Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- serwis TENJARAS

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.

Forum u Jarasa » Wiedza na temat » U Źródeł - Anthon... »
Ostatnia wiadomość w wątku: 2010-03-12 20:39:29 napisana przez ^marianna
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 76 wiadomości na 8 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 8 >>>]
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-01 10:20:42 | URL: #
    Posłowie
CHRZEŚCIJAŃSKI GURU
„Wyobrażę sobie, że dzisiaj mam umrzeć. Poproszę, bym przez pewien czas mógł zostać sam i napisać do moich przyjaciół coś w rodzaju testamentu…” tak ojciec Antoni de Mello SI rozpoczyna swoje rekolekcyjne medytacje U źródeł. Sam nie zdążył napisać testamentu. Śmierć zaskoczyła go we śnie (czy naprawdę zaskoczyła?), w nocy z 1 na 2 czerwca 1987 r. w Nowym Jorku, gdzie przybył poprzedniego dnia, by w Ameryce (a następnie w Europie) wygłosić serię konferencji i poprowadzić seminaria na temat duchowości chrześcijańskiej.

Myśl o śmierci często powraca w jego medytacjach. „Światło życia nadal pali się we mnie… Chciałbym, żeby jak długo jeszcze się paliło?... Gdybym mógł wybrać okoliczności mojej śmierci, co wybrałbym? Jakie miejsce? Jaką porę dnia? Jaką porę roku? Chciałbym umrzeć świadomie lub we śnie?...”. „Wyobrażę sobie, że jestem obecny na moim własnym pogrzebie… Dzisiaj jest mój dzień – moje ostanie przedstawienie na ziemi, po raz ostatni znajduję się w centrum uwagi…”. Pamiętał o śmierci i zachęcał do tego innych, bo – paradoksalnie – chciał żyć pełnią życia. Wywierał wprost magnetyczny wpływ na słuchaczy. Niektórzy nazywali go „zaklinaczem wężów”. Potrafił całymi godzinami opowiadać przeróżne historie i anegdoty. Sam zresztą twierdził, że w prostej historii można najłatwiej znaleźć głęboką prawdę. Wiedział też, że tylko człowiek wewnętrznie scalony, człowiek czystego serca, pogodzony z rzeczywistością, zwłaszcza tą najtrudniejszą, potrafi cieszyć się życiem. Stąd jego słowa: „Nic bardziej nie pomaga do zobaczenia życia takim, jakim ono jest, niż rzeczywistość śmierci”.

Urodził się 4 września 1931r. w Bombaju. Do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego wstąpił 1 lipca 1974 roku. Studia filozoficzne odbył w Hiszpanii. W tym czasie zainteresował się gruntownie Ćwiczeniami duchownymi św. Ignacego Loyoli, a także dziełami św. Teresy z Avili i św. Jana od Krzyża. Powróciwszy do Indii, przez dwa lata pracował jako nauczyciel i wychowawca, a potem rozpoczął studia teologiczne w Punie. Wtedy to odkrył dla siebie bogactwo mistyki Wschodu: hinduizmu, buddyzmu i islamu. Święcenia kapłańskie przyjął 24 marca 1961r. następnie studiował psychologię w Chicago (Loyola University) i duchowość na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.

Powołaniu kapłańskiemu o. de Mello przyświecał jasno określony cel: pomagać ludziom w odnalezieniu sensu modlitwy i kontemplacji. Pracę rekolekcjonisty rozpoczął niedługo po święceniach. Udzielał ćwiczeń duchowych różnym grupom, najczęściej kapłanom i osobom zakonnym. Potem założył ośrodek nazwany Sadhana (Droga Duchowa), poświęcony kształtowaniu przewodników życia duchowego. Kierował nim przez 12 lat, aż do śmierci. Jednocześnie podróżował do wielu krajów, wygłaszając konferencje, prowadząc Tygodnie Modlitw.
Wydał kilka książek, które w krajach języka angielskiego, a potem i hiszpańskiego oraz we Włoszech zyskały ogromną popularność. Pierwszą ogłosił w 1978 r. nosiła tytuł: Sadhana. A Way to God ( Sadhana – Ścieżka do Pana Boga). Cel jej widział w rozbudowaniu świadomości, wyobraźni i pobożności w życiu duchowym. W 1982 r. ukazała się druga książka o. de Mello: The Song of the Bird (Pieśń Ptaka) – obie ukazały się w przekładzie na język polski w Verbinum – Wydawnictwie Księży Werbistów, Warszawa 1989.

Ostateczny kształt rozważaniom rekolekcyjnym U źródeł nadał w jesieni 1983 r. podczas XXXIII Kongregacji Generalnej Towarzystwa Jezusowego, w której uczestniczył jako delegat swojej prowincji. Przedstawił w nich – nawiązując do ćwiczeń ignacjańskich – 81 medytacji, w formie bardzo oryginalnej i osobistej . punktem wyjścia w nich jest rzeczywistość doświadczenie nawrócenia (odnowa) prowadzi człowieka do Chrystusa. Konsekwencją tego jest życie zgodne z Ewangelią, znajdującą swój wyraz w działaniu (miłość) i w kontemplacji (milczenie). W 1985 r. opublikował następną książkę: One Minute Wisdom (Minuta mądrości) – zbiór krótkich i celnych tekstów. Dwa dni przed śmiercią o. de Mello zdążył oddać do druku ostatnia swą książkę: The prayer of the frog (Modlitwa żaby).

Ojciec de Mello posiadał niezwykłą umiejętność czerpania ze „starego” i „nowego”, z tradycji Wschodu i Zachodu. W jego tekstach harmonijnie współistnieją ze sobą doświadczenia wielkich chrześcijańskich mistyków (św. Ignacego Loyoli), św. Teresy z Avili, św. Jana od Krzyża, praktyk medytacyjnych hinduizmu, islamu i buddyzmu, a także metod stosowanych dzisiaj w poradnictwie psychologicznym. Wszystko ma służyć wewnętrznemu ubogaceniu człowieka i jego wyzwoleniu.

Dodajmy jeszcze, że interesował się bardzo wydarzeniami ostatnich lat w Polsce – od sierpnia 1980 roku. Z entuzjazmem przyjął wiadomość o przyznaniu pokojowej nagrody Nobla przywódcy „Solidarności”, Lechowi Wałęsie, w październiku 1983 r. był wtedy w Rzymie. Przeżywał dramat męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Wspomina o tym w liście z 18 marca 1985 r. cieszył się, że jego książki zostaną przetłumaczone na język polski.

Antoni de Mello nie zdążył spisać testamentu. Całe jego życie i wszystko, co napisał, jest testamentem i przejrzystym świadectwem przywracającym nadzieję w naszym trudnym świecie.

Bogusław Steczek SI


ode mnie: to piękne, wzruszające medytacje, rozważania o życiu. Postanowiłam zamieścić kilka. W tej ciągłej codziennej gonitwie pozwalają one na wyciszenie się, refleksje..



Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.

^Laura
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 1029
Ostatni post: 2010-03-18 08:11:05



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-01 19:41:17 | URL: #
    Dziekuje.


ZŁOŚĆ ZAMIENIĆ W AKCEPTACJĘ, NIEPOKÓJ W UFNOŚĆ
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-01 20:07:17 | URL: #
    ŹRÓDŁO
Pomimo częstych odniesień do Jezusa Chrystusa, za ucznia którego autor się uważa, książka ta przeznaczona jest dla osób związanych z różnymi nurtami duchowymi – religijnymi, areligijnymi, agnostycznymi i ateistycznymi.


WPROWADZENIE
Mocy tych ćwiczeń nie można doświadczyć, jeśli się je tylko czyta: te ćwiczenia trzeba odprawiać, wejść w nie. To samo dotyczy niemal każdego ich zdania. To, co przy czytaniu wydaje się tylko zestawem słów – może, jeśli jest przeżywane okazać się drogą oświecenia.

Jeśli odprawiamy medytację w grupie, przewodnik głośno czyta tekst, z częstymi przerwami… Każdy uczestnik grupy musi jednak zachowywać swój własny, wewnętrzny rytm, niekoniecznie zgodny z rytmem przewodnika. Innymi słowy: wolno ci zatrzymać się na jakimś punkcie, mimo że przewodnik czyta dalej. Możesz nawet całkowicie oderwać się od jego słów, jeśli coś cię pociąga i każe ci się zatrzymać.

Jeśli sam oddajesz się ćwiczeniu, najpierw przeczytaj uważnie jego tekst, następnie odłóż książkę i skup się na tym, co zapamiętałeś. Częste zaglądanie do książki może rozpraszać samotnie odprawiającego medytację. Nie musisz odprawić całego ćwiczenia. Możesz wybrać tylko jego fragment, gdy na więcej brak ci czasu, albo gdy jakiś fragment okaże się tak owocny, że nie będziesz miał ochoty zająć się czymś innym.

Warto powtarzać tę samą medytację, ponieważ powtarzanie pomaga niekiedy zejść do głębszego poziomu albo umożliwia rozbicie zewnętrznej skorupy ćwiczenia, które za pierwszym razem wydaje się twarde i nieprzydatne.

Oddając się konkretnemu ćwiczeniu, samotnie lub w grupie, może czasem stwierdzisz, że pisanie pomaga ci pobudzić umysł, gdy jest zbyt powolny i leniwy, lub skoncentrować się, gdy czujesz się rozproszony. Pamiętaj jednak, ze pisanie jest jak wyrzutnia, którą trzeba natychmiast opuścić, gdy tylko oderwałeś się od ziemi.

Zanim rozpoczniesz medytację, musisz poświęcić chwilę czasu, by wzbudzić w sobie taki stan ducha: oddaje się ćwiczeniu nie dla samego siebie, lecz dla dobra całego stworzenia, którego stanowię cząstkę. Każda twoja przemiana przyniesie korzyść całemu światu. Często ze zdziwieniem stwierdzisz, jak wszystko się zmienia, gdy świadomie przyjmiesz taką postawę.

Książka ta chce prowadzić od umysłu – do zmysłów, od myśli – do wyobraźni i uczuć, a następnie – miejmy nadzieję – poprzez uczucia, wyobraźnię i zmysły – do Milczenia. Traktuj ją więc jak schody prowadzące na taras. Gdy już się tam znajdziesz, zostaw schody, w przeciwnym razie nie zobaczysz nieba.

Gdy ogarnie cię Milczenie, książka ta stanie się twoim nieprzyjacielem. Wtedy ją odrzuć.

Dnia 10 marca 1984
Anthony de Mello SI




RZECZYWISTOŚĆ



ZAKOŃCZENIE

Wyobrażę sobie, ze dzisiaj mam umrzeć

Poproszę, bym przez pewien czas mógł zostać sam
i napisać do moich przyjaciół
coś w rodzaju testamentu.

Tytuły jego rozdziałów mogłyby być takie oto:
1. Rzeczy, które lubiłem w życiu
- które smakowałem…
- na które patrzyłem…
- których zapach czułem…
- które słyszałem…
- których dotykałem…

2. Przeżycia, które ceniłem…

3. Idee, które mnie wyzwoliły…

4. Mniemania, które odrzuciłem…

5. Przekonania, na których budowałem swoje życie…

6. Sprawy, dla których żyłem…

7. W szkole życia nauczyłem się tak oto patrzeć na:
Boga,
świat,
ludzką naturę
Jezusa Chrystusa,
miłość,
religię,
modlitwę…
8. Ryzyko, na jakie się wystawiałem…
i niebezpieczeństwa, na jakie się narażałem…

9. Cierpienia, które mnie zahartowały…

10. Lekcje, jakich udzieliło mi życie…

11. Wpływy, które ukształtowały moje życie (osoby, zajęcia, książki, wydarzenia)…

12. Teksty, które rzuciły światło na moją drogę…

13. To, czego w życiu żałuję…
14. Moje życiowe osiągnięcia…

15. Osoby mające szczególne miejsce w moim sercu…

16. Pragnienia, które się nie spełniły…

Jako zakończenie dla tych rozważań
wybiorę poezję – moją własną lub kogoś innego…
albo modlitwę,
rysunek
lub fotografię z czasopisma,
urywek z jakiegoś pisarza
lub coś, co mi się wyda
odpowiednim zakończeniem mojego testamentu.





Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-02 06:58:18 | URL: #
    ODPOCZYNEK

Wyobrażę sobie, że udaję się na miejsce ustronne, by podarować samemu sobie chwilę samotności, wtedy bowiem zobaczę rzeczy tak, jak są.

Jakie to są mało ważne sprawy w moim życiu, które brak samotności niesłusznie wyolbrzymił?

Jakie to są sprawy naprawdę wielkie,
którym poświęcam zbyt mało czasu?

Samotność jest momentem podejmowania decyzji. Jakie decyzje powinienem podjąć…
lub przemyśleć jeszcze raz…
w tej właśnie krytycznej chwili mojego życia?

Podejmę teraz decyzję co do tego,
jak będzie wyglądał dzisiejszy dzień:

Czy będzie to dzień działania?
Wymienię sprawy, których rzeczywiście chcę dziś dokonać…

Czy będzie to również dzień
poświęcony życiu wewnętrznemu,
a nie staraniem, by coś osiągnąć,
by coś zrobić,
by coś zdobyć lub posiąść,
ale po prostu – by być?
Moje życie nie wyda owocu,
dopóki nie nauczę się
sztuki bycia niewydajnym –
sztuki twórczego „tracenia” czasu.

Tak więc postanowię,
ile czasu poświęcić na zabawę…
na sprawy bezużyteczne i nieproduktywne…
na milczenie… skupienie… odpoczynek…
I zapytam się, czego dziś skosztuję…
i dotknę…
i powącham…
i posłucham…
i zobaczę…




Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 3427
Ostatni post: 2010-03-17 12:55:25
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-02 08:26:07 | URL: #
   
Bardzo bliska jest mi TAKA właśnie duchowość. Dążę do kontaktów z takimi ludźmi, których realnie też ma przywilej znać. Nawet nie spodziewałam się, że jest ich tak dużo. Kiedyś korzystałam z "ogryzków", zadawalałam się namiastkami wielkich spraw. Imponowali mi ludzie, którzy robili wiele szumu wokół czegoś, czego tak naprawdę w ogóle nie było. Zapożyczali sobie wielopokoleniowe mądrości uznając za własne. Masę tego w "sektach" "ozdrowieńcach" "kaznodziejach".
Dzięki nawróceniu, dziś potrafię rozróżnić kto posiada to o czym mówi, a kto jest zwyczajnym faryzeuszem. Ludzie wielkiego ducha są bardzo skromni, pokorni i cisi. Wynika to ze samo - świadomośći i wiedzy. Mam do nich ogromny szacunek i pragnienie przebywania w ich otoczeniu.
Rekolekcje Ignacjańskie to mój kolejny cel

Dzięki Marianka za te teksty.
Gdy czytam coś takiego doznaję kolejnego otrzeźwienia i rozpoznaję chaos wdzierający się w moje życie. Co prawda w małych już bardzo dawkach, ale jednak


*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****

prostownia


^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-02 08:36:25 | URL: #
    Jestem wzruszona...


Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-03 05:41:12 | URL: #
    PRZYGODA

Wyobrażę sobie,
Że jestem obecny, kiedy Pan Jezus po raz pierwszy spotyka się z Piotrem i nazywa go Skałą (J 1, 40-42)

- Stoję na brzegiem jeziora,
gdy powołuje Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana, by stali się rybakami ludzi (Mt 4, 18-22)

- Wchodzę na komorę celną,
by usłyszeć, jak woła Mateusza
i być świadkiem jego odpowiedzi (Mt 9, 9).

- Jestem obecny w chwili,
gdy anioł zwiastuje Maryi jej powołanie
(Łk 1, 26-3

- Widzę, jak zmartwychwstały Pan powierza Marii Magdalenie szczególne posłannictwo
(J 20, 11-1

- Kiedy Głos powołuje Pawła
na drodze do Damaszku,
Towarzyszę mu w tej podróży (Dz 9; 22; 26).

Popatrzę na te sceny tak,
Jakby rozgrywały się nie w przeszłości,
Lecz obecnie.
Nie będę tylko zwyczajnym widzem;
zaangażuję się…
będę uczestniczył…

Wpiszę historię mojego powołania
do mojego własnego egzemplarza Biblii.
Podobnie jak każdy tekst Pisma Świętego,
tak i tu każde słowo,
każde zdanie ma swoje znaczenie…

Odwiedzam Piotra w celi
przed wykonaniem wyroku.
Wspomina dzień, w którym go Jezus powołał…
Wspomina to, co widział… czego się nauczył…
i czego doświadczył od tamtego czasu,
- jakby pracował i żył,
gdyby go Jezus nie spotkał…
- kontrast między rzeczywistością
dzisiejszego dnia
a złudzeniami wczorajszego…

Podobnie jak Piotr,
przypomnę sobie dzień,
w którym powołał mnie Jezus…

Piotr dzieli się następnie ze mną swymi uczuciami na myśl, że jutro będzie musiał umrzeć…
Wezwanie nadal pozostaje żywe,
Codziennie prowadzi mnie ku czemuś,
czego nie znam
dopóki się nie stanie.
Do czego powołał mnie Pan wczoraj?

Głos, który przemówił do Piotra
nad brzegiem jeziora
i do Marii Magdaleny przy grobie,
słyszę teraz jako skierowany do mnie
w tym właśnie momencie:
„Pójdź… Ja cię posyłam…”
Wydaje mi się,
że słowa te rozbrzmiewają nieustannie
w moim sercu.

Nie wiem, do czego mnie powołuje,
ale rozpoznaję Głos
i odpowiadam…




Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-04 08:01:54 | URL: #
    ADWENT

Historyczne uwarunkowania mego przyjścia na świat zostały określone w nie mniejszym stopniu niż w przypadku przyjścia Zbawiciela.
Czas musiał dojrzeć…
Musiało być właściwe miejsce…
i musiały zaistnieć odpowiednie okoliczności…
abym się mógł narodzić.

Bóg wybrał rodziców dla swojego Syna i obdarzył ich osobowością, której potrzebowali,
aby przyjąć Dzieciątko, które miało się narodzić.
Porozmawiam z Bogiem o mężczyźnie i kobiecie, których wybrał, aby byli moimi rodzicami…
zacznę rozumieć, że mieli być
takimi ludźmi, jakimi byli,
abym mógł stać się tym,
czym Bóg chciał, abym był.

Dzieciątko Jezus, podobnie jak każde inne dziecko,
przychodzi, by przekazać światu orędzie.
Z jakim orędziem przyszedłem na świat?...
U Boga szukam pomocy, aby to wyrazić
słowem…
lub obrazem…

Chrystus przychodzi na ten świat,
aby przemierzyć pewna drogę, wypełnić pewne przeznaczenie.
Świadomie wypełnił, co o Nim „napisano”.
Kiedy spoglądam wstecz, widzę ze zdumieniem,
co „napisano” o mnie
i co dotychczas wypełniło się w moim życiu…
i za każdą, nawet najmniejszą część tego,
co napisano o mnie, dziękuję,
by uświęcić ja moją wdzięcznością…

Spojrzę z nadzieją
i całkowitym poddaniem się
na to wszystko, co jeszcze ma się wypełnić…
i, podobnie jak Chrystus,
powiem: „Tak. Niech się stanie…”

Wreszcie przywołam na pamięć śpiew aniołów, gdy Chrystus się narodził.
Głosili taki spokój i taką radość, które oddają Bogu.

Czy kiedykolwiek słyszałem pieśń
śpiewaną przez aniołów
w dniu moich narodzin?...
Spojrzę z radością na to wszystko,
co dzięki mnie zostało dokonane,
aby uczynić ten świat lepszym…
i przyłączę się do aniołów śpiewających pieśń dla uczczenia mojego przyjścia na świat.




Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-05 13:19:35 | URL: #
    NACZYNIE

Chciałbym od Pana jakieś szczególne ciało…
a otrzymuję właśnie to, które mam teraz.
Jakie myśli i uczucia żywię
w stosunku do mojego ciała?...
Słyszeliśmy o świętych,
którzy nie nawiedzili swojego ciała,
lub odnosili się do niego z obojętnością.
A jaka jest moja postawa?...
Skąd się ona u mnie bierze?...

Czy i w jaki sposób moje ciało
pomaga mi lub przeszkadza w osiągnięciu tego, co zamierzyłem?...
co powiedziałoby ono o moich zamiarach, gdyby mogło przemówić?..

Mój stosunek do mego ciała
wpływa potężnie na moje życie –
zarówno w dobrym, jak i złym kierunku.
Najlepszym sposobem uzdrowienia
lub pogłębienia
mego stosunku do własnego ciała
jest dialog.

Moje ciało powinno z całą szczerością
wyrazić wobec mnie swoje urazy…
i swoje obawy…

Również i ja muszę tak samo być szczery…

Prowadźmy ten dialog tak długo,
aż się pojednamy i zrozumiemy,
i bardziej pokochamy…

Potem musimy jasno wyrazić
nasze wzajemne oczekiwania…
czego oczekujemy jeden od drugiego…

Zanim zakończymy dialog,
poproszę moje ciało o słowo mądrości…


Pismo Święte ukazuje duchowość mojego ciała.
Mówi mi, że jest ono świątynią Boga,
miejscem, gdzie przebywa Duch Święty.
Co to znaczy?…

Mówi następnie, że nasze ciała
nie są naszymi ciałami, lecz Chrystusa.
Dlatego może On powiedzieć o mnie:
„To jest moje ciało”.
I znów zapytam się, co znaczą te słowa…

Przypatrzę się sobie
podczas codziennych czynności
(posiłek, mycie się, zabawa, sen…,
myśląc równocześnie o tym,
że moje ciało jest mieszkaniem Boga…

Troszczył się będę o nie
jak o ciało mojej umiłowanej…

Wreszcie powiem Bogu o moim ciele…
i wsłucham się w to, co mi powie…




Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: U Źródeł - Anthony de Mello Odpowiedz
2009-09-06 11:34:20 | URL: #
    ŹRÓDŁA

Będę szukał ożywczych źródeł
dających siłę i uzdrowienie,
których – podobnie jak moje ciało –
pragnie nieustannie mój duch.

Jestem znów cały
– odzyskawszy świadomość mojego „ja” - w samotności i milczeniu.

Staram się wyciszyć
moje myśli i słowa,
otwierając się na dźwięki wokół mnie…
lub doznania mojego ciała…
albo skupiając się na moim oddechu…

Miłość dodaje mi energii.

Odtwarzam więc
i jeszcze raz przeżywam chwile,
kiedy czułem się kochany,
otoczony troską i szacunkiem…

I widzę, jak otwieram się w miłości –
dla przyjaciół…
dla znajdujących się w potrzebie…
i dla każdego żyjącego stworzenia…

Czuję, że żyję wtedy, kiedy jestem twórczy.

Jak się to wyraża w moim życiu?


Czerpię pokój i uzdrowienie
z moich korzeni wrośniętych w naturę.

Pomyślę o tym, co się dzieje,
gdy żyję w harmonii z ziemią i niebem,
z górami, rzekami, oceanami…
z wielkim bogactwem natury…
i jej porami roku…


Wszystko to odnajdę w modlitwie,
która jest dla mnie aromatem i pokarmem,
domem, tarczą i pokrzepieniem.

Uświadomię sobie różne koleje mojej modlitwy:
chwile rozpaczliwego krzyku…
dni radosnego dziękczynienia…
okresy wyciszenia…
czas obecności…
i adoracji…

Odczytam modlitwę, pieśń lub poezję,
która stała mi się bliska,
która – pragnę tego – będzie ze mną
przez całe życie
i którą wypowiedzą moje wargi,
gdy będę umierał…






Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
Wyświetlam 76 wiadomości na 8 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 8 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 6 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 6 gości
Na forum znajduje się 26019 wiadomości w 1451 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się