|
Wyświetlam 76 wiadomości na 8 stronach |
[<<<
1
...
3
4
5
6
7
8
]
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
1. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-01 19:44:46 | URL: # |
|
WIECZERZA
Jako przygotowanie do tego ćwiczenia
odczytam fragmenty Ewangelii
według św. Mateusza (26, 26 – 30),
według św. Łukasza (22, 14 – 19)
i według św. Jana (13 – 17)
Wyobrażę sobie, że słyszę słowa Jezusa:
„Przygotujcie mi miejsce, bo chcę
dzisiaj wieczerzać z wami”.
Wybieram miejsce…
Kogo zaproszę na tę niezwykłą wieczerzę?...
Jak ja przygotujemy, moi przyjaciele i ja?...
Wreszcie nadeszła godzina.
Patrzę na salę, jedzenie,
na chleb i wino,
na przyjaciół, których zaprosiłem…
Kiedy przedstawiam Jezusowi moich przyjaciół,
dla każdego wynajduję jakieś określenie.
Na przykład: To Jan – wierny,
to Anna – serdeczna,
to Józef – uprzejmy…
Potem Jezus zaszczyca każdego z nas
serdecznym gestem
i zaczyna się posiłek.
Na samym początku
Jezus łamie bochen chleba…
i podchodząc do każdego podaje mu kawałek.
Do każdego też coś mówi.
Co mówi do mnie?
Po spożyciu chleba wieczerza trwa dalej.
Jezus często zabiera głos:
czasem odpowiada na nasze pytania,
czasem mówi sam do siebie.
Mówi o miłości…
w taki sposób, jak gdyby zwracał się
tylko do mnie…
Mówi nam, co to znaczy być Jego uczniem…
i o prześladowaniach z tym związanych…
Pytamy Go, co to konkretnie ma znaczyć
w naszym życiu…
Potem zaczyna mówić o pokoju…
Zastanawiam się, ile jest we mnie tego pokoju…
jakie stawiam mu przeszkody…
Mówi o radości,
której źródłem jest Jego tajemnicza obecność
i której nikt nas nie może pozbawić…
I tak zadajemy Mu pytanie o tę radość…
o tę „obecność”…
a ja sam przypominam sobie chwilę,
kiedy czułem ją w swoim życiu…
Wiemy, że ten posiłek związany jest
w jakiś tajemniczy sposób
z jego i naszym życiem:
z męką, śmiercią i zmartwychwstaniem.
Również i o tym z Nim rozmawiamy…
Wieczerza dobiega końca.
Jezus wypowiada święte słowa
nad kielichem z winem
i podaje go każdemu z nas.
Do każdego też zwraca się z jakimś słowem.
Co mówi do mnie?...
Gdy już wino zostało wypite,
milczenie ogarnia salę.
Potem Jezus modli się na głos
za mnie i za moich przyjaciół…
Słyszę, jak modli się, byśmy zachowali jedność…
byśmy sprzyjali jedności, gdziekolwiek będziemy…
Przyszedł czas odejścia.
Wstajemy, śpiewając z Jezusem
pieśń uwielbienia…
Ja zaś w czasie tego śpiewu ożywiam
w moim sercu te wszystkie uczucia,
które zrodziły się we mnie
podczas tej wieczerzy
przygotowanej dla Jezusa i moich przyjaciół…
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
2. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-08 19:05:54 | URL: # |
|
PIELGRZYM
Skupię się na uczuciach i skojarzeniach,
jakie wywołuje we mnie słowo „ om”…
Ożywię w sobie niektóre wydarzenia
z dzieciństwa, związane z moim domem –
czasy radości i wolności…
- być może – czasy strachu i smutku…
Wyobrażę sobie, jaki miałbym dom,
gdybym się ożenił:
jaką miałbym żonę…
jakim byłbym mężem…
ile mielibyśmy dzieci…
imiona, jakie byśmy im nadali…
w jakim domu byśmy mieszkali…
jaką stworzylibyśmy w nim atmosferę…
Teraz uświadomię sobie, że dom jest tam,
gdzie jest moje serce.
Gdzie dzisiaj jest moje serce?
Przy kim, a jakim miejscu, przy jakim zajęciu?
Gdyby Bóg dał mi teraz możność
bycia w jakimkolwiek miejscu na ziemi –
gdzie bym poszedł?
Wyobrażę sobie, że się tam udaję,
i wyjaśniam temu szczególnemu „ omowi”,
co mnie do niego przywiodło…
prawdopodobnie mam więcej niż jeden „ om’.
Tak więc porozmawiam z każdym z nich
w podobny sposób…
Powrócę teraz do mojego ‘wymarzonego domu”
i porozmawiam z „żoną”,
z którą się nigdy nie ożenię,
wyjaśniając jej dlaczego…
Porozmawiam z moim pierwszym dzieckiem,
które nigdy się nie urodzi
i nigdy nie spocznie w moich ramionach,
tłumacząc mu, dlaczego tak powinno być…
Porozmawiam również
z moim „wymarzonym domem”…
świadom moich uczuć w chwili,
gdy się żegnam z nim…
i z moją „żoną” i „ ziećmi”…
przyjmując odpowiedzialność za fakt,
że nigdy nie zaistnieją…
Później powrócę do każdego z tych „ omów”,
do których pragnęłoby ulecieć moje serce,
i zauważę, że każdy z nich mógłby
zamienić się w więzienie,
w nieprzyjaciela wolności, życia i wzrostu,
w przytulne gniazdo, zapraszając mnie,
bym się zatrzymał,
zamiast rozwinąć skrzydła i latać…
Tak więc każdemu z nich wytłumaczę życzliwie,
że nie mogę w nim pozostać,
nie mogę spocząć,
ponieważ muszę dotrzymać obietnic…
Ujrzę się w wyobraźni
na drodze prowadzącej z „ omu”
ku nowym horyzontom…
I z radością odkryję,
że Pan jest obok mnie na drodze,
ukazując mi, że jeśli chcę żyć
i być wolnym człowiekiem,
muszę się pozbyć lęku przed samotną wędrówką.
Zresztą – On będzie miejscem
mojego stałego spoczynku,
ponieważ gdziekolwiek się udam,
będzie tam obecny –
a więc w końcu cały stworzony świat
będzie dla mnie domem.
Dochodzimy do pagórka – Pan i ja.
Oglądam się, by spojrzeć po raz ostatni
na mój „ om” widniejący w oddali –
moje serce wypełnia się wdzięcznością
i miłością
na widok tego gniazda,
gdzie przeznaczone mi było tak długo pozostawać,
aż stanę się wystarczająco silny, by ulecieć…
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
3. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-17 06:14:38 | URL: # |
|
ZJEDNOCZENIE
Wyobrażę sobie, że mam sposobność
spędzenia całego dnia w samotności,
na szczycie góry…
i przypatruję się moim reakcjom na to.
Samotność prowadzi do wspólnoty:
to właśnie w samotności dane mi jest być z samym sobą,
być z całym stworzeniem,
być z Najwyższym Bytem.
Gdy oddalam się od samotności,
czuję się często rozproszony i podzielony.
Tak więc znalazłszy się na szczycie góry,
zaczynam od siebie.
Z czułością kieruję uwagę na moje ciało:
na jego postawę…
na jego dobre lub kiepskie samopoczucie…
na jego obecny „nastrój’…
Moja świadomość zatrzymuje się
na każdej części mnie samego:
na każdym członku…
na każdym zmyśle…
na każdym organie…
na moim wdechu i wydechu…
na pracy moich płuc…
serca…
krwi…
mózgu…
i na każdej innej funkcji:
wzroku…
słuchu…
smaku…
powonieniu…
dotyku…
myśleniu…
chceniu…
pamięci…
uczuciu…
Zanim zejdę ze szczytu góry,
popatrzę na całe stworzenie
i przycisnę je do serca:
Kocham ptaki i zwierzęta…
drzewa… słońce…
powietrze… chmury… trawę…
góry… rzeki… morza…
i ziemię… i gwiazdy… i cały wszechświat…
Kocham pokój, w którym mieszkam…
i meble, których używam…
kuchnię… ogień… jedzenie…
Kocham zimną wodę, którą będę pił
i którą obmyję twarz…
Kocham ruch w oddali…
drogi… pola… fabryki…
domy… teatry, sklepy i restauracje…
Kocham ludzi, których dziś spotkam,
i przygarniam każdego do mego serca.
Kocham wszystkich ludzi
w każdym zakątku świata…
ludzi z przeszłości…
i ludzi przyszłych wieków…
ponieważ w samotności
zdobyłem potrzebną do tego
świadomość i głębię.
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
4. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-25 21:35:28 | URL: # |
|
I tak pięknie zakończył swoje medytacje na temat ABSOLUTNEJ MIŁOŚCI - A. de Mello...
i rozpoczął....
MILCZENIE
SKARB
Wypowiedz w swoim wnętrzu Imię Pana…
Co mówisz Panu, kiedy wypowiadasz Jego Imię?...
Wyobraź sobie, że jesteś słaby,
i Imię Pana staje się napojem,
który cię wzmacnia…
Czujesz, jak wzrasta siła napoju
za każdym razem, gdy wypowiadasz to Imię…
Ciemność panuje wokół ciebie i w tobie…
Imię Pana rozprasza ciemności…
Zaczynasz jaśnieć…
Na zewnątrz ciebie jest tak,
jakby Imię Pana rozjaśniało ci drogę…
Wyobraź sobie, że Imię Pana
tworzy tarczę wokół ciebie,
zwycięża każde zło
i chroni cię przed wszelkim niebezpieczeństwem…
ode mnie
uzyskania spokoju życzę wszystkim wczytującym się w te rozważania. marianka
(2010-02-25 21:37:03) Wiadomość została zmodyfikowana
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
5. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2010-03-07 17:32:12 | URL: # |
|
SCALENIE
Zstąp do najgłębszych pokładów twego bytu, by znaleźć tam mantrę, słowo
recytowane w rytmie uderzeń twego serca…
Tak wyrazisz swoje pragnienia i miłość…
Na początku wyczuwasz słabo rytm twego serca…
ale stopniowo rytm się nasila…
Wsłuchaj się teraz w słowo,
które rozbrzmiewa w całym twoim bycie…
w sercu, w głowie,
w kończynach, w brzuchu…
Nie wypowiadaj tego słowa.
Słuchaj tylko,
ciesząc się na myśl,
że gdy rozbrzmiewa ono w tobie,
scala cię…
Zwróć teraz uwagę, jak przekracza granice
twego bytu
i zalewa świat wokół ciebie –
ziemię i niebo,
i cały wszechświat…
Ty jesteś centrum,
z którego rozpływa się
aż po krańce świata…
Widzisz całe stworzenie tętniące rytmem
twego serca…
i twego ukrytego słowa…
Rośliny i ptaki, i kamienie,
i drzewa, i gwiazdy, i słońce
rozbrzmiewają tym słowem
i coraz bardziej cię scalają i jednoczą…
Rozpłyń się teraz w słowie,
tworząc z nim całkowitą jedność
i wykrzykuj je wewnątrz siebie
z całych sił…
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10

|
|
6. RE: U Źródeł - Anthony de Mello
|
Odpowiedz
|
| 2010-03-12 20:39:29 | URL: # |
|
PIESZCZOTA
Staraj się uświadomić sobie wszelkie wrażenia,
które odbierasz na powierzchni twojej skóry…
poczynając od czubka głowy
aż po palce u nóg…
Nic nie szkodzi, że nie odczuwasz żadnych wrażeń
w niektórych częściach ciała.
Już samo pragnienie odczuwania czegokolwiek
da ci korzyść z tego ćwiczenia.
A teraz rozważ, że każde wrażenie
jest biochemiczną reakcją,
która – by zaistnieć – potrzebuje
Bożej wszechmocy…
Wyobraź sobie, że doświadczasz Bożej mocy,
ilekroć doznajesz tych wrażeń…
Wyobraź sobie, że każde wrażenie
jest dotykiem samego Boga…
szorstkie, łagodne, przyjemne, bolesne…
Wyobraź sobie, że to dotknięcie Boga
jest pełne blasku i uzdrawiające…
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
|
Wyświetlam 76 wiadomości na 8 stronach |
[<<<
1
...
3
4
5
6
7
8
]
|
|
|