|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
1. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-07 09:45:42 | URL: # |
|
LEKCJA
Mówi Jezus:
„Królestwo Niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie,
jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak, że ptaki przylatują z powietrza
i gnieżdżą się na jego gałęziach” .
(Mt 13, 31-32).
Wyobrażę sobie,
że trzymam to najmniejsze ziarenko na dłoni…
później widzę, jak wyrosło z niego
wielkie drzewo,
wystarczająco silne, by utrzymać
gniazda ptaków…
Kilkakrotnie przejdę w wyobraźni
od ziarenka do drzewa…
Przypatrzę się ziarenku
w różnych okresach jego wzrostu…
Wreszcie usiądę przed wyrośniętym drzewem
i powiem mu:
Porozmawiajmy, ty i ja,
o małości,
o zniechęceniu,
o podejmowaniu ryzyka w naszym życiu…
o zmianie i o tym wszystkim,
co ona za sobą pociąga…
o owocowaniu…
o służbie…
I wreszcie
o mocy Bożej w naszym życiu…
Zakończę to ćwiczenie u stóp Jezusa.
Opowiem Mu, czego mnie nauczyło
drzewo gorczycy…
Poproszę, by i On mnie pouczył…
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
2. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-09 07:58:02 | URL: # |
|
SEKRET
Wyruszam na poszukiwanie
źródła szczęścia.
Zbadam dokładnie
życie osoby szczęśliwej, choć biednej…
Porozmawiam z nią, starając się odkryć,
co czyni ją szczęśliwą…
Pomyślę o osobie pełnej radości,
mimo słabego zdrowia…
doświadczającej fizycznego bólu…
i znów podejmę dialog, starając się zrozumieć to,
co czyni ją szczęśliwą…
Tak samo postąpię z osobą szczęśliwą,
mimo że straciła rozgłos i sławę…
Udam się do więzienia
i ze zdziwieniem spotkam, również tam,
osobę szczęśliwą…
Powie mi ona o tym,
co czyni ją szczęśliwą…
Następnie przyglądnę się ludziom nieszczęśliwym,
mimo że są wolni…
i bogaci…
mają władzę…
i cieszą się szacunkiem…
Porozmawiam z nimi
i – gdy będą do mnie mówić –
wsłucham się uważnie w ich żale…
Wczoraj miałem możność
być szczęśliwym,
ale nawet sobie tego nie uświadomiłem.
Dziś raz jeszcze przyjrzę się temu…
Trudno sobie wyobrazić, by ktoś
mógł czuć wdzięczność
i równocześnie był nieszczęśliwy.
Wdzięczny jestem Bogu za wszystko,
co zdarzyło się wczoraj…
Popatrzę, jaki to wpływ na mnie wywiera…
Jeśli chodzi o sprawy,
które nazywam nieprzyjemnymi,
od których uciekam –
postaram się odkryć dobro, które przynoszą…
i ukryte w nich nasiona wzrostu…
Znajdę racje, by i za nie
być wdzięcznym…
Wreszcie popatrzę na samego siebie,
przeżywającego każdą chwilę dzisiejszego dnia z wdzięcznością
i z radością…
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
3. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-10 11:18:51 | URL: # |
|
CENTRUM
Wyobrażę sobie, że udaję się na pustkowie…
Poświęcę trochę czasu,
by przyjrzeć się otoczeniu…
a następnie oddam się rozmyślaniu
nad moim życiem…
Dostrzegam, jak często uciekam od siebie –
do ludzi, zajęć, różnych miejsc,
spraw i rzeczy –
w poszukiwaniu siły, uspokojenia i sensu,
zapominając, że źródło wszystkiego
znajduje się w moim sercu.
To tutaj właśnie mam wszystkiego szukać.
Każda osoba nosi w sobie myśli
zdolne natychmiast przywrócić jej pokój.
Poszukam tych myśli…
Poszukam również myśli
pomagających mi stanąć wobec wyzwań,
jakie niesie życie –
z mocą i odwagą…
Jakie myśli sprawiają, że staję się
życzliwym i uprzejmym człowiekiem…
które z nich uśmierzają gniew i nienawiść
w moim sercu?
Jakie myśli nadają sens memu życiu?...
przynoszą zadowolenie?...
sprawiają radość?...
skłaniają do służenia innym?
Zanim opuszczę pustynię,
przypomnę sobie o istnieniu jeszcze jednego
wewnętrznego źródła.
Nie potrzebuje ono zasilania
żadnymi innymi myślami,
by obdarzyć mnie tym,
czego mi naprawdę potrzeba.
Postaram się pośrednio do niego dotrzeć,
wyobrażając sobie w moim sercu
grotę zalaną światłem…
Światło przenika moje ciało,
kiedy wkraczam do niej…
Odbieram promienie świetlne, które tworzą…
dają energię… ogrzewają… i uzdrawiają…
Zatrzymuję się więc w grocie,
w milczącej adoracji…
tymczasem światło wnika we mnie ze wszystkich stron…
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
4. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-14 07:55:50 | URL: # |
|
BIBLIA
Uświadomię sobie mój oddech…
i wszystko, czego doświadczam w moim ciele…
ponieważ doprowadzi mnie to do milczenia –
a objawiające słowo Boga
można pojąć jedynie w milczeniu.
Spojrzę na przyrodę wokół mnie:
drzewa, ptaki, zwierzęta,
niebo i matkę-ziemię…
Pomyślę o przyrodzie
w jej różnych objawach:
świeżość poranka…
popołudniowy upał…
zachód słońca…
głęboka noc…
Zwrócę uwagę zwłaszcza na jej stały ruch:
zmieniające się cyklicznie pory roku…
wschodzące i zachodzące życie oraz śmierć…
piękno i gwałt…
I zadam pytanie: „Panie, co chcesz mi powiedzieć przez tę przyrodę?
Jakie przekazujesz mi orędzie,
gdy dzisiaj na nią spoglądam?”
Poczekam na odpowiedź Boga…
Może do mnie dotrzeć poprzez słowo,
zdanie lub obraz…
albo poprzez milczenie, zdolne pouczyć moje serce bardziej niż jakiekolwiek słowa…
Jeśli odpowiedź nie nadchodzi,
poproszę o nią drzewa,
ptaki lub gwiazdy albo rzeki -
jakąkolwiek część przyrody,
na którą spoglądam…
Przyjrzę się ludzkiej historii –
temu, co przyjdzie mi z niej na myśl
od epoki kamiennej aż do naszych dni…
powstanie i upadek narodów i kultur…
pokój i wojna…
ludzie dobrzy i źli…
Patrząc na to wszystko,
trwał będę w oczekiwaniu,
by Jego słowo
przemówiło do mnie
w milczeniu…
Poprzez każdą z osób, z którą żyję,
Bóg wkracza w moje życie…
Co Bóg czyni…
co mówi…
poprzez te osoby?
Wstrzymam się przed zbyt pochopnym
ujęciem tego w słowach.
Poczekam, aż będzie mi to „ ane” –
przez słowa lub w milczeniu…
Podobnie uczynię z wydarzeniami mojego życia,
radosnymi, bolesnymi,
nadzwyczajnymi lub zwykłymi, codziennymi…
Jest ich zbyt dużo. Mógłbym skupić uwagę jedynie na tym, co było wczoraj…
lub dzisiaj… Od kiedy się obudziłem bowiem
– a nawet podczas snu –
Bóg nie przestawał działać
i objawiać…
Tak więc będę szukał,
ufając że moje oczy zobaczą
i że moje serce zrozumie…
Albo też zwrócę się do samego wydarzenia,
by przemówiło do mnie
i pomogło mi zrozumieć…
Zanim zakończę,
poproszę Pana o światło,
bym zawsze rozumiał świętą Księgę,
którą On dzisiaj pisze,
czyli moje życie,
i każdą rzecz wokół mnie…
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
5. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-15 12:22:34 | URL: # |
|
OBCY
Kiedy przyszedł Mesjasz,
jego lud nie poszedł za Nim.
On nadal jest obecny, blisko.
Kiedy ostatni raz Go widziałem?
Pomyślę o dowodach miłości,
które sam dałem…
i których doświadczyłem…
W nich właśnie Bóg na nowo się wcielał.
Za każdym razem, gdy świadomość tego
zrywała moje więzy
i czyniła wolnym…
Słowo Boże na nowo się objawiało.
Przenikliwe, palące spojrzenie Proroka
zawsze odsłaniało nasz grzech,
gdy moje serce buntowało się
na widok ucisku i niesprawiedliwości…
zawsze, gdy moje tajemne głębie
rozświetlał blask
i odsłaniały się moje ukryte postawy obronne…
W każdym wewnętrznym uzdrowieniu,
jakiego doświadczyłem,
sam Chrystus wyciągał swą rękę
i dotykał mnie.
A kiedy dręczyło mnie zniechęcenie,
ogarniała ciemność i ból…
to Chrystus zmagał się w swojej męce…
Natchnienie, którego doświadczyłem
słuchając kogoś,
czytając książkę
lub oglądając film…
to właśnie był Mistrz, który mnie wzywał,
bym został Jego uczniem.
I czyż w milczeniu mojej modlitwy
Najwyższy Kapłan
nie jednoczył mnie z Bogiem?
Spojrzę w nieodległą przeszłość,
szukając tych chwil pełnych łaski…
i poproszę Go, by mnie dzisiaj znów nawiedził…
I wyobrażę sobie,
że Bóg mnie namaszcza jako mesjasza…
Zobaczę się w tej roli –
we wszystkich wydarzeniach,
które mnie dziś czekają.
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
6. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-16 07:24:47 | URL: # |
|
ABSOLUT
Pan Bóg mówi: „ aj mi swe serce”…
A następnie, widząc moje zakłopotanie,
wypowiada słowa:
„Gdzie jest twój skarb,
tam i serce twoje”.
Moje skarby – oto one:
osoby…
miejsca…
zajęcia…
rzeczy…
doświadczenia z przeszłości…
marzenia i nadzieje na przyszłość…
Wezmę każdy z tych skarbów,
dodam kilka słów objaśnienia
i złożę go przed Panem…
W jaki sposób „ am” Bogu te skarby?
Dopóki moje serce tkwi
w skarbach przeszłości,
jestem jak skamielina, martwy,
ponieważ życie jest tylko w teraźniejszości.
Tak więc do każdego z tych skarbów przeszłości,
do złotych dni, które odeszły w dal,
powiem: „Żegnajcie”.
Każdemu z nich wytłumaczę,
że chociaż jestem wdzięczny
za jego pojawienie się w moim życiu,
to jednak musi odejść –
w przeciwnym razie moje serce
nie nauczy się nigdy kochać teraźniejszości…
Moje serce tkwi również w przyszłości:
dręczące lęki przed tym,
co przyniesie jutro,
spalają niepotrzebnie energię,
konieczną do pełnego przeżycia
dzisiejszego dnia.
Uświadomię sobie i wymienię te lęki…
i każdemu z nich powiem:
„Niech się dzieje wola Boża”…
Przypatrzę się również, jaki to na mnie wywrze wpływ…
wiedząc z głębi duszy,
że Bóg może pragnąć dla mnie tylko dobrze…
Moje serce tkwi również
w marzeniach, ideałach, nadziejach…
Sprawiają one, że żyję złudzeniami przyszłości.
I powiem im wszystkim:
„Niech się dzieje wola Boga.
Niech On wami rozporządza
według własnego uznania”…
Odzyskawszy cząstkę mego serca,
która zawładnęła przyszłość i przeszłość,
przyjrzę się teraz moim obecnym skarbom:
Każdej ukochanej osobie powiem z czułością: „Jesteś mi bardzo droga i bliska,
nie jesteś jednak moim życiem.
Mam przed sobą życie, które muszę przeżyć,
przeznaczenie, które muszę spełnić,
i którym ty nie jesteś”…
I miejscom… i rzeczom…
z którymi jestem związany, powiem:
„Jesteście cenne, ale nie jesteście moim życiem.
Moje życie i moje przeznaczenie jest inne”.
Powiem to również sprawom,
które zdają się stanowić o moim istnieniu:
mojemu zdrowiu…
moim przekonaniom…
mojemu dobremu imieniu i sławie…
Powiem to również mojemu życiu,
które pewnego dnia musi ulec śmierci:
„Jesteś cudowne i upragnione.
Nie jesteś jednak moim życiem.
Moje życie i przeznaczenie jest inne”.
W końcu pozostanę sam wobec Pana.
Jemu oddam moje serce,
mówiąc: „Ty, Panie jesteś moim życiem.
Tyś moim przeznaczeniem”
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^Laura
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 1033
Ostatni post: 2010-03-18 20:41:26

|
|
7. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-16 07:28:26 | URL: # |
|
Marianka.
Buziaczki skarbie.
ZŁOŚĆ ZAMIENIĆ W AKCEPTACJĘ, NIEPOKÓJ W UFNOŚĆ
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
8. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-17 09:49:43 | URL: # |
|
WĘDROWIEC
Mówi Jezus:
„Kto nie narodzi się na nowo,
nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (J 3, 3).
By to lepiej zrozumieć,
przyjrzę się uważnie dwom różnym światom:
Popatrzę na mroczny świat ludzkiego płodu…
a potem spojrzę na życie zakochanej osoby…
Popatrzę na dolegliwość ludzkiego cierpienia…
a następnie na przytulność macierzyńskiego łona…
Będę tylko patrzył,
powstrzymując się
od jakiegokolwiek komentarza,
ponieważ te dwa, pełne kontrastu obrazy
pouczą moje serce.
Popatrzę na świat, którego nie zna płód ludzki:
na blask zachodzącego słońca…
łagodność nocy…
majestat oceanu…
Następnie przebiegnę w myśli
sceny radości…
i bólu…
i strachu…
i pokoju…
i śmierci…
i gwałtu…
Każda z nich kontrastuje
z ciszą i spokojem macierzyńskiego łona…
Rodzi się we mnie pytanie:
gdyby to było możliwe, co wybrałbym –
wzloty i upadki życia
czy też przytulność macierzyńskiego łona?
Moja odpowiedź wskaże,
czy jest u mnie wymagana gotowość
do powtórnych narodzin.
By narodzić się na nowo,
nie mogę uczynić nic więcej niż wtedy,
kiedy narodziłem się po raz pierwszy.
Dwie jednak rzeczy są już dla mnie możliwe:
Po pierwsze: mogę zdobyć dla siebie
potrzebny pokarm;
dziecko, które się urodzi przedwcześnie,
zanim zostanie ukształtowane, zginie.
Muszę być w kontakcie z rzeczami…
miejscami…
zajęciami…
osobami…
które są dla mnie źródłem radości,
miłości i piękna.
Czerpię teraz obficie z tych źródeł –
z wdzięcznością,
bez poczucia winy…
Po drugie: mogę strzec zazdrośnie
mojej wolności i samodzielności.
Muszę się nauczyć, jak utrzymać źródła,
z których czerpię,
a nie być do nich przywiązanym.
Korzystać z nich, ale bez uczucia posiadania;
szukać pokarmu, nie zapuszczając jednak korzeni.
Muszę bowiem być zawsze gotów
ruszyć dalej,
kiedy nadejdzie czas powtórnych narodzin.
I tu staję wobec moich lęków,
ponieważ strach zabija moją wolność
i sprawia, że przywiązuję się kurczowo…
Przywiązuję się do towarzystwa ludzi,
ponieważ boję się samotności…
Przywiązuję się do popularności
i boję się narazić komuś…
Przywiązuję się do przyjaciół i rodziny,
bo boję się odrzucenia…
Przywiązuję się do autorytetów,
ponieważ boję się być niezależnym…
Przywiązuję się do bezpieczeństwa,
jakie mi dają tradycyjne poglądy,
i boję się poddać je w wątpliwość…
Przywiązuję się w końcu do tego,
co znane, bliskie i dawne,
ponieważ boję się narodzić powtórnie –
wkroczyć w świat
nowy, nieznany, obcy.
Pomyślę o tym, jak będę dziś czerpał ze źródeł miłości…
i radości…
i pokoju…
i przyjemności…
Pomyślę również o tym, jak będę
szukał samodzielności i wolności:
o ryzyku, które odważę się podjąć…
o niewygodach, które chętnie zniosę…
o zmianach, na które jestem gotów…
jako dalszym przygotowaniu na dzień,
w którym powtórnie się narodzę
w innym, szerszym świecie.
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
9. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-18 10:11:15 | URL: # |
|
GWIAZDA MORZA
Przyglądnę się uroczystościom weselnym
w Kanie Galilejskiej
i wezmę w nich udział…
Zauważę, że również Maryja tam jest…
Zwrócę uwagę na jej radość…
na jej zatroskanie…
i na wpływ, jaki wydaje się mieć na Jezusa…
(por. J 2, 1-11).
W duchu udam się do Lourdes
i będę oddychać jego modlitewną atmosferą…
Przyłączę się do tłumu
przy cudownym źródle…
Stanę w grocie objawień…
Będę podczas błogosławieństwa chorych…
i podczas procesji ze świecami…
Wglądnę w serca
spotkanych tam ludzi:
w ich stan ducha…
w ich oczekiwania…
w ich postawę wobec Matki Zbawiciela…
Następnie podejmę decyzję, czy również i ja, podobnie jak oni,
stanę się pobożnym człowiekiem i pielgrzymem…
I co jeszcze?
W wyobraźni udam się w podróż
do wszystkich sanktuariów
i miejsc pielgrzymkowych,
gdzie garną się ludzie, by prosić Maryję o wstawiennictwo…
i pomyślę – co Ona znaczy
i czego jest symbolem
dla uczniów Jezusa…
Następnie wejdę w głąb siebie,
by oddać się adoracji w świątyni mego serca…
Stanę boso w postawie pełnej szacunku
w centrum tego świętego miejsca…
i zdecyduję się, czy postawić w nim ołtarz Maryji.
Jeśli zdecyduję się na postawienie ołtarza,
zapytam jednocześnie,
jakie miejsce zajmie Ona w moim życiu…
Co z mojego życia oddam pod jej opiekę…
Jak będę Ją czcił…
Poszukam słowo lub zdanie,
które chciałbym umieścić na ołtarzu zbudowanym dla Niej…
Albo też wybiorę te słowa,
które wymawiały niezliczone wargi:
„Matko miłosierdzia,
Życie, słodyczy
i nadziejo moja”.
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3427
Ostatni post: 2010-03-17 12:55:25
GG: 7471670

|
|
10. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2009-09-19 13:14:19 | URL: # |
|
Zatęskniłam za tymi metodami pracy nad sobą ...
Na pielgrzymkach, w drodze, w kurzu, w deszczu z dala od domu słyszę takie "medytacje" czytane przez przewodnika. Wyobrażam sobie to wszystko, wędruję po własnej duszy, odpowiadam i utwierdzam się we własnych wyborach
Piękne to Marianko
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
|
|
|