grzeszności, kary, winy, nieuchronnej klęski, halucynacje, osłupienie depresyjne. Obniżenie nastroju podlega małym wahaniom z dnia na dzień, jest zwykle niezależne od bieżących wydarzeń. Warunkiem rozpoznania epizodu depresyjnego jest utrzymywanie się objawów chorobowych przez co najmniej dwa tygodnie, wcześniej rozpoznanie takie można postawić jedynie w przypadku ciężkich, jednoznacznych diagnostycznie przypadków.
W przypadku występowania powtarzających się epizodów depresji rozpoznaje się zaburzenia depresyjne nawracające. Gdy obok epizodu depresyjnego występują także nawroty zaburzeń w postaci manii z podwyższeniem nastroju, wzmożoną energią i aktywnością, wówczas rozpoznaje się zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Natomiast utrzymujące się wahania nastroju, w których większość epizodów nie osiąga nasilenia uprawniającego do rozpoznania łagodnej depresji, rozpoznaje się jako dystymię. Część stanów chorobowych, w których występują objawy depresyjne i lękowe, klasyfikuje się w obrębie zaburzeń nerwicowych jako zaburzenia depresyjno- lękowe mieszane.

Zaburzenia adaptacyjne

Pojawiają się w okresie adaptacji do istotnych zmian życiowych, kryzysu życiowego lub następstw stresującego wydarzenia życiowego. W przypadku występowania objawów depresyjnych rozpoznaje się wówczas reakcję depresyjną lub reakcję mieszaną depresyjno - lękową. Objawy obejmują: nastrój depresyjny, lęk, zamartwianie się, poczucie nieradzenia sobie, ograniczoną zdolność do wykonywania codziennych czynności. Zdarza się skłonność do demonstracyjnych, dramatycznych zachowań. Stwierdza się zwykle zależność samopoczucia i nasilenia objawów chorobowych od aktualnych wydarzeń. Skutkiem powyższych objawów są zaburzenia funkcjonowania społecznego i działania.
Należy w sposób pewny ustalić istnienie czynnika przyczynowego oraz stwierdzić mocne przesłanki, że zaburzenia nie wystąpiłyby bez jego działania. Zaburzenia rozpoczynają się w ciągu miesiąca od wystąpienia stresującego wydarzenia lub zmiany życiowej, a czas trwania objawów nie przekracza zwykle sześciu miesięcy z wyjątkiem reakcji depresyjnej przedłużonej. Gdy stwierdza się łagodny stan depresyjny występujący w reakcji na przedłużone narażenie na stresującą sytuację o czasie trwania nie przekraczającym dwóch lat, rozpoznaje się reakcję depresyjną przedłużoną. W odniesieniu do dłużej trwających objawów depresyjnych niż powyższe sześć miesięcy lub dwa lata należy zmienić rozpoznanie zgodnie z obrazem klinicznym.
Choroba alkoholowa

Powiązania między chorobą alkoholową a chorobami afektywnymi jest złożone i jedynie częściowo poznane. Choroby afektywne mogą stanowić przyczynę alkoholizmu, znamiennie często stwierdza się występowanie objawów depresyjnych w okresie poprzedzającym wytworzenie się zależności od alkoholu. Alkoholizm może też stanowić powikłanie klinicznie jawnych postaci chorób afektywnych, np. jako następstwo autoterapii . Ludzie piją bowiem alkohol dla wywołania przyjemnych zmian psychicznych i uwolnienia się od lęku.
Z kolei alkoholizm może prowadzić do depresji. Nie ulega wątpliwości depresjogenny wpływ alkoholu na centralny układ nerwowy. Alkohol zmienia płynność błon komórkowych i wpływa na układy neuroprzekaźników. Do mózgowych neuroprzekaźników należą: dopamina, serotonina i noraderalina. Komórki nerwowe korzystając z tych neuroprzekaźników biorą udział w modulowaniu różnych funkcji mózgowych.

Efekty działania alkoholu na aktywność neuroprzekaźników prowadzą do różnorodnych zaburzeń, w tym do chorób psychicznych. W odniesieniu do depresji szczególną uwagę zwraca się ostatnio na spowodowane nadużywaniem alkoholu obniżenie aktywności układu serotoninergicznego. Wiadomo bowiem, że wystąpienie objawów depresyjnych związane jest z obniżeniem aktywności tego układu, a leki wpływające na układ serotoninergiczny należą do jednej z podstawowych grup leków przeciwdepresyjnych.
Zważywszy na rozpowszechnienie alkoholizmu i depresji logiczny jest wniosek, że współwystępowanie tych schorzeń wynikać też może z przypadkowej ich koincydencji.
Kolejny związek dotyczy wpływu silnych sytuacyjnych czynników stresowych na wystąpienie epizodu depresyjnego, czynników szczególnie często występujących u osób uzależnionych od alkoholu. Większość badaczy uważa, że objawy depresyjne występują okresowo u większości osób uzależnionych od alkoholu. Wg niektórych badaczy odsetek ten przekracza 90 proc. Zrozumiała jest więc konieczność uwzględniania ich w procesie leczenia.
W praktyce jednak w przypadku podwójnej diagnozy zarówno postawienie rozpoznania chorobowego, jak i ustalenie postępowania leczniczego bywa bardzo trudne. W znacznym stopniu wynika to z odmienności kwalifikacji zawodowych i preferowanego postępowania leczniczego przez lekarzy i psychoterapeutów.
Lekarze rozpoznając objawy depresyjne, koncentrują się niejednokrotnie na farmakologicznym postępowaniu leczniczym zmierzającym do redukcji tych objawów. Często pomijają lub pomniejszają rolę podwójnej diagnozy. Nie należą do rzadkości przypadki, gdy uzależnienie od alkoholu przez dłuższy czas nie jest rozpoznawane. Wpływ na to ma też obronna postawa pacjenta wobec swojego problemu alkoholowego, działa bowiem system iluzji i zaprzeczania. Pacjent umacnia się w przekonaniu, że nie jest alkoholikiem, tylko cierpi na depresję. Powoduje to oczywiście nawroty choroby alkoholowej, a leczenie nie przynosi efektów.
Z kolei psychoterapeuci koncentrują się na terapii uzależnienia. Skłonni są do wyjaśniania problemów pacjenta poprzez samą tylko diagnozę problemową. Niejednokrotnie nie jest stawiana diagnoza zaburzeń depresyjnych, a pacjent nie jest diagnozowany przez lekarza. Pacjent cierpiący na zaburzenia afektywne także wówczas nie robi oczekiwanych postępów. Powszechnie znany jest fakt utrzymujących się zaburzeń nastroju u znacznej części pacjentów utrzymujących abstynencję po terapii, zaburzeń nie dających się wyjaśnić jedynie ich problemami. Znaczący jest tu długotrwały wpływ depresjogenny alkoholu związany z wpływem na błony komórek nerwowych i na aktywność układów neuroprzekaźnikowych.
* * *

Diagnozę nozologiczną stawia psychiatra, a diagnozę problemową - terapeuta. Bardzo pomocne są też badania psychologiczne. W nawiązaniu do zadań psychologa nadmienić należy o istotnej roli indywidualnych predyspozycji wynikających z cech osobowości, intelektu. Predyspozycje te odgrywają główną rolę w kształtowaniu ryzyka i charakteru objawów reakcji depresyjnych, znacząca też jest ich rola w odniesieniu do zaburzeń afektywnych. Konieczna jest więc współpraca w tym zakresie, by uzyskać możliwie pełną diagnozę pacjenta. Szczególnie analiza sytuacyjnych czynników stresowych i ich wpływu na stan psychiczny pacjenta jest zadaniem trudnym. W chorobie alkoholowej działa bowiem szczególnie dużo potencjalnie depresjogennych czynników - psychologicznych, biologicznych i społecznych. Alkoholik jest w niezwykle trudnej sytuacji. Z jednej strony doświadcza silnego głodu alkoholowego, z drugiej środowisko społeczne wywiera na niego presję do wywiązywania się z obowiązków społecznych i utrzymywania abstynencji. Alkoholik z powodu swojego picia przeżywa różnorodne trudności zawodowe, rodzinne, materialne, zdrowotne i inne, pogłębia się jego dezadaptacja społeczna, osamotnienie, narastają przykre uczucia w stosunku do siebie i otoczenia. Podkreślić też należy, że w życiu osoby uzależnionej sam fakt zaprzestania picia i podejmowanie prób trzeźwego życia stanowi za każdym razem ogromną zmianę, która jest źródłem wielu napięć i zmusza do zaadoptowania się do nowej sytuacji życiowej. Skuteczność pomocy osobom uzależnionym od alkoholu, cierpiącym na depresje zależy więc od współpracy specjalistów z różnych dziedzin - psychiatrów, terapeutów i psychologów.
Leczenie

Wybór optymalnej metody leczenia jest decyzją odpowiedzialną i nastręcza duże trudności. Błąd w tym zakresie prowadzi do nieskuteczności leczenia.
W przypadku zaburzeń adaptacyjnych podstawową metodą leczenia są wszystkie etapy psychoterapii uzależnienia, zgodnie z obowiązującymi standardami, z zastosowaniem osobistych planów terapii. Wzrost zdolności do utrzymania abstynencji, opanowywanie nowych umiejętności intra- i interpersonalnych prowadzi do ustąpienia objawów chorobowych.
Natomiast wybór metody leczenia u osób cierpiących na zaburzenia afektywne w znacznym stopniu zależy od obecności i nasilenia objawów depresyjnych i musi być uzgodniony z psychiatrą. Objawy psychopatologiczne depresji uniemożliwiają lub w znacznym stopniu ograniczają osiąganie postępów w terapii, to samo dotyczy działań ubocznych stosowanych leków psychotropowych.

Podkreślić też należy, że pewne elementy pracy terapeutycznej, np. praca nad destrukcją alkoholową, mogą powodować przejściowe nasilenie się objawów chorobowych, a nawet zwiększać ryzyko prób samobójczych. Niezbędna jest tu współpraca odnośnie tego, w którym momencie i na jakim poziomie może odbywać się terapia uzależnienia. W lżejszych przypadkach i w okresach remisji zasadne jest zwykle połączenie psychoterapii z farmakoterapią.
W umiarkowanych i ciężkich depresjach należy najpierw zastosować leczenie biologiczne ewentualnie z elementami psychoterapii nie związanej bezpośrednio z leczeniem uzależnienia. O możliwości podjęcia psychoterapii uzależnienia także decyduje prowadzący lekarz psychiatra. W każdym przypadku ważna jest ciągłość postępowania leczniczego. Pacjent po ustąpieniu, ewentualnie znacznym zmniejszeniu się objawów depresyjnych, powinien w uzgodnieniu z psychiatrą jak najszybciej podjąć terapię. Zwłoka prowadzi zwykle do złamania abstynencji, a tym samym do nawrotu depresji, przy czym objawy chorobowe za każdym nawrotem najczęściej nasilają się. Psychoterapia uzależnienia jest więc ważnym i niezbędnym elementem postępowania leczniczego, także w odniesieniu do osób z podwójną diagnozą cierpiących na depresję.


Autor jest psychiatrą, certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień. Pracuje w Wojewódzkim Zespole Lecznictwa Psychiatrycznego w Olsztynie.




*** ego:suma falszywych wyobrazen o sobie ***




smerfetka



^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4594
Ostatni post: 2012-06-08 12:34:23
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: PRZECZYTAJ A TO POMOŻE W ŻYCIU CODZIENNYM Odpowiedz
2008-09-24 06:29:09 | URL: #
    Droga nie wybrana

Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony:
Żałując, że się nie da jechać dwiema naraz
I być jednym podróżnym, stałem, zapatrzony
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony,
Gdzie wzrok niknął w gęstych krzakach i konarach;
Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą,
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny,
Że, rzadziej używana, zarastała trawą;
A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo:
Tu i tam takie same były koleiny,
Pełne liści, na których w tej porannej porze
Nie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi.
Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę,
Drogi nas w inne drogi prowadzą - i może
Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi.
Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną,
Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:
Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną -
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.





*** ego:suma falszywych wyobrazen o sobie ***




smerfetka



^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4594
Ostatni post: 2012-06-08 12:34:23
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: PRZECZYTAJ A TO POMOŻE W ŻYCIU CODZIENNYM Odpowiedz
2008-09-25 10:11:55 | URL: #
    Lepiej żyć...

W życiu każdego z nas, wcześniej czy później pojawia się taki okres, że zaczynamy zastanawiać się, jaki jest ten świat, jacy my jesteśmy. Zaczynamy odkrywać własne potrzeby, pragnienia, ambicje i aspiracje.
Realizując je okazuje się, że czegoś nie możemy, że coś nam nie wyszło. Przyglądamy się sobie i światu. I dochodzimy do wniosku, że to ten świat jest taki - niesprawiedliwy, nieżyczliwy, zły, nie dający szans młodemu człowiekowi. Wszyscy mamy naturalną tendencję do poszukiwania przyczyn własnych niepowodzeń w okolicznościach zewnętrznych. Im mniejszy mamy kontakt z samym sobą, tym te tendencje są silniejsze. Wygodnie jest móc powiedzieć "to przez niego". Zdejmujemy wówczas z siebie ciężar odpowiedzialności za to, co się stało, nie musimy zastanawiać się, jak do tego doszło, jaka była przyczyna, bo przecież mamy już odpowiedź. Nie musimy wyciągać pozytywnych wniosków na przyszłość i podejmować trudu zmian, bo i tak nic nie zależy od nas.
Jestem smutna, bo "tamten" sprawił mi przykrość, jestem zła, bo "on" mnie zezłościł, jestem uśmiechnięta, bo "ona" się do mnie uśmiechnęła. Wszystko takie proste i bezproblemowe. Czy aby na pewno ? Czy przypadkiem tym sposobem nie pozbawiamy się rzeczywistego wpływu na własne życie, czy czasem nie uzależniamy własnego losu od rzeczywistych czy urojonych sympatii i antypatii otoczenia ? Jeśli w tym momencie zdobędziemy się na odrobinę autorefleksji i starczy nam odwagi, aby skontaktować się sami z sobą, to musimy dostrzec, jak bardzo siebie oszukujemy, jak jesteśmy zniewoleni własnymi mechanizmami obronnymi. System obronny zaczynamy budować już w dzieciństwie.
Dziecko ocenia siebie tak, jak oceniają go rodzice. Jeśli nie jest kochane i akceptowane, jeśli nie otrzymuje pozytywnych komunikatów, co do własnej osoby, nabiera przekonania, że jest złe i nic nie warte. Aby zmniejszyć ból psychiczny uruchamia (oczywiście nieświadomie) szereg mechanizmów obronnych. Mechanizmy te co prawda pozwalają poczuć się lepiej, bo blokują doświadczanie negatywnych emocji "tu i teraz", ale na dłuższą metę powodują stan jakby "paraliżu emocjonalnego", w którym nie czujemy smutku, ale tez nie doświadczamy radości. Poruszamy się w pewnym schemacie doświadczeń wyznaczonym przez nasze lęki i wypróbowane sposoby redukowania ich.
I tutaj życie przynosi klasyczne przykłady:
Córka alkoholika wychodzi za mąż za alkoholika. Chłopak, który miał nadopiekuńczą matkę, szuka podświadomie żony o podobnych cechach. Dzieje się tak dlatego, że neurotyczna sytuacja mimo wszystko jest znajoma, daje możliwość reagowania znajomymi sposobami.
Gdyby mimo wszystko nie udało się nam spotkać osób, z którymi moglibyśmy realizować nasze ukryte schematy, to i tak sobie poradzimy. Zawsze można zniekształcić rzeczywistość tak, aby pasowała do naszej wizji świata. Tutaj szczególne usługi oddaje nam mechanizm "rzutowania" (projekcji). Dotyczy to zarówno rzutowania negatywnego obrazu własnej osoby na innych ludzi jak również rzutowanie cech, których szczególnie nie lubiliśmy u rodziców - na otoczenie. To prawie w stu procentach gwarantuje nam niezrozumienie i niechęć otoczenia. Gdyby jednak i te zabiegi dziwnym trafem okazały się nieskuteczne to pozostaje nam jeszcze ostatnia deska ratunku - prowokacja. Chodzi o sprawdzenie oczekiwanej reakcji otoczenia.
Nie będzie to trudne - zobaczymy. Jeśli np. przez całe życie mieliśmy poczucie odrzucenia, spotykamy osobę, która nie chce wejść w z góry przypisaną rolę zgodną z naszym schematem (osoby odrzucającej), nie pomagają zabiegi typu: "jesteś jak mój ojciec, matka itp." (jak wyżej) to należy usiąść, zacząć płakać (kobiety), ewentualnie krzyczeć (mężczyźni) i wyrzucać najbliższej osobie, jacy to jesteśmy nieszczęśliwi przez nią, jak nas zaniedbuje itp. Bardzo dobrze działają uogólnienia - standardowe już zwroty "ty zawsze...", "ty nigdy...". Dla wzmocnienia reakcji można jeszcze wypomnieć słaby punkt "przeciwnika" lub wytknąć poważną wadę charakteru. Efekt wcześniej czy później (raczej wcześniej) gwarantowany. Sprawdzony przez miliony klientów gabinetów psychoterapeutycznych. Nie muszę dodawać, że opisany powyżej mechanizm jest nieświadomy, napędzany lękiem. Mimo ironicznego wydźwięku jest tragicznym udziałem wielu z nas.
Ale czy nie jest ironią, że to przed czym uciekamy, czego się najbardziej boimy staje się naszym losem. Boimy się czegoś więc uciekamy, uciekamy, bo się boimy. Błędne koło, samonapędzający się mechanizm. To jest jak chodzenie z zamkniętymi oczami ciągle tą samą trasą i potykanie się o te same przeszkody, a potem dziwienie się, że znowu boli. A przecież można inaczej. Przede wszystkim trzeba otworzyć oczy i zobaczyć trasę, po której się chodzi. I jeśli z różnych względów nie można zmienić trasy to z pewnością można omijać przeszkody.
Otworzyć oczy to znaczy uznać w nas samych istnienie mechanizmów obronnych i wziąć odpowiedzialność za własne reakcje emocjonalne i życie. Ja wiem, że to jest bardzo trudne i bolesne. Ale to jest tak, jak ze ślepcem, który nagle odzyskał wzrok. Jasność go poraża, czuje niemal fizyczny ból, niepewność i strach, bo nie zna tej rzeczywistości, bo nie wie, co tak naprawdę zobaczy. Wszystkie dotychczasowe sposoby funkcjonowania staja się nieadekwatne, musi nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości. Dopiero, gdy minie pierwszy szok, gdy rzeczywistość okaże się mniej straszna niż wyobrażenie o niej, uświadomi sobie, co to jest ciemność, jak okalecza człowieka. Zobaczy, jak piękny jest świat widziany w rzeczywistych kształtach i barwach. I pewno niejednokrotnie obok dobra zobaczy zło, obok szlachetności - nikczemność, ale taki jest ten świat, tacy jesteśmy my i nie ma nic na tym świecie piękniejszego od radości z autentycznego spotkania z drugim człowiekiem.

Edyta Maćko




*** ego:suma falszywych wyobrazen o sobie ***




smerfetka



^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4594
Ostatni post: 2012-06-08 12:34:23
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: PRZECZYTAJ A TO POMOŻE W ŻYCIU CODZIENNYM Odpowiedz
2008-09-26 06:15:10 | URL: #
    Alkoholizm jest jedną z najczęstszych chorób, które dotykają polskie społeczeństwo. Jest jednocześnie jedną z tych chorób, o których statystyczny Polak posiada zupełnie niewystarczającą wiedzę. Wielu naszych rodaków nie wie, że alkoholikiem może być np. ktoś, kto dosyć rzadko pije alkohol, albo szesnastoletni licealista, który ma (na razie) bardzo dobre stopnie w szkole. Według obiegowych opinii, rozpowszechnionych w naszym społeczeństwie, uzależnienie od alkoholu, zwane najczęściej alkoholizmem lub nałogiem alkoholowym, oznacza stan bardzo zaawansowanej degradacji fizycznej, psychicznej, duchowej i materialnej, związany z nadużywaniem alkoholu. Najbardziej klasyczny i nadal funkcjonujący obraz człowieka uzależnionego to osoba, która utraciła już wszystko: zdrowie, rodzinę, pracę, dom i która codziennie zatacza się na ulicy lub leży na ziemi w stanie upojenia alkoholowego. Stosunkowo jeszcze nieliczni ludzie i środowiska zdają sobie sprawę, że opisany schemat odnosi się do najbardziej zaawansowanego i drastycznego stadium choroby alkoholowej, która w swych mniej rażących i widocznych z zewnątrz fazach obejmuje o wiele szerszy krąg osób. W początkowych stadiach uzależnienia dany człowiek może jeszcze stosunkowo normalnie funkcjonować w wielu dziedzinach życia i zwykle tylko specjaliści są w stanie rozpoznać, że jest już człowiekiem uzależnionym od alkoholu.

W tej sytuacji warto przyjrzeć się bliżej chorobie alkoholowej, jej przyczynom, przejawom i mechanizmom. Sam termin "alkoholizm" (alcholismus chronicus) został wprowadzony przez szwedzkiego lekarza Magnusa Hussa i po raz pierwszy użyty w książce opublikowanej w 1849 roku. Terminem tym oznacza się chorobę, która jest jedną z konsekwencji nadużywania alkoholu. Uzależnienie od alkoholu oznacza spożywanie tej substancji w sposób powodujący negatywne, a w dalszych fazach drastycznie bolesne konsekwencje zarówno dla pijącego alkohol, jak i dla jego najbliższego środowiska. Innymi słowy alkoholizm oznacza stan, w którym dany człowiek kontynuuje spożywanie alkoholu mimo, iż powoduje to dokuczliwe skutki w różnych dziedzinach jego życia. Jest to choroba tak głęboko zaburzająca świadomość i wolność człowieka, że dla zdecydowanej większości uzależnionych okazuje się ona chorobą śmiertelną. Mamy tu do czynienia z chorobą w sensie ścisłym, charakteryzującą się konkretnymi przejawami i mechanizmami oraz mającą specyficzny i dobrze już poznany przebieg. W 1956 r. alkoholizm został wciągnięty na listę chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Jest to jedna z najbardziej destrukcyjnych chorób i jednocześnie jedna z niewielu, w których do istoty choroby należy jej negowanie ze strony chorego.

Uzależnienie od alkoholu jest chorobą niszczącą człowieka we wszystkich sferach jego człowieczeństwa i jego aktywności. Prowadzi do degradacji życia psychicznego, duchowego, moralnego i religijnego. Powoduje stopniową utratę wolności i odpowiedzialności. Zaburza więzi interpersonalne oraz uniemożliwia normalne funkcjonowanie w rodzinie i społeczeństwie. Zwykle na końcu dopiero następuje degradacja fizyczna, która dla wielu staje się niestety jedynym motywem powstrzymania się od picia. Ale w tak zaawansowanym stadium choroby bywa to już często niemożliwe, gdyż wcześniej może dojść do intensywnego kryzysu życia oraz mogą nastąpić nieodwracalne zmiany w mózgu, które wykluczają możliwość skutecznej terapii i powrotu do trzeźwego życia. Alkoholizm jest chorobą chroniczną, czyli taką, która w pewnych swych aspektach trwa do końca życia. W tym sensie jest chorobą nieuleczalną i nieodwracalną. Nie można się z niej całkowicie wyleczyć. Każdy uzależniony będzie do końca życia alkoholikiem, czyli kimś, kto nie potrafi pić alkohol w sposób kontrolowany. Nie można być byłym alkoholikiem. Jak jednak zobaczymy w dalszym ciągu naszych analiz, po spełnieniu określonych warunków staje się możliwe zachowanie całkowitej i trwałej abstynencji, powstrzymując w ten sposób postęp choroby. Uzależniony może wtedy stopniowo wychodzić z czynnej fazy choroby i stawać się trzeźwym alkoholikiem.

Alkoholizm nie leczony staje się chorobą śmiertelną. Nie jest możliwe spontaniczne czy samoczynne powstrzymanie tej choroby. Jeśli więc uzależniony nie podejmuje terapii, to jego stan może się jedynie pogarszać, aż doprowadzi to do zgonu. Nie zawsze będzie to zgon na skutek śmiertelnego zatrucia alkoholem. Zwykle śmierć przychodzi wcześniej: na skutek miażdżycy, marskości wątroby, wypadku przy pracy czy w ruchu drogowym, na skutek samobójstwa czy innych przyczyn, które często nie są nawet zdiagnozowane jako konsekwencja choroby alkoholowej. Oficjalne statystyki nie ukazują z tego względu rzeczywistej skali śmiertelności związanej z chorobą alkoholową.

W tej sytuacji bardzo istotnym zagadnieniem jest umiejętność wczesnego diagnozowania choroby alkoholowej. Okazuje się, iż jest to dosyć proste, gdy zna się podstawowe kryteria i mechanizmy uzależnienia. Bezpośrednim i oczywistym symptomem świadczącym, iż dana osoba to ktoś uzależniony, jest utrata zdolności do kontrolowanego picia alkoholu. Oznacza to, iż uzależniony może nawet przez dłuższy czas nie sięgać w ogóle po tę substancję, nie jest jednak w stanie kontrolować picia, gdy sięgnie po pierwszą porcję jakiegoś napoju alkoholowego. Ci, którzy nadużywają alkoholu, ale jeszcze nie są uzależnieni, potrafią pić w sposób zróżnicowany, a więc w zależności od sytuacji, okoliczności, środowiska. W niektórych sytuacjach potrafią zachować umiar. Uzależnieni nie mają już takiej możliwości. Nawet jeśli w sposób najbardziej stanowczy i uroczysty postanawiają, że tym razem wypiją tylko trochę, to za każdym razem kończy się taka próba niekontrolowanym piciem. Oczywistymi oznakami choroby są także: luki w pamięci (tak zwany "urwany film"), psychozy alkoholowe oraz zespół abstynencyjny, czyli silne bóle głowy, trzęsienie rąk, zanik apetytu i tym podobne dokuczliwe zjawiska fizjologiczne, występujące w fazie trzeźwienia po nadużyciu alkoholu. Prostym sprawdzianem, że mamy do czynienia z uzależnieniem od alkoholu jest fakt, że osoba, która w ewidentny sposób nadużywa alkoholu twierdzi, iż nie ma w tej dziedzinie żadnego problemu.

Ważną umiejętnością jest nie tylko diagnozowanie już istniejącego uzależnienia, ale też rozpoznawanie zjawisk i zachowań, które oznaczają wchodzenie na drogę choroby alkoholowej. W oparciu o analizy zawarte w poprzednim rozdziale wiemy już, że sferą, którą bezpośrednio atakuje alkohol, jest sfera emocjonalna człowieka. Każdy, kto przeżywa bolesne nastroje, w sposób spontaniczny skupia się na tego typu przeżyciach i pragnie się od nich uwolnić. Człowiek nie ma jednak bezpośredniej władzy nad swoimi emocjami. Mocą świadomości czy woli nie może poprawić sobie przeżywanego aktualnie nastroju. Nie może wprost zakazać sobie przeżywania bolesnych emocji czy nakazać przeżywanie emocji radosnych. Jeśli chce zmienić swój stan emocjonalny, musi najpierw zmienić coś w swoim życiu. Tymczasem alkohol ma władzę, której nie ma człowiek: potrafi modyfikować nasze nastroje bez potrzeby modyfikowania życia. Próba poprawy sobie nastroju bez poprawy życia stanowi zatem punkt wyjścia i ostateczny powód nadużywania alkoholu. W ten sposób — obok ponoszenia innych bolesnych konsekwencji — dany człowiek wchodzi na drogę ku uzależnieniu.

Czy i z jaką szybkością pojawi się choroba alkoholowa u osób nadużywających alkoholu, zależy od wielu okoliczności i w każdym wypadku jest kwestią indywidualną. Do podstawowych czynników, które wpływają na tempo popadnięcia w alkoholizm, należy wiek inicjacji alkoholowej oraz ilość i częstotliwość wprowadzania alkoholu do organizmu. Wiek inicjacji ma tutaj znaczenie podstawowe. Wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że choroba alkoholowa rozwija się tym szybciej, im wcześniej dana osoba sięga po raz pierwszy po alkohol. Jeśli kontakt z alkoholem ma miejsce już w wieku szkoły podstawowej, to uzależnienie może nastąpić bardzo szybko, nawet w kilka miesięcy od pierwszego kontaktu z alkoholem. Z tego względu nie może być mowy o kontrolowanym czy bezpiecznym piciu alkoholu przez nastolatków. W tym wieku jakikolwiek kontakt z alkoholem jest nadużyciem, gdyż w każdym przypadku hamuje normalny rozwój psychofizyczny, a jednoczenie prowadzi do szybkiego pojawienia się choroby alkoholowej.

Drugim — obok wieku inicjacji - czynnikiem, który w sposób zasadniczy wpływa na tempo zaistnienia choroby alkoholowej, jest ilość i częstotliwość spożywania alkoholu. Zachowanie w tej dziedzinie zależy od różnych uwarunkowań, np. od stanów psychicznych danej osoby, od zwyczajów panujących w danym środowisku, od stopnia obrony organizmu w obliczu alkoholu. Decydującym aspektem jest tutaj aspekt emocjonalny. Jeśli ktoś zaczyna sięgać p alkohol po to, by poprawić sobie nastrój emocjonalny lub by „zapomnieć” o jakichś niepokojących problemach, to z reguły w coraz większym stopniu będzie nadużywał alkoholu. Dzieje się tak dlatego, że dla osiągnięcia tych samych efektów emocjonalnych w miarę upływu czasu potrzeba coraz większych ilości alkoholu. Jednocześnie przez pewien okres wzrasta również tolerancja organizmu na alkohol, by następnie raptownie się załamać. Stąd w zaawansowanych stadiach choroby alkoholowej wystarczy już niewielka ilość alkoholu, by doprowadzić do stanu upojenia, a nawet utraty świadomości.

W tym kontekście należy wyjaśnić, iż wchodzenie w chorobę alkoholową nie zawsze związane jest ze spożywaniem dużych ilości alkoholu, chociaż jest to najczęstsza forma popadnięcia w uzależnienie. Jest jednak możliwa także bardziej zamaskowana forma wchodzenia w alkoholizm. Polega ona na spożywaniu - nawet przez okres wielu lat - niewielkich ilości alkoholu, ale w sposób bardzo częsty czy wręcz codziennie. Prowadzi to do sytuacji, w której dana osoba niemal nieustannie znajduje się pod wpływem alkoholu. Dopiero po pewnym czasie następuje istotne zwiększenie spożywanych dawek alkoholu i łatwo już dostrzegalna z zewnątrz utrata kontroli nad piciem. Tego typu wchodzenie w alkoholizm — dotąd raczej rzadkie w Polsce — obecnie staje się coraz częstszym zjawiskiem w niektórych kręgach społecznych, np. wśród polityków, dziennikarzy, aktorów, ludzi ze świata nauki, biznesu, itd. Ponadto warto wyzbyć się mitycznego przekonania, że alkoholizm wiąże się jedynie ze spożywaniem wysokoprocentowych napojów alkoholowych. Dla przykładu w Niemczech jest około dwóch i pół miliona alkoholików, z których znaczna część popadła w uzależnienie pijąc wyłącznie piwo.

Oprócz umiejętności diagnozowania alkoholizmu oraz znajomości czynników, które powodują wchodzenie na drogę uzależnienia, niezwykle potrzebna w naszym społeczeństwie jest znajomość podstawowych mechanizmów tej choroby. Chodzi tu o rozumienie procesów, które powodują nieodwracalną utratę kontroli nad spożywaniem alkoholu oraz tłumaczą zdumiewający fakt, iż dany człowiek kontynuuje nadużywanie alkoholu mimo dramatycznych nieraz konsekwencji, jakie niesie ze sobą tego typu zachowanie. W świetle współczesnej wiedzy z tego zakresu nie ulega wątpliwości, iż główny mechanizm choroby alkoholowej jest związany ze sferą ludzkich emocji. Alkoholizm oznacza bardzo intensywne uzależnienie emocjonalne danej osoby od alkoholu. Jest ono tak silne, iż w zaawansowanych stadiach choroby można je porównać do zależności emocjonalnej małego dziecka od swojej matki czy też do sytuacji człowieka intensywnie i bezkrytycznie zakochanego, który nie wyobraża już sobie życia bez osoby, w której się ślepo zakochał. W obu tych sytuacjach poprawa nastroju i uzyskanie poczucia pewności siebie wiążą się z obecnością drugiej osoby. Zupełnie analogiczne znaczenie ma dla samopoczucia człowieka uzależnionego jego kontakt z alkoholem. O ile jednak więź dziecka z rodzicami oraz zakochanie są normalnymi fazami rozwoju i uczenia się miłości, o tyle emocjonalne uzależnienie się od alkoholu jest przejawem zaburzeń w rozwoju oraz sytuacją patologiczną, która nie może zniknąć w sposób samoczynny

Człowiek dojrzały traktuje emocje jako informacje na temat swojej aktualnej sytuacji. W obliczu bólu, niepokoju czy lęku stara się odkryć źródło tego typu przeżyć i tak przekształcać siebie lub rzeczywistość wokół siebie, by przezwyciężyć przyczyny bolesnych przeżyć. Uzależniony rezygnuje z takiej próby refleksji nad życiem oraz ze zmiany swego postępowania. Uczy się zaburzonej filozofii życia, która polega na sięganiu po alkohol po to, by zapomnieć o nurtujących go sprawach, przeżyciach czy trudnościach. Alkohol staje się dla niego rodzajem chemicznego „przyjaciela”, który obiecuje najpierw pomoc, a następnie oszukuje, uzależnia i wprowadza w pułapkę śmiertelnej choroby. W miarę pogłębiania się choroby alkoholowej sięganie po alkohol staje się coraz częstsze i coraz bardziej zautomatyzowane tak, że w bardziej zaawansowanych stadiach może dojść do sytuacji, w której dany człowiek niemal bez przerwy jest pod wpływem alkoholu. W subiektywnym odczuciu alkohol staje się dla uzależnionego źródłem emocjonalnego „wsparcia”, bez którego nie potrafi już wyobrazić sobie życia. Uzależniony stroni więc od każdego, kto nie pije czy kto stara się zdemaskować jego chorobę. W jego odczuciu taki człowiek zmierza bowiem do pozbawienia go najcenniejszej rzeczy, jaką dysponuje, by radzić sobie z samym sobą oraz z otaczającą go rzeczywistością.

Tak ekstremalne uzależnienie emocjonalne powoduje, że dla chorego alkohol w sensie dosłownym zaczyna być panem życia i największym „skarbem”. W zaawansowanym stadium choroby alkoholik popada w przerażenie na samą myśl o konieczności funkcjonowania bez alkoholu i nie wyobraża już sobie w ogóle możliwości życia na trzeźwo. Mamy tutaj do czynienia z rodzajem zaklętego koła: wraz z kolejnym trzeźwieniem przychodzi poczucie winy, wstydu, rozgoryczenia, bezradności. Chory znajduje się w psychicznym dołku, ale wtedy właśnie znowu sięga po alkohol, gdyż jest to dla niego najłatwiejszy i najbardziej skuteczny sposób „radzenia sobie” ze wszystkim, co bolesne i przykre. Człowiek uzależniony emocjonalnie od alkoholu w sposób odruchowy i zautomatyzowany sięga po alkohol niemal w każdej okoliczności życia. Jeśli nie nastąpi przerwanie tego mechanizmu, to choroba alkoholowa będzie nieuchronnie prowadziła do śmierci.

Gdyby uzależnienie emocjonalne od alkoholu było jedynym mechanizmem choroby alkoholowej, to człowiek nadużywający alkoholu sam dosyć szybko zrozumiałby oczywisty fakt, iż picie alkoholu może jedynie pogorszyć jego sytuację życiową i że subiektywne odczucie ulgi czy poprawy nastroju to stany chwilowe i iluzoryczne, opłacone bardzo wysoką ceną cierpienia oraz krzywd wyrządzanych sobie i innym. Rodzi się więc pytanie: jak to jest możliwe, iż mimo coraz bardziej bolesnych konsekwencji, alkoholik kontynuuje sięganie po alkohol? Jest to możliwe ze względu na istnienie drugiego - obok uzależnienia emocjonalnego - mechanizmu choroby alkoholowej. Mechanizmem tym jest uzależnienie intelektualne. Skrajne przywiązanie emocjonalne do alkoholu powoduje drastyczne zaburzenia w myśleniu na temat tej substancji. Zaburzenia te prowadzą do powstania tak zwanego systemu iluzji i zaprzeczeń. Nie jest to mechanizm specyficzny dla choroby alkoholowej, gdyż ludzka psychika funkcjonuje w taki sposób, iż wszelkie poważne napięcia i zaburzenia emocjonalne powodują równie poważne zakłócenia w procesach myślenia i percepcji. Na zachowanie człowieka zrównoważonego emocjonalnie wpływają zarówno subiektywne odczucia jak i obiektywne analizy i informacje. Tymczasem u ludzi zaburzonych emocjonalne pojawia się dominacja czy wręcz — jak właśnie w przypadku alkoholizmu - całkowita dyktatura emocji w odniesieniu do procesów myślenia i percepcji.

Sposób myślenia człowieka uzależnionego na temat alkoholu jest z tego względu ekstremalnie subiektywny i całkowicie podporządkowany potrzebom emocjonalnym. Używając terminologii Adlera można powiedzieć, że chory posługuje się w tej dziedzinie wyłącznie logiką prywatną. Jednocześnie nawet jeszcze przez dłuższy czas może zachować zdolność logicznego i obiektywnego myślenia o wszystkim, poza swoją postawą wobec alkoholu oraz rolą, jaką ta substancja odgrywa w jego życiu. W tej dziedzinie „rozumowanie” uzależnionego jest całkowicie podporządkowane jego stanom emocjonalnym i nie respektuje elementarnych zasad zdrowego rozsądku.

Na płaszczyźnie intelektualnej nie istnieje więc żadna możliwość porozumienia się z osobą uzależnioną od alkoholu. Nie jest zatem możliwe dokonanie z nim logicznej analizy jego sytuacji w tym względzie. Co więcej, próby dyskusji na ten temat stwarzają jedynie okazję, by chory, „obalając” zarzuty czy argumenty innych osób, wzmacniał jeszcze system własnych iluzji i zaprzeczeń, czyli by mógł się on subiektywnie upewniać, że nie ma żadnego problemu z alkoholem. Z kolei dla otoczenia, np. dla współmałżonka, tego typu dyskusje powiększałyby zakres konfliktu z chorym, gdyż nie rozumiejąc patologicznych mechanizmów rządzących myśleniem chorego, łatwo byłoby go posądzić o świadome kłamstwa i przewrotność. Zdolność alkoholika do logicznego myślenia o wszystkich innych sprawach jest tu czynnikiem dodatkowo utrudniającym otoczeniu zrozumienie rzeczywistego stanu jego psychiki oraz strategii jego myślenia.

Alkoholik to zatem ktoś, kto w nałogowy sposób oszukuje samego siebie i kto — w konsekwencji — próbuje w podobny sposób oszukiwać innych ludzi, począwszy od osób z najbliższego otoczenia. Przyjrzyjmy się bliżej temu mechanizmowi nałogowego oszukiwania samego siebie. Wspomniałem już, że mechanizm ten posiada dwa podstawowe elementy: system iluzji oraz system zaprzeczeń. System iluzji polega na tym, iż wbrew elementarnym faktom i doświadczeniom chory trwa w subiektywnym przekonaniu, że nie jest uzależniony od alkoholu i że potrafi kontrolować swoje picie. Pozostaje też subiektywnie przekonany, że gdyby tylko chciał czy uważał to za konieczne, to w każdej chwili mógłby w ogóle przestać pić. Z kolei system zaprzeczeń polega na takim interpretowaniu i selekcjonowaniu faktów oraz wydarzeń, by negować istnienie jakichkolwiek bolesnych konsekwencji nadużywania alkoholu. Jeśli w danej sytuacji negatywne konsekwencje picia są już tak jednoznaczne i drastyczne, iż nawet chory nie jest w stanie temu zaprzeczyć, to i tak znajduje jakieś „argumenty”, które według jego logiki stanowią zasadne usprawiedliwienie jego zachowania. Typową strategią jest wtedy twierdzenie, iż w obliczu danych trudności czy problemów każdy człowiek sięgnąłby po alkohol. Za takim rozumowaniem stoi oczywiście błędne założenie, iż picie alkoholu jest naturalną i konieczną konsekwencją przeżywanych problemów, a nie jednym z błędnych sposobów reagowania na te problemy. Innym typowym sposobem myślenia obronnego w obliczu nadużywania alkoholu jest twierdzenie, że w zaistniałej okoliczności nikt nie mógłby odmówić picia. Człowiek uzależniony od alkoholu potrafi łudzić się i negować najbardziej nawet ewidentne fakty z patologicznie „mistrzowską” fantazją, która zdecydowanie przekracza strategie myślenia ludzi zdrowych. Z tego względu alkoholicy mają niezwykłą łatwość w oszukiwaniu nie tylko samych siebie, ale także innych ludzi. Zwykle jedynie doświadczeni profesjonaliści z zakresu uzależnień oraz trzeźwiejący alkoholicy potrafią skutecznie bronić się przed intelektualnymi manipulacjami ludzi uzależnionych i demaskować ich systemy iluzji oraz zaprzeczeń.

Obok uzależnienia emocjonalnego oraz uzależnienia intelektualnego w postaci systemu iluzji i zaprzeczeń, pojawia się kolejny mechanizm choroby alkoholowej. Polega on na ekstremalnych skokach w sposobie widzenia i przeżywania samego siebie. Normalnie funkcjonujący człowiek posiada relatywnie stały, w miarę realistyczny i adekwatnie zróżnicowany system przekonań na temat samego siebie oraz analogiczny sposób emocjonalnego przeżywania własnej rzeczywistości. Współczesne badania w psychologii humanistycznej wykazują jednoznacznie, że to właśnie świadomy sposób widzenia i przeżywania samego siebie stanowi tę strukturę psychiczną, która w podstawowy sposób określa i integruje zachowanie danego człowieka. Jeśli obraz samego siebie jest jednostronny i niestabilny, to nie są możliwe zachowania dojrzałe, zrównoważone i adekwatne do danej rzeczywistości.



*** ego:suma falszywych wyobrazen o sobie ***




smerfetka



^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4594
Ostatni post: 2012-06-08 12:34:23
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: PRZECZYTAJ A TO POMOŻE W ŻYCIU CODZIENNYM Odpowiedz
2008-10-01 06:10:30 | URL: #
    Alkoholowa mentalność

Elżbieta Kołakowska



Alkoholowa mentalność określana jest często jako „alkoholowy
sposób myślenia", a o kimś, kto nie pije i przejawia takie myślenie mówi
się „pijany na sucho".
Alkoholik, który przestał pić, a więc wytrzeźwiał fizjologicznie, długo
jeszcze myśli, odczuwa i zachowuje się jakby był pod wpływem alkoholu.
Sama nieobecność alkoholu w organizmie nie likwiduje automatycznie
alkoholowego sposobu myślenia.
Jest to zrozumiale gdy weźmie się pod uwagę fakt, iż lata picia nie
tylko zmieniają fizjologie organizmu, ale tez funkcjonowanie emocjonalne
i intelektualne. Picie wiąże się też z określonym światopoglądem
zdeformowanym alkoholowymi potrzebami i nietrzeźwością. Po wytrzeźwieniu
ten sposób myślenia nie zanika, nakładając się na wszystkie dziedziny
życia.
Stare myślenie powraca, a alkoholik próbuje funkcjonować w nowej
sytuacji w stary sposób, np. stosując ten sam egocentryzm, przejawiając
te sama potrzebę dominacji itp. To z kolei może być przyczyną
wewnętrznych konfliktów, niepokoju, poczucia izolacji, depresji, a nawet
odrodzenia się przymusu picia.
Alkoholowe myślenie jest ściśle związane z rola alkoholu w życiu
pijącego. Jest to bardzo ważny i niebezpieczny moment. Z jednej bowiem
strony jest to moment gdy alkoholik ma szanse uświadomić sobie przed
jakimi wewnętrznymi problemami i konfliktami uciekał w alkohol, a z
drugiej, by nie złamać trzeźwości, powinien równolegle pracować nad
nowymi sposobami ich rozwiązania.
Początkowym stanom trzeźwości mogą też towarzyszyć reakcje
psychofizjologiczne podobne do kaca. „Suchy kac" wraz ze starym
sposobem myślenia, jest ogromnym zagrożeniem dla trzeźwości. Posłuchajmy
jak opisuje ten stan, jedna z uczestniczek ruchu AA:
okonałam ważnego odkrycia: to, co nazywam pijackim stanem
umysłu, jest po prostu częścią mnie samej, jest sposobem radzenia sobie
ze światem wówczas, gdy czuje się nieszczęśliwa. Ten depresyjny stan
ducha wpływa na mój stosunek do całego dnia. Tak jakbym była pijana,
staje się wtedy superwrazliwa i nadmiernie reagująca, pełna poczucia
bezwartościowości i bezradności, niczym pionek w rękach innych lub jak
niewolnica posłuszna rozkazom z zewnątrz. Ten stan umysłu i ducha jest
kolosalna przeszkoda, jest sposobem bycia, któremu ulęgłam i nad którym
nie mam kontroli. Myślałam, że spotka mnie nagroda za wytrzeźwienie, a
teraz musze się uczyć być sobą. Jestem jaka jestem i nie jest to mile.
Czuje się pijana od emocji, tak jakbym miała kaca. Depresja ciąży mi jak
kamień. Czuje złość i bezradność, tak samo jak wówczas, gdy piłam.
Zawsze myślałam, ze czułam się tak z powodu picia. Teraz widzę, że moja
złość jest niezależna od niczego. "
Przetrwanie tego okresu jest podstawowym celem pomocy oferowanej
alkoholikowi przez grupy AA, które staja się rzeczywistym, silnym
środowiskiem ochronnym. Osoba aktywnie uczestnicząca w programie AA uczy
się w tym okresie przede wszystkim rozpoznawania w sobie starego,
alkoholowego sposobu myślenia. Jest to podstawa, na której ma szanse
osiągnąć samokontrole nad tym myśleniem.




*Bo ja się uczę największej sztuki życia,
uśmiechać się zawsze
i wszędzie
i bez rozpaczy znosić bóle
i nie żałować tego co przeszło
I nie bać się tego co będzie*




*** ego:suma falszywych wyobrazen o sobie ***




smerfetka



^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4594
Ostatni post: 2012-06-08 12:34:23
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: PRZECZYTAJ A TO POMOŻE W ŻYCIU CODZIENNYM Odpowiedz
2008-10-16 09:43:55 | URL: #
    Gabriel Garcia Marquez - 13 rad jak żyć



1. Nie kocham cię za to kim jesteś, ale za to jaki jesteś kiedy
przebywam z tobą

2. Nikt nie zasługuje na twoje łzy, a ten kto zasługuje na pewno nie
doprowadzi cię do płaczu

3. Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jakbyś tego chciał, nie oznacza to że
nie kocha cię on z całego serca i ponad życie

4. Prawdziwy przyjaciel jest z tobą na dobra i na złe

5. Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby kiedy będziesz siedział obok
niej i wiedział że ona nigdy nie będzie twoja

6. Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny,
ponieważ nigdy nie wiesz kto moze sie zakochać w twoim uśmiechu

7. Być moze dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych
ludzi jesteś całym światem

8. Nie trać czasu z kimś kto nie ma go aby go spędzić z tobą

9. Być może Bóg chciał abyś poznał wielu złych ludzi zanim poznasz tych
dobrych, abyś mógł ich rozpoznać kiedy się w końcu pojawia.

10. Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to
przytrafiło

11. Zawsze znajdzie się ktoś kto cię skrytykuje, zdobywaj zaufanie ludzi
i uważaj na tych których zaufanie już raz straciłeś

12. Stań sie lepszym człowiekiem. I zanim poznasz kogoś upewnij się że
znasz siebie i że nie będziesz chciał być taki jak on chce, ale będziesz
sobą

13. Nie biegnij za szybko przez życie bo najlepsze rzeczy zdarzają sie
nam wtedy gdy najmniej sie ich spodziewamy.

Pamiętaj: "Wszystko co się nam przytrafia dzieje się zawsze z jakiegoś
powodu


*** ego:suma falszywych wyobrazen o sobie ***




smerfetka



^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4594
Ostatni post: 2012-06-08 12:34:23
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: PRZECZYTAJ A TO POMOŻE W ŻYCIU CODZIENNYM Odpowiedz
2009-02-26 02:20:09 | URL: #
    Bezsilnosc jest wynikiem bezradnosci


a wiec nie moze byc bezsilny, jezeli jeszcze moze cos zrobic


tylko przyznanie sie do bezsilnosci moze cokolwiek pomoc


jesli jest jakas droga, to sie nie jest bezradnym, a wiec nie ma mowy o
bezsilnosci


bezsilnosc jest wtedy kiedy nie ma juz zadnego wyjscia, nie ma juz ani
drog ani narzedzi

nie
mam wplywu na to aby zmusic osobe pijaca do uczeszczania na terapie czy na
mityngi AA wiec zmieniam siebie, dbam o siebie i staram sie zyc dla
Siebie.

Warto na poczatku drogi przynajmniej sprobowac zyc inaczej, zmieniac
pomaniuniu, powolutku swoje zycie, nie bac sie.


Mysle, ze te kilka slowek przyblizy zrozumienie bezsilnosci i bezradnosci



*** ego:suma falszywych wyobrazen o sobie ***




smerfetka



Wyświetlam 29 wiadomości na 3 stronach [<<< 1 2 3 ]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 6 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 6 gości
Na forum znajduje się 96727 wiadomości w 2457 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się