|
|
^bzena
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 655
Ostatni post: 2010-03-17 21:58:17
GG: 1328628

|
|
1. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-08 15:53:28 | URL: # |
|
Kochana Laurko!!naprawdę masz ciężki orzech do zgryzienia ja też nie wyobrażam sobie ,że mój mąż by pił:{jak wiesz też jest uzależniony ale nie ma takiej pewności że do picia nie wróci,albo ja}..wspieram Cię w wyborze mądrej decyzji,smutne jest jego podejście że cierpiał ...ale właśnie że nie chce zrozumieć że to jest choroba to niestety takie słownictwo będzie się u niego pojawiać,znam kilka kobiet,które już kilka lat nie piją ale ich partnerzy tak i mają niestety z tego powodu dość utrudnione życie a jakoś nie potrafią tego zmienić {rozejść się?}zresztą sama nigdy nie traciłam nadzieii że kiedyś mój przestanie pić!!!Bożena
samoakceptacja siebie to połowa sukcesu w trzeźwieniu!!!
|
|
^xsenna
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 871
Ostatni post: 2010-03-17 23:38:48
GG: 3517515

|
|
2. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-08 18:04:38 | URL: # |
|
Aniu,ja tak mialam ostatnio z moim Slawkiem.I nadal mam,chociaz teraz bardziej liczy sie z moim zdaniem,w kwesti imprez lub nawet wypicia alkoholu.My nigdzie nie chodzimy na imprezy,ja sie buntuje a on narazie jeszcze nie narzeka.Nadal nie rozumie mojej choroby,nadal sie jej wypiera,czasem sprawdza mnie i probuje przekonac do wypicia jednej lampki.Tez jest pokrzywdzony przez los.mnie teraupeutka przetlumaczyla,ze on nie potrafi sie z tym pogodzic,ze nie potrafi ze mna tak zyc,bo nie wie co ja moge zrobic,ze zawsze wiedzial gdzie ja siedze,ze pije i jestem obok,a on nie wiem co ja zrobie next.Wiem ze jak byl zly na mnie to ona mi mowila,ze poprostu mu przejdzie obojetnie co postanowisz.I tak bylo,balam sie jezdzic na mitingii,bo co on powie,zaczelam i sie przyzwyczail.To od ciebie zalezy co zrobisz,moze chociaz raz on powinnien sie przystosowac.
Przestań sobie wyobrażać – doświadczaj tego, co rzeczywiste.
Przestań niepotrzebnie myśleć - zamiast tego patrz i smakuj.
|
|
^Laura
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 1028
Ostatni post: 2010-03-17 20:08:29

|
|
3. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-09 04:58:19 | URL: # |
|
Dzięki skarby.
Wczoraj na zajeciach wylałam jeszcze troche "boleści" i mam zadanie do wykonania.
Nauczyc sie stawiania sobie wewnętrznych granic, by slowa mnie nie raniły.
To trudne, bo dotyczy mi najblizszej osoby.
To, że Sławina nie rozumie co to alkoholizm to jasne jak budowa cepa, ale nie daje mu zadnego prawa do ingerowania w moje decyzje.
Przykro mi z jednego podstawowego powodu-że nawet nie próbuje mnie zrozumiec. Jak oznajmił to mój problem. I OK, takie jego prawo. Staram sie z tym godzić.
Jak to terapeutka okresliła-to on ma problem z zaakceptowaniem mojej choroby , a zwłaszcza z moim obecnym postepowaniem.
Ksenka masz absolutną rację.
Moja Slawine "drażni" to, że zaczęlam żyć inaczej.
Lczyl na to, że przestanę pić alkohol i na tym koniec. A tu sie okazało, że to dopiero początek i nie potrafi sie odnaleźć. Czasami mam wrażenie, że to nie ja, a on jedzie na pijanym myśleniu.
No nic. Wierzę , że dam rade sobie poukładać i nauczę sie chronic przed "zarzutami".
Ale przyznam , że jego zachowanie nie ułatwia mi życia.
Ania.
ZŁOŚĆ ZAMIENIĆ W AKCEPTACJĘ, NIEPOKÓJ W UFNOŚĆ
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3586
Ostatni post: 2010-03-17 20:43:06
GG: 9844692

|
|
4. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-09 06:26:33 | URL: # |
|
Witaj Aniu,Lauro
jestesmy razem wiec...fajnie jest moc polegac na naszej meskiej połowie...no ale..facet to facet.... pewnie ze lepiej by było jesli gdy nie rozumie to choc by nie przeszkadzał no ale roznie z tym jest a jeszcze jezyk zza zebow wyskoczy prawda...bo nie rozumie bo widzi zmiany w tobie i ich nie rozumie moze,,boi,,..przywykł do innej laury a tu ups...swiadomosc odwaga inne spojrzenie widzenie oczekiwanie ..no wiesz...
cyt,....To, że Sławina nie rozumie co to alkoholizm to jasne jak budowa cepa, ale nie daje mu zadnego prawa do ingerowania w moje decyzje.
Przykro mi z jednego podstawowego powodu-że nawet nie próbuje mnie zrozumiec. Jak oznajmił to mój problem. I OK, takie jego prawo. Staram sie z tym godzić.
Jak to terapeutka okresliła-to on ma problem z zaakceptowaniem mojej choroby , a zwłaszcza z moim obecnym postepowaniem
...terapeutka okresliła to wysmienicie i trafnie...
tak to twoj problem i starasz sie go pozbyc...a on zamiast wspierac sam ma problem i koło sie zamyka on nie rozumie nie umie usunac sie....ale spokojnie niech sie oswoi...powoli bo te nasze facety to tak troche powoli trybia jak zadania sie pojawiaja na horyzoncie zyciowym...oni bezradni a obrona to atak choc nie zawsze skotkuje...prawda...
spokojnie Lauro aby sie nie obciazac...dodatkowo ja rozumiem ze to trudne ale poradzisz sobie...mam nadzieje ze Sławek z czasem przyzwyczai sie do nowej TY...
|
|
^Luiza13
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 329
Ostatni post: 2010-03-17 09:11:28

|
|
5. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-09 08:40:51 | URL: # |
|
bardzo mocno cie wspieram Laurko, te aniolki niech ida z twoja corcia na 18 ke
Luiza
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04

|
|
6. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-09 08:48:32 | URL: # |
|
Laurko- Aniu - to kolejna manipulacja Tobą. Zdajesz sobie sprawę, że jest to złe, więc nie wchodź w to. Chodzenie na imprezy nie jest dobre dla ciebie, może popsuć to, to z takim trudem osiągnęłaś. Jeśli on nie chce żyć w twoim świecie, to dlaczego ty masz wejść do jego świata, wbrew sobie? Czy on jest wart tego? Nie ma takiej możliwości, aby poczuc się tam dobrze, skoro sama nie chcesz tego...
Ja trzeźwiejąc - porzuciłam "tamten świat", i jest dobrze. Wiem, że można żyć szczęśliwie bez alkoholu. I nie ma takiego człowieka, dla którego zniszczyłabym to, co osiągnęłam z takim trudem...
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^bzena
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 655
Ostatni post: 2010-03-17 21:58:17
GG: 1328628

|
|
7. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-09 19:16:43 | URL: # |
|
Laurko!piszesz że chłopisko nie rozumie to już Ci wyjaśnialam na swoim przykładzie,
ale odpowiedz mi z czego jest zbudowany ten cep??? tylko się nie obraź a jutro dam Ci odpowiedź ok???Bożena
samoakceptacja siebie to połowa sukcesu w trzeźwieniu!!!
|
|
^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3427
Ostatni post: 2010-03-17 12:55:25
GG: 7471670

|
|
8. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-14 11:09:42 | URL: # |
|
Lauro kochana
Myślę sobie, że Twój mąż jednak też nie odczuwa komfortu będąc na takiej imprezie z Tobą, ale jeszcze tego nie rozumie. Ja często pisałam, że swoją obecnością na imprezach psułam innym luźną zabawę.
Na początku bali się co zrobią jeśli np. wypiję, wszyscy wiedzieli o moim problemie, nie jedną wódkę razem wypiliśmy przecież. Wisiał więc w powietrzu ich strach pomieszany z moim "niedopasowaniem" do ogółu.
Ani oni, ani ja nie czuliśmy się KOMFORTOWO.
Potem wytworzyło się coś takiego jak chęć zaczepki u niektórych - nie pijesz, bo?
Wypij trochę przecież już możesz, jeden mały Ci nie zaszkodzi itd. itp. Też impreza "rozwalona" i dla nich i dla mnie.
Na sam koniec wytworzyło się coś takiego - co czujesz się lepsza, że nie pijesz?
Przestałam chodzić, przestano mnie zapraszać i każdy z nas ma swój prywatny komfort. Oni mogą pić swobodnie a ja mogę sobie swobodnie nie pić i już(!)
Na pewno nie żałuję zwłaszcza, że najbardziej męczyłam się, nie z powodu ich picia, ale z powodu ciśnienia jakie wytwarza w pijących osoba nie pijąca.
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^Laura
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 1028
Ostatni post: 2010-03-17 20:08:29

|
|
9. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-20 05:59:34 | URL: # |
|
Witajcie skarbule.
No jak zwykle raniutko, bo wszyscy śpią i nikt nie okupuje komputera.
Cisza, spokój –mogę się skupić, poczytać, popisać. Uwielbiam ranki z kawą tutaj z wami.
Przyzwyczaiłam się i polubiłam bardzo ten codzienny rytuał. I brak kontaktu z wami był niemiłym zaskoczeniem. Teraz podwojnie doceniam mozliwości jakie mam dzieki internetowi, forum.
Pamietam slowa Marianki, gdy pisała o początkach swojego trzeźwienia i braku takich mozliwości-bo ich po prostu nie było.
Wczoraj, dzieki pólroczku Luizki uświadomiłam sobie , jak czas działa tutaj na kozyść.
Bożenka za chwile będzie miała 17-stą rocznice , potem Marianka 13-stke, Ela 7 latek w maju. I tak każdy dzień trzeźwości poskłada się na lata i dla mnie.
Przypomnialam sobie jak jeszcze rok temu liczyłam każdy dzień, tydzień, miesiąc bez alkoholu. A dzis to „po prostu” norma, ta najwazniejsza.
No nie bez trudności, zawirowań, zmagań samej z sobą. Jednak najistotniejsze jest to , że staram się dawać rade najlepiej jak potrafię. Widzę jak bardzo mi się to „opłaca”.
Ostatnie dwa tygodnie były dość trudne. Jednak staralam się bardzo, aby nie wracać do starocia. Nie dać się wkrecic od nowa w przeszłość. Pamietam doskonale jak funkcjonowałam spełniając cudze oczekiwania. Jaka niezgode miałam w sobie, poczucie żalu, chęć przypodobania się i oczekiwania na „poglaskanie”, docenienie…..
I znowu pokłoniła się pokora, ktorej ucze się codziennie z pomoca SW. Powoli przestaje się dziwić, ze inni patrza na mnie czasem wręcz z nienawiścią. Odkąd zaczęłam mówic NIE, stawiac granice. Uczę się szanować i terytoria innych. Jest to duzy wysiłek, ale widze że z czasem łatwiej mi odrózniać co należy do mnie, a co jest „cudze”.
Gdy już doswiadczyłam spokoju, równowagi wewnetrznej to wiem co jest dla mnie dobre i w trudnych momentach robie wszystko, by znależć się tam na nowo. Z czasem i tutaj sa zmiany, bo życie się zmienia, ale wartości jakie mam są podstawą.
Rozpisałam się, ale miałam taka potrzebę i porostu mogę ja tutaj spełnić.
Dobrze być z wami, wśród was.
Całuski dla was wszystkich wiedźmulek i tulanki dla kazdej z osobna.
ZŁOŚĆ ZAMIENIĆ W AKCEPTACJĘ, NIEPOKÓJ W UFNOŚĆ
|
|
^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3427
Ostatni post: 2010-03-17 12:55:25
GG: 7471670

|
|
10. RE: początki
|
Odpowiedz
|
| 2010-02-20 12:17:40 | URL: # |
|
Rozpisałaś się, bo masz wiele mądrych rzeczy do napisania Lauro
Przelewać swoje myśli na "kartkę papieru" ma czarodziejskie działanie. Uwalniamy się od ciężarów, odkrywamy siebie i jeszcze możemy pomóc w ten sposób innym
Ja gdy zaczynałam pisać, na terapii dzienniczek uczuć i prace zdałam sobie sprawę, jak bardzo "cofnęłam się w rozwoju".
Pismo koślawe, myśli rozbiegane, trudności w koncentracji na temacie. Ale też zaczęłam to z czasem robić coraz lepiej i doznawać ulgi, uwolnienia jak i rzeczywiście łapać kontakt z własnymi uczuciami.
Wszyscy WIELCY ludzie pisali dzienniki umożliwiające ich ciągły rozwój - to fakty historyczne. My do wielkich nie należymy, ale możemy przecież rozwijać się korzystając ze sprawdzonych przez nich sposobów rozwoju.
Mam też zakodowany nowy odruch obronny na stałe, odwrotny niż kiedyś. Kiedy mi źle ze sobą i swoimi myślami, nie uciekam w samotność, lecz gonię do ludzi
Kiedy jednak robię pewne rzeczy regularnie (piszę tu, idę na mityng itd.itp) to nie zdarza mi się popaść ze sobą w konflikt i złe samopoczucie.
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
|
|
|