^dora2309
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 4
Ostatni post: 2009-08-05 15:04:15

|
|
2. RE: Ból trzeźwienia
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-25 10:56:57 | URL: # |
|
Dziękuję ,patrzenie w przeszłość jest dla mnie wielkim bólem i prawda o moim dzieciństwie srawiała zawsze wstręt,pogardę i wstyd,za każdym razem wracając pamięcią płaczę jak dziecko i teraz równiez.Picie rozwiazywało na chwile moje problemy i pognębiało moją samotność i smutek.To jest kolejna próba i 7 dzień co nie pije i wiem że tym razem dam radę bo znalazłam odpowiedz na moje powroty do picia. Sama nie dam rady,ale czytając forum jest i dla mnie szansa .Teraz nie jestem sama !!dziekuję pani Elu
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
3. RE: Ból trzeźwienia
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-25 22:43:11 | URL: # |
|
Elżuniu kochana dziękuję ci za ten artykuł
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3438
Ostatni post: 2010-03-19 13:07:47
GG: 7471670

|
|
4. RE: Ból trzeźwienia
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-26 12:40:35 | URL: # |
|
Dora Twój instynkt samozachowaczy i potrzeba spokojnego, fajnego życia przywiodły Cię w to miejsce
Jak wymieniałyśmy się meilami, nie chciałam niczego zbytnio sugerować, narzucać pozostawiając Ci prawo wyboru, na co zwrócisz szczególną uwagę. Wcale mnie nie dziwi jednak, że ten atrykuł zrobił na Tobie wrażenie jako pierwszy. Siadaj tutaj z nami na dole jest dział "rozmowy na temat", też warto poczytać, popisać...
To jest dobre miejsce, bo każej z nas na nim zależy. Nikt się tutaj nie przesciga w niczym. Naszym celem jest trwać w trzeźwości i pomagać w tym sobie nawzajem.
Zakładamy też, że każada ma prawo do błędów, bo żadna z nas nie jest DOSKONAŁA
Marianko smacznego )))))))))
p.s. Aha , ja mam na imię ela doro żadna ze mnie pani
(2009-07-26 12:43:38) Wiadomość została zmodyfikowana
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
5. RE: Ból trzeźwienia
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-22 23:05:43 | URL: # |
|
Użalanie się nad sobą w alkoholiźmie
Alkoholizm nazywany jest chorobą ciała, umysłu i duszy. Znaczy to mniej więcej tyle, że nadmiernie spożywany alkohol szkodzi zarówno narządom wewnętrznym, układowi krążenia, systemowi nerwowemu, jak i wpływa na umysł, czyli tworzy narastającą obsesję picia, która nie pozwala myśleć swobodnie, cały proces myślowy koncentruje się wokół alkoholu. Tworzy to iluzję, że alkohol jest, bo musi, być wszędzie i każdy pije. Podobnie dewastuje się najwrażliwsza część naszej tożsamości - dusza. Poczucie wartości dobra, miłości, prawdy i wiary jest filtrowane na potrzeby uzależnienia. Alkoholik, czyli człowiek, który utracił kontrolę nad ilością spożywanego alkoholu, utracił przez to wolność myślenia, odczuwania i interpretowania otaczającej go rzeczywistości.
Alkoholizm jest chorobą postępującą, a w konsekwencji może stać się śmiertelną. Picie alkoholu pogłębia zniszczenie w tych trzech wymiarach ludzkiego jestestwa, a powstrzymanie rozwoju tej podstępnej ze względu na swoją charakterystykę choroby, polega na jednoczesnym i całościowym odradzaniu się własnej tożsamości i odzyskiwaniu, dzięki temu, poczucia sensu istnienia w trzeźwej rzeczywistości.
Sami alkoholicy upatrują jednak przyczynę swojego ciągłego picia lub okresowych powrotów do pijaństwa w swoistej potrzebie organizmu. Dzieje się tak dlatego, że uzależniony od alkoholu człowiek, nie potrafi już bez niego funkcjonować. Często nawet nie wydaje się być pijanym i potrafi minimalizować ilość spożytego alkoholu, głęboko samemu wierząc w swoje słowa. Jednak przyczyna częściej tkwi w emocjach: negacyjnym myśleniu, braku cierpliwości i niedojrzałości.
Charakterystyczne dla alkoholika są ekstremalne i skrajnie odmienne stany emocjonalne. Objawia to się przeskakiwaniem od euforii do przygnębienia lub depresji. Skłonność alkoholika do biegunowo różnych nastrojów wynika z niedojrzałości i niestabilności emocjonalnej. Trudność wytrzymania takiej huśtawki powoduje kolejne "ucieczkowe" sięgnięcie po alkohol, który daje wtedy złudę fali spokoju, wyciszenia i kontroli sytuacji. Dlatego tak istotna jest umiejętność bycia łagodnym dla siebie i nauczenie się zamiany przykrych odczuć na pozytywne.
Huśtawka emocjonalna, popadanie w zły nastrój i samopoczucie, kac i trzeźwienie z długotrwałego opilstwa, moralniak, dłuższe lub krótsze przerwy w piciu, powodują u alkoholików, jako osób niedojrzałych emocjonalnie, typowy, negatywny stan użalania się nad sobą. Użalanie się nad sobą stanowi przejaw odwróconej pychy, dającej energię wyolbrzymionemu z reguły egocentryzmowi alkoholika, jako osoby charakteryzującej się brakiem umiaru.
Użalanie się nad sobą jest odwrotnością poczucia winy. Poczucie winy, poczucie krzywdy, a zarazem pewność siebie, charakteryzują alkoholika, jako osobę rozchwianą emocjonalnie. Dlatego tak ważna jest nauka nowych nawyków, trzeźwego, rzetelnego spojrzenia na rzeczywistość i kształtowania pogody ducha. Na początku, rzecz jasna, w warunkach nieodpartego przymusu poużalania się nad sobą trzeba sobie "pofolgować". Warto jednak ograniczyć się z tym w czasie, np. do kwadransa i pozostać świadomym, że to nie jest konieczny stan emocji, a jedynie nawyk reagowania na właściwe temu procesowi okoliczności. Podczas terapii w ośrodkach odwykowych, czy z wiedzy zebranej przez anonimowych alkoholików i przekazywanej na specjalnie do tego zorganizowanych spotkaniach, można się zorientować co doprowadza do użalania się nad sobą i jak sobie z tym radzić w konkretnym przypadku.
Generalizując, użalanie się nad sobą prowadzi do tzw. "picia na sucho". To na pozór bezsensowne stwierdzenie ma swoje głębokie uzasadnienie, w istocie choroby alkoholowej, jaką jest choroba umysłu. Samo zachowywanie abstynencji nie powoduje istotnych zmian w umyśle. Taki "pijany na sucho" nadal zachowuje dawny styl myślenia i reagowania, cechujący się niedojrzałością i rozbudowanym egocentryzmem. To typowe dla alkoholików, którzy zaprzestali picia poprzez złożenie sobie, albo komuś, przyrzeczenia lub przysięgi, stosowania jakichś środków farmakologicznych, preparatów dietetycznych, hamujących łaknienie, czy też zaparcia się w sobie i niepicia na siłę. Taki "suchy alkoholik", popadając z użalania w użalanie, nie zmieniając swoich nawykowych reakcji, zawsze, nawet po wielu latach, wraca do picia. To jest prawda wynikająca z doświadczeń tysięcy ludzi, których dotknął alkoholizm.
Najważniejszą sprawą jest wyciszenie umysłu oraz próba zerwania z negacyjną postawą wobec innych, egocentryczną i negatywną oceną świata. Przy takim, innym nastawieniu, stopniowo pojawią się nowe, spokojne reakcje i pozytywne myślenie, stanowiące gwarancję skutecznego trzeźwienia. Skłonność do nurzania się we własnej przeszłości lub też wybiegania myślami w przyszłość jest realną przeszkodą w aktywnym i pełnym korzystaniu z teraźniejszości. Mijające 24 godziny i sytuacje, w których akurat tkwimy, są najbardziej uchwytne, realne i wymierne. To właśnie tu i teraz odczuwa się spokój, wdzięczność, miłość, radość i można na trzeźwo pokonywać kłopoty dnia codziennego.
Charakterystyczną cechą alkoholików jest niecierpliwość, obsesyjny niepokój prowadzący do załatwiania spraw natychmiast i za wszelką cenę, bez ustalonych priorytetów działania. Alkoholicy mają skłonność do komplikowania, gmatwania i utrudniania sobie samym wielu spraw. Postawa, aby nie komplikować sobie życia, to postawa człowieka dojrzałego lub przynajmniej będącego w procesie oczyszczania się z umysłowego chaosu. Trzeba widzieć sprawy takimi, jakimi one są, w sposób prosty i bezpośredni. Choć wydaje się to takie oczywiste, wcale takim nie jest i bywa nieprzyjemne. Początkowo alkoholik jest pełen poczucia wstydu i winy za swoją przeszłość. Obwinianie się stanowi jedno z ramion, charakterystycznej dla alkoholików, huśtawki emocjonalnej. Trudno w takich okolicznościach spokojnie zająć się własnym trzeźwieniem.
Niezależnie od tego, jak duże jest poczucie winy i wstydu za dokonane w przeszłości uczynki, alkoholik musi polubić samego siebie. Sama abstynencja nie gwarantuje tutaj ukojenia emocjonalnego u kogoś cechującego się skrajnymi uczuciami wobec samego siebie. Alkoholik w stosunku do siebie jest albo nienawidzącym się, albo wpadającym w pyszne samouwielbienie, egocentrykiem, zaś do trzeźwienia potrzebne są uczucia stonowane, pozytywne i wynikające z samoakceptacji.
Motywacja do trzeźwienia nie może wynikać z czynników zewnętrznych. Alkoholik, skrywający często poczucie winy i strach, postanawia nie pić dla rodziny, utrzymania prestiżu zawodowego czy społecznego, w celu zarobienia większej ilości pieniędzy, dla własnego, podupadającego zdrowia oraz z innych zewnętrznych powodów. Chociaż czasem zdaje to egzamin i sprawdza się w początkowej fazie leczenia, alkoholik musi trzeźwieć tylko dla siebie. Takie postawienie przed sobą problemu alkoholowego wraz z uznaniem swojej bezsilności wobec alkoholu, to początek skutecznego procesu trzeźwienia.
Użalanie się nad sobą w takich okolicznościach nie ma racji bytu. Stare nawyki stają się bezskuteczne i stopniowo odchodzą w zapomnienie. Wraz z nowymi nawykami, rodzi się nowy człowiek. Trzeźwy alkoholik, to chodzący paradoks, ale i świadectwo dla tych, którzy sceptycznie patrzą na to całe leczenie lub, w ogóle, w nie nie wierzą.
Centrum Terapii Uzależnień Dromader - Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^Dzibas30
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 336
Ostatni post: 2010-03-18 22:07:17

|
|
6. RE: Ból trzeźwienia
|
Odpowiedz
|
| 2009-10-12 16:09:31 | URL: # |
|
Elu,Marianko dziekuję Ze mną jest dokładnie tak jak ela pisze...Ból jest tak ogromny,że nie potrafię go zniesc...Zaprowadził mnie aż tu,na samo dno..
"To nie rzeczywistość Nas kształtuje.To My kształtujemy rzeczywistość!"
|
|
^Kropelka
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 24
Ostatni post: 2009-10-20 12:16:29

|
|
7. RE: Ból trzeźwienia
|
Odpowiedz
|
| 2009-10-14 16:34:28 | URL: # |
|
Marianno, świetny artykuł - ja chyba jestem właśnie takim egocentrykiem, mam także problemy emocjonalne w sensie cierpię na lęki, chociaz ostatnio nowy lekarz zdiagnozował ukrytą depresję, bo wpomniałam o alkoholu,
w moim przypadku nie muszę palić mostów przeszłości, aczkolwiek kilka razy narozrabiałam,
zauważylam też, że jak się upiję to mam skłonność do wylewania łez i zwierzania się ze swoich problemów, oczy wypłakuję normalnie - a rano nie dosc ze kac to i wstyd ze naopowiadałam piedoł.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
8. RE: Ból trzeźwienia
|
Odpowiedz
|
| 2009-10-14 22:55:23 | URL: # |
|
Depresja jest w modzie. Nazwa też atrakcyjna. Właśnie dzisiaj rozmawiałam z osobą, która wpadła w leki, bo po kłopotach z mężem – będąc w złym stanie psychicznym, poszła do lekarza. Oczywiście, lekarz przepisał leki „na uspokojenie”. Teraz nie może się wyzwolić od nich. CHOROBA JEST W NAS.
I TYLKO MY MOŻEMY WYJŚĆ NA PROSTĄ, JEŚLI ZACZNIEMY PRACOWAĆ NAD SOBĄ.
Jeśli chodzi o wylewanie łez – odmian alkoholizmu jest jak grypy – jeden, jak wypije, to jest wesoły, inny idzie spać, a jeszcze inny awanturuje się…
Niezależnie od stanu, w jaki popadamy pijąc nadmiernie – to jest choroba alkoholowa.
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^krystyna.ch
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 1
Ostatni post: 2009-10-18 13:04:46

|
|
9. RE: Ból trzeźwienia
|
Odpowiedz
|
| 2009-10-18 13:04:46 | URL: # |
|
Nie piję 5 miesięcy od 3 uczestniczę w terapii indywidualnej ale mam wrazenie że wciąż stoję w miejscu, nie potrafię mówić o tym co na prawdę mnie boli, co sprawia że paraliżuje mnie strach.Zdradziłam swojego męża on 6 już lat nie potrafi mi wybaczyć i co chwilę wciska mi do łóżka kolejnego faceta nie moogę znieść tego upokożenia. Kiedyś mu zaufałam jak nikomu na świecie i opowiedziałam o czymś bolesnym o czym nie wie nikt, nie uwieżył mi, nie wiem czy będę potrafiła opowiedzieć o tym swojemu terapeucie, kiedyś zaufałam mężowi a teraz coraz częściej myślę o rozwodzie, co będzie jeśli wyczuję że coś jest nie tak i odejdę z terapii ? tak bardzo chcę mu o wszystkim powiedzieć, ale strach jest silniejszy ode mnie ( po pijaku byłoby łatwiej )a może powinnam zmienić terapeutę ale czy to coś zmieni? Nie wiem co robić rozsądek mówi jedno a pijacka dusza zbyt się boi czegoś ale sama nie wiem dokładnie czego
Coraz częściej do was na forum zaglądam ale piszę po raz pierwszy może tu znajdę jakąś bratnią duszę bo samotna jestem jak diabli.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
10. RE: Ból trzeźwienia
|
Odpowiedz
|
| 2009-10-18 14:09:21 | URL: # |
|
Witaj moja miła. Witaj na forum, cieszę się, że jesteś.
Trzeżwiejemy tylko dla siebie, dla nikogo innego. Początki na grupie wsparcia są trudne dla osób, mających w sobie bolesne przeżycia - nie chcą, nie mogą, lub nie umieją jeszcze o nich mówić...
Z czasem przyjdzie wszystko - ważne jest, aby nie rezygnować z chodzenia na taką grupę. Z mężem rozmawiać można, jednak - czy on ma jakąś wiedzę na temat choroby alkoholowej? Jeśli nie ma wiedzy - może nie zrozumieć mechanozmów działania - że to, co robimy podczas czynnego picia, nie jest adekwatne to tego, jakie jesteśmy naprawdę... wspieram cię, marianka
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
|
Wyświetlam 12 wiadomości na 2 stronach |
[
1
2
>>>]
|
|
|