Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Wiedza na temat » Matka, córka i bu... »

Strony, które warto odwiedzić
Wszystkie fora czyta aktualnie 1 osób
» Dodaj swoją reklamę «
- r e k l a m a -

Ostatnia wiadomość w wątku: 2013-08-09 23:07:11 napisana przez ^zmeczona29
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 2 wiadomości na 1 stronie
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. Matka, córka i butelka Odpowiedz
2013-07-28 19:11:27 | URL: #
   
Bałam się, odkąd skończyłam cztery lata. Kiedy się bałam, jadłam. Z każdym twoim przepitym rokiem przybywało mi kilogramów. Bywałam też szczęśliwa. Kiedy nie piłaś. Gdy byłam szczęśliwa, chudłam

Proszę czerwonego malbeca i dwa lizaki

Wsiadam do samochodu. Ruszam w przeświadczeniu, że urywam się z pracy, aby spędzić trochę czasu z tobą. Dochodzi 12. W parku na ławkach nieopodal bloku zasiedli roznegliżowani menele. Wjeżdżam na parking i nagle uświadamiam sobie, że nie kupiłam mleka. Pojawia się niepokój. "Bez mleka nie zrobię twoich ulubionych naleśników" - zastanawiam się. Idę do sklepu. W pamięci skanuję zawartość lodówki. Na drugiej półce między masłem a bekonem leży twaróg. Na drzwiach stoi pełny pojemnik na jajka, a pod nim prawie pusta butelka czerwonego wina. "Idiotko! Czerwonego wina nie trzyma się w lodówce!" - wściekam się. Kupię nowe. Idę więc do sklepu po mleko i butelkę. Niepokój znika. "Wypiję tylko lampkę" - planuję. "Ciągle pracuję i opiekuję się dzieckiem. Raz na pół roku mam prawo napić się w południe i obejrzeć serial. Należy mi się" - afirmuję, nalewając trzecią. Przy piątej uświadamiam sobie, że za pół godziny kończysz lekcje. Przecież urwałam się z firmy, żeby cię odebrać. Łapię kluczyki do auta. Jestem zalana! Przecież nie mogę prowadzić! Może rower? Ostatecznie idę na przystanek autobusowy. "Co ty, k..., robisz. Tracisz kontrolę nad swoim życiem..." - pojawia się pierwsza trzeźwa myśl w trakcie pięciu lat picia. Wysiadam z autobusu z poczuciem winy.

Trzeźwieję. Do szkoły dochodzę delikatnie wstawiona. Uśmiech siedmioletniej dziewczynki biegnącej w moim kierunku, aby za chwilę rzucić mi się na szyję, rozwiewa wszelkie wątpliwości. Do domu wracamy spacerem. Śpiewamy i skaczemy. Roztańczona wchodzę do sklepu monopolowego. "Proszę czerwonego malbeca i dwa lizaki" - spoglądam na ciebie. Twoje wystraszone oczy wlepione są w ladę. Stoisz pod drzwiami. Chowam butelkę do torby i odpakowuję lizaka.

Przez lata żyłam w przekonaniu, że wolisz mnie nawaloną. Na trzeźwo byłam smutna, płytka i nudna. Po alkoholu bawiłyśmy się, grałyśmy w chowanego i malowałyśmy farbami po ścianach. Nie rozumiałaś, co dzieje się z mamą. Jaki jest powód tej radości?! Udzielały ci się moje nastroje. Byłyśmy więc na zmianę ekstremalnie smutne lub maksymalnie szczęśliwe. Dziś wiem, że pokazałam mojej dziewczynce tylko dwa rodzaje emocji. Nie nauczyłam cię, czym jest równowaga.
Kiedy zaczęłam? Trudno powiedzieć. Kiedy następuje moment przejścia granicy między pijakiem (osoba lubiąca pić) a alkoholikiem (osoba, która pić musi)? Dziś widzę, że już przed ciążą zaczęłam flirt z alkoholem. By-łam na rauszu, kiedy poznałam twojego ojca. Byłam podchmielona, kiedy pozwoliłam sobie na "moment zapomnienia". Uprawiałam seks bez zabezpieczenia, wierząc, że nawet jeżeli wpadnę, oboje podołamy tej ciąży. Pobraliśmy się. Tata pił, ja wytrzeźwiałam. W ciąży i czasie karmienia od wódki mnie odrzucało.

Zaczęłam sobie znów poprawiać życie, gdy skończyłaś dwa lata. Miałam 20 lat, eksmęża alkoholika (rozwiedliśmy się, gdy miałaś rok) i pracę w marketingu od 8 do 16. Trzema autobusami odwoziłam cię do żłobka, tymi samymi autobusami odbierałam, wracając z pracy. To nie płacz, pieluchy i brak snu mnie przerażały. Byłam świetnie zorganizowana, fizycznie mogłam wytrzymać wszystko. Stopniowo zabijała mnie samotność. Wychowana w kulcie matki Polki nie potrafiłam zadbać o własne potrzeby. Brałam na barki więcej, niż byłam w stanie udźwignąć. Wydawało mi się, że jako samotna matka mam prawo prosić o pomoc w naprawieniu kranu, ale do głowy by mi nie przyszło, żeby prosić o wsparcie psychiczne.

Było więc coraz trudniej. Kładłam cię spać i nalewałam sobie szklaneczkę winiaku. Drink, płacz, telewizja i ucieczka do "lepszego świata" - taki był codzienny rytuał. Alkohol dawał przyzwolenie na rozczulanie się nad sobą. Smakował. Podpowiadał: będzie ci łatwiej. Tak naprawdę było dużo trudniej, ale tego nie zauważałam. Coraz częściej nie udawało mi się wyhamować, więc zostawiałam cię u dziadków. Nasze rozłąki wydłużały się, bo rosła ilość wypijanego alkoholu.

Kiedy skończyłaś cztery lata, postawiłam kolejną kreskę na ścianie pokazującą, jak urosłaś. Tym samym flamastrem wieczorami rysowałam linię na butelce. Wyznaczała dozwolony poziom winiaku. Przed linią było zapomnienie. Za nią - ból głowy, rzyganie i strach. Zazwyczaj ją przekraczałam.

Uciekałam od życia. Gdy miałaś osiem lat, poznałam wspaniałego faceta. Był pisarzem. Dobrze się dogadywaliście. Kochałam go. Choć wszystko układało się doskonale, nie chciałam z nim zamieszkać. Tłumaczyłam sobie, że robię to dla ciebie... Dziś wiem, że powodem był alkohol. Paweł domyślał się, co się ze mną dzieje. Był jedyną osobą oprócz ciebie, która coś podejrzewała. Gdy zaczął delikatnie sugerować, że potrzebuję pomocy, rozstaliśmy się. Wszystkie moje kolejne związki kończyły się po kilku upojnych nocach, których zazwyczaj nie pamiętałam...
Alkohol niepostrzeżenie zawładnął moim światem. Pokazywał, że nic już bez niego nie jestem w stanie zrobić. Piłam na lunchach firmowych, na bankietach, na randkach i kolacjach biznesowych. Regularnie prowadziłam pijana. Bardzo pilnowałam, aby publicznie się nie skompromitować. W pracy, wśród najbliższych znajomych, u rodziców - nikt się nie zorientował. Tak mi się wydawało. I sądziłam, że cały czas kontroluję sytuację. Zalewałam się więc w samotności. Kilka razy w tygodniu traciłam świadomość. Budziłam się zazwyczaj zwinięta w kłębek na kanapie. Ukrywałam butelki w gazetach i wynosiłam je na śmietnik. Biegłam do łazienki, żeby zmyć rozmazany makijaż. Wchodziłam pod prysznic. Wraz z wodą zaczynały płynąć łzy. Próbowałam wypłakać wstyd. A potem nakładałam staranny makijaż. Długo wierzyłam, że nic nie zauważasz. Ty widziałaś, ale nigdy o tym nie mówiłaś.

Niektóre matki muszą żyć ze świadomością, że połamały dzieciom kości. Ja tobie połamałam psychikę. Nigdy cię nie uderzyłam. I co z tego? Nie było mnie w chwilach, kiedy tego najbardziej potrzebowałaś. Nie towarzyszyłam ci w poznawaniu świata. Dziadek nauczył cię jeździć na rowerze. Babcia odrabiała z tobą zadania z matematyki i przygotowywała śniadania do szkoły. Ja byłam specjalistką od robienia drogich, bezsensownych prezentów. Wymarzonego BMX-a kupiłam ci dwa dni po tym, gdy ocknęłam się nad ranem w toalecie. Pierwszy raz tak dobitnie poczułam, że staję się beznadziejną matką. Miałam ochotę zapić się na śmierć. Dziś wiem, że to poczucie winy napędzało mój nałóg.

Pamiętam wieczór, kiedy przyjechałam odebrać cię od dziadków. Miałaś 11 lat i różową jedwabną sukienkę. Spojrzałaś na mnie tymi dużymi, przestraszonymi oczami. Rozpłakałaś się i uciekłaś. Wróciłam sama do domu. Kilka tygodni później zachorowałaś. Obudził cię ból brzucha. Krzyczałaś. Kiedy przyjechała karetka, już trochę otrzeźwiałam. W szpitalu okazało się, że to zapalenie wyrostka robaczkowego. Operacja. Nazajutrz wzięłam wolne. Znów byłam sama. Nalałam sobie drinka. Był poniedziałek, koniec marca, dochodziła 15. Pierwszej połowy wiosny i twojej rekonwalescencji praktycznie nie pamiętam. 16 kwietnia 2001 roku poszłam na terapię. Nie piję od ponad 12 lat.


Dzieci, które mają pełnię wolności, myślą, że nikogo nie obchodzą - przeczytałam gdzieś ostatnio. Wiem, że cię rozpuściłam. Próbowałam wynagrodzić krzywdy. Nie potrafiłam postawić granic. Kiedy prosiłaś o pieniądze na książki z antykwariatu, coś w środku podpowiadało mi, że kłamiesz. Część mnie jednak nie chciała dopuścić prawdy. Wróciły wyrzuty sumienia. Znów chciało mi się pić. "Alkoholizm jest chorobą. Ty nie jesteś winna" - usłyszałam od psychoterapeutki. Poczułam ulgę. Potrzebowałam jej, aby mieć siłę ci pomóc. Musiałam kolejny raz zmierzyć się z tym, co przechodziłam kilka lat temu - było dużo trudniej, bo chodziło o ciebie. "Jeżeli będziesz tak dalej żyła, zrobię wszystko, żeby ci to życie utrudnić. Masz we mnie całkowite wsparcie. Nie będę jednak wspierała twojego nałogu! Możesz przez niego umrzeć!" - powiedziałam.

Na trzy miesiące wyprowadziłaś się z domu. Myślałam, że oszaleję. "Wystarczy jedno słowo, a pomogę" - codziennie dzwoniłam i powtarzałam. Walczyłam ze swoim poczuciem winy. Wiedziałam, że muszę być twarda. Brak konsekwencji mógł cię przecież zabić. Zastanawiałam się, co spowodowało twoją chorobę. Geny, lata mojego picia, czy może to, jak wychowywałam cię, gdy pić przestałam?! Nie wiem...

Po blisko 90 dniach wróciłaś. "Dłużej tak nie potrafię, mamo. Chcę się leczyć" - płakałaś. Okazało się, że z piwem eksperymentowałaś już jako 15-latka. Wiem dzięki twojej terapii, że czułaś się odpowiedzialna za moją chorobę. Nie wierzysz w siebie. Szukasz ekstremalnych zachowań, żeby się dowartościować. Dziś jesteś abstynentką. Od pięciu lat nie pijesz. Mówisz o sobie "najmłodsza rehabka w mieście". Dzięki twojej chorobie zrozumiałam również, jaka jest największa pułapka trzeźwienia: myśl, że robię to nie dla siebie, lecz dla ciebie. Powiem teraz coś, co zabrzmi okrutnie, ale wierzę, że to zrozumiesz. Przede wszystkim jestem sobą - kobietą. Dopiero na drugim miejscu matką.

Zawijałaś butelki w gazety, licząc, że nie zauważę

Mam siedem lat. Siedzę w klasie i wyobrażam sobie, jak pójdziemy razem na lody. Obiecałaś, że dziś odbierzesz mnie po szkole. Dzwonek - zbieram zeszyty, pakuję do plecaka i pędzę na spotkanie. Pierwsza dobiegam do drzwi. Otwieram je. Spoglądam w twoim kierunku. Siedzisz rozbawiona na ławce. Masz na sobie dżinsy, czarny półgolf z krótkim rękawkiem i duże okulary przeciwsłoneczne. Z daleka widzę, że znów jesteś pijana. Podchodzę i łapię cię za rękę. Wracamy razem do domu. Zatrzymujesz się przed sklepem i mówisz: "Idę kupić nam lizaka". Wlepiam oczy w szybę i wpatruję się w zawartość zakupów. Boję się. Wychodzisz ze sklepu jeszcze bardziej zrelaksowana. Mój niepokój rośnie. Wchodzimy do mieszkania, a ja biegnę do łazienki. Odkręcam wodę, żeby nie słyszeć odgłosów z kuchni. Robię się głodna. Otwieram drzwi łazienki i czuję zapach naleśników. Głód narasta. Jem, gdy nalewasz sobie drugą lampkę. Biorę dokładkę przy trzeciej i czwartej. Potem tańczymy i biegamy. Zataczasz się. Tego wieczoru upijasz się do nieprzytomności. Ja jak zwykle się przejadam. Kiedy zasypiasz na kanapie, robi mi się niedobrze. Zamykam drzwi do pokoju i płaczę.

To jedna z niewielu akcji, które dobrze pamiętam. Zakodowałam dokładnie stany emocjonalne, wyparłam wydarzenia. Bałam się świadomie, odkąd skończyłam cztery lata. Strach pojawiał się, gdy zostawałam z tobą nawet na jedną noc sama w domu. Wiedziałam, że mnie nie skrzywdzisz. Po alkoholu robiłaś się głupia i potulna jak baranek. Na wszystko mogłam cię wtedy namówić. Szybko to zrozumiałam i zaczęłam wykorzystywać. Biegałyśmy więc jak szalone po domu. Mazałyśmy kolorowymi farbkami meble i ściany. Składałaś mi różne obietnice, których następnego dnia nie pamiętałaś. Najdroższe Barbie, ubrania, gadżety - próbowałaś wkupić się w moje łaski. Rozpuszczałaś mnie. A ja ciągle się bałam. Bałam się, że coś ci się stanie. Stracisz przytomność, upadniesz i uderzysz się w głowę... Kiedy się bałam, jadłam. Z każdym twoim przepitym rokiem przybywały mi kolejne centymetry ciała. Tłuszcz chronił wnętrze, ale komplikował życie. Dawał dodatkowy powód, abym czuła się zerem. W szkole byłam kpiną i drwiną. Nikt przy zdrowych zmysłach, nie będzie zadawać się z grubaską. Czerwony pasek na świadectwie, 20 kilogramów nadwagi i zakochiwanie się w kolejnych nieosiągalnych obiektach - tak wspominam swoje dzieciństwo. Bywałam też szczęśliwa. Radość pojawiała się, gdy zakręcałaś butelkę. Kiedy byłam szczęśliwa, chudłam. Chudłam więc i tyłam na zmianę.

Mam dziesięć lat. Warkot silnika znienawidzonego czerwonego opla, trzask drzwiczek. Brzdęk kluczy. Odgłos upadku. Otwieram drzwi, leżysz na schodach totalnie nawalona - wróciłaś do domu. Nie wiem, jak dojechałaś tu sama. Wciągnięcie 55-kilogramowego ciała jest wyzwaniem nawet dla tak "dobrze zbudowanej" jak ja dziesięciolatki. Donoszę "zwłoki" do przedsionka i przekręcam klucz w zamku. Ze zmęczenia upadam. Tracisz przytomność. "Mamo, mamo, obudź się! Błagam cię, mamo!" - krzyczę i okładam cię pięściami po twarzy. Ocknęłaś się. Spoglądasz na mnie mętnym wzrokiem. Prosisz o pomoc w dojściu do toalety. Wymiotujesz. Trzymam twoją głowę nad kiblem.

Dwa dni po tej "imprezie" kupiłaś mi BMX-a. Cieszyłam się i byłam zła jednocześnie. Zawsze gdy nabroiłaś, następnego dnia dawałaś mi prezenty albo pieniądze. Nigdy nie rozmawiałyśmy. Rzecz, wokół której kręciło się całe nasze życie, była tajemnicą. Nie rozumiałam, dlaczego pijesz. Miałaś pracę, mnie i wspaniałych rodziców. Byłaś ładna i mądra. Zastanawiałam się, czy to przeze mnie. Szukałam winy w sobie. Kiedy odstawiałaś alkohol na kilka dni, zachowywałam się podwójnie grzecznie. Sprzątałam swój pokój i robiłam ci kolację. Piłaś dalej. Rano zawijałaś butelki w gazety, wynosiłaś do śmieci, licząc, że nie zauważę. Widziałam i traciłam nadzieję.

Mam 11 lat. Na zmianę obwiniam się i złoszczę. U dziadków czuję się bezpiecznie. Problemy pojawiają się, gdy wracam do naszego mieszkania. Znów słyszę dźwięk silnika. Mam na sobie twoją ulubioną różową sukienkę. Nie widziałam cię od siedmiu dni. Stoisz w bramie. Patrzysz na mnie. Zaczynam płakać i uciekam. Boję się jednak zostać z tobą sama.


Nazajutrz źle się czułam, ale wolałam ci o tym nie mówić. W nocy wyrwał mnie ze snu przeraźliwy ból. Przybiegłaś i zadzwoniłaś na pogotowie. Modliłam się, aby sanitariusze nie zorientowali się, że jesteś pijana. Jechałyśmy razem karetką na ostry dyżur. Okazało, że to wyrostek. Byłam operowana. Po kilku dniach wypuścili mnie ze szpitala. Przyjechałaś mnie odebrać. Odwiozłaś do dziadków, gdzie spędziłam ponad miesiąc. Miesiąc, którego ty nie pamiętasz. Dzwoniłaś i tłumaczyłaś, że masz mnóstwo wyjazdów i spotkań służbowych. 16 kwietnia pojawiłaś się, tym razem trzeźwa. Czułam, że coś się zmieniło. Zabrałaś mnie na kolację. Powiedziałaś, że zaczynasz terapię. Nie wierzyłam, że na dobre zakręciłaś butelkę.

Mam 15 lat. Pierwszy raz zalewam się na imprezie.

Mam 16 lat. Wciągam pierwszą kreskę amfy.

Mam 17 lat, 1,76 m wzrostu i 49 kg - piję i ćpam kilka razy w miesiącu. Jedyną rzeczą, którą kontroluję w swoim życiu, jest dieta. Ciągle chudnę.

Kilka jabłek, banany, marchewka i słone paluszki moczone w niesłodzonej herbacie - tak przez kilka miesięcy wyglądał mój jadłospis. Im bardziej martwiłaś się o moje zdrowie, tym mocniej je rujnowałam. Zapijałam się pod twoim nosem. Niczego nie widziałaś czy tylko udawałaś?!

Część mnie pragnęła, abyś się dowiedziała. Chciałam cię skrzywdzić, dokopać, upokorzyć. Zalewałam się i oszukiwałam. Książki, korepetycje z historii, dodatkowe lekcje tańca... Miałam wrażenie, że te kłamstwa będą trwały już zawsze.

Mam 18 lat. Kiedy się orientujesz, co się dzieje, jestem już po maturze. Po naszej rozmowie na trzy miesiące wyprowadzam się z domu.

Z tego okresu niewiele pamiętam. Wiem, że często dzwoniłaś. Chciałaś pomóc. Kiedy trzeźwiałam, byłam na ciebie wściekła. Nie potrafiłam zrozumieć, jak po wszystkim, co sama zrobiłaś, mogłaś wyrzucić mnie z domu! Wyznam ci coś, co pewnie złamie ci serce. Wiesz, dlaczego wróciłam i zdecydowałam się na leczenie? Pewnego ranka obudziłam się cała obolała. Obok spał nagi mężczyzna, którego nawet nie znałam...

Mam 23 lata. Jestem najmłodszą "rehabką" w mieście. Mieszkam sama. Od pięciu lat nie piję. Przeprowadziłam się do innego miasta, dwukrotnie zmieniałam uczelnię. Wciąż jednak chudnę i tyję - na zmianę. Zakochuję się tylko w nieosiągalnych facetach. Nie wierzę, że ktoś wartościowy mógłby mnie naprawdę pokochać... Potrafię być albo bardzo smutna, albo bardzo szczęśliwa. Nie znoszę tego wszystkiego, co pośrodku. Gdy przyjeżdżasz do mojego nowego, sterylnego mieszkania, cieszę się. Ale gdy przekraczasz próg, pojawia się wściekłość. Choć jest mi wstyd, wykłócam się, ranię cię, czasami krzyczę. Obwiniam cię nawet o to, że skończył mi się cukier. Po chwili cię przytulam, płaczę i przepraszam. Wiesz, że kocham cię najbardziej na świecie.

Źródło - Wysokie obcasy


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia




^zmeczona29
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 120
Ostatni post: 2013-08-30 22:23:27


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Matka, córka i butelka Odpowiedz
2013-08-09 23:07:11 | URL: #
    Nienawisc moze na zawsze nam zabrac uczucia, alkohol je zabiera z podwojoana sila....

Wyświetlam 2 wiadomości na 1 stronie


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102499 wiadomości w 2605 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się

 
Forum dyskusyjne obsługiwane przez
free4web.pl - Darmowe narzędzia dla webmastera