Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Wiedza na temat » To nie był mój po... »

Strony, które warto odwiedzić
Wszystkie fora czyta aktualnie 2 osób
» Dodaj swoją reklamę «
- r e k l a m a -

Ostatnia wiadomość w wątku: 2016-12-15 14:37:39 napisana przez ^Atena36
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 207 wiadomości na 21 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 21 >>>]
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:21:09 | URL: #
   
Pomalutku tutaj poprzenoszę swoją historię spisaną w odcinkach. Bo choć tam mnie natchnęło, powinno być tu, bo tu jest moje serce przecież. Od dziś też tutaj będę kontynuować dalsze pisanie. Moje zniechęcenie do tamtego miejsca przyszło wcześniej niż się spodziewałam, stąd ta ewakuacja.
Nowy Rok nowe plany tak więc do dzieła
Czekam na Asię, bo bawi się u Redemptorystów, więc wypełnię go twórczo


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia




^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:22:05 | URL: #
    Zdecydowanie nie było moim pomysłem, aby przestać pić. Z jakiej racji?
Przecież w chwilach lepszego samopoczucia, po stabilizującej dawce alkoholu we krwi znowu wracałam do myślenia, że jak bym miała lepszą sytuację życiową nie piłabym alkoholu. Miałam absolutną pewność, że panuję nad wszystkim.
Jak mi się w życiu poprawi, będę mieć więcej pieniędzy, spotkam fajnego faceta, dzieci ułożą sobie życie to i mi się wszystko odwróci. Oczywiście dziś na wszystko patrzę inaczej i trzeba było sporo czasu, aby tamte wydarzenia zobaczyć z innej perspektywy, potrafię jednak wczuć się w siebie tamtą i "zadziwiać" nieustannie nad stanem swojego umysłu i ducha.
Rzeczywiście sama to sobie robiłam.
Ale nie potrafiłam inaczej. Z pogardą wygłaszałam te swoje - alkoholu nie piją tylko alkoholicy - i nie traktowałam ich jako ludzi "pogubionych" "chorych" ale jako dupków, nieudaczników, mięczaków.
Tak więc alkohol nie był powodem moich nieszczęść, był tylko lekarstwem na nie.
Dlaczego mam odmawiać sobie leku. Przecież Iza, Kaśka czy Baśka miały mężów, zdrowe dzieci, fajne dzieciństwo, miały się na kim oprzeć, nie były w stanie zrozumieć mojej sytuacji która była jedyna i zupełnie przecież wyjątkowa.
Czasami tylko w małej sekundzie zadzwonił w głowie dzwoneczek - ej, a może Ty jesteś alkoholiczką? przecież pijesz dużo i często ?
i od razu pojawiał się tubalny głos iluzji - jakie dużo? jakie często? tyle ile trzeba! przecież w tamtym tygodniu nie piłaś trzy dni, bo rozłożyła Cię Angina.
a kysz, a kysz...
Obudziłam się w nocy, spojrzałam na drzwi wejściowe do pokoju - do cholery! kto postawił tam piec? jak dojdę do łazienki? Muszę go przepchać. Zaprałam się i z całej siły zaczęłam pchać, wydając z siebie odgłosy "walki". Przesuwał się. Pamiętam jak ładnie się przesuwał na stare miejsce. Jaka byłam zadowolona ze swojej siły. Nagle głos córki - Mamusiu co robisz? Wszystko wróciło na swoje miejsce. Co to było?
Dziś wiem - omamice.
Wtedy to był zły sen.
Szybko jednak poczucie winy i wstydu ukoiłam w resztach butelkowych.
Oto potrafiłam zadbać. Pewna dawka alkoholu uspokajała mój niepokój
W końcu alkohol, był moim lekiem, a nie przyczyną choroby.

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:23:14 | URL: #
    Nie pracowałam już zawodowo od ponad pięciu miesięcy. Luz jaki włączyłam z tego powodu przybliżał mnie do dna w zastraszającym tempie.Nie musiałam już wstawać rano, ładniej wyglądać i być uprzejma dla ludzi. Jedyne co jednak w tym widziałam, to czas "odpoczynku" od zbyt trudnego życia. W końcu należał mi się jakiś odpoczynek! Każda znająca mnie osobą to potwierdzała.
Jednak sposób w jaki odpoczywałam mieli prawo wiedzieć tylko nieliczni. Zupełnie nowa paczka. Starą , przywykłą do mnie jako "siłaczki" wystarczyło tylko skutecznie unikać, zasłaniając się atrakcyjnością życia bez pracy. Wierzyli. We wszystko co kłamałam wierzyli.

Dyżurna butelka wódki (tylko dla mnie) ze stojącym w pobliżu kieliszkiem w środkowej półce lodówki (tak aby córka nie widziała) to był rozrusznik do życia w ogóle. Bez klina nie potrafiłabym zrobić śniadania i zająć się konieczna resztą. Wracała energia, optymizm, a co najważniejsze opuszczał mnie paniczny strach. Najważniejszym zadaniem dnia, było utrzymać ten stan.
Wszystko miałam zorganizowane. Wystarczyło z odpowiednimi ludźmi ustalić szczegóły. Sąsiadka z góry za obiad i możliwości posiedzenia przy kompie, zaprowadzała i odbierała córkę ze szkoły i zawsze była gotowa, nawet w nocy iść na melinę.
Kumpel od pożyczania forsy, zrobił zawsze dobre zakupy żywieniowe wystarczyło tylko postawić połówkę od czasu do czasu, co zresztą było i w moim interesie przecież, bo wypijaliśmy ją wspólnie. On też ciągle mnie dowartościowywał, chwalił moją kobiecość, zdolności kulinarne no i nie dostrzegał w moim piciu nic niepokojącego. Dzieci sąsiadki, przebywające u mnie na okrągło, zajmowały czas mojej córci, stwarzając wrażenie normalności. Tylko syn wpadający od czasu do czasu zasiał trochę niepokoju, lecz szybko połapałam się kiedy to robi i ulatniałam się tuż przed jego wizytą. Przecież, zawsze mogłam wyjść do sklepu, fryzjera, kosmetyczki, lekarza ha ha ha. Przecież w swoim przekonaniu wiodłam NORMALNE życie. Córka też robiła wiele (jak się okazało po czasie), żeby widzieć to jako normę. Skutecznie odpierała jakiekolwiek ataki na moją osobę. Zaprzeczała jakobym miała problemy z piciem. Z wszystkim innym tak, ale nie z piciem.

Jednak alkohol nie działał już tak uspokajająco jak miesiąc nazad.
Musiałam wypijać coraz większe dawki i coraz trudniej znosił to mój organizm...
Kasa, bardziej brakowało kasy...
Zaczęłam stosować szantaże - jak mi nie przyślesz forsy, powieszę się - wydzwaniałam do Mamy, która w tym czasie wiodła żywot identyczny do mojego :roll:

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:24:16 | URL: #
    W zakasujące zdziwienie wpędzały mnie wizyty komornika z US.
Choć przecież to ja zamknęłam działalność gospodarczą z długami i bez pomysłu na ich spłacenie.
Zupełnie jakby miało się to rozwiązać samo.
Psioczyłam na Państwo, na Leszka Milera, na krwiopijczą politykę rządu. Komornik dołączał się, a jakże.
Wcale nie przeszkadzało mu to, że jestem podchmielona, a dom pełen pijaków. Jego zrozumienie dla sprawy powodowało, że wpłacałam co jakiś czas kasę. Robiłam przy tym z siebie osobę panująca nad tym aspektem mojego życia.
Jak nie było wokół mnie ludzi i w jakiś sposób zaczynałam być sama z sobą było to tak nie do zniesienie, że natychmiast chwytałam za telefon. Dzwoniłam gdzie się dało i bajdurzyłam bez sensu. Dziwne, ale naprawdę nikt nie dawał mi do zrozumienia, iż wyczuwa, że jestem pijana i żebym się odczepiła. Dzwoniłam, ale rachunków nie płaciłam, miałam przecież o wiele ważniejsze wydatki (!)
To ciekawe, ale wydatków na alkohol nie wliczałam w domowy budżet. Telefon odcięli, nie mogło być inaczej.

Chaos, kompletny chaos (graniczący z obłędem) przykryty maską twardzielki. Od rana zagłuszałam wstyd wynikający z dnia minionego, wieczorem wyłaniałam się aby doznać kolejnych obciachów (sąsiedzi widzieli mnie pijaną, rozbawioną, żałosną) a dnia następnego w moim życiu w ogóle nie było. Nie byłam w stanie niczego zaplanować, nawet najgłupszego, śniadania. Wtedy nazywałam to spontanicznością, fantazją, wolnością. Gdy widziałam normalnie żyjące rodziny, spacerujące, dyskutujące, drwiłam z nich, nazywałam nudziarzami, szarą bezwolną masą. Gdzie im do mnie (!) ja jestem wolna, mi żaden chłop już nie będzie rozkazywał. Dziś wiem, że zazdrość zamieniałam w agresję. Takich ludzi to ja widziałam na ekranie TV, gdyż wychodzenie z domu to była rzadkość, no chyba, że późną nocą, gdy trudno byłoby mnie rozpoznać.

Usłyszałam przez otwarte okno - Jest Ela w domu? przyjaciółka od kielicha, która wypadła branży bo ciąża, połóg, karmienie trzeciego szczęścia pytała osoby stojące przed klatką - nie wiemy, ale raczej śpi. Jak to śpi? o tej porze? jest 13:00.
eeee pani, a co ma nie spać jak tak popiła hehehe.
Potrzask, rozpacz, co robić? Przecież nie może zobaczyć mnie takiej, w koszuli nocnej zapuchniętej, pijaniutkiej.
"odpoczywałam" właśnie i relaksowałam się z powodu trzy dniowego wyjazdu córki. Uparcie waliła.
Otworzyłam mając na dzień dobry swój koronny tekst o ANGINIE(!)

Była agresywna, zła, nieprzyjemna. Nie dała się zwieść. Nakrzyczała na mnie. A ja myślałam tylko jedno - wcale nie jesteś lepsza.
Ok wyżyj się na mnie. Przestaniesz karmić dziecko to sama będziesz chlać. Być może trochę "przesadziłam" wyjątkowo, coś mi się przecież od życia należy, ale jutro się pozbieram i wrócę do normy, lepiej pożycz mi trochę kasy, bo przekaz się spóźnia.

Zadziwiające - Ona wierzyła, że je się pozbieram, że do tego trzeba tylko silnej woli, nic więcej. Ja zresztą też byłam o tym przekonana.

Po jej wyjściu wpadała sąsiadka z "pocieszycielką" - o(!) teraz to Cię ustawiają, przypomnieli sobie o Tobie, wielcy przyjaciele od dokopywania. Następnym razem nie wpuszczaj !!!!!!!!!!!!
Wspomnienie przykrej wizyty minęło, znowu pojawiła się nadzieja, radość i optymizm.
Są jednak ludzie na tym Świecie i ja mam szczęście mieć ich w okół siebie

To zdarzenie miało miejsce 15 maja 2003 roku i nic nie wróżyło jednak, że od 20 maja zacznie się moja abstynencja....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:25:20 | URL: #
    Udało się zdobyć pieniądze, niewielkie jak na moje możliwości. Odstawiłam "pocieszycielki dwie" sąsiadce, wysyłając swojego stałego posłannika po wódkę i fajki. Schodziłam radosna, już wykąpana i schludnie ubrana z góry kiedy moim oczom ukazały się plecy Grażyny wchodzącej do mojego mieszkania (nie zamykałam drzwi na tę chwilkę) Szok(!) nie było jej u mnie z rok. Ani uciec, ani nie wpuścić, trzeba znowu stawić czoła rzeczywistości. Co się dzieje? co to za naloty?

Ona spokojna, wystraszona ale czujna. Czeka co powiem.
- choć - mówię - sorki za bałagan. Asia wyjechała to odpoczywam, od sprzątania też.

Czemu pijesz? spytała patrząc na mnie przenikliwie i z troską.
Czemu zadajesz się z "takimi" ludźmi?
Jak mogę Ci pomóc?

Trochę to mną zawirowało. Poczułam jakieś ciepło. Bardzo ważne było, że nie krzyczała, nie oceniała. Była autentycznie zatroskana.
Wspomniałam coś o kłopotach z forsą i o depresji. Sama poczułam kilkuminutowy kontakt ze swoją "nędzą". Zdałam sobie sprawę z różnicy jaka była między mną, a nią. Dla niej kiedyś byłam "wzorem", a teraz siedziałam jak bezdomny kundel przy rasowej "pudelce" i nie tylko o wygląd chodziło, ale o całokształt. Wiedziałam, że odnosi sukcesy zawodowe, że nie pęka.

puk puk..proszę(!)
Elu gdzie położyć fajki i wódkę?
Grymas rozpaczy, tak chciałam to ukryć. Cały czas podczas tej "dziwnej" rozmowy dzwoniło mu w głowie, zaraz przyjdzie dostawa i co wtedy? Grażyna wstała, stanowczym krokiem skierowała się ku wyjściu. Nie mogła wcześniej wyjść pomyślałam?
Pożegnała się bardzo służbowo, ale widziałam w jej oczach, że tak tego nie zostawi.
Pomyślałam, spłać moje długi, to i powodu do picia nie będę mieć. Cwaniaro z opiekuńczym mężem.

Potem mieliłam stałe tematy, tysięczny raz z kolei, machając razem z imprezowiczkami ręką na kolejne "przyjacielskie" spotkanie.
Czemu Anka go zabiła? Sama mogła zginąć. Leżał zawinięty w dywan pod oknem trzy dni, a dzieci bawiąc się siadały na nim.
A Marian o tym wiedział? czy nie wiedział? takie nieszczęście dzień przed ślubem.
Świnia ta Grażyna, wielka dama. Co ona wie o życiu.
Takie były moje z sąsiadkami rozmowy.

pół butelki zostało na rano. Jest dobrze, można iść spać.....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:27:20 | URL: #
    Obudziło mnie pukanie do drzwi, jakieś rozmowy na korytarzu. Chodziło o mnie.
Jak czapla podchodziłam do drzwi, na paluszkach, aby nie wydać jakiegokolwiek odgłosu i nie zdradzić swojej obecności.
Spojrzałam przez judasza na dyskutujących pod moim drzwiami ludzi, uchylając się co chwila, gdy ktoś skierował głowę w jego stronę.
Dwie babeczki i sąsiadka od "pocieszycielki" uff.. na pewno się ich pozbędzie.
Szybki przemarsz do okna i oglądanie parkingu z perspektywy strusia. W przykucnięciu.
Oglądały się na moje okna, a ja za firanką jak wystraszone zwierzę w które myśliwi celują z broni.
O Boże kto to był? nie znam. Odjechały. Panika.

Zadowolenie sąsiadki, że udało się pozbyć "natrętów", jej uśmiechnięta facjata i mnie uskrzydliła do dalszego życia.
Po kieliszeczku na "rozruch" było, w końcu musiałam się podzielić, pomogła mi, a potem się zobaczy.
Asia wraca jutro, trzeba trochę posprzątać, wywietrzyć...

- a kto to był?
- Nie wiem, pewnie znowu jakieś Twoje "przyjaciółki", ale tym razem nie wlazły, powiedziałam, że wyjechałaś.

no tak, dobrze, bardzo dobrze - powiedziałam.
Ale ja tych "przyjaciółek" nie znam - pomyślałam.

Co chwila wracało to do mnie, nie dawało spokoju - kto to był? czułam, że dzieją się niedobre rzeczy, ale na zewnątrz nie u mnie....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:28:14 | URL: #
    Nie jest dobrze wypiłam 4 kieliszki, a ulgi nie ma. Telepie mną, nie mogę skupić się na zaplanowanych czynnościach.
Bardzo się boję, ale nie potrafię określić źródła tego strachu. O czym nie pomyślę jest się czego bać :shock:
Długi, brak konkretnej pracy, brak forsy, wypowiedzenie umowy najmu, wkurzona Mama która nie przyśle więcej pieniędzy, komornicy, syn u dziadków, Asia wraca, syf w mieszkaniu, pukające babki (po południu znowu były) Grażyna z info o moim nadmiernym piciu, krzycząca Iza, samotność, odrzucenie. O Jezusie....
jak nie wypiję zwariuję, a jak wypiję chyba umrę
trudno w dupie...

Dygocząc i trzymając się z brzuch idę do sąsiadki, ma telefon, trzeba zadzwonić.
Andrzej cześć (!) mam prośbę, jutro wraca Asia, a ja nie dostałam przekazu (wymyślonego zresztą) W sobotę na pewno forsa nie przyjdzie.
Muszę kupić to i owo, tylko SZYBKO(!)
Sąsiadka też dzwoni do kogoś innego, ale w tej samej sprawie.
Żadna głośno nie powie, że chodzi o wódę, nawet do siebie, choć to oczywiste przecież.

Nerwowe przemarsze przez mieszkanie, w skuleniu, w torsjach, w dygotach, w panice i paraliżującym strachu.
Co chwila przy oknie. Rzut oka na chodnik, czy idzie ????? 5 minut wydaje się wiecznością, JEST!!!!
Ratuj chłopie(!) dzieje się coś złego. Dziewczyny mnie nachodzą, mówią, że piję za dużo.
Może ja jestem alkoholiczką, przyniósł byś mi jakieś książki na ten temat z biblioteki.
Na pewno jest coś na ten temat. Czekałam, że zaprzeczy moim nowinkom.

- elka, olej je. Co Ty gadasz? jaka z Ciebie alkoholiczka? Ty wiesz kto to jest alkoholik?
Może czasami wypijesz za dużo, to fakt, ale wystarczy włączyć kontrolę i będzie dobrze, spokojnie.

uff ok, to leć po flaszkę, ale nie kupuj pół litra, kup ćwiartkę, abym znowu nie przesadziła, mam przecież robotę....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:28:52 | URL: #
    Flaszka, kieliszek, pieprz, to mój rytuał który Andrzej znał bardzo dobrze. Pieprzu już nawet nie przesypywałam do pojemniczka, wsypywałam bezpośrednio z torebki. Tym razem zrobił to on, ja ściskałam pięści i składając ręce na podbrzuszu syczałam - nie dam rady, nie wypiję, nie mogę, nie dobrze mi nawet jak na to patrzę. Zdaje się, że za długą miałam przerwę i dopadł mnie kac.
Przypomniała mi się scenka z przed 20 lat w której pytałam brata - kiedy Ty będziesz trzeźwy? jest 9:00 rano, a ty pijany w dym?
- Siostra najważniejsze to nie dopuścić do kaca. Nie pomyślałam jednak o tym, że on nie pije od kilkunastu lat, ale o tym, że odkąd nie pije to straszny z niego nudziarz. Maskara po prostu. Jak pił, miał fantazję był wesołym człowiekiem, a teraz szkoda gadać.
Moje myśli więc nie szły w kierunku - może po prostu przestać pić? Raczej modliłam się, aby wypić, nie umrzeć i doznać spokoju.

Pierwszy kieliszek wywołał torsje.
- Kiedy jadłaś ostatnio? - spytał Andrzej.
- Nie pamiętam.
- o widzisz (!) to jest Twój błąd, jedz jak pijesz, wtedy nie będziesz się tak męczyć.
Musi być równowaga. Ja mam kolegę 90 lat życia, codziennie wypija setkę wódki i ma się świetnie. To nie alkohol Cię "wykańcza" to nieregularne jedzenie.
- racja, racja ...

Po torsjach jednak trochę się poprawiło. Przestałam tak dygotać.
Drugi kieliszek zadziałał podobnie, trzeci już się przyjął, a czwarty zdziałał cuda.
Z rozpaczą patrzyłam na ubywający we flaszce płyn.
Było jednak jeszcze sporo forsy i były przecież sąsiadki.
Podziękowałam Andrzejowi, zasłaniając się koniecznością pracy pożegnałam z nim.
Potem były porządki, przygotowania do powrotu córki, popijanie z sąsiadką, zapowiadającą, że lada moment i do niej przyjdą "posiłki". Przyjaciel jej syna, który 10 lat temu zapił się na śmierć przyjął jej rozpaczliwe S.o.S.

Sąsiadka była tylko dwa lata młodsza od mojej Mamy...

c.d. n



Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:30:12 | URL: #
    Kumpel syna sąsiadki, jednak nie dotarł, przynajmniej było o kim rozmawiać, przy wieczornej baterii piwa.
Ależ z niego świnia, obiecał, że przyjdzie z kasą i wysłucha bolączek Mamy przyjaciela.
Obiecał i słowa nie dotrzymał. Już w ogóle nie można na ludziach polegać (!)
Jak to dobrze, że chociaż mamy siebie i potrafimy sobie pomagać.
Z sąsiadką kilka piw przy tradycyjnym o niczym gadaniu,.Dla mnie to jednak za mało, zbyt łagodne działanie, słaby efekt.
Bałam obudzić się i nie mieć czegoś mocniejszego.
Dobranoc i sklep nocny.
Trzeba było przejść przez oświetlony dworzec.
Mrużę oczy, zwieszam głowę ale i tak widzę tych śpiących pod kaloryferami.
Ogrania mnie jakiś smutek, żal, współczucie być może refleksja, że jak tak dalej pójdzie czeka mnie to samo.
Wracając podchodzę do dwu śpiących osób, poodnoszą na mnie swoje nieprzytomne oczy, daję im chleb i kostkę smalcu oczekując zachwytu nad własną dobrocią. Zachwytu jednak nie ma , bardziej zawód, zwłaszcza gdy ich wzrok spocznie na reklamówce z wódką i piwami. Jednak tym dzielić się nie chciałam, wtedy sądziłam, że ze względu na nich, bo lepiej żeby jedli niż pili. Dziś wiem, że to ze względu na własną obsesję picia. Jak się dzielić to tylko z tymi którzy też potrafią lub mogą postawić.

Akordeon na dworcu...
Mój znajomy, upośledzony chłopak, w zasadzie mężczyzna już, tak dorabia do renty.
Zwiesiłam głowę aby mnie nie poznał i ruszyłam w stronę domu....
uff nie poznał mnie, udało się
Spacerek wieczorkiem nieoświetloną alejką, bez udziału innych ludzi dał mi namiastkę koniecznej normalności...
Przecież wcześniej nie mogłam, miałam obowiązki...
Córka od rana opowiadała jak było.
Ani ona nie robiła tego z radością, ani ja nie słuchałam ze skupieniem.
Co chwila podchodzę do lodówki, kaszlę prycham, udaję chorą, przeziębioną.
Ona zawsze mnie rozumiała tym razem patrzyła ze złością i strachem.
Przyszli do niej koledzy i koleżanki uff, byłam zwolniona z kontaktu bezpośredniego.
Przemykałam jak zjawa kompletnie odcięta od treści dnia.
Nie potrafiłam nikomu spojrzeć prosto w oczy, zwłaszcza swojemu wystraszonemu dziecku.

- Mamo Będzie mogła Monika i Grześ spać u mnie?
Chroniła w ten sposób siebie i mnie.

- tak, tak oczywiście - przyjęłam to z ulgą.
Monika zrobi obiad, kolację i zadba o co trzeba nie muszę się tym zadręczać już.
Jednak rozpacz dominuje, alkohol jej nie likwiduje....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:30:58 | URL: #
    Usłyszałam głośne ruchy u sąsiadki. Odjeżdżającą taksówkę i rozemocjonowane rozmowy.
Za chwilę bez pukania weszła do mnie z radosną i zwycięską miną.
- jednak dotarł (!) z jednodniowym opóźnieniem ale jest, niech pani przychodzi.
- ok (!) za moment, udawałam zajętą domowymi sprawami.

Nigdy nie przeszłyśmy na Ty, do samej jej śmierci, choć druga sąsiadka o 10 lat młodsza ode mnie waliła jej na TY bez pardonu. Był we mnie szacunek dla jej wieku. Przecież śmiało mogła być moją Mamą, a jej córką.
Przez ostatni rok, w trakcie pobytu i śmierci jej konkubenta w Szpitalu w którym pracowałam zbliżyłyśmy się do siebie. Poznałam jej trudną historię życia i starałam się być dla niej jakimś pozytywnym elementem.
Zawsze, nawet pijąc wykazywałam sporą empatię i współczucie dla ludzkich spraw.
Poszłam...
Ech jaki cudny widok.
Ława pełna butelek, fajek i zapowiedź, że to nie koniec.

- Hahahah, hihihi, ale się spóźniłem.
- Najważniejsze, że Pan jest (!)
- jaki pan, jaki pan, mam na imię Rysiek, rączki całuję.
- Elżbieta milo mi.
- No cóż, mam żonę jędzę. Nie chciała mnie puścić. Musiałem nawymyślać, nakłamać aby wyjść z domu. Dopiero dziś się udało. Ale ja dla Mamy Zenka zrobię WSZYSTKO (!)
- hahahah, hihihihi, no tak , no tak, to dobrze, że się udało, bo jej trzeba pomóc koniecznie.

Miała kłopoty podobne do moich, choć o mniejszym formacie. Zaczęłam być jej adwokatem.
Cieszyła się przy tym jak dziecko, które spotkało coś bardzo fajnego, a u niej był to bardzo rzadki widok.
Ja czułam się jak Bóg, który ma moc uszczęśliwiania ludzi.
Po kilku piwkach i orientacji, że facet nie jest w stanie rozwiązać jakichkolwiek kłopotów, a już z pewnością nie trudnych, poszłam do córki sprawdzić sytuację.
Byłam już rozbawiona, uśmiechnięta więc i córka spojrzała na mnie radośniej.
Oni też sobie świetnie radzili. Powiedziałam:

- Muszę tam zostać jeszcze, bo POMAGAM, omawiamy bardzo ważne sprawy.

Asia uznała takie tłumaczenie, jej goście ironicznie uśmiechnęli się pod nosem....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



Wyświetlam 207 wiadomości na 21 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 21 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102547 wiadomości w 2632 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się

 
Forum dyskusyjne obsługiwane przez
free4web.pl - Darmowe narzędzia dla webmastera