Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Rozmowy na temat » ból »
Ostatnia wiadomość w wątku: 2017-01-01 19:14:20 napisana przez ^ogniszka
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 4634 wiadomości na 464 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 464 >>>]
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

malagosia7133

Napisanych postów: 12365
Ostatni post: 2016-12-31 09:30:03
GG: 9844692



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. ból Odpowiedz
2008-10-03 17:39:10 | URL: #
    witam jestem pierwszy raz tu moja mama pije,sprawy zaszły daleko zwróciłam się o pomoc do Komisji Rozwiązywania Problemów miałam nadzieję że mama dostrzerze że posunęła się za daleko że już dłużej nie zdoła ukryć problemu myliłam się wnerwiła się na mnie zakazała spotkań bo nie mieszkamy razem ale jej los nie jest mi obojętny martwie się myślę boję czekam na decyzę Sądu bo mama odwiłała sie od wyroku nakaz leczenia z nadzorem kuratora wiem na siłę to jeszcze nikogo nie uleczono więc co robić rozmowy nic nie dawały kłamstwa złość domowym sposobem z alkoholizmu jej nie wyciągnę modle się chodzę do psychologa ale ona nadal nie i nie jest dumna uparta krzywdzi siebie blizkich męża smutne mi ciężko zaakceptować tą bezsilność im więcej starań pomocy tym większy opór z jes strony wulgarność obelgi ciężko je zapomnieć doradz proszę
[img]http://C:\Documents and Settings\metrol\Pulpit\ed905c157a[1].jpg][/img]

(2013-05-04 14:42:25) Wiadomość została zmodyfikowana

^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: ból Odpowiedz
2008-10-03 20:07:40 | URL: #
    Małgosiu, ty również potrzebujesz terapii, bo jesteś współuzależniona. Dobrze, że rozmawiasz z psychologiem. Jeśli poczytasz więcej o chorobie alkoholowej, zrozumiesz, jak trudno sprostać tej chorobie. Trzeba nauczyc się żyć z alkoholikiem.

poczytaj trochę, to dla ciebie

PORADNIK DLA RODZINY ALKOHOLIKA

ZACZNIJ OD SIEBIE

Najlepszą obroną przed emocjonalnym wpływem alkoholizmu jest zdobycie potrzebnej w tym celu wiedzy uczuciowej i odwagi.
Osoby zdolne do udzielenia pomocy alkoholikowi spoza kręgu ich własnej rodziny mogą ulec dezorientacji i stać się szkodliwymi, kiedy czynnym alkoholikiem zostaje członek ich rodziny. Zdarza się to szczególnie wtedy, kiedy pijącym jest mąż, lub żona. Najbliższy krewny, lub osoba odpowiedzialna za alkoholika może potrzebować więcej rad i pomocy, aniżeli sam alkoholik, jeżeli chce przystąpić do programu kuracji. Alkoholizm jest chorobą wywierającą ogromny wpływ na życie emocjonalne najbliższej rodziny. Najbardziej narażonymi stają się: mąż, lub żona, matka, ojciec, rodzeństwo i dzieci. Im bardziej uczucia tych osób zostają wypaczone, tym mniej będą one w stanie dopomóc alkoholikowi. Ich wysiłki mogą być – i często się stają – szkodliwe, a nie pomocne. Np. – żony oskarżane są o wszystkie nieporozumienia w małżeństwie alkoholika. Może to doprowadzić do takiego stanu, że same uwierzą w prawdziwość tych oskarżeń. Tymczasem alkoholizm jest chorobą. Żona nie jest odpowiedzialna za alkoholizm tak, jak nie byłaby odpowiedzialna za cukrzycę, czy gruźlicę swego męża. Nie ma żon rzeczywiście odpowiedzialnych za rozwój alkoholizmu u męża i dlatego nie jest ona również odpowiedzialna za jego uzdrowienie. Jednak wskutek braku uświadomienia może ona dopuścić do ukrytego rozwoju tej choroby. Nie posiadając prawdziwego zrozumienia i odwagi, może ona pozostać bierną w czasie choroby.
Żona nie jest odpowiedzialna za istnienie alkoholizmu, ale może przyczynić się do tego, że mąż zaniedba szukania pomocy, lub powzięcia kroków mogących przyczynić się do wyzdrowienia, mimo braku gwarancji zupełnego wyleczenia. Ta sama zasada odnosi się do wszystkich członków rodziny, a szczególnie do tej osoby, na której alkoholik zupełnie polega. Ta najważniejsza osoba w życiu alkoholika nie może „leczyć” jego choroby. Nawet lekarz nie powinien leczyć własnej poważnej choroby i rzadko kiedy wystąpi w roli lekarza w stosunku do najbliższego członka rodziny, szczególnie żony, lub dzieci. Podczas rozwoju choroby członkowie rodziny stają się emocjonalnie zaangażowani.

Najlepszą pomocą, jaką mogą ofiarować – to znalezienie pomocy dla siebie samych i własnej sytuacji, tak, by nie przyczyniali się sami do pogarszania objawów choroby alkoholika, zamiast jej wyleczenia.

Błędy popełniane wskutek „obrych chęci” członków rodziny są czasem tak wielkie, że wprost trudno uwierzyć i często się zdarza, że uniemożliwiają one wyleczenie pacjenta.
Już na wstępie należy zrozumieć, że rodzina może starać się o robienie wszystkiego, co uważa za najlepsze, a pomimo to choroba nie ulegnie powstrzymaniu. Jeśli jednak rodzina szczerze zechce poznać prawdę o alkoholizmie i zechce tę prawdę zastosować w praktyce, to szanse wyleczenia wzrosną. Najlepszym sposobem pomocy w leczeniu alkoholika jest rzeczywiście usunięcie braków uświadomienia: - zdobycie odpowiedniego punktu widzenia, opartego na zrozumieniu tej choroby, oraz odwaga w postępowaniu z alkoholikiem. Jeżeli zaczniemy w dawny sposób, to znaczy przez próby zmuszenia alkoholika do zaprzestania picia, a nie poprzez pozyskanie wiedzy i zmianę naszego własnego nastawienia, to tylko pogorszy całą sytuację. Musimy najpierw zrozumieć, że problem alkoholizmu nie mieści się w butelce, lecz w ludziach! Rzecz jasna, rekonwalescencja nie rozpocznie się, dopóki alkoholik nie będzie w stanie oderwać się od butelki i pozostać trzeźwym. Podwaliny jego konstrukcji są niewidoczne; wiele osób układa poszczególne cechy, które ten łuk tworzą, ale istotna podstawa musi być zbudowana przez samego alkoholika. Nie możemy przyjmować lekarstw za chorego i oczekiwać, że pacjent wyzdrowieje.

Decyzja i działanie muszą być powzięte przez samego alkoholika, z jego własnej woli, jeżeli wyleczenie ma mieć trwały skutek.

Zadziwiające, jak łatwo alkoholik potrafi panować nad całą rodziną, szczególnie nad żoną, lub matką. Ciągle pije a rodzina krzyczy, błaga, modli się, grozi, lub zachowuje całkowite milczenie. Stara się wszystko ukrywać, bronić i osłaniać alkoholika przed skutkami jego picia. Jeśli alkoholik nadal zachowuje się jak „bożek”, to dlatego, że rodzina nie jest w stanie przeciwstawić się jego postawie i właśnie przez to utwierdza go w błędnym mniemaniu o własnej „wszechmocy” Celem zachowania tej chorobliwej manii wszechmocy alkoholik stosuje dwa rodzaje broni. Rodzina musi nauczyć się jak temu przeciwstawić się, gdyż w przeciwnym przypadku sama zostanie zniewolona przez tę chorobę, stwarzając sobie poważne problemy emocjonalne i psychiczne.

BRONIE STOSOWANE PRZEZ ALKOHOLIKA
Pierwszą bronią alkoholika jest jego zdolność do wzbudzania złości, do prowokowania emocjonalnego wybuchu. Jeżeli przyjaciel, lub członek rodziny jest zły i nastawiony wrogo, to nie jest już w stanie w niczym alkoholikowi pomóc. Świadomie, czy nieświadomie, alkoholik przeszczepia innym uczucie nienawiści do samego siebie. Jeżeli spotyka się to ze złością i wrogą postawą, to jest wówczas całkowicie przekonany o racji swoich uczuć; poprzednie picie staje się w jego pojęciu zupełnie usprawiedliwione. Wzbudza to w nim dodatkowy powód, aby pić więcej. „Bogowie najpierw dręczą tych, których pragną zniszczyć”. Alkoholik nabiera doświadczenia w zachowaniu się w roli takiego właśnie „małego boga”. Jeżeli stracimy panowanie nad sobą, cała szansa pomocy jest natychmiast stracona, przynajmniej na jakiś czas. Druga bronią alkoholika jest umiejętność wzbudzania ciągłego stanu wewnętrznego niepokoju wśród członków swojej rodziny. Zmusza ich to do usiłowania zrobienia za alkoholika tego, co może być dokonane jedynie przez niego samego, jeśli choroba ma ulec zatrzymaniu, a rekonwalescencja rozpoczęta. Wystawienie czeku bez pokrycia jest bardzo dobrym przykładem takiego właśnie postępowania. Czek tego rodzaju może być podpisany przed piciem, albo w czasie picia. Alkoholik nie ma pieniędzy w banku na pokrycie wystawionego czeku, lecz kiedy strach rodziny przed skutkami tego czynu stanie się dostatecznie silny, to postarają się oni o pieniądze i wykupią ten czek sami. Przynosi to ulgę w rozterce rodziny i u samego alkoholika, lecz jednocześnie ustala to dla niego wzór, według którego będzie on w przyszłości rozwiązywał swoje trudności.
Alkoholik uczy się, że rodzina nie pozwoli mu cierpieć z powodu jego picia, i że może oczekiwać tego rodzaju „pomocy”, kiedykolwiek w przyszłości znów podpisze czek bez pokrycia. Jeszcze ważniejszy jest fakt, że wykupienie przez rodzinę czeku, którego nie jest w stanie pokryć osobiście alkoholik, powoduje utrwalenie się tego rodzaju wzoru postępowania. Alkoholik nie może już naprawić swego błędu, skoro ten został naprawiony przez innych. Wzmaga to w nim zarówno poczucie własnej winy, jak i urazę, odczuwaną tak w stosunku do swojej rodziny, jak i siebie samego. Pogarsza to jedynie całą sytuację. Rodzina nie wystawiła czeku bez pokrycia, ale przez jego wykupienie, w pewnym sensie wyraża zgodę na tego rodzaju postępek, mimo potępiania go w rzeczywistości. Alkoholicy są wpędzani w dalszy rozwój choroby, kiedy rodzina nie potrafi sobie poradzić z wewnętrzną rozterką wywołaną w niej przez alkoholika. W rzeczywistości bowiem jest to właśnie objaw tej choroby – ani alkoholik, ani jego rodzina nie potrafią spojrzeć prawdzie w oczy. Podpisanie czeku bez pokrycia i wykupienie go przez rodzinę są dwiema stronami tego samego problemu. Alkoholik nie nauczy się dojrzale rozwiązywać własnych trudności, jeżeli rozterka rodziny zmusza ją do ich usuwania, zanim alkoholik sam je rozpozna i rozwiąże, lub zanim poniesie konsekwencje swych błędów.
Taki „omowy sposób wychowania” alkoholika wzmaga w nim poczucie braku odpowiedzialności, a tym samym umacnia wrogość, urazę i nerwowe napięcie pomiędzy chorym a resztą rodziny. Rodzina musi unikać wybuchów złości i nie okazywać wewnętrznej niepewności, w przeciwnym razie pomaga jedynie w rozwoju choroby. Członkowie rodziny muszą nauczyć się dawania sobie rady z własnymi trudnościami, zanim wywrą one niekorzystny wpływ na alkoholika. Tak, jak każda inna poważna choroba, alkoholik wymaga szukania pomocy poza kręgiem własnej rodziny: - u lekarza, pielęgniarek, i innych osób. Alkoholik będzie stale twierdził, że picie nie jest dla niego szkodliwe, i że nie potrzebuje żadnej pomocy, jeśli rodzina dostarcza mu sposobów ucieczki przed skutkami jego picia.
Pomocy dla alkoholika i jego rodziny należy szukać poza kręgiem najbliższej rodziny, przyjaciół, czy sąsiadów. Winna ona przyjść ze strony osób rzeczywiście przeszkolonych w tej dziedzinie, lub doświadczonych członków AA [Anonimowi Alkoholicy]. Domowe środki leczenia alkoholizmu są szkodliwe. Choroba jest tak poważna, że jeśli jej rozwój nie zostanie wstrzymany, to skraca ona życie ludzkie o dziesięć – dwadzieścia lat.

MIŁOŚĆ I WSPÓŁCZUCIE
Jednym z największych błędów w podejściu do alkoholika jest brak zrozumienia znaczenia miłości. Żona nie ma prawa twierdzić: - „gdybyś mnie kochał, to przestałbyś pić”.
Ciągłe picie jest bowiem dowodem istnienia. Nie powiedziałaby przecież: - „gdybyś mnie kochał, to nie miałbyś gruźlicy”. Choroba jest stanem, a nie czynem. Nie jest zbyt dalekie od prawdy twierdzenie, że alkoholik czuje się niekochanym, zbędnym, i to nie bez powodu. Miłość nie może istnieć poza pojęciem sprawiedliwości. Musi zawierać współczucie, co oznacza znoszenie przykrości, lub cierpienie wespół z chorym. Współczucie nie oznacza jednak, że należy cierpieć wskutek niesprawiedliwości popełnianych przez alkoholika. Jednak rodziny alkoholików często cierpią właśnie z tego powodu. Alkohol jest środkiem znieczulającym - pijąc, alkoholik znieczula się na ból. Na tym polega przyjemność ucieczki w picie. Picie staje się sposobem rozwiązywania problemów osobistych, środkiem usuwającym wszelkie nieprzyjemności, uczucie lęku, napięcie nerwowe i urazy. Picie pozwala alkoholikowi na uniknięcie bólu, lecz powoduje ogromny wzrost napięcia, lęku i urazów wśród jego własnej rodziny. Kiedy alkoholik wytrzeźwieje, to nie odczuwa chęci do ponoszenia konsekwencji swego picia. Poczucie winy i wyrzuty sumienia skłaniają alkoholika do poniżania się przed rodziną, błagania o litość i obiecywania, że to się już nigdy nie powtórzy. Obserwować także można odwrotną stronę medalu w postaci zupełnej niechęci do rozmawiania na ten temat. Oba te sposoby mają ten sam cel: - uniknięcie konsekwencji picia. Jeśli alkoholik osiągnie sukces za pomocą jednego z tych sposobów, to jego cierpienia są usunięte, lecz rodzina znów ponosi za niego konsekwencje picia.

MIŁOŚĆ ULEGA ZNISZCZENIU
W tej sytuacji miłość trwać dłużej nie może. Alkoholik stosuje picie, jako ucieczkę od cierpień i uczy się, jak wykorzystywać rodzinę celem uniknięcia konsekwencji swego picia.
Rodzina cierpi, kiedy alkoholik pije, a następnie cierpi także wskutek ponoszenia konsekwencji jego picia. Jeśli całe brzemię ponoszenia konsekwencji picia spoczywa na rodzinie, to współczucie przestaje istnieć. Współczucie jest cierpliwością połączoną ze zrozumieniem drugiej osoby, jednak nie może powodować cierpienia wskutek tego, że druga osoba nie chce ponosić odpowiedzialności za skutki swego postępowania. Jeśli rodzina toleruje t6aką sytuację, to miłość stopniowo ulega zniszczeniu i zostaje zastąpiona przez lęk, gorycz, i w końcu – nienawiść. Jedynym sposobem zachowania przez członków rodziny uczucia miłości jest zrozumienie sposobów unikania cierpienia podczas pijaństwa, oraz odmowa ponoszenia konsekwencji picia. To jest właśnie prawdziwe współczucie: - żaden stosunek uczuciowy istniejący bez poczucia sprawiedliwości i wzajemnego zrozumienia nie może być miłością.

Znajomość istoty alkoholizmu, jako choroby i odwaga stosowania tej znajomości rzeczy w praktyce są niezbędne, aby miłość w małżeństwie nie została zastąpiona przez lęk.

Niestety, wiele rodzin cierpi stale wskutek picia i jego skutków sądząc, że jest to konieczne w imię źle pojętej miłości do alkoholika. Tragicznym rezultatem tego przekonania jest właściwie zachęcanie do picia i powodowanie, że lęk i urazy opanowują ludzkie uczucia. Dlatego właśnie członkowie rodziny, a szczególnie najbliżsi krewni alkoholika potrzebują pomocy, jeśli choroba ma ulec powstrzymaniu, a rekonwalescencja zapoczątkowana. W przeciwnym przypadku cała rodzina staje się chorą emocjonalnie, a taki stan jest właśnie niczym innym, jak tylko jeszcze jednym objawem postępu choroby.
Zanim zakończymy ten temat należałoby stwierdzić, że są żony potrzebujące męża alkoholika, lub mężowie potrzebujący żon alkoholiczek celem zaspokojenia swych własnych stanów neurotycznych. Może to się odnosić także do rodziców, lub rodzeństwa. Rodzina musi spojrzeć krytycznie na siebie, by upewnić się, że tego rodzaju sytuacja nie istnieje. Masochizm jest bowiem potrzebą cierpienia celem znalezienia sobie w nim sensu istnienia i wartości życia. Zbyt często się widzi u żon i matek alkoholików, jak „korzystają” z alkoholika, by doznawać cierpień. Inne znów osoby mają skłonności sadystyczne i muszą mieć kogoś pod ręką, kogo mogą „karać” Alkoholik nadaje się również i do tego celu. Inni natomiast chcą dominować i panować nad drugą osobą. Alkoholik dostarcza swoja osobą odpowiedniego obiektu do sprawowania nad nim władzy. Jeśli zachodzi jedna z tych trzech okoliczności, to okazać się może, że nie-alkoholik cierpi na znacznie poważniejszą chorobę, niż alkoholizm, która musi być leczona, a jej rozwój powstrzymany, zanim zdoła ona dokonać w stosunku do alkoholika wszystkiego, co przyczynia się do pogłębienia jego alkoholizmu. Żona, mąż, czy też inny członek rodziny musi spojrzeć krytycznie na swój stosunek do alkoholika, zanim podjęte zostaną jakiekolwiek środki prowadzące do abstynencji. W większości przypadków konieczne jest dokonanie zmian w samej rodzinie, zanim można spodziewać się zmian w alkoholiku. Powstrzymanie się od jakiejkolwiek akcji nie jest możliwe – nie czynienie niczego oznacza kapitulację, uległość i zezwolenie na wykorzystywanie się z jednoczesnym stosowaniem obrony cichej, biernej, sprzyjającej destrukcji. Rodzina zawsze współdziała w jakiś sposób z alkoholikiem. Rzeczą niezmiernie ważną jest nauczenie się, jakiego rodzaju współdziałanie jest szkodliwe, destrukcyjne, a jakie może być twórczym, pozytywnym. Trzeba mieć odwagę usiłowania przyjęcia postawy twórczej. Zmiana na lepsze musi być rozpoczęta od nie-alkoholika.

Alkoholik nie będzie szukał pomocy tak długo, dopóki jego potrzeby alkoholowe są zaspokajane w kręgu własnej rodziny.

DŁUGOTRWAŁA TRZEŹWOŚĆ
Częstym błędem jest usiłowanie uchronienia alkoholika od alkoholu poprzez sprowadzanie każdego wysiłku do utrzymywania go z dala od butelki, lub butelki z dala od niego. Tego nie da się osiągnąć bez pozbawienia alkoholika wolności, lub oddania go pod specjalną opiekę. Jednak nawet w tych warunkach niektórzy potrafią zdobyć alkohol. Rodzinie trudno pogodzić się z myślą, że powinna zaniechać prób powstrzymywania od picia, lecz każda odebrana butelka dzisiaj , powraca jutro zmuszając do ponownej walki o nią. Celem jest wygranie walki z całą chorobą. Motywacja alkoholika w tym kierunku, by nabrał sam chęci do zaprzestania picia, i aby przyjął pomoc w swych wysiłkach jest daleko skuteczniejsza od usiłowania odebrania mu butelki Jedynym sposobem wdrożenia tego rodzaju motywacji jest pozwolenie mu picia z tym jednak, by konsekwencje picia stały się tak dotkliwe, aby alkoholik szukał ucieczki od nieznośnego bólu spowodowanego piciem. Oznacza to konieczność okazywania mu miłości i zrozumienia w czasie jego trzeźwości, przy jednoczesnym nie powstrzymywaniu go od picia i nie ochraniania go przed wszelkimi konsekwencjami pijaństwa. Oznacza to niewątpliwie cierpienie, lecz jedynie cierpienie z nim razem wskutek konsekwencji picia, a nie poprzez stawanie się środkiem pomocnym w jego ucieczce od ponoszenia konsekwencji. Oznacza to odwagę znoszenia nieprzyjemności, mniejszych lub większych dolegliwości materialnych, utratę pracy, a w niektórych przypadkach nawet czasową separację.

Musimy zaoferować więcej radości w czasie trzeźwości i pozwolić na to, by bolesne konsekwencje stały się jeszcze bardziej dotkliwe, jeśli chcemy osiągnąć całkowitą długotrwałą trzeźwość.

Wyzdrowienie z jakiejkolwiek poważnej choroby może wymagać dłuższego okresu czasu, w którym mogą zdarzyć się jej nawroty. Świat nie kończy się, jeśli po okresie trzeźwości alkoholik znów zaczyna pić. Jeśli rodzina nie ulega panice i ucieka się do poprzednio stosowanych, szkodliwych metod pokonywania tych trudności, to takie „potknięcie” może zostać użyte na korzyść leczenia i stać się dodatkowym bodźcem dla alkoholika, by pogodził się z faktem konieczności unikania „pierwszego” kieliszka. W toku leczenia nie należy oczekiwać zanikania wszystkich czynów alkoholika popełnianych pod wpływem psychicznego przymusu z dnia na dzień. Alkoholik może się stać tak bardzo pochłonięty wysiłkami związanymi z jego leczeniem i rekonwalescencją, jak dotychczas był pochłonięty piciem. Zdarza się to szczególnie często, kiedy alkoholik zetknie się z organizacją Anonimowych Alkoholików i zastosuje ich metody leczenia. Mąż, lub żona będący alkoholikami spędzają każdy wieczór w gronie tych wyleczonych alkoholików. Najlepszym sposobem uniknięcia ewentualnych nieporozumień jest przystąpienie do grupy Al. – Anon również drugiego współmałżonka i uczęszczanie na otwarte spotkania AA. Al. – Anon jest organizacją dla członków rodzin alkoholików i branie udziału w jej zebraniach jest równie ważne dla rekonwalescencji emocjonalnej rodziny., AA dla samego alkoholika.
Organizacja stara się pomóc jej członkom w zrozumieniu ich własnych problemów. Jeśli rodzina pragnie, aby pijący zaprzestał picia i wstąpił do AA, to powinna sama najpierw wstąpić do AL. Anonu i brać czynny udział w jej zebraniach, oraz spróbować wpierw włączenia się w działalność AA. Wyleczenie alkoholizmu jest związane z wyleczeniem wszystkich emocjonalnych słabości całej rodziny. Jeśli uleczony zostaje tylko sam alkoholik, to może powstać poważny rozłam w całej strukturze rodzinnej. Reszta rodziny także musi pracować nad problemem osiągnięcia własnej dojrzałości emocjonalnej, zarówno przed, w czasie, jak i po okresie kuracji alkoholika, gdyż w przeciwnym razie powstaje uczucie obcości pomiędzy członkami rodziny.

Czasem najwłaściwszym do rozpoczęcia kuracji emocjonalnej przez rodzinę alkoholika jest – dziś.


ZACZNIJ OD SIEBIE
Miejscem, od którego należy zacząć pomaganie alkoholikowi w jego wyleczeniu – jesteś Ty sama Ucz się wszystkiego, co się da. Wprowadź w czyn, a nie tylko w słowa. Będzie to bardziej skuteczne od wszystkiego, co będziesz próbowała uczynić dla dobra alkoholika. Na zakończenie podajemy kilka podstawowych wskazówek, które powinny być przestrzegane.
1. Poznaj wszystkie fakty i zastosuj je praktycznie w swoim własnym życiu. Nie zaczynaj od alkoholika.
2. Uczęszczaj na zebrania AA i Al. – Anon, jeśli to możliwe udaj się do Poradni Zdrowia Psychicznego, Poradni Przeciw – alkoholowej, lub do kompetentnego doradcy, czy duchownego, który ma doświadczenie w tej dziedzinie.
3. Pamiętaj, że jesteś emocjonalnie zaangażowana. Zmiana Twojej postawy i podejście do problemu może przyspieszyć wyleczenie.
4. Zachęcaj alkoholika do wykonywania wszelkich czynności, które mogą być pożyteczne w toku leczenia i współdziałaj w umożliwieniu ich wykonywania.
5. Naucz się, że miłość nie może istnieć bez współczucia, dyscypliny i sprawiedliwości, oraz, że przyjmowanie jej, lub jej oferowanie bez spełnienia tych warunków doprowadzi w końcu do jej unicestwienia.

Łatwiej jest spisać listę tego, czego nie powinno się robić w stosunku do alkoholika, gdyż łatwiej jest zorientować się, dlaczego spotykają Cię ciągle niepowodzenia, niż dlaczego udaje się Ci osiągnąć sukces. Poniższe wskazówki nie wyczerpują wszystkich zagadnień, ale stanowią dobry początek:
1. Nie rób wykładów, nie mów kazań, nie łajaj, nie gróź, nie kłóć się bez względu na to, czy jest pijany, czy trzeźwy. Nie wylewaj alkoholu, nie trać panowania nad sobą i nie ukrywaj konsekwencji spowodowanych jego pijaństwem. Być może czujesz się lepiej, kiedy tak postępujesz, ale sytuacja tylko pogarsza się wskutek tego.
2. Nie trać panowania nad sobą, gdyż w ten sposób możesz zniszczyć jedynie siebie, oraz wszelką możliwość udzielenia mu pomocy.
3. Nie pozwól, by odczuwany lęk skłonił Cię do zrobienia czegokolwiek, co alkoholik powinien zrobić dla siebie.
4. Nie przyjmuj od niego żadnych obietnic, gdyż jest to metoda opóźniania cierpień. Nie zmieniaj również żadnych porozumień zawartych z alkoholikiem, jeśli jakieś porozumienie zostało zawarte, to musi być spełnione.
5. Nie pozwalaj okłamywać się alkoholikowi i nie udawaj, że mu wierzysz, gdyż w ten sposób zachęcasz go do dalszych kłamstw. Prawda często bywa bolesna, lecz musisz do niej dotrzeć.
6. Nie pozwól alkoholikowi, aby Ciebie przechytrzył, gdyż nauczy go to unikania odpowiedzialności i doprowadzi do utraty szacunku do Ciebie.
7. Nie pozwól, wykorzystywać się przez alkoholika, gdyż w ten sposób stajesz się jego wspólniczką w jego ucieczce od odpowiedzialności.
8. Nie próbuj postępować według niniejszych wskazówek, jakby były one znormalizowanymi przepisami. Jest to jedynie poradnik, który należy wykorzystywać rozważnie. Jeśli to jest możliwe – uczęszczaj na spotkania Al. – Anon i postaraj się o odpowiednią poradę lekarza specjalisty, potrzebujesz bowiem leczenia na równi z alkoholikiem. A przede wszystkim nie odkładaj na później uświadomienia sobie faktu, że alkoholizm jest chorobą postępującą, pogarszającą się stale, w miarę picia. Zacznij już teraz poznawać zasady, rozumieć i planować kurację.
9. Nie robić nic - jest najgorszą decyzją, jaką możesz powziąć.




Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: ból Odpowiedz
2008-10-04 10:26:41 | URL: #
    malgosiu wklejam Twoje posty do jednego wątku...bedzie to latwiesze do oagarnięcia.
Jeden Temat- jeden wątek...
pisz tutaj w swojej spawie klikając w "odpowiedz" a nie zakladajc kolejny watek...


Malgosia ;2008-10-04 08:45:56 | URL: #

witam,piszę bo czuję ulgę są tu osoby ktore potrafią zrozumieć o czym,mówię wierzą mi wiem gryzłam ten temat długo czytalam książki szukając rozwiązania i pomocy dla Mamy ale co to choroba tylko dlaczedo taki pacjent nie chce się leczyć woli zniszczyć więż z córką niż otworzyć się na terapi żyje tylko w klamstwie izoluje od blizkich aby ukryć alkoholizm odrzuca pomoc mimo szczerego mojego zaangarzowania,sytuacja sest trudna bo jej mąż człowiek chory ,jest w dużym stopniu uzależniony od niej,jest zastraszony zdominowany do tego stopnia że w domu nawet nie ma mowy o problemie temat TABU ma zakaz kontaktowania się ze mną,robi to gdy Mama wyjdzie ,robi to rzadko często przebiegle idą razem po to aby On nie zadzwonił do mnie koszmar,jak to wszystko mam poukładać w głowie akceptować,wiem rozmowa z psychologiem pomaga ale problem nie ZNIKA,nadzieja też ją mam ale...Ide dziś na wesele to miłe fajne pogoda jest ładna ale nie daje mi to pełnej radości myślę o Mamie,choć wiem powinnam bardziej patrzeć na siebie robię to,ale..to moja mama żal mi jej jak się zagubiła ,zatraciła,zmieniła,kłamie to smutne bo tylko Ona w to wierzy




Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: ból Odpowiedz
2008-10-04 10:29:11 | URL: #
    malgosia:

1. ból Odpowiedz
Usuń | Edytuj
2008-10-03 21:16:44 | URL: #

Dzilkuję za wsparcie ja nie prawię Mamie kazań ona nie chce ze mną rozmawiać a już na pewno o problemie z jej piciem mówi że ja jej to wmawiam więc dalam spokój czekam choć ciężko mi bo jej mąż osaczony zdominowany przez jej agresję nie daje mi wsparcia mama to wykorzystuje na maksa jak w książkach pisze czasem myślę że nigdy już nie będzie jak dawniej kiedy pamiętam ją uśmiechniętą piekącą placek w sobotę rano jak dotrzeć przekonać że jest po co żyć i dla kogo a tak ona miota się we własnym smutku gniewie złości agresji wulgarności może to tylko na pokaz w sercu jest jeszcze iskra ciepła prawdy lecz przez dumę nie chce tego okazac brak mi jej rozmów odwiedzin żyję nadzieją ale może zbyt mało czasu upłynęło aby zechciała chcieć zmienić swoje życie a może nie potrafi bo uzależnienie jest zbyt silne ale chodziła na terapię ja też miałam kontakt z jej terapeutą ale na razie nic z tego nie wyszło ona nie mogła się otworzyć szczerze pogadać wciąż NIE i NIE koszmar odsuneła wszystkich swoją wulgarnością aby mieć spokój jej mąż jest typowym zacieraczem jwj wybrykow i nie chce zrozumieć że taka postawa to zagłada i dla niego i dla niej ja sama nic nie zrobię koszmar jesteśmy współuzależnieni ale nie można udawać że problem nie istnieje lub go minimalizować bierność też nie jest pozwiązaniem ale mam nadzieję że Ona wróci


pisz tutaj , ja odniose się pózniej...do tematu..pamietaj klikasz"odpowiedz" i piszesz...pozdrawiam..


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^malagosia7133
Użytkownik lokalny

malagosia7133

Napisanych postów: 12365
Ostatni post: 2016-12-31 09:30:03
GG: 9844692



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: ból Odpowiedz
2008-10-04 14:26:34 | URL: #
    witam dziękuję za odpowiedz,za podpowiedz bo nie jestem jeszcze taka super w klikaniu pozdrawiam i dzieki że jesteś taką bratnią duszą

^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: ból Odpowiedz
2008-10-04 20:45:24 | URL: #
    małgosia piszesz:

to moja mama żal mi jej jak się zagubiła ,zatraciła,zmieniła,kłamie to smutne bo tylko Ona w to wierzy


Oby wszystkie alkoholiczki miały takie dzieci jak TY.
Skoro wychowała Cię na tak wartościową osobę , skoro ciągle jest dla Ciebie ważna i bliska pomimo alkoholizmu,a w końcu - skoro postępujesz z jej chorobą w sposób WŁAŚCIWY to znak, że oddajesz jej to co od niej dostałaś. Ona też to zrozumie jak przyjedzie czas i jeszcze Ci podziękuje.
Zobaczysz...

bądż nadal dzielna i pisz o "postępach" w sprawie...ja trzymam kciuki.



Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^malagosia7133
Użytkownik lokalny

malagosia7133

Napisanych postów: 12365
Ostatni post: 2016-12-31 09:30:03
GG: 9844692



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: ból Odpowiedz
2008-10-05 14:12:52 | URL: #
    Witaj,tak jestem Jej córką jedynaczką w dodatku potrzebuję Jej i z Nią rozmow spotkań tak normalnie zwyczajnie mam swoje życie,mężczyznę oparcie ale...kontakt z Mamą też jest potrzebny.Jej wulgarność,zle słowa zranily mnie chć Ona się tego wypiera a ja staram zapomnieć wybaczyć to spowodowalo ostatnio blokadę we mnie nie dzwonię,czekam na wiadomość od Jurka rzadką ale zawsze jest kontakt,martwi mnie to lecz na razie musi tak byc,nie chcę podziękowań tylko zatrzymania tej koszmarnej MASZYNY,aby matula powiedziala choć sobie..o rany chyba zadaleko zabrnełam,a nie tylko wypiera problem oszukując samą siebie-smutne,Ona wie co myślę,pisałam listy choć nie wiem czy je czytala niby tak ale nie odpowiadała,wiem ta odpowiednia ilość czasu musi uplynąć,lecz szkoda mi tego co mineło bo rok się z Nią nie widziałam.ani w Święta,ani imieniny ,urodziny nawet nie przysłała mi kartki,jest w takim upartym gniewia i po co ja nie będę Jej oceniać krytykować,potępiać wie 0 tym pisałam mówiłam,jednak trudno mi dotrzeć,mam nadzieję że sędzinie nie będzie Jej los ,zycie obojętne i podtrzyma zalecenie wydane i Mama pójdzie choć na tą przymusową terapię i jakoś odwarzy się OTWORZYĆ wyrzucić z Siebie tą udrękę.Jest żle nastawiona do ludzi których tam widzi stawia się ponad nimi mówiąc że przyniesie do domu pchły i wszy...minimalizuje swój problem bo nie chce pamiętać jak leżała na podłodze,jak wulgarnie groziła itp dłudo by opowiadać,boję się tej wulgarności tych okrutnych słów które padły,to moja mama a wygadywała takie rzeczy,tak żal mi Jej to człowiek taki zatracony,zagubiony,mam obecnie taką blokadę w sobie nawet ciężko by mi było z Nią porozmawiać widać u mnie też też czas musi zaleczyć rany,choć nadal jestem blisko gryzę temam dzwonię tu i tam wypytuję sprawa apelacji ma roztrzygnąć się do 12 pażdziernika czekam modle się,więc musi być dobrze dam znak,Dziękuję P Elu że dodajesz mi otuchy,radyże jesteś szkoda że Mama odrzuca kontakt z ludzmi z przyjaciółką wiele traci dobrze jest móc z kimś pogadać o smucie mimo że problem nadal istnieje pozdrawiam

^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: ból Odpowiedz
2008-10-05 15:16:35 | URL: #
    Małgosiu robisz wszystko aby ją uratować, albo nawet więcej. Jeteś dorosła, rozsądna więc wiesz , że nie zawsze udaje się uratować alkoholiczkę. Miejmy nadzieję, że ona w końcu zobaczy jak się rzeczy mają.
ja zobaczyłam choć byłam tak samo nastawiona do własnego alkoholizmu jak Twoja mama. Jedno moje dziecko - opusciło mnie i przyśpieszyło to znacznie moje dno, a drugie trwało przy mnie i modliło się "tylko" lub "aż" - sama nie wiedziała co się dzieje - ale zrobiła dla mnie najlepszą rzecz jaką mogła - zobaczyłam któregoś dnia w jej oczach potworny strach przede mną...przed kimś kto podawał się za jej matkę...

do dziś czasami mi się to przyśni (((((

wszystko co się wydarzylo jest dla mnie ważne...miejmy nadzieję, że dla Twojej mamy też kiedyś będzie



(2008-10-05 15:18:36) Wiadomość została zmodyfikowana

Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^malagosia7133
Użytkownik lokalny

malagosia7133

Napisanych postów: 12365
Ostatni post: 2016-12-31 09:30:03
GG: 9844692



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: ból Odpowiedz
2008-10-05 17:07:09 | URL: #
    Tak,jestem dorosła ,niby rozsądna ale nie wiem w tym temacie wszystkiego,tak piszą w książkach ,czasem walka jest bez zwycięstwa,czasem myślę że zbyt póżno ,dostrzegłam u Niej że to alkohol a nie nerwicw, ukrywala doskonale,nie umiała szczerze porozmawiać bo traktowała mnie jak dziecko a nie jak partnera do rozmow,stwierdzając,co ty gowniaro wiesz o życiu-niby tak,nie mieszkamy razem,mam 36 lat,cztery lata temu ,Jej zachowanie zadziwiło mnie ale..matula nie uipija się na przyslowiowy zgon,ma ciągi tygodniówki,na pewno nie osiągneła swojego dna,aby odbić się samej lub pomocy bliskich,jest nerw koszmarny gniew,wulgaryzmy,uszy więdną,Ona nic do siebie nie przyjmuje bo przecież wie najlepie,nikt jej gadać nie będzie,Ona nie ma kiedy zobaczyć mojego strachu w oczach ,lęku troski bo zabroniła pokazywać mi się w domu z takim epitetem,że na prawdę mogło się odechcieć więc na razie nie odwiedzamy się,tak uważam jest lepiej i ja się uspokoiłam trochę ,bo byłam jednym GIGANTYCZNYM kłębkiem nerwów,a to na nic,ale się rozpisałam,są inni którym trzeba pomóc,doradzić a ja tu głowę zawracam,jednak to pomaga jak już wspominałam,zawsze uważałam że najlepiej jest rozmawiać,tym się wiele rozwiązuje smutów,może tęsknota ociepli Jej uczucia zmieni postępowanie,zobaczymy ,pozdrawiam

^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: ból Odpowiedz
2008-10-05 18:34:02 | URL: #
    ...Czasem głównym powodem picia jest ucieczka przed samym sobą. Człowiek wierzy, że alkohol pomoże mu uciec przed życiem. Boi się spojrzeć prawdzie w oczy. Boi się każdej odpowiedzialności, po prostu boi się wszystkiego. Trudno mu jest sporządzić rachunek sumienia, bo może przekonać się, że upadł bardzo nisko. Trzeba naprawdę wielkiej odwagi aby przeprowadzić taką analizę w stosunku do siebie, spojrzeć sobie w oczy. Co można ujrzeć? Nieuczciwość, kłamstwo, oszukiwanie pracodawcy, rodziny i przyjaciół, przeklinanie Boga i ludzi. Prawie wszystkie fakty są związane z pijaństwem.
Właśnie dlatego tak trudno podnieść się z upadku. Trzeźwienie jest trudne, ponieważ wszystkie schematy trzeba zostawić za sobą, i zacząć żyć na nowo – nie każdy to potrafi..." To są moje słowa z forum.
To było moim zyciem, i własnie z tego bagna wyszłam. Każdy ma swoje dno, i jest ono indywidualne dla każdego.
Najgorsze w tej chorobie jest niszczenie kochanych ludzi wokół. Najgorsza w tej chorobie jest nieświadomość chorego w wypieraniu się swojej choroby...
I jeszcze gorsze jest, iż rodzina czasem, przeważnie jest bezradna nie wiedząc, dlaczego ten koszmar spotyka właśnie ją.
Jest to choroba totalnego zakłamania. Jak przymusić chorego do leczenia?
Wiem, że krwawi serce, kiedy widzi się, jak najukochańsza osoba stacza się po równi pochyłej w samo błoto życia...
Mówi się - czekać, zostawić, zabrać komfort picia, stosować "twardą miłość"...
Czasem nawet i to nie pomaga....
Czasem trzeba odciąć się totalnie od takiej osoby, ale to jest najtrudniejsze - BO PRZECIEŻ CHCEMY POMÓC!!!
Przeżyłam piekło alkoholizmu. Wydźwignęłam się z tego tylko dlatego, że to JA CHCIAŁAM.
Bo nie mogłam patrzeć z nienawiści do siebie.
Mam nadzieję, że twoja mama doświadczy tego samego, i zacznie się leczyć...
pozdrawiam, marianna

(2008-10-05 18:35:03) Wiadomość została zmodyfikowana

Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
Wyświetlam 4634 wiadomości na 464 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 464 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102496 wiadomości w 2605 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się