Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Wiedza na temat » To nie był mój po... »

Strony, które warto odwiedzić
Wszystkie fora czyta aktualnie 1 osób
» Dodaj swoją reklamę «
- r e k l a m a -

Ostatnia wiadomość w wątku: 2016-12-15 14:37:39 napisana przez ^Atena36
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 207 wiadomości na 21 stronach [<<< 1 2 3 4 5 6 7 ... 21 >>>]
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:31:48 | URL: #
    Nie pamiętam jak dotarłam do domu.
Obudziłam się na nierozłożonej sofie, z połową ciała zwisającą poza nią.
Zdrętwiała cała z okrutnym niesmakiem w buzi.
Ledwo otworzyłam oczy, a ukazał mi się Rysiek wchodzący do mojego mieszkania
pijaniutki w dym z rękami w kieszeni nawołujący mnie abym przyszła do nich.
Przekręciłam się na plecy i spojrzałam na zegar było tuż tuż do 6 rano.
Niedziela.
Byłam jeszcze mocno pijana o ewentualnego kaca dość spokojna.
Jak ćma ruszyłam za nim, niesprawdzająca nawet co dzieje się w pokoju córki.
Obraz jak po bitwie. Pozgniatane puszki, poprzewracana flaszki, pełniutkie śmierdzące popielniczki.
Pustynia.
Zero płynu, zero fajek i umartw na twarzach biesiadników.

- co się stało? o co chodzi?
- coś tak uciekła?
Przypomniały mi się jakieś scenki, podrywki, siadanie na kolana, wyznawanie miłości, omawianie rozwodu...
brrr brrr dobrze, że zwiałam, ale co mi odbiło?????

- musiałam iść do córki - nie bardzo wiem co odpowiedzieć, nie bardzo pamiętam do czego się odnoszę.
Wstyd i cierpienie paraliżują mnie, choć wolałabym to za śmieszyć. Nic z tego. Ból i pytanie na ile dałam siebie sponiewierać?
Nie pamiętam.

- Trzeba iść do sklepu - mówi On - wyciągając z kieszeni spodni 30 zł.
- no to idź(!) syczy zdenerwowana sąsiadka, co z Ciebie za chłop (!)
- Nie dam rady, nie mogę, nie mam sił - odpowiada złożony w fotelu, jakby nie posiadał mięśni pleców i szyi.

We mnie zawsze w takich sytuacjach, do dziś zresztą tak jest, odzywał się duch "niewidzialnej ręki",
Trzeba zadziałać dla dobra innych
Wzięłam kasę, ruszyłam szukać ratunku.
Pech (!)
Wszyscy Ci co mogli pomóc i pójść do sklepu - wyjechali (!)
Na zamówienie przez taxi nie ma forsy.
Co robić? jejku? co robić?
O której otwierają sklep na osiedlu?
o 6:00 czy o 7:00 ?
A może w niedzielę dużo później.
Za godzinę będzie ze mną bardzo źle...
Że też wszyscy musieli wyjechać, dlaczego o tym nie wiem?
najważniejsze jednak, że jest te 30 zł...

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:32:21 | URL: #
    Nie myjąc się, nie czesząc, zaczynam przygotowywać się do wyjścia.
Potwornie boję się pokazać taką, ale nie mogę zrobić nic aby swój wizerunek poprawić.
Zdaje sobie sprawę, że mój wygląd jest pożałowania godny.
Jednak potrzeba zakupu wygrywa.
Zakładam koszulę, kurtkę, ukrywam głowę w uniesionych maksymalnie ramionach, brodę wciskam w szyję i ruszam.
Dzieci jeszcze śpią.
Po wyjściu z klatki blask słońca zdaje się mieć moc zabijania.
Łzawią mi oczy nie mogą się przyzwyczaić, bolą wręcz.
Po wyjściu za róg budynku dostrzegam jednak ruch przy sklepie.
Cieszę się, bo to oznacza, że jest już otwarty, zatem mój tak ekstremalny czyn nie będzie musiał się powtarzać.
Pójdę raz, kupię co trzeba i wrócę. Potem już będą mogli zrobić to inni.
Po drodze nie spotykam nikogo co cieszy mnie najbardziej.
W sklepie same "żule" i ja DAMA.
Mówię jakiś zabawny tekst typu - faceci się popili i na babkę spadło - ustawiając się w kolejce.
Przestraszyłam się ceną najtańszej wódki, wino nie wchodziło w rachubę.
Cena wskazywała kwotę 15,20. na zakup koniecznego litra zabraknie mi 40 gr.
Przecież pół litra nie wystarczy.
Ociężałość umysłowa powoduje, że inne rozwiązania nie istnieją.
Mówię o tym głośno, a żul z tyłu oznajmia zbawiennym tonem - ja pani dołożę.
Co za ulga!!!! Facet z twarzą i głosem Himilsbacha jawi mi się jak świetlisty Anioł.
A może nim był?
Wyszłam ze sklepu i zastałam już spory ruch. Ludzie wracali lub szli do Kościoła.
Zdawało mi się, że nic nie robią tylko na mnie patrzą.
Ich wzrok mnie ranił. Poczułam potworny wstyd, obiłam się o kilka osób zataczając i mamrocząc, że słońce mnie oślepia.
Szłam skontaktowana z tym wstydem. Podbiegł do mnie sąsiad, upewniając mnie w tym uczuciu.
- Pani Elu? co się z panią dzieje? jak pani wygląda?
- nic nic - powiedziałam - tylko Tata mi umarł, choć nie żył przecież od 7 miesięcy.

Powiedziałam to machinalnie, aby moje pijaństwo i wygląd miało swoje usprawiedliwienie.
Pierwszy raz od wielu miesięcy nie próbowałam mu wmówić, że jestem trzeźwa, że nic się nie dzieje i to był dowód na to, że przeżyty wstyd skontaktował mnie z moją rzeczywistą sytuacją. W tym dokładnie momencie coś się we mnie zmieniło.
Tak jakby coś we mnie tąpnęło i poczułam ciepło. Strach wyłączył się nie paraliżował. Wstyd zniknął. Wiedziałam, że wódka w mojej reklamówce będzie ostatnią wypitą przeze mnie wódką.
Usiadłam u swoich.
Piłam z nimi, ale mnie już tam nie było.
Z ulgą przypomniałam sobie, że te wygłupy w podrywanki nie skończyły się seksem, bardziej sąsiadka dawała mi znaki, że to Ona ma być tą wybraną, że mam znikać. Dlatego się zmyłam, ale widać i im nie wyszło co nie znaczy, że nie wyjdzie dziś.
Alkohol przecież postawił ich na nogi.
Ja myślami powędrowałam ku alkoholikowi trzeźwiejącemu, kumplowi zakochanemu we mnie w młodości, który odszukał mnie po latach, spotkał ze mną i dwa lata wcześniej przysłał wyśmiany przeze mnie i moich przyjaciół list, w którym sugeruje jakobym i ja była alkoholiczką. Nasze drogi z tego też powodu rozeszły się. Uznałam go za idiotę, który nawet bałwankowi przypisze alkoholizm z powodu czerwonego marchewkowego noska.

Wiedziałam, że do niego zadzwonię.
Był 18 maj 2003 roku....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:33:13 | URL: #
    Wiklinowy kosz, pełen pamiątek - zdjęć, listów, laurek od dzieci, notatek - w nim znajdę odłożony na sam spód list od R.
Tam jest numer telefonu do niego.
Wszystko robię zadziwiająco spokojnie, jakby w stanie "hipnozy". Zupełnie jakby ktoś zawiadywał moimi myślami, ruchami.
Ktoś kto zajął moje ciało odsuwając rozhisteryzowaną, zastraszoną Elkę na bok. To było niezwykłe.
Dzwonię od sąsiadki, nic się nie boję i tego kompletnie nie rozumiem.
- słucham - słyszę radosny, dźwięczący wręcz głos kolegi.
- cześć to ja, potrzebuję pomocy.
- hmm - jego głos traci swą świeżość, pojawia się strach, czuję to wyraźnie gdy mówi - ale ja nie bardzo mam jak.

Domyślam się, że on myśli iż chodzi o pieniądze, o pożyczkę, a byłam mu już winna forsę, której co prawda ode mnie nie chciał, jednak ja ciągle się poczuwałam.

- nie, nie chodzi o pieniądze - spieszę z wyjaśnieniem.
- tak? to o co? - wrócił do poprzedniego tonu.
- o picie, o moje picie.

Zapadła cisza. Zrozumiałam, że to ja mam mówić, a nie On.
- chyba miałeś rację z tym moim alkoholizmem. Powiedz, czy można z tego wyjść bez terapii?

Przypomniałam sobie ile na ten temat mi opowiadał, kiedy do mnie przyjeżdżał. Zdałam sobie sprawę, że WSZYTKO co mówił wyparłam, jako nie dotyczące mnie kwestie. Przecież kiedy prosiłam Andrzeja aby przyniósł mi coś do poczytania na temat Alkoholizmu nawet do głowy mi nie przyszło, że tyle już na ten temat słyszałam wcześniej od R.
Zupełnie jakby NAGLE otworzyły się w głowie wrota do salonu pełnego wiedzy.

- Ja nie znam takich przypadków. Wyleczalność jest bardzo znikoma, nawet z terapią, ale lepiej z niej skorzystać niż nie skorzystać. Ale co się stało? jak Ci mogę pomóc? Co z Asią? Najlepiej idź na diagnozę do Ośrodka, zgodnie z tym co pisałem Ci dwa lata temu.

- Ale musi to trwać 7 tygodni? nie ma miejsc w których mogłabym być razem z dzieckiem? a AA?
- Ja nie chodzę do AA i nie znam ludzi którzy wyzdrowieli w ten sposób, ale słyszałem, że są takie przypadki.
Jednak ELKA(!) dobrze wiesz, że psychologia to nauka która POMAGA, a nie SZKODZI. Ratuj się.

Teraz przypomniałam sobie, jak opowiadał mi o facecie na terapii w Stanominie, który wychodząc z ciągu w rogu sali widział wielką zieloną żabę z czerwonym kapeluszem na głowie, skojarzyłam to ze swoim pchaniem pieca. Już nie było to dla mnie takie niedorzeczne. Czasami widziałam też zamiast poduszki, leżącą ludzką twarz z którą prowadziłam dialog. Powiedziałam mu o tym.

- a jednak pamiętasz - ucieszył się - a ja stałam mocno zaskoczona tym co mówię.
- kiedy piłaś ostatnio? - spytał.
- spytaj kiedy ostatnio nie piłam, cały czas piję.

Wytworzyła się jakaś niepojęta dla mnie aura zrozumienia, z kimś z kim do tej pory nie mogłam się porozumieć na żadnej płaszczyźnie. Czemu ja to mówię? Komu ja to mówię? Po co ja to mówię?
- Najważniejsze to przestać pić i pójść na diagnozę, aby mieć pewność - przebijał się przez moje milczenie.

łał!!!! czyli On nie jest PEWNY, że jestem alkoholiczką, może więc nią nie jestem?
Znowu wkradła się na zgubna nadzieja, cholera jedna (!)

- ok, zrobię tak, a potem zobaczymy.
- Jestem z Tobą, trzymaj się tej decyzji choćby nie wiadomo co (!)

On już doskonale wyczuł co dzieje się w mojej głowie.
- elka to, że mnie zastałaś w domu przy telefonie, dla mnie zakrawa na jakiś cud, choć dobrze wiesz, że w Boga nie wierzę. Nie będzie mnie od zaraz przez dwa tygodnie....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:34:04 | URL: #
    Przez czas trwania tej rozmowy, byłam w jakimś innym świecie. Zupełnie niezrozumiałym dla mnie, jednak "kuszącym".
Czułam, że to Świat w którym być może nie ma alkoholu, ale jest o wiele bezpieczniej, przyjemniej, treściwiej.

- z kim pani rozmawiała?
- a z kolegą - nie przyznałam się do rozmowy międzymiastowej, ani do jej tematu.
Wróciłam do towarzystwa. Oni starsi ode mnie więc nie wiele mogli. Przyniesionej przeze mnie wódki było jeszcze sporo. Nie wiadomo też gdzie zniknęła ta moja panika - co będzie jak się skończy? W wyraźny sposób przestało mi na tym zależeć.
Siedziałam z nimi, uśmiechałam się do nich, kiwałam potwierdzająco głową w której rozgrywały się takie rzeczy:

- Być może jestem alkoholiczką, ale równie dobrze mogę mieć tylko depresję.
Okażę się (!) zdecydowanie bardziej stawiam na depresję, przecież teraz nawet czuję, że mogę nie wypić jak zabraknie.
A alkoholik nie mógłby tak łatwo się z tym pogodzić. Tak czy siak, muszę przestać pić na jakiś czas, aby się o tym przekonać.
Wtedy żadne diagnozy nie będę mi potrzebne. Co ja głupia jestem? nie mogę tak oczywistych rzeczy stwierdzić sama?
No być może są takie dupki, które trzeba prowadzić za rączkę, tak jak ten R, ale ja z pewnością do nich nie należę.
Zresztą jak on żyje? Nie pije, siedzi na karku rodzicom, sam nie gotuje, sam nie pierze, boi się kontaktu z innymi ludźmi, boi się iść do knajpy, boi się stworzyć związek, dzieci ma daleko, żonę nienawidzi, co to za facet? zwykły mięczak.
Takie życie to jakaś "ściema" po prostu i On jeszcze ma mnie uczyć jak żyć? mnie? tak silną kobietę(!)
Nawet nie miał odwagi dwa lata temu wprost powiedzieć czemu zerwał ze mną kontakt? czemu nie odpisał na list? choć wcześniej przysyłał ich multum. Pewnie terapeuci mu kazali, dla jego BEZPIECZEŃSTWA. Bo On jest najważniejszy, co tam inni ludzie!!!!
Egoista wstrętny!!!!!! tfuj....

Wróciłam do swoich, chwyciłam za kieliszek:
- wypijmy za listonoszy i za to byśmy nigdy nie stali się wstrętnymi egoistami

podchwycili od razu rozbawieni
- ale od jutra przerwa(!)
- oczywiście, przecież jutro zaczyna się NORMALNY tydzień, praca itd.itp.

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:34:54 | URL: #
    Myśl o depresji weszła mi w głowę i to ona uwolniła mnie od potrzeby zadbania o alkohol na kaca. Byłam tak PEWNA tej myśli, że przestałam się troskać o jego ewentualne skutki.
Skoro mam depresję z powodu której piję, to wystarczy, że pić przestanę wezmę jakieś antydepresanty i wszystko wróci do normy.
Samo nie picie nie może być jakimś problemem. Mój brat przestał pić z dnia na dzień choć jest alkoholikiem, to ja z powodu depresji pić nie przestanę? Przecież wiadomo, że pić nie muszę. Piję bo chcę, bo się wyciszam, uspokajam. Zupełnie i nagle zapomniałam o swoich porannych cierpieniach fizycznych.

Pożegnałam się z towarzystwem i wróciłam do domu.
zaczęłam ścielić sobie łóżko.
Z pokoju Asi wyszła Monia pytając:
- Czy nigdzie już pani nie będzie wychodzić?
- oczywiście, że nie, a co?
- to ja pójdę do domu, tylko niech pani nie zostawia Asi samej.

Zrobiło mi się przykro, ale za moment wkurzyłam się w sobie.
To ja im pozwalam cały czas tu siedzieć, robią co chcą, daje im pieniądze na słodycze, napoje, karmię, a oni są tacy niewdzięczni?
Przecież, ja wychodzę z domu dla ich dobra, żeby mieli więcej swobody. Gówniarze jedni (!) Gdzie mieliby tak dobrze????

Wyraziłam coś na rodzaj oburzenia:
- No wiesz co Monia? mówisz zupełnie jakbyś miała pretensje o to, że daję Wam tyle luzu.
przecież Asia jest dla mnie najważniejsza, dlatego tak często wychodzę, aby Wam nie przeszkadzać. Wy macie coś dla siebie, a i ja nie narzekam.

- tak, tak, przepraszam, może źle się wyraziłam.
- no(!) nie ma sprawy, trzeba iść spać, jutro szkoła i normalny dzień.

Położyłyśmy się z Asia na jednej sofie. Pogadałyśmy chwilę. Bałam się z nią rozmów. Podskórnie czułam, że coś jest nie tak, ale kompletnie nie wiedziałam co. Aby nie rozmawiać, zasłoniłam się zmęczeniem, potrzebą snu, poprosiłam aby wyłączyła Tv jak przestanie oglądać i odwróciłam na bok, udając, że śpię. Słyszałam wszystko. Ona po czasie jakimś zasnęła, a ja ni czorta.
Myśli kłębiły się w głowie ja fale w czasie sztormu.
Muszę coś wypić, nie nie muszę, przecież nie muszę.
Muszę to przetrwać, nie nie muszę, chcę i zrobię to bez problemu.
Jestem silna przecież (!)
To czemu tak źle się czuję?
Eee, a jak mam się czuć? przecież piłam ostatnio sporo, a wiadomo, że mi alkohol szkodził od zawsze. Wystarczy przeczekać tę noc i jeden dzień, a wszystko się ułoży.
Przecież nie raz już tak było.
Jezu, a co z długami? co z Asią? co z synem? co z mieszkaniem? Co z Mamą? Co ze mną?
Boże!!!! Niech mi ktoś pomoże(!)
Przypomniałam sobie o Bogu?
Przypomniałam sobie, że przez ostatnie kilka lat, miałam wobec niego tylko pretensje.
Jak mógł i jak śmiał zwalić na mnie tyle ciężarów? Ja mu tak ufałam a On?
Co On sobie myśli? Przecież człowiek taki jak ja ma jakieś ograniczone możliwości, nie jestem cyborgiem do wykonywania zadań.
Ja jestem słabą kobietą, z możliwościami której się zwyczajnie przeliczył. Pomylił się.
Przeraziłam się tych myśli i wtedy poprosiłam o pomoc.

- Boże, albo mnie zabierz do siebie, bo ja już nie mam siły żyć, albo przyślij mi kogoś kto mógłby mi pomóc. Sam decyduj, ja godzę się na Twoją decyzję, każdą, choć wolałabym już umrzeć.

Zaskoczyła mnie ta "modlitwa". Zupełnie jakby wypowiedział ją ktoś inny.
Roztkliwiłam się nad wizją swojej śmierci.
Zaczęłam w ramach uspokajania sztormu w głowie wypowiadać jak mantrę te słowa.
Boże - niech mi ktoś pomoże(!)
Z czasem pojawiła się modlitwa "Zdrowaś Maryjo" w kółko i "Ojcze nasz".
Jednak nie chodziło o rzeczywiste błaganie, lecz o zagłuszanie natrętnych myśli w głowie.
Choć instynktowne okazało się niezwykle skuteczne - Zasnęłam....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:35:26 | URL: #
    Cierpienie, rozpacz, panika, strach, strach, strach...
Torsje, potworna słabość fizyczna...
Bóle całego ciała, szumy w głowie, mroczki przed oczyma, nieznikające nawet po ich zamknięciu..
Spuchnięte dłonie, stopy...
Smród całego ciała...
Trampek w buzi...
Rozpacz, lament, ból, strach, strach, strach...
Wiłam się i jęczałam, po tym jak wróciłam z kibla. Umęczyło mnie to tak jak kiedyś wbiegnięcie na 4 piętro bez odpoczynku.
Chcę umrzeć(!) mam dość tych WSZYSTKICH cierpień. To, nie życie, to męka.
Moja córka, która na tematem czas poruszała się po mieszkaniu na "czworaka" obudziła się i pytała jak ma mi pomóc.
ku...wa. żebym ja to wiedziała !!!!!!! - pomyślałam - być może powiedziałam, żeby mnie ktoś DOBIŁ!
Zobaczyłam jej bezsilność i potworny w oczach lęk. Zmobilizowało mnie to do zebrania się w sobie. Zaciśnięcia zębów i ponownego wstania. Leżenie samo w sobie też było nie do zniesienia. Bolał mnie każdy centymetr skóry.
Nie mogłam znaleźć wygodnej pozycji. Usiadłam w fotelu, albo bardziej złożyłam w nim swoje zwłoki.

puk puk...Gośka - okazało się, że nawet drzwi nie zamknęłam na noc.
- Zaprowadzić Asię do szkoły? pyta z marszu, ale też wystrasza się wyraźnie moim widokiem.
- Gdzieś Ty byłaś wczoraj? Tak Cię potrzebowałam (!).
- Musiałam wyjechać na wieś wcześnie rano. Ty jeszcze spałaś, a co się stało?
- Teraz to już nie ważne.

Przypomniałam sobie swoją poranną wędrówkę po wódkę i wstyd jaki wtedy przeżyłam.
Przeszła mnie kolejna potworna fala lęku.
Asia, przerażona, ale zadowolona z przyjścia Gosi, mówi:

- Niech pani pomoże Mamie, ja z nią zostanę, bo się o nią boję, ale trzeba coś zrobić.
- Co Ci jest? - spytała - nawet dla niej nie było oczywiste, że to wynik chlania. W końcu jej ojczym zachlał się w domu na śmierć i nawet jego nie nazwała alkoholikiem. W/g niej umarł, ponieważ nie było jej w domu i nie wezwała karetki.
Dała mi jakieś leki przeciwbólowe i uspokajające zaparzyła herbatę i zamknęła nas na klucz obiecując, że będzie zaglądać co jakiś czas.
- Prześpisz się dojedziesz do siebie, spokojnie. Przesadziłaś i tyle, cholera, że też musiałam wyjechać (!) ale już wróciłam, nic się nie martw.

W międzyczasie pukały do drzwi, te dwie babeczki. Okazało się, że to pani z Mops-u, wraz z pedagog szkolną.
Gośka je zbyła oszukując, a we mnie wzrastało PRZERAŻENIE, pomimo, że ta mnie ciągle uspokajała.
Tak jednak jak ja wtedy, może czuć się i wyglądać zwierzę złapane we "wnyki".

Nagle pod dom, podjeżdża przyjaciółka z pracy której nie widziałam z rok. Która 14 lat wcześniej pomogła mi uwolnić się od męża. Otoczyła "Matczyną" troską. Co ona tu robi? Jezu !!!!!
Nie może zobaczyć mnie w takim stanie. Po krótkiej rozmowie z Gośką ta wprowadza ją do mieszkania.
Już nie może być gorzej!!!!!

- cześć Ela - patrzy na mnie uśmiechnięta - pozwolisz, że tu wywietrzę?
Chowam głowę i twarz w poduszkę, choć wolałabym zapaść się pod ziemię. Powietrze i słońce znowu zdaje się mieć moc zabijania.
- Elu co Ci jest? - pyta z troską, wymieniając kilka zdań z Asią. Jest jej Mamą chrzestną. Kiedy ostatnio zapowiedziała się na jej urodziny, ja z pracy nie wróciłam do domu, zasłaniając się nadgodzinami, a naprawdę czas jej wizyty przeczekałam w knajpie Meksykańskiej. Piwkując na uspokojenie.
Tak bałam się z nią spotkać.

- Umieram - odpowiedziałam z przekonaniem.
- Elu kochanie jak Ci pomóc? Dlaczego nie wyczułam wcześniej takiego nieszczęścia. Dlaczego mnie nie było przy Tobie?
Nie tylko, że nie potępiła mnie, nie pogardziła mną, to jeszcze była na siebie zła. Szok(!) - jak Ci pomóc? Co potrzebujesz?

- księdza - odrzekłam - przyzwyczajona już, do zaskakiwania siebie samej.
Przypomniałam sobie, że jej brat jest alkoholikiem, o którego trzeźwość walczyła tylko ich Mama. Nikomu już nie zależało na nim, tylko tej osiemdziesięcioparoletniej wówczas staruszce. Nie pamiętałam jednak z jakim skutkiem. Nie pytałam też o to, w końcu ja zapadałam na depresję nie alkoholizm...
Poczułam nadzieję i promyki tej chrześcijańskiej miłości. Przypomniałam sobie moją "wspólnotę" do której obie należałyśmy od samego początku, zakładałyśmy ją.
Co się ze mną stało? kiedy? jak? nie o to mi w życiu chodziło....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:36:10 | URL: #
    Pokręcili się pokręcili, dali łyk nadziei i zniknęli.
Moja głowa pracująca na rzecz "czarnowidztwa" i "katastrofizmu" nie była w stanie uspokoić się pod wpływem jednej pozytywnej myśli płynącej z jednego pozytywnego zdarzenia. Po wyjściu przyjaciółki i jej deklaracji, że POMOŻE jak grzyby po deszczu zaczęły rodzić się zwyczajowe myśli.

- nikt mi nie jest w stanie pomóc, nikt nie ma tak trudnego życia jak ja, nie tylko, że mam chore dziecko, to jeszcze umarł jedyny pomocny mi Tata, Mama zawsze miała mnie w de, co to za Matka? ja przynajmniej kocham swoje dzieci, mogłabym zrobić dla nich WSZYSTKO, żeby żyła maja babcia to jakoś bym się pozbierała, ona była dla mnie tata dobra.
Jak One mi pomogą? popłacą moje długi? spowodują, że Asia zacznie chodzić? że mój Tata zmartwychwstanie?
Co one wiedzą o życiu!!!!!
Grażyna jest bogata, ma fajnego męża. Renia może miała trudno, sama jeździła długie lata na wózku inwalidzkim, ale jej Mama nigdy nie zostawiła sobie samej, zawsze miała wsparcie i opiekę, nie to co ja. Obiecała pomóc, ale czy znajdzie czas? sama wychowuje niepełnosprawną dziewczynkę którą adoptowała lata temu i ma przy niej co robić. Obiecanki cacanki. Każdy ma swój ciężar do dźwigania, tyle, że mój mnie przygniótł do ziemi i dalej nie zrobię już ani kroku. Tylko śmierć może mnie wyzwolić z tego cierpienia.
Jak umrę Państwo LEPIEJ zaopiekuje się moim dzieckiem, ja nie potrafię.

- Mamusiu nie martw się - głos córki wyrwał mnie z tej zapaści.
- oj Asiuniu, zobacz co się ze mną porobiło? chciałam tak dobrze, a wyszło tak źle.
- ale ciocia nam pomoże, zobaczysz, nie zostawi nas.
- ale co ona może zrobić, przecież, nie popłaci moich długów. Ja już nie ma siły !!!!
- tylko spokojnie, tylko spokojnie MAMUSIU.

Moja córka miała wtedy 12,5 roku, wiele osób uważało ją za niezwykle mądrą i rezolutną dziewczynkę, a mnie przeszywała rozpacz, że WSZYSTKO SPIEPRZYŁAM, że tak zawiodłam, szczególnie gdy spojrzałam jej w oczy i nie próbowałam już uciekać....

sama dla siebie stałam się śmieciem....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:37:00 | URL: #
    Leki uspokajające i przeciwbólowe przestały działać. Poprosiłam zachodzącą do mnie co jakiś czas Gosię o kolejną porcję.
Bóle i fale lęków, przechodzące przez moje ciało, od palców stóp po czubek głowy było po prostu nie do zniesienia.
Bóle porodowe wydawały się niczym. Zresztą obecny ból fizyczny, może nawet porównywalny z porodem łączył się dodatkowo z nieopisanym bólem psychicznym. Nigdy wcześniej nie doświadczonym, ani nie przeżytym. Dotykającym do szpiku.
Kac moralny o gigantycznych rozmiarach.
Nie potrafiłam i nie miałam już siły na kolejne zaciśnięcie zębów i powiedzenie sobie - jakoś to będzie (!)
Nie potrafiłam też zrozumieć co się dzieje.
Nie potrafiłam uwierzyć, że cokolwiek może się zmienić.
Byłam jednym wielkim cierpieniem i strachem.
Zero pieniędzy, zero alkoholu, słabe leki, w lodówce tylko mała puszeczka pasztetu z kogucikiem, czerstwy chleb.
Gosia przyniosła nam kolację, ale ja stwierdziłam, że nie zjem jeśli nie wypiję piwa.

- Nie wygłupiaj się starczy już(!)

Wybłagałam jednak te dwa piwa. Zdobyła gdzieś forsę. Ja już nie traktowałam ich jak kolejną dawkę alkoholu, bardziej jako "rozrusznik" i ratunek dla fizjologi swojego organizmu. Psychicznie byłam już od potrzeby picia odcięta.
Czułam się jak ktoś pokonany na całej linii. Wiedziałam, że nawet alkohol mi nie pomoże. Być może mogłyby to uczynić narkotyki - przyszła mi nie raz taka myśl - ale nie było mnie zwyczajnie na nie stać i nie znałam nikogo kto mógłby mi je załatwić.
Narkotyki od 16 roku życia kojarzyły mi się jednoznacznie - to pewna śmierć - i nigdy ich nawet nie spróbowałam. Dlatego uznałam to za pomysł idiotyczny.

Pół piwa spowodowało łaknienie. Zjadłam po kilkunastu godzinach pierwszy posiłek, a on się przyjął.
Asia poszła spać, do swego łóżka, ale jej obiecałam, że po filmie do niej przyjdę.
Siedziałam w swoim pokoju ze stopami opartymi na ławie i tępo patrzyłam się przed siebie.
Niezwykle spokojnie wypiłam piwa do końca oczekując "uśpienia". Przyszło. Położyłam się obok córki i zasnęłam wtulona w nią z psem między nami. Szlochając co chwila nad swoją niedolą....

Ostre pukanie do drzwi wyrwało nie tylko mnie ze snu.
Podeszłam na paluszkach przygotowana na niewpuszczanie ewentualnych intruzów.
Przez Judasza zobaczyłam twarz Reni, otworzyłam.
Wraz z nią wszedł do mieszkania nasz pierwszy Wspólnotowy Ksiądz piastujący obecnie stanowisko Ojca Duchownego w Wyższym Seminarium.

- Chciałaś księdza ? to masz księdza, w dodatku takiego, że ho ho ho - wykrzyczała radośnie. Rzeczywiście był dla mnie KIMŚ.
Myślałam, że ze wstydu spalę się natychmiast. Oni tacy czyści (wręcz wydawali się sterylni), ładni, radośni, a ja jak wypluty bambosz, niewypłukana ścierka do podłogi.

- najpierw zrób dziecku śniadanie, a potem pogadamy. Zabieraj te butelki piwa ze stołu, rób kawę, jak masz, a jak nie to może być herbata.

To jednak mnie nie zostawią, Asia miała racją :mrgreen:
był 20 maj 2003 roku, jak się okazało mój pierwszy dzień trzeźwości...

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:37:34 | URL: #
    Wstyd, wstyd, wstyd.
Jak ja wyglądam? brudna nie umyta, trzęsąca się jak osika, przeszyta bólem, umartwem na twarzy. Co ta Renia zrobiła? jak mogła mi to zrobić? przyprowadzić go bez zapowiedzi? Co on teraz sobie o mnie pomyśli? wszedł w taką wstrętna sytuację.
Miał dla mnie kiedyś tyle ciepła i zrozumienia, szacunku, a co teraz? teraz można mną tylko pogardzić, odrzucić.
Jestem najobrzydliwszym człowiekiem na tej ziemi w dodatku na wskroś złym. Jestem najgorszą Matką co ja zaserwowałam swoim dzieciom?
Chwyciłam nóż do ręki aby ukroić chleb, jeszcze bardziej czerstwy niż wczoraj,
Ręka trzęsła mi się tak, że nie mogłam nawet w ten chleb po celować. Co się dzieje? Matko Boska ?
Boję się (!) nie dam rady zrobić głupiej kanapki?
Rzeczywiście był to wyczyn który w dodatku dał do myślenia. Uznałam, że te dygoty wynikają z obecnego strachu, a nie z wcześniejszego picia. Przecież wczoraj były tylko dwa piwka. Boję się ludzi siedzących w pokoju. Boję się tego co pomyślą i tego co powiedzą.

Zaniosłam kanapkę dla Asi siedzącą przy stole z gośćmi.
- Co Ty Asia? tak mało jesz? - spytała Renia patrząc na dwie połówki tego żałosnego posiłku.
- eee, Ona nawet tego potrafi nie zjeść - pośpieszyłam z wyjaśnieniem - taki z niej niejadek. Ani kawy, ani herbaty nie mam, tak więc niczym Was nie poczęstuję
Przysiadłam zrezygnowana, zwieszając głowę jak zbity pies, bojąc spojrzeć komukolwiek w oczy. Zaczęłam dostrzegać brud w mieszkaniu, plamy na wykładzinie, dziury od fajek, kurz, lepki brud na stole.
MASAKRA (!)

- Co się dzieje Elu? - spytał Arkadiusz.
- Nie wiem, piję bo mam depresję, mam dość swojego życia, nie potrafię już żyć.
- Nie ty pierwsza i nie ostatnia - odrzekł łagodnie.

We mnie otworzyła się puszka lamentacji, przez którą przedzierała się chęć do zmiany, ale oparta na własnej sile.
Zasugerował detoks.
Pomyślałam, że On też nic nie rozumie. Jaki detoks? na depresję?
Powiedziałam o braku pewności u kumpla alkoholika, co do mojego alkoholizmu, ale też o potrzebie diagnozy, aby go wykluczyć. Pójście na detoks, choć z pewnością znacznie ułatwiłoby mi dojście do siebie, wtedy kojarzyło mi się z "wiekiem do trumny".
Pokazałam krople na uspokojenie, które przyniosła mi Gosia. Poczytał i schował do swojej kieszeni.

- Tego nie możesz, są z alkoholem - odrzekł krótko.

A ja poczułam, że zabiera mi moją ostatnią deskę ratunku. Cała zawyłam:

- Bez przesady - ile jest tam jest tego alkoholu(!)

Weszła Grażyna, okazało się, że zdzwonili się i już podzielili obowiązkami. Ona miała mnie umówić na wizytę w Ośrodku Odwykowym, a ekipa Wspólnotowa zorganizowała Pielgrzymkę do Gietrzwałdu na czas 23-24 maja.

- ot pomoc(!) - pomyślałam sobie - zamiast spytać o moje długi, rzeczywiste problemy oni będą się nade mną modlić, no nie (!)

Kompletne Wariactwo.... idioci, debile...

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: To nie był mój pomysł, więc co? Odpowiedz
2011-01-01 04:38:33 | URL: #
    Kompletne wariactwo. Zupełnie innej spodziewałam się pomocy. Jednak zniosę i tę. W końcu są ludzie którzy CHCĄ mi pomóc i to jest naprawdę dobra dla mnie wiadomość. Jedyna dobra na przełomie ostatniego czasu. Chwyciłam się tej myśli, gotowa znieść dalsze upokorzenia, wynikające z mojej sytuacji. Przecież nie mam się czym pochwalić, naprawdę nie mam
Jak pozwolę im sobie pomóc, może będzie się czym pochwalić? Skoro oni chcą mi pomóc, może uważają, że jestem tego warta? Może widzą we mnie człowieka godnego szacunku? skoro Oni to widzą, może i ja z czasem zobaczę? Póki co sądzę, że jestem nikim, dlatego oprę się na ich wrażeniu i dla nich zrobię to co powinnam.

Położyłam się do łóżka.
Dogorywałam. Cierpiałam fizycznie. Nie miałam środków uspokajających i uwierzyłam, że mogą być dla mnie jakimś zagrożeniem.

- Muszę to przetrwać i dam radę (!)
- Ja Ci pomogę Mamusiu, dasz radę (!)

Zaczęłam łkać i dodatkowo cierpieć. I niczym przy tym stawały się moje cierpienia fizyczne. Moja niepełnosprawna córka, która wymaga ciągłej opieki musi opiekować się i pocieszać swoją Mamę ? starą, zdrową krowę? Do czego to podobne? jak to możliwe? co się stało? Kiedy? Znowu zacisnęłam zęby, dla niej było mnie stać na wiele. To ją, nie siebie chroniłam przed przemocą, kiedy była jeszcze w moim brzuchu, uciekąjąc bez niczego nie wiadomo gdzie. Teraz muszę ją ochronić przed sobą, przed własnymi dewiacjami, przed swoim pijaństwem, bez względu na to jaka jest jego przyczyna. Muszę !!!!!!! choćby nie wiem co. Ona ma tylko mnie, a ja tylko ją.

Zaparzyła mi herbatę i przesuwając po podłodze kubek doczworakowała go do mojego łózka. Wzruszenie i wściekłość na siebie rozrywało mi wnętrze. Ukryłam łzy i ich prawdziwy powód. Przyjdzie czas i na wyjaśnienia, wiem o tym, ale to jeszcze nie pora. Co jej powiem, skora sama nic nie wiem ?
W tak krótkim czasie pod wpływem swoich świeżych uczuć, nie zalewanych alkoholem, sama zmotywowałam się do przyjęcia pomocy jak i określiłam pierwsze cele. Asia stała się priorytetem. Muszę wyrównać to co zaniedbałam w jej rehabilitacji, bo inaczej sama spalę się na stosie (!)
Rozpaliłam w sobie wiarę, że dam radę w dobry czas, bo oto zapukał i został wpuszczony do mieszkania Andrzej.

- Co Ci jest? jesteś chora? co tak leżysz?
- Tak(!) jestem chora, tylko jeszcze nie wiem na co. Wkrótce się dowiem.
Za dwa dni idę na diagnozę do Ośrodka Odwykowego.
Opowiedziałam pokrótce co miało miejsce w moim domu do południa.
- Gdzie???? zgłupiałaś? odbiło Ci? Im też? Co Oni Ci wmawiają ? POKUSA (!)
- Cierpię strasznie, wszystko mnie boli - włączyła mi się z marszu znajoma manipulacja, aby mi tradycyjnie pomógł.
Wystarczyło aby tylko powątpiewał w sensowność mających nastąpić kroków.

- skoczę po "ćwiartkę", wypijesz malucha i wszystko minie, przecież wiesz.
Przestraszyłam się, bo przecież przed chwilą podjęłam skrajnie inną decyzję. Co jest? czemu jestem taka chwiejna?
Obie z córką odpowiedziałyśmy jednocześnie

- Nie ma mowy(!)
- Wujek zostaw Mamę, przestań ją namawiać.Chcesz żeby umarła ?
- jak umarła? od kieliszka się nie umiera. Przestań tak gadać, ja tylko chcę pomóc.
- Daj spokój, daj już spokój, nie piję i koniec kropka (!)
Teraz napiję się herbaty zrobionej przez Asię i mam nadzieję, że zasnę.

Przypomniało mi się, jak na oczach Andrzeja, umarł ojciec mojego przyjaciela któremu On też donosił "towar".
Był na każdy telefon i o każdej porze dnia i nocy. Pól roku wcześniej po ostatniej dostawie pękła mu wątroba....

c.d.n


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



Wyświetlam 207 wiadomości na 21 stronach [<<< 1 2 3 4 5 6 7 ... 21 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102531 wiadomości w 2632 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się

 
Forum dyskusyjne obsługiwane przez
free4web.pl - Darmowe narzędzia dla webmastera