Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- serwis TENJARAS

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.

Forum u Jarasa » Wiedza na temat » Współuzależnienie... »
Ostatnia wiadomość w wątku: 2010-01-30 21:23:57 napisana przez ^marianna
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 48 wiadomości na 5 stronach [ 1 2 3 4 5 >>>]
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2257
Ostatni post: 2010-03-12 07:34:07



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-17 10:37:37 | URL: #
    ORĘDZIE NADZIEI
Grupy rodzinne są wspólnotą mężczyzn i kobiet: mężów i żon, krewnych oraz bliskich przyjaciół alkoholików. Jeżeli szukasz sposobu rozwiązania problemów, jakie wynikają ze współżycia z alkoholikiem – my, w Al. – Anon możemy ci pomóc. My także dobrze znamy przysięgi, składane po to, aby je łamać; porzucane dobre zamiary, zmartwienia i bezsenne noce. Znałyśmy rozpacz i kompletna bezsilność, widziałyśmy naszych kochanych w sanatoriach, więzieniach lub innych instytucjach „leczniczych”, które nigdy nie były w stanie ich „wykurować”.
Przekonałyśmy się, że program Al. – Anon uczy, jak dać sobie radę z naszymi trudnościami oraz jak znaleźć bardziej normalny sposób życia. Zmiana naszego nastawienia może w rezultacie wpłynąć na alkoholika, który zacznie szukać, tak bardzo potrzebnej mu pomocy. Specjaliści od alkoholizmu nie uważają tego za słabość moralna lub grzech, ale za skomplikowana chorobę, prawdopodobnie somatyczną, jak i emocjonalną. Alkoholicy są zwykle bardzo wrażliwi, uczuciowo niedojrzali, wymagający zbyt wiele od siebie samych, jak też i od innych. Kiedy nie są w stanie żyć według własnych wysokich wymagań, ci bardzo wrażliwi ludzie znajdują ucieczkę od rzeczywistości w piciu. Nawyk „ucieczki przez alkohol” prowadzi w końcu do nałogowego picia, do pokusy tak silnej, że nawet groźbą śmierci lub utraty zmysłów nie jest w stanie jej pokonać. Jeden tylko kieliszek powoduje pragnienie alkoholu, które może uśmierzyć tylko dalsze picie.
Komuś, kto sam nie pije nałogowo (nie – alkoholik), jest bardzo trudno uświadomić sobie, że kochany alkoholik nie doprowadził się do obecnej sytuacji dobrowolnie i świadomie, że picie stało się przymusowym (kompulsywnym) pragnieniem, którego nie jest w stanie przezwyciężyć o własnych siłach. Potrzebuje on zrozumienia i wsparcia, zarówno przed, jak i po odzyskaniu trzeźwości. Kiedy nauczymy się dystansować wobec problemów alkoholika, a raczej skupimy się na powrocie do własnej równowagi duchowej, zachęci to go do szukania oraz trwania w trzeźwości.
Dla wielu z nas, Grupy Alkoholików Anonimowych (AA) i Grupy Rodzinne (Al. – Anon) są wybawieniem dla naszych ognisk domowych i naszych małżeństw. Dzięki nim odzyskaliśmy spokój ducha i możemy czuć się bezpiecznie z tymi, których kochamy, i spać w nocy beztrosko.
Jest nadzieja i dla tych, których małżonkowie nie znaleźli trzeźwości a AA, czy też gdziekolwiek indziej.
Kiedy uprzytomnimy sobie i przyznamy się, że także jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, uwolni nas od przytłaczającego ciężaru. Kazania, narzekania i dramatyczne sceny nie pomogły żadnemu alkoholikowi. Upokarzanie i ciągłe rozjątrzanie wzmaga tylko jego poczucie winy i chęć do picia. Zużywaną w ten sposób energię uczuciową można by lepiej wykorzystać na konstruktywne myślenie i działanie.
Mężczyźni i kobiety w Al. – Anon uczą się, jak można uczciwie stawić czoła temu problemowi, działając z wiarą i odwaga. My wszyscy pragniemy dobra dla samych siebie, ale nie wystarczy tylko modlić się o to, a potem usiąść i czekać na spełnienie cudu. Modlitwę musimy poprzeć działaniem.
Tak, jak Anonimowi Alkoholicy oferują nowy sposób życia, tak samo Grupy Rodzinne Al. – Anon proponują śmiałe przedsięwzięcie nowego sposobu życia dla ciebie, partnera alkoholika. Nasze spotkania (mitingi) są poświęcone zrozumieniu naszych własnych problemów. Często członkowie będą mówili na temat jednego z Dwunastu Stopni, stanowiących podstawę naszej filozofii. Czasem spotkania będą miały charakter „pytania – odpowiedzi” i kończą się ogólna dyskusją.
Jest faktem, że tylko alkoholik może całkowicie zrozumieć innego alkoholika. Tylko taka osoba, która ma poważny problem z piciem i wszystkimi trudnościami, jakie z niego wynikają, zrozumie prawdziwie to, co się dzieje w umyśle innego człowieka, który także odczuwa przymus picia
Jest również prawdą, że tylko osoba, która żyła z alkoholikiem i doznała udręki umysłowej z tym związanej, jest w stanie zrozumieć problemy osoby bedącej partnerem alkoholika.
Jeśli masz kochana osobę, której picie powoduje poważne problemy, będziesz serdecznie witany na naszych spotkaniach. Nie mamy powiązań z żadnym wyznaniem wiary, nie mamy żadnych zobowiązań prawnych, składek, ani wpisowego. Dzielimy się wzajemnie naszym doświadczeniem, siłą i nadzieją. Twój postęp może soę dokonać według twojego własnego sposobu i w tobie właściwym tempie. My tylko zachęcamy, abyś wziął udział w naszej wspólnej sprawie.


(2009-05-17 18:30:17) Wiadomość została zmodyfikowana

Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.

^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2257
Ostatni post: 2010-03-12 07:34:07



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-19 22:13:20 | URL: #
    Co zrobić, żeby on nie pił?

Jest to pytanie, z którym spotykam się najczęściej, zarówno w gabinecie lekarskim, jak i podczas wykładów, pogadanek, czy prelekcji. Muszę przyznać, że odpowiedź na nie jest niezmiernie trudna. Odpowiadając, mam zawsze świadomość, że możliwości bezpośredniego oddziaływania na drugiego człowieka są niewielkie.
Możemy natomiast wpływać na innych w sposób pośredni, poprzez zmianę własnej postawy względem innych. Ta zmiana postawy wymusza często zmianę zachowania drugiej osoby, szczególnie wówczas, kiedy obie osoby są ze sobą związane (rodzinnie, emocjonalnie, itp.). Dzieje się to na podobnej zasadzie, jak w zegarku, gdzie mechanizm (w naszym przypadku rodzina) składa się z poszczególnych trybów (żona, mąż, dzieci, dziadkowie), które zazębiają się wzajemnie i chodzą w tym samym rytmie. Jak alkoholik (jeden z trybów) jest w stanie zmienić obroty innych trybów, tak samo członkowie rodziny (pozostałe tryby) mogą wymusić na nim zmianę obrotów. Szanse na powodzenie całej akcji są tym większe, im więcej członków rodziny, (więcej trybów) uczestniczy w tym przedsięwzięciu.
O tym, jak to robić ( a raczej, czego nie robić, żeby nieświadomie nie pomagać alkoholikowi w kontynuacji picia), mówią poniższe pozycje:

1.Nie zapominaj, że alkoholizm jest chorobą przewlekłą. Jeżeli chcesz pomóc w wyzdrowieniu, musisz zaakceptować ten fakt, i przestać się wstydzić.

2.Nie traktuj choroby tak, jakby była hańbą dla rodziny. Powrót do zdrowia jest w alkoholizmie możliwy, jak w większości innych chorób.”.

3.Nie postępuj z alkoholikiem, jak z niegrzecznym dzieckiem, bo przecież nie robiłabyś tego, gdyby cierpiał na inną chorobę.

4.Nie gderaj, nie wygłaszaj kazań, ani wykładów. Prawdopodobnie alkoholik wie już to wszystko, co starasz się mu powiedzieć. Może to przyjąć tylko do pewnej granicy, później przestanie słuchać. Jedyne, co osiągniesz, to zmusisz go do dalszych kłamstw i obietnic, których nie jest w stanie dotrzymać.

5.Nie przyjmuj obietnic, których nie jest on w stanie spełnić. Nie pozwalaj też okłamywać się, i nie udawaj, że mu wierzysz. W przeciwnym razie doprowadzi to do przekonania, że potrafi cię przechytrzyć, a potem do utraty szacunku do ciebie.

6.Nie używaj szantażu w formie: - „gdybyś mnie naprawdę kochał”... Picie alkoholika nie może być kontrolowane „siłą woli”. Tego rodzaju apelowanie do sumienia tylko zwiększy w nim poczucie winy, a niczego nie zmieni. To jest tak samo, jakbyś mówiła: „gdybyś mnie kochał, nie przeziębiłbyś się”.

7.Nie używaj gróźb, chyba, że przemyślałaś je dokładnie, i jesteś w stanie je spełnić. Są oczywiście sytuacje, w których drastyczne akcje są konieczne dla ochrony dzieci, czy we własnej obronie, natomiast puste groźby pozwalają alkoholikowi sądzić, że nie traktujesz poważnie, tego, co mówisz.

8.Nie sprawdzaj, ile alkoholik pije, bo i tak nie masz szans dowiedzieć się o wszystkim.

9.Nie szukaj schowanego alkoholu, bo zmusisz go do ciągłego wymyślania nowych kryjówek.

10.Nie chowaj, i nie wylewaj alkoholu. To skłania alkoholika do bardziej desperackich prób zdobycia go. W końcu i tak znajdzie sposób, żeby się napić.

11. Nie rób wyrzutów, nie wdawaj się w kłótnie, szczególnie wówczas, kiedy znajduje się pod wpływem alkoholu.

12. Nie daj się namówić do wspólnego picia licząc na to, że wówczas będzie mniej dla niego. To nie skutkuje. Natomiast godzą się na wspólne picie, odwlekasz moment, kiedy on zdecyduje się poprosić o pomoc.

13. Nie bądź zazdrosna o metodę leczenia, jaką alkoholik wybrał. Często wydaje się nam, że miłość do domu i rodziny powinna wystarczyć, aby zechciał przestać pić. Nie czuj się odrzucona, kiedy alkoholik zwróci się do innych ludzi o pomoc w zaprzestaniu picia, i utrzymania trzeźwości. Nie byłabyś zazdrosna o lekarza, gdyby ktoś potrzebował medycznej pomocy.

14. Nie oczekuj natychmiastowego wyleczenia. Tak, jak w każdej przewlekłej chorobie okres leczenia i rekonwalescencji jest długi. Możliwe też są nawroty choroby.

15. Nie chroń alkoholika przed sytuacjami, w których się pije. On musi nauczyć się sam mówić „nie”. Ostrzegając innych, żeby nie proponowali mu alkoholu, pokazujesz, ze nie masz do niego zaufania.

16. Nie rób za alkoholika niczego, co mógłby zrobić sam. Nie usuwaj problemów bez dania mu szansy stawienia im czoła. Pozwól mu je rozwiązać, lub spraw, aby poniósł konsekwencje swoich własnych, nieodpowiedzialnych zachowań (nieobecności w pracy, zaciągania długów, i innych skutków picia). Dopiero wówczas będzie miał szansę zauważyć, do czego doprowadził go picie, i być może zechce zmienić swoje postępowanie.

17. Daj mu miłość, wsparcie i zrozumienie podczas podejmowanych prób zaprzestania picia, i utrzymania trzeźwości.

Jeżeli chcesz osiągnąć swój cel, musisz konsekwentnie stosować metodę „twardej miłości”. Nie licz na natychmiastowy efekt. Dzisiejsza sytuacja w twoim domu jest wynikiem wydarzeń, które nagromadziły się przez lata. Teraz również do uzyskania zmiany potrzebne będą miesiące, a może nawet lata. Tylko osoby cierpliwe i konsekwentnie stosujące powyższe rady mają szanse na sukces, który w końcu musi przyjść.

Opracował dr. Bohdan Woronowicz



Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^smerfetka
Użytkownik lokalny

smerfetka

Napisanych postów: 4511
Ostatni post: 2009-07-29 01:02:13
GG: 5682034



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-21 10:56:26 | URL: #
    dobry artykul dzieki Marianko
ja na tamten czas tak robilam
pilam z nim,zeby mniej wypil
sama sie uzaleznilam,a ze mnie
alkohol nie sluzyl,zamroczenie
aby nie czuc zadnych uczuc
zastapilam silnymi lekami
p/bolowymi tez sie z czasem
uzaleznilam
pod wszystkimi punktami
moge sie podpisac
dzis jest inaczej,nie reaguje
kiedy oznajmia mi,ze dzis np.bedzie pil



... nie ma drogi na skróty do miejsca,
do którego dojść warto...


smerfetka99


smerfetka



^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2257
Ostatni post: 2010-03-12 07:34:07



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-21 17:38:07 | URL: #
    dzięki, buziaczki Smerfie


Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2257
Ostatni post: 2010-03-12 07:34:07



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-23 09:43:07 | URL: #
    Dlaczego kobiety zostają?
Sylwia Kluczyńska

Trudno zrozumieć powody, dla których kobiety zostają z brutalnymi mężczyznami. Zazwyczaj wtedy mówimy: Od takiego typa uciekałabym gdzie pieprz rośnie.
A przecież wiele kobiet nie odchodzi od "takich typów", pomimo że akty przemocy powtarzają się i nasilają. Przemoc to nie tylko poważne uszkodzenia fizyczne, wyprawy na pogotowie ratunkowe, to także zrażanie rodziny i przyjaciół, życie w wiecznym lęku, zastraszanie dzieci, odbieranie prawa do godnego życia, powtarzające się wezwania policji, groźby zabicia. Kobiety zostają z dręczycielami z wielu powodów. Można wyodrębnić kilkanaście kategorii kobiet -ofiar, mających wiele wspólnych cech.

Poszukująca bezpieczeństwa - To może być sposób na bezpieczne życie
Naturalnym dążeniem większości ludzi jest chęć nawiązania bliskich i bezpiecznych relacji z partnerem. Bezpieczeństwo w niebezpiecznym związku nie oznacza fizycznego czy emocjonalnego zadowolenia. Bezpieczeństwo oznacza życie w warunkach, które się dobrze zna. Na pierwszy rzut oka wygląda to tak, jakby łatwiejsze do zaakceptowania było znane zło niż dobro, które jest niepewne i obce. Są kobiety, które wielokrotnie wychodziły za mąż za alkoholików. W czasie sesji terapeutycznej analizowałyśmy życie jednej z pacjentek. Wychodziła siedem razy za mąż, za każdym razem za alkoholika. W ciągu całego życia tylko raz związała się z mężczyzną, który alkoholikiem nie był. Przyznała, że naprawdę czuła się wspaniale w jego towarzystwie, ale żoną jego nie została. Nie potrafiła tego wyjaśnić.
Jej ojciec był alkoholikiem. Dorastała w rodzinie alkoholowej. Od matki uczyła się, jak być dobrą żoną alkoholika. Umiała żyć tylko w rodzinie patologicznej.
Dlaczego takie kobiety czują lęk przed innym życiem? Posłużmy się przykładem: na Twojej posesji ląduje pojazd kosmiczny, z którego wychodzą zabawne, zielone ludziki. Przestraszysz się ich mimo zapewnień, że są to przyjazne istoty. Co zrobisz, jeśli zaproponują ci życie na planecie wolnej od cierpienia? Zostawisz wszystko i odlecisz? Prawdopodobnie nie, bo nie wiesz, czy możesz im zaufać, nie wiesz, czego możesz tam się spodziewać.
Zostaniesz tu gdzie jesteś, z wierzycielami pukającymi do drzwi, z cieknącym dachem, teściową, z bezrobociem, z którym się borykasz, córką - prostytutką i synem w więzieniu.

Zaślepiona - To nie jest przemoc.
Wydaje się oczywiste, że kobieta bita, która musi ukrywać siniaki pod mocnym makijażem, korzystać sporadycznie (lub często) z doraźnej pomocy lekarskiej, zdaje sobie sprawę, że jest ofiarą przemocy w rodzinie. Ale niekiedy tak nie jest. Po mało owocnej pracy terapeutycznej, w czasie kolejnej sesji z kobietą, która doznawała brutalnej przemocy, powiedziałam: Powinnaś udać się do schroniska dla maltretowanych kobiet. Wydawała się być zdziwiona: Dlaczego tam? Przecież to jest miejsce dla ofiar przemocy w rodzinie.
Kobiety uruchamiające "mechanizm zaprzeczania" to dość powszechne zjawisko. Nie odnoszą do siebie określenia: "ofiara przemocy". Zazwyczaj są inteligentne. Mogą mieć przyjaciółki bite i dręczone przez mężów. Zdają sobie sprawę, że tamte kobiety są ofiarami, ale siebie tak nie postrzegają, pomimo powtarzających się brutalnych aktów.
Są kobiety, które nigdy nie zaznały spokoju i szczęścia. One nie wiedzą, że to jest możliwe. Myślą o tym jak o locie statkiem kosmicznym: jeśli ja nigdy tego nie doświadczyłam - nie wiem, że to istnieje. Więc jak mogę tego pragnąć?

Bezwartościowa - Nigdy nikt mnie nie kochał
Kobiety, które pozostają w związkach nasyconych przemocą, mogą myśleć, że nie zasługują na miłość czy szczęście. Są przekonane, że słusznie doświadczają przemocy zamiast miłości.
Przemoc to nie tylko bicie, to także poniżające i raniące komentarze:
Jesteś głupia.
Nikt cię nie lubi.
Wszyscy wiedzą, że jesteś szalona.
Nic nie posiadasz.
Masz olbrzymie szczęście, że jestem z tobą.
U kobiet niepewnych siebie, wątpiących w swoje możliwości, takie pogardliwe komentarze mogą pogłębiać błędną, niesprawiedliwą samoocenę. Mogą stać się samospełniającymi się przepowiedniami. Kobiety godzą się na wszystko, bo nie liczą już na nic innego.

Ułomna - Zasłużyłam na to, muszę bardziej się starać
To efekt postawy "nikt mnie nie kocha", pogłębionej niską samooceną i silnym poczuciem winy. Niektóre kobiety obwiniają siebie za przemoc. Są przekonane, że zrobiły coś (albo czegoś nie zrobiły), co wywołało w partnerze agresję. Wierzą, że bicie było uzasadnioną i sprawiedliwą karą. Sprawcy utwierdzają je w tym, mówiąc: Gdybyś postępowała właściwie, nie musiałbym ci tego robić. Niekiedy dręczyciele próbują całkowicie podporządkować sobie ofiarę, sprawując nad nią pełną kontrolę. Film Sypiając z wrogiem przedstawia ten typ sprawcy: jeśli żona powiesiła ręczniki albo ustawiła puszki inaczej, niż on sobie życzył, spotykała ją kara - mąż dotkliwie bił za jakiekolwiek uchybienie. Do tej kategorii można włączyć też sprawców obsesyjnie zazdrosnych. Są oni przekonani, że żony wciąż ich oszukują i zdradzają. Pozostawiają je same w domu, bez kontaktu z rodziną czy przyjaciółmi. Żądają, by troszczyły się tylko i wyłącznie o ich potrzeby i zachcianki. W końcu w ofiarach rodzi się przekonanie, że jeśli zaczną starać się bardziej niż do tej pory, wtedy nie będą bite.

Zarządzająca - Muszę zrobić wszystko, by to nie powtórzyło się więcej
Niektóre maltretowane żony są przekonane, że po prostu popełniły błąd. Ulegają złudzeniu, że mogą sprawić, by przemoc się nie powtórzyła. Można to nazwać syndromem "jeśli zrobiłabym to albo tamto": Następnym razem powiem to inaczej, następnym razem zrobię to w inny sposób - on na pewno wtedy się nie zdenerwuje. W tej sytuacji ofiary biorą całą odpowiedzialność za agresję sprawcy. Spędzają wiele czasu myśląc o tym, co wydarzyło się w czasie ostatniej awantury i planują, jak w przyszłości rozegrają tę sytuację. Układają szczegółowy scenariusz tego, co powiedzą i zrobią. Scenariusze pisze się dla aktorów, by ci szczegółowo je odtwarzali. Problemem "rodzinnego scenarzysty" jest to, że osoby, dla których pisze on scenariusze, nie chcą odgrywać przypisanych im ról. W konsekwencji zawsze ponosi porażkę. Pomimo to ofiary podejmują kolejne próby. Przygotowują kolejny plan uniknięcia przemocy. Ciągle nie tracą nadziei, że następnym razem na pewno się uda.

Naiwna - On naprawdę przeprasza, wszystko będzie w porządku
Jak widać, wszystkie powody, dla których kobiety zostają ze swymi oprawcami, mają wspólne cechy. Iluzja, że "to się więcej nie powtórzy" wykopuje grób dla większości racjonalnych rozwiązań. Kobiety pozostają naiwne, bo wierzą, że mężczyzna się zmieni. Sprawcy przecież tak gorąco przepraszają i obiecują, że to nigdy więcej się nie powtórzy! Pojednaniu często towarzyszą prezenty i łzy. Większość z nas dąży do szczęścia, spokoju, miłości. Kobiety-ofiary także, dlatego chcą wierzyć w zapewnienia, że będzie lepiej. Chcą czerpać radość z poprawy sytuacji. Przez chwilę nawet bywa lepiej, jakby przeżywały drugi miesiąc miodowy. Niestety, jest on przeważnie krótki. Niektóre kobiety przyznają, że po wielkiej awanturze przeżywają fascynujące zbliżenie seksualne ze swoim partnerem. Jest wiele psychologicznych i fizjologicznych przyczyn wyjaśniających to zjawisko. Istnieją małżeństwa, które próbują wyrównać konsekwencje strasznych awantur poprzez ekscytujący seks. W terapii uczestniczyły kobiety, które nie potrafiły budować spokojnych związków. Narzekały wtedy na nudę i mało satysfakcjonujące intymne zbliżenia. Te kobiety przyzwyczaiły się do emocjonalnych huśtawek ("raz na górze, raz na dole"). Połączenie bólu z satysfakcją było mocno zakorzenione w ich życiu. To zjawisko możemy porównać do wzrostu tolerancji organizmu na alkohol czy narkotyki (oczywiście mechanizmy fizjologiczne są inne). Z czasem potrzeba coraz większej dawki (bólu, alkoholu), aby uzyskać ten sam efekt oszołomienia.

Obrończyni - On nie chciał mnie skrzywdzić
On jest naprawdę dobrym człowiekiem - tak brzmi główna teza mowy obronnej. To dlatego interwencje policji odnoszą niewielki skutek. Gdy stróże porządku przyjeżdżają, zachowanie ofiary, która ich wezwała, ulega radykalnej zmianie. Potrafi ich wręcz zaatakować. Policjanci wielokrotnie są wzywani do tych samych domów. Bite żony, mówią: Tym razem na pewno od niego odejdę. Za każdym razem jednak odmawiają wniesienia oskarżenia. I pozostają ze swoimi mężami.

Prowokatorka - On jest dobrym człowiekiem, wiem, że to ja zmusiłam go do tych strasznych rzeczy.
Ta linia obrony sprawcy jest wspólna dla kilku kategorii ofiar. Jedna z klientek płakała przez trzy sesje, opisując straszliwe awantury, które urządzał jej mąż. Kiedy zaczęłam mówić o jej położeniu i daremnych nadziejach, szybko przeobraziła się w obrońcę swojego tyrana: Zdaję sobie sprawę, że to ja zmusiłam go do tych strasznych rzeczy, bo on tak naprawdę, jest dobrym człowiekiem. To ona wybrała owego mężczyznę, mieszka z nim, on jest ojcem jej dzieci - on stanowi znaczącą część jej życia. Broniąc jego, broni swojego życia - choć ta obrona często resztkami sił trzyma się rzeczywistości i zdrowego rozsądku.
Prawdopodobnie jej przyjaciele i policja wywierali na nią naciski, by zostawiła go. Ale ona przyzwyczaiła się do usprawiedliwiania swoich decyzji i wątpliwości. Nauczyła się wołać o pomoc i natychmiast zaprzeczać, że ta pomoc jest jej potrzebna.

Opiekunka - Nikt go nie rozumie, tak jak ja
Tu zwykle po pobiciu następują przeprosiny wzbogacone o motyw: Nikt mnie nie rozumie. Agresor szlochając opowiada o tym, jak ciężkie miał życie - włączając w to nadużycia wobec niego w dzieciństwie. Zazwyczaj podkreśla: Ty jesteś jedyną osobą, której to opowiedziałem albo Tylko ty jedna możesz tak naprawdę mnie zrozumieć. Te historie są zazwyczaj prawdziwe. Sprawcy opowiadają je po to, by zrodzić współczucie i chęć pomocy ze strony ofiar - by znaleźć usprawiedliwienie dla przemocy. Ofiary często mi mówią: Nie mogę go opuścić, nie wiem, co mogłoby się z nim stać, nikt go przecież nie rozumie tak jak ja.

Fantazjująca - Ale ja go kocham
Jedna z ofiar w czasie sesji, zalewając się łzami, opowiadała o swojej dramatycznej sytuacji, podawała drastyczne szczegóły awantur, mówiła o licznych interwencjach policji. Na pytanie: Dlaczego z nim jesteś? po prostu odpowiedziała: Ponieważ go kocham.
Te ofiary nie bronią swoich mężów, nie usprawiedliwiają ich czynów. Ich bezgraniczna miłość i zaufanie ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Towarzyszy im złudna nadzieja, że miłością i cierpliwością zmienią go na lepsze. Ale postępowanie sprawcy da się przewidzieć - mamy prawie całkowitą pewność, że dalej pozostanie dręczycielem. Iluzją jest myśleć inaczej.

Męczennica - Jeśli krzywdziłby dzieci, zostawiłabym go
Małe dziecko jest kierowane do szkolnego psychologa, gdy jego rysunki przesycone są przemocą. Zdarzają się matki, które tkwią w związku pomimo drastycznej przemocy, ponieważ sprawcy nie biją dzieci. Nie jest łatwe pokazanie im, że dzieci będąc świadkami przemocy, również jej doznają. Pewna matka zdecydowanie twierdziła, że natychmiast opuściłaby męża, gdyby "podniósł rękę na dzieci". Czuła wielkość swojej ofiary - kiedy on ją bił, nie potrzebował wyżywać się na dzieciach. Ta matka potrzebowała czasu, by zobaczyć, jak jej dzieci były ranione, emocjonalnie, nie fizycznie. Przyjęła rolę męczennicy w imię ich dobra. W rzeczywistości nie była w stanie ustrzec ich przed konsekwencjami przemocy. Długo nie mogła uwierzyć, że w ten sposób dzieci uczyły się, iż życie jest niesprawiedliwe, pełne zła i nienawiści.

Nieporadna - Sama nie wychowam dzieci
Wiele kobiet, które są ofiarami przemocy w rodzinie, jest zależnych finansowo od swych tyranów. Przyczyny są różne. Sprawcy często próbują izolować swoje żony, gdyż to daje im poczucie większej kontroli, bo na zewnątrz są ludzie, którzy mogliby ich kobietom pomóc.
Ofiary przemocy w rodzinie mają zazwyczaj mało sił i wiary w swoje możliwości. Swoją energię i czas poświęcają temu, by przetrwać, utrzymać spokój w domu, by uniknąć konfliktów. Ich potrzeba bezpieczeństwa jest wypierana przez potrzeby podstawowe, takie jak żywność, schronienie, ubranie dla dzieci. Paradoks polega na tym, że dzieci rozwijają się lepiej w warunkach mniejszego bezpieczeństwa finansowego niż w sytuacji nasilania się przemocy. Jedna z matek odważyła się stawić czoła finansowym obawom i wraz z dziećmi odeszła z domu pełnego przemocy. Obecnie przeżywają oni więcej miłości i szczęścia, niż kiedykolwiek mogli sobie to wyobrazić.

Zastraszona - On mnie zabije, jeśli będę próbowała odejść od niego
To jedna z najtrudniejszych obaw do przezwyciężenia, kiedy próbujemy pomóc ofierze uniknąć przemocy. Choć w większości przypadków kończy się na pogróżkach - to czasami jednak sprawcy swe groźby spełniają. Pracownik ośrodka interwencyjnego opowiedział tragiczną historię: jeden z uczestników programu dla sprawców przerwał terapię. Jego dziewczyna nie wiedziała, co robić. Doradzono jej, by w dalszym ciągu nie wracała do ich domu. Kiedy mężczyzna dowiedział się o tym, poszedł do jej biura z dubeltówką pod płaszczem. Rozkazał, by wszyscy wyszli, zerwał z niej ubranie, po czym zastrzelił.
Z kolei jedna z moich krewnych opuściła swojego męża - sprawcę przemocy, pomimo jego gróźb. On odnalazł ją w innym mieście, gdzie zamieszkała, i zjawił się w jej mieszkaniu z pistoletem. Kiedy przyjechała policja, opróżnił magazynek strzelając wprost w policjanta.
Gdy groźby zabicia nasilają się, ofiary stają przed podjęciem decyzji, czy dalej znosić ataki przemocy, które mogą zakończyć się śmiercią, czy też podjąć ryzyko ucieczki. Pozostanie w związku jest również swego rodzaju decyzją.
Rozwiązaniem tego problemu prawdopodobnie byłoby opuszczenie sprawcy w momencie, gdy tylko pojawiły się pierwsze oznaki przemocy, a nie czekanie, aż dojdzie do zagrożenia życia.

Oprac. Sylwia Kluczyńska na podstawie Nancy Faulkner, Ph. D "Why Women Stay" (grudzień, 1997).



Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^gosik59lew
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 268
Ostatni post: 2009-11-30 15:07:59



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-24 07:10:54 | URL: #
    Dziękuję Marianno!!!!!!
Co zrobić aby on ni pił? 
Jakże bliskie są mi te wszystkie punkty.Mogę podpisać się pod każdym.Jestem tu na forum prawie rok,czytam,czytam.....,posuwam się bardzo małymi kroczkami do przodu ,coś do mnie dociera.Może jeszcze nie jest za późno........?? 
Dlaczego kobiety zostają??? 
Jeżeli chodzi o mnie ,z każdej kobiety mogę przypisać sobie jakieś cechy,po trochu byłam czy też jestem każdą z nich. 
Jeszcze raz dziękuję za te artykuły.Pozdrawiam gorąco.


(2009-05-24 07:19:02) Wiadomość została zmodyfikowana

Każdy człowiek ma dwóch nieprzyjaciół : PRZESZŁOŚĆ I PRZYSZŁOŚĆ Największym darem jaki otrzymał jest terażniejszość !!
^Emka
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 51
Ostatni post: 2009-11-26 20:25:19



Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-24 10:42:36 | URL: #
    Hmmmm, dziękuję

Nawet nie wiedziałam, że moja znajoma Sylwia, pisze takie rzeczy...

Smutne jest to, że tak wielu kobiet to dotyczy

^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 3414
Ostatni post: 2010-03-12 11:15:18
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-24 11:33:36 | URL: #
   
Jestem kobietą.
Wychowywałam się w alkoholowych warunkach nie zdając sobie sprawy z "uszkodzeń" jakich w związku z tym doznałam. Uważałam, że bycie Mamą dla mojej mamy to bardzo szlachetne zajęcie. Bycie dobrym człowiekiem w tym "złym" świecie uważałam za własne przeznaczenie. Dlatego opieka nad innymi w mojej ocenie "słabszymi" "poszkodowanymi" czyniła moje powołanie realnym. Związałam się z mężczyzną który doznał wielkiej "przemocy" w swoim domu i był psychologicznie zbliżony do mojej mamy , nie potrafił okazywać ciepłych uczuć, na co natychmiast włączała się moja potrzeba opieki. Uciekając więc od "chłodu" znalazłam się w "zamrażarce" bardzo często robiąc za worek treningowy. Tak dla idei, nie z potrzeby lecz z wiary, że to się zmieni. Nie zmieniło się i uciekłam, wygrała bowiem moja potrzeba wolności, miłości i ciepła oraz nadzieja, że nie wszystko jeszcze skończone.
Jednak to co najczęściej spotykałam to trudy życia będące konsekwencjami moich wcześniejszych przecież decyzji. Nie dostrzegałam tych zależności, uważałam że mam pecha, że prześladuje mnie jakieś fatum. Szukałam szczęścia tam gdzie go z pewnością nie mogłam znaleźć ładując się w coraz gorsze kłopoty. Związek z alkoholikiem trwał kilka lat, bo on nie wykazywał wobec mnie agresji (szybciej ja) no i był kolejną osobą z półki "pomogę Ci swoim kosztem". Rozpiłam się szybko i okrutnie. Wszystko mnie przygniotło, przerosło i prawie zabiło.

Dziś moje życie jest dokładnie takie jakie sobie wymarzyłam kiedyś. Nadal jestem kobietą tyle, że szczęsliwą. Zrozumiałam każdy swój krok wcześniejszy, wiem dlaczego i po co postępowałam tak a nie inaczej. Wzięłam za to odpowiedzialność bez chęci zwalania winy na kogokolwiek i ulżyło mi znacznie. Dziś mogę więc zajmować się ŻYCIEM a nie jego MIRAŻEM.

Życzę tego własnie każdej kobiecie, która własnymi decyzjami czyni sobie krzywdę.


*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****

prostownia


^Wiki
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 4
Ostatni post: 2009-05-24 23:41:05



Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-24 23:13:31 | URL: #
    Witaj Marianno te podpunkty kóre napisałaś są bardzo mądre ale nieda się u wszystkich ich stosowac. Mój mąż jest tak zmienny że nieda się z nim dogadac niezależnie od tego jak bym z nim rozmawiał to i tak będzie moja wina.Pozdrawiam...

^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2257
Ostatni post: 2010-03-12 07:34:07



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: Współuzależnienie - Uwolnienie od rozpaczy Odpowiedz
2009-05-27 09:56:59 | URL: #
    Bo on musi sam zrozumiec swoja chorobę. Ale bardzo ważne dla ciebie jest dowiedzieć się jak najwięcej o alkoholiźmie, i jak sobie radzić w sytuacjach kryzysowych. Tu chodzi o ciebie, o twoje zdrowie,
pozdrawiam, marianka


Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
Wyświetlam 48 wiadomości na 5 stronach [ 1 2 3 4 5 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 4 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 4 gości
Na forum znajduje się 25674 wiadomości w 1443 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się