|
Wyświetlam 26 wiadomości na 3 stronach |
[<<<
1
2
3
>>>]
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04

|
|
1. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2009-05-19 22:18:41 | URL: # |
|
Krok I – nie mogę
Krok II – ktoś inny może
Krok III – pozwolę, aby mi pomogli
Krok IV – przeprowadzenie obrachunku moralnego
Krok V – dzieląc się
Krok VI – chęć zmian
Krok VII – proszę
Krok VIII – ci, których skrzywdziliśmy
Krok IX – zadośćuczynienie
Krok X – codzienny obrachunek
Krok XI – rozwój
Krok XII – nieść przesłanie
Tak w wielkim skrócie oznaczamy swoją pracę nad sobą, w podziale na 12 miesięcy. W każdym miesiącu jeden Krok. Od stycznia do grudnia, a potem od nowa...
buziole,
(2009-05-19 22:19:02) Wiadomość została zmodyfikowana
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^Dzibas30
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 331
Ostatni post: 2010-03-16 18:24:09

|
|
2. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-05 18:05:26 | URL: # |
|
Ja ich wciąż nie rozumiem do końca,wczoraj sobie to uświadomiłam..Czytałam co napisała Ela i uświadomiłam sobie,że powierzchowne to wszystko co robie,a może tylko dziś tak na to patrze bo nienajlepszy dzis mam nastroj...Wczoraj,na przerwie mój ksiądz przechodził koło salki w jakiej są mitingi,odwrociłam się spłoszona by mnie nie poznał..Dużo myślę nad tym by iść do spowiedzi takiej głębokiej i szczerej ale...
"To nie rzeczywistość Nas kształtuje.To My kształtujemy rzeczywistość!"
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04

|
|
3. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2009-11-05 18:41:23 | URL: # |
|
Dzibasku nie martw się. Z początku ja nie rozumiałam nic, a nic. Ale chodziłam systematycznie. Najpierw przeczytałam "Wielką Księgę", aby zrozumieć z czym mam do czynienia. Tam jest opisane powstanie ruchu AA - początki, Kroki do pracy nad sobą, wyjaśnienia...
na przykład teraz rozpoczyna się praca nad Krokiem XI - bo listopad...
KROK JEDENASTY
„ ążyliśmy przez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia.”
UTRZYMANIE SIĘ NA NOWEJ DRODZE ŻYCIA
Zanim znalazłem trzeźwość w AA, wykazywałem ogromną wiarę w picie i niezwykłą wytrwałość w piciu. Czciłem butelkę, butelce powierzałem wszystkie swoje problemy, na butelce opierałem się z ufnością dziecka. Trwałem w tej chorej pobożności jeszcze długo po tym, jak butelkowy bóg wielokrotnie mnie zdradził i zniszczył moje życie. Kiedy trafiłem do AA, w dalszym ciągu potrzebna mi była wiara i wytrwałość - ale skierowana w inną stronę. Teraz od Siły Wyższej oczekiwałem odpowiedzi, których przedtem na próżno szukałem w butelce. Poszukiwanie wymagało wiary, wytrwałości i zdecydowania, by miało doprowadzić do trzeźwości. Siła Wyższa, którą znalazłem w AA, była przewodnikiem i partnerem, na którym można polegać, który nigdy nie zawiódł, a w międzyczasie naprawiał szkody z przeszłości i otwierał przede mną nową drogę życia. Dzięki przewodnictwu programu Dwunastu Kroków, byłem w stanie utrzymać i w pełni cieszyć się tą nową drogą życia.
Przedstawiam tu moją interpretację Kroku XI z Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików. Nie zawsze łatwo jest utrzymać się na nowej drodze życia. Jednym z
niebezpieczeństw czyhających na alkoholika powracającego do zdrowia jest pojawianie się nudy i rozczarowania po początkowym przypływie natchnienia i podniecenia. Ale program AA skonstruowany jest tak, by pomóc nam zmierzyć się z tymi zagrożeniami. Jest w nim, na przykład Krok XI, który ma nam przypominać o potrzebie utrzymania się na tej wspaniałej drodze życia, jaką otrzymaliśmy: "Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia". Krok XI nie załatwia szybko sprawy. Jest to w rzeczywistości Krok II i III praktykowany każdego dnia. Krok XI może być naszym przewodnikiem przez resztę życia. Jeśli jest on naprawdę dobrze rozumiany i dokładnie realizowany, to niektóre zmiany w naszym życiu będą graniczyły z cudem.
Możemy uzyskać trwałą trzeźwość wraz z rozwojem tych cech, których szukaliśmy w butelce, a których tam nie było.
Wyznacza on jednak pewną cenę, którą musimy zapłacić, jeśli oczekujemy korzystnych skutków. Trzeba zapłacić za wyrzeczenie się uporu, który wpędził nas w kłopoty. Częścią tej ceny jest praca nad tym, aby bez uprzedzeń i z gotowością przyjmować zmiany. Wreszcie, Krok XI wymaga wiary i wytrwałości - tych samych cech, które tak błędnie wykorzystywaliśmy przy piciu!
ZAŁOŻENIE, PLAN I CEL
Podstawowe założenie Kroku XI powinniśmy już poznać, a nawet zaakceptować, pracując nad Krokiem II i III. Założenie to, o którym dowiadujemy się z materiałów AA
i z wypowiedzi innych, mówi o tym, że możemy znaleźć Siłę Wyższą, która będzie naszym osobistym źródłem przewodnictwa i siły. Tą Siłą Wyższą może być Bóg lub cokolwiek innego, w co będziemy chcieli wierzyć. AA nie mówi nam wprost o naturze Siły Wyższej. Program zakłada jednak, że nasza Siła Wyższa jest siłą miłującą, która myśli jedynie o
tym, co w danej osobie najlepsze. Definicja naszej Siły Wyższej jest nawet zaproponowana w Drugiej Tradycji AA: "Miłujący Bóg, jakkolwiek może się On wyrażać w sumieniu każdej grupy". Podstawowa przesłanka AA zawiera również myśl, że ta miłująca Siła chce wzbogacić nasze życie. Każdy z nas pragnie życia obfitszego i łudziliśmy się, że alkohol da nam ten błogosławiony stan.
Wspaniale jest zdać sobie sprawę, że naprawdę możemy mieć obfitsze życie, jeśli zaakceptujemy ochronę i opiekę ze strony naszej Siły Wyższej.
Pionierzy AA, nawet wtedy, gdy stanowili niewielką grupę około 100 alkoholików powracających do zdrowia, wierzyli, że to obfite życie można mieć prosząc o nie.
"Stwierdziliśmy, że Bóg nie stawia zbyt trudnych warunków tym, którzy Go szukają", napisali. "Dla nas Królestwo Ducha jest rozległe, obszerne, obejmujące wszystkich; nigdy nie wyklucza ani nie wzbrania wstępu tym, którzy szczerze szukają. Wierzymy, że jest ono otwarte dla wszystkich ludzi." Krok XI zawiera również plan poszukiwania dla tych, którzy pragną wejść do tego Królestwa Ducha. Poszukiwanie Siły Wyższej odbywa się w naszych myślach. Słowa "Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację" mówią jedynie o naszych własnych osobistych metodach komunikowania się z naszą Siłą Wyższą. Jest to sprawa indywidualna i to co jest najbardziej skuteczne dla jednej osoby, może być irytujące dla drugiej. Nieważny jest styl czy sposób modlenia się, ale jego efekty w naszym życiu.
Początkowo członkowie AA w Akron i w Nowym Jorku modlili się w grupach na
kolanach, z czego Wspólnota zrezygnowała na początku lat czterdziestych. Nie jest konieczne, abyśmy modlili się na kolanach, chyba, że ktoś czuje, że dzięki temu jego modlitwa jest bardziej skuteczna. Nie jest też konieczne, abyśmy modlili się w towarzystwie innych, chyba, że nam to odpowiada. Nie znaczy to, że wspólna modlitwa jest czymś niewłaściwym, tylko, że nie powinniśmy modlić się na pokaz. Niektórzy z nas korzystają z nabożeństw kościelnych i innych form modlitwy grupowej. Cel także jest zawarty w Kroku XI, bez względu na formę modlitwy i medytacji, jaką wybierzemy. Celem modlitwy i medytacji jest jedynie udoskonalenie naszej więzi z Bogiem, jakim każdy z nas Go rozumie. Po czym możemy poznać, czy nasze modlitwy i medytacje dają nam coś? Wzdłuż drogi powinny pojawiać się znaki, żebyśmy wiedzieli, że jesteśmy na właściwej ścieżce. Jednym ze znaków jest głębokie poczucie wdzięczności, któremu towarzyszy wreszcie uczucie przynależności do tego świata. Powinniśmy odczuwać szacunek dla siebie i to, że mamy jakieś prawa i nabieramy wartości. Możemy też odczuwać, że jesteśmy kierowani i podtrzymywani, kiedy załatwiamy nasze sprawy. Możemy nawet od czasu do czasu doświadczać radości z naszej trzeźwości i pracy.
TAJEMNICA PRZEWODNICTWA
W modlitwie i medytacji kryją się jednak niebezpieczeństwa i trudności. Nasze umysły podobne są do dawnych radioodbiorników, które łapały różne wiadomości na jednej fali, wzajemnie się zakłócające. Mamy szukać przewodnictwa i często mówi nam się, abyśmy szukali przez naszych sponsorów i innych członków AA. Tymczasem "szukanie przewodnictwa" może być bardzo delikatną sprawą i to ze zrozumiałych względów.
Bill W., współzałożyciel AA, który napisał większość materiałów programowych, właśnie o tym myślał, kiedy ostrzegał, że osoba, która usiłuje wieść swoje życie sztywno, żądając od
Boga odpowiedzi, które miałyby ją zaspokajać, jest osobą szczególnie niezrównoważoną. Bill napisał o takim człowieku: "Na wszelkie wątpliwości czy krytykę odnośnie swojego postępowania znajduje natychmiast wytłumaczenie w tym, że on ufa w modlitwę o przewodnictwo w sprawach dużych i małych. Zapomniał, być może, o takiej możliwości, że jego własne chciejstwo i ludzka tendencja do racjonalizowania, zniekształciły to
przewodnictwo. Mając najlepsze zamiary, zmierza do przeprowadzenia własnej woli w różnego rodzaju sytuacjach i problemach, z wygodnym przekonaniem, że działa według konkretnych wskazówek Boga. Mając takie złudzenie, może spowodować ogromne zniszczenia, wcale tego nie zamierzając". W Kroku XI przewodnictwo określone jest również jako "poznanie Jego woli wobec nas oraz siła do jej spełnienia". To znaczy, że my nie szukamy przewodnictwa dla innych ludzi, chociaż nasze przewodnictwo może zawierać
pomoc dla innych. Ale jak mamy poznać wolę naszej Siły Wyższej? W tym przypadku znowu wiadomości mogą być błędne i trudne do zrozumienia, tak jak w dawnym odbiorniku radiowym. Nasze własne pragnienia i opinie są tak bardzo częścią nas, że istnieje prawdopodobieństwo rozpatrywania woli Siły Wyższej w kategoriach naszych własnych odczuć. Pewną rolę mogą tu również odgrywać przesądy i wczesne wychowanie religijne. Jeden z moich przyjaciół bardzo cierpiał wiele lat temu, bo nie wierzył, że Bóg kiedykolwiek mu wybaczy lata picia. Przekonanie to było szkodliwe, ponieważ uważał on, że nie jest w stanie zadowolić Boga, ani nie jest wart Boskiej pomocy. Znam takich, którzy wierzą, że Bóg chce, aby cierpieli lub ponosili porażki i tak się właśnie dzieje przez te przekonania. Kiedy czuję się zagubiony w tym temacie, to znajduję uspokojenie w przypowieści o Synu Marnotrawnym, która jakby powstała na zamówienie alkoholika powracającego do zdrowia. W paraboli tej ojciec reprezentuje Boga, Który biegnie powitać syna, chociaż ten roztrwonił swoją majętność żyjąc rozpustnie. Syn jest tak przybity, że nie zamierza prosić ojca o cokolwiek, a jednak ojciec daje mu pierścień, piękne odzienie i wydaje ucztę, bo syn jego wrócił! W przypowieści występuje również Starszy Brat, który zawsze wywiązywał się z obowiązków i nigdy nie opuścił ojca. Jest on bardzo niezadowolony z tak życzliwego potraktowania młodszego brata i odmawia udziału w uczcie. Ja wyciągam z tej przypowieści naukę, że Bóg szuka nas nawet bardziej niż my Jego. Jednak nasza natura ma dwie strony, które się ścierają: jesteśmy zarówno Młodszym Bratem i Starszym. Bóg chce dać nam wszystko, pragnie pełnego połączenia z nami i to tylko dlatego, że jesteśmy Jego dziećmi. Ale jest w nas surowy Starszy Brat, który nas powstrzymuje, który mówi nam, że musimy na wszystko zasłużyć, że jedynie prawi i godni tego ludzie mają prawo do połączenia się z Bogiem. Tymczasem Młodszy Brat (ta strona naszego charakteru niesforna, skoncentrowana na sobie) również musi pójść na ustępstwa, aby nawiązać kontakt z naszą Siłą Wyższą. Ustępstwem takim jest pełna gotowość zaakceptowania woli Boga i wszelkich postawionych warunków. W przypowieści Syn Marnotrawny czuł się tak pokonany, że był nawet gotów zostać, sługą w domu swojego ojca. Chociaż ojciec zaskoczył go swoją miłością i podarunkami, to nie otrzymał on tych dobrodziejstw w wyniku żądania, proszenia o nie, czy błagania. Wielu członków AA ma takie samo doświadczenie.
Nie jesteśmy już w stanie niczego żądać, a jeśli mamy nadzieję, to jedynie na uwolnienie od przerażającej, śmiertelnej męki alkoholizmu.
Toteż zaskakuje nas niespodziewana poprawa w innych dziedzinach życia. Krok XI przedstawia nam tę ideę - nie żądamy niczego od naszej Siły Wyższej, ale pozwalamy, by sprawy działy się w sposób naturalny. Najlepszą metodą na zaspokojenie naszych potrzeb będzie pozostawienie spraw Bogu. My oczywiście, nie lubimy tak działać. Kusi nas wydawanie poleceń, modlenie się o takie rzeczy: "Chcę dostać tę pracę!", "Chcę poślubić tę osobę!" lub "Chcę, aby ten problem rozwiązał się w ten sposób i do wtorku!"
W rzeczywistości, my nie musimy mówić naszej Sile Wyższej, czego potrzebujemy, albo co będzie dla nas najlepsze. Grecki filozof Pitagoras wypowiedział podobną myśl: "Nie módl się dla siebie - ty nie wiesz, co ci pomoże". Znaczy to po prostu, że nie możemy zobaczyć Całego Obrazu, a zaledwie jego część. Nie możemy często przewidzieć długoterminowych skutków czegoś, co w tej chwili wydaje się atrakcyjne i rozsądne. Ale jeśli będziemy się modlić i medytować w odpowiedni sposób, to niektóre sprawy staną się dla nas jasne. Pewien członek AA rozczarował się, gdyż modlił się o przewodnictwo w prowadzeniu negocjacji handlowych, które jednak nie powiodły się. Ale gdyby mu się udało, to nie mógłby skorzystać z jeszcze lepszej szansy, która pojawiła się kilka tygodni później. Bill W. w 1935 r. przeżył przykrą porażkę przegrywając walkę o kierowanie małą firmą, produkującą obrabiarki. A przecież to załamanie doprowadziło go do skontaktowania się z drugim alkoholikiem, z którym razem założyli AA Naprawdę nigdy nie wiemy, kiedy porażki staną się zwycięstwami. Jest również takie powiedzenie, często powtarzane w AA, które ostrzega nas, abyśmy zastanowili się dobrze, o co się modlimy, bo możemy to otrzymać! Chodzi o to, że coś czego pragniemy dzisiaj, może się okazać za pół roku tym, czego właśnie nie chcemy.
ZGODNOŚĆ NASZEJ WOLI Z WOLĄ BOGA
Błędne jest również mniemanie, że to, czego my chcemy jest zawsze niewłaściwe, albo, że nasza własna wola musi zawsze być niezgodna z wolą naszej Siły Wyższej. Najprawdopodobniej nasze niepowodzenie nie wynika z tego, że mamy złe cele; my zapewne nie szukamy tego, co jest dla nas najlepsze. Prawdą jest również, że wola Boga wobec nas musi istnieć w naszych wrodzonych talentach i zdolnościach, oraz w warunkach naszego
życia. Widząc siebie takimi, jacy jesteśmy teraz, możemy spróbować połączyć nasze własne zamiary i cele z planem Boga. Jako alkoholicy powracający do zdrowia możemy także poczynić kilka rozsądnych założeń na temat woli Boga w naszym życiu. Po pierwsze, Bóg chce, abyśmy byli trzeźwi i pomagali innym. Odczuwamy to silnie na mityngach AA lub gdy pomyślimy o tym, co wydarzyło się w naszym życiu. Możemy również uważać Wspólnotę AA za drogę przepływu łaski Boga, chociaż z pewnością nie jedyną i może nie najlżejszą. Ale jest prawdopodobnie najlepszą dla alkoholików. Drugie założenie jest takie, że wolą Boga jest, abyśmy wywiązywali się z naszych rozsądnych obowiązków i byśmy byli odpowiedzialni. Alkohol sprawia, że zaniedbujemy nasze rodziny i ignorujemy inne obowiązki, ale nasz duchowy program powinien dać nam dojrzałość i siłę do czynienia właściwych rzeczy w życiu. Nie powinniśmy zaniedbywać naszej pracy ani naszych rodzin i powinniśmy również odczuwać pewne zobowiązania wobec społeczeństwa - zobowiązania, które mieszczą się prawdopodobnie w planie Boga. Wreszcie, rozsądnym założeniem jest również to, że każdy z nas ma swoje "miejsce", swoją rolę w życiu. Pewna młoda kobieta powiedziała na mitingu AA: "Bóg nie mógłby zrobić skrzypiec Stradivariusa bez Stradivariusa", i taka jest prawda.
Każdy z nas ma takie rzeczy, które tylko on może zrobić i takie miejsca, które tylko on może zająć.
Część tej dobrej roboty, którą możemy zrobić - szczególnie w AA - mogłaby nigdy nie być zrobiona, gdybyśmy my jej nie zrobili. Kiedy poznamy wolę naszej Siły Wyższej wobec nas, nie powinniśmy zapominać, że zawsze otrzymamy siłę lub środki do jej spełnienia - mówi o tym Krok XI. Nie zawsze potrafimy powiedzieć, jak to działa w każdym przypadku. Może to przypominać otrzymanie służbowego polecenia od pracodawcy. Jeśli firma chce, abyś pojechał w delegację, to przeważnie zaopatrzy cię w pieniądze, karty kredytowe, listy polecające i inne niezbędne rzeczy. Bóg zdaje się działać w ten sam sposób. Nawet w czasie wielkiego Kryzysu gospodarczego członkowie AA wychodzili z niego cało i znajdowali środki do wykonania swojej pracy. My również mamy pracę do wykonania dla wyższego pracodawcy, który chce nas zaopatrywać. Jest to ważna praca i wymaga połączenia naszej woli z wolą Boga. Jak ojciec Syna Marnotrawnego, Bóg potrzebuje nas tak samo jak my potrzebujemy Boga. Ale musimy również zaakceptować plan i cel. Bez Siły Wyższej nie możemy robić rzeczy, które naprawdę powinniśmy robić.
Warszawska Intergrupa AA.
I tak po kolei w każdym miesiącu pracujemy nad jednym Krokiem - analizujemy, podajemy przykłady z własnego życia - problemy, i ich sugerowane rozwiązanie poprzez wypowiedzi innych osób, które miały taki problem, i rozwiązały go...
Mitingi to bardzo pomocna rzecz
Dzibasku, buziaczki wielkie za "drążenie " tematu. I o to właśnie chodzi
(2009-11-05 18:44:48) Wiadomość została zmodyfikowana
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^Ona198
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 24
Ostatni post: 2010-02-28 22:40:10
GG: 10549686

|
|
4. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-25 00:01:38 | URL: # |
|
Powiem szczerze ja nie mam pojęcia jak się zabrać do kroków jest mi bardzo trudno nie wiem co i jak czytałam co tu piszecie ale to dla mnie czarna magia.
|
|
^bona
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 100
Ostatni post: 2010-03-11 10:13:52

|
|
5. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-25 10:45:43 | URL: # |
|
A może zacznij od przeczytania Wielkiej Księgi?
Mnie to pomogło całościowo spojrzec na kroki,a teraz przy pomocy forum analizuję każdy krok na bieżąco
Pokora to akceptacja istniejących faktów,w tym swojej niedoskonałości.
|
|
^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3426
Ostatni post: 2010-03-16 12:10:27
GG: 7471670

|
|
6. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-26 11:49:39 | URL: # |
|
Ona
Na tapecie jeszcze kilka dni jest krok 1.
Nasza bezsilność wobec alkoholu i niekierowanie swoim życiem. Napisz jak to z tym u Ciebie. Przemyśl wszystko co w nim zawarte i napisz jak ty to pojmujesz.
Przecież nie pijesz 17 miesięcy, więc przynajmniej ten krok musiałam "dopuścić".
Tu nie chodzi o mądrości, ale o to jak z tym aktualnie u Ciebie. W lutym skupimy się na kroku drugim. Masz szansę przyjrzeć się PROGRAMOWI krok po kroczku
(2010-01-26 11:50:12) Wiadomość została zmodyfikowana
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04

|
|
7. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-26 21:58:36 | URL: # |
|
JAK STOSOWAĆ PROGRAM AA
„Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, i że przestaliśmy kierować własnym życiem..”
Zrozumieć bezsilność
Tu nie ma mowy o półśrodkach, tu jest: albo – albo. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu - że przestaliśmy kierować swoim życiem.
Przyznajemy się w nim do kluczowego problemu, przed którym stoimy jako osoby uzależnione: do własnej bezsilności wobec określonej substancji uzależniającej oraz wynikającej zeń niezdolności do kierowania naszym życiem. Dopóki zaprzeczamy, że mamy problem, nie możemy sobie z nim poradzić. Gdy jednak uznajemy swoją bezsilność otwiera się przed nami możliwość rozwiązania tego problemu.
W AA nie żyje się problemami, lecz żyje się rozwiązując je.
BEZSILNOŚĆ
Przyznajemy, że ponieśliśmy klęskę w walce z alkoholem. Nie wystarczy tu jednak czysto
intelektualne uznanie bezsilności. Przede wszystkim musimy zaakceptować ją na poziomie emocjonalnym. Na tym polega tzw. poddanie się, któremu w początkach AA dawano wyraz dosłownie na kolanach. Aowskich Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji opisuje przeżycie Kroku Pierwszego jako doświadczenie "całkowitej i ostatecznej porażki", "bankructwa", "beznadziejności" i "dosięgnięcia dna". Według Wielkiej Księgi zaś,
pierwszy krok na drodze do zdrowienia to "dojście do stanu, w którym upewniamy się i przekonujemy samych siebie, że jesteśmy alkoholikami" Dlaczego owo doświadczenie klęski musi być aż tak bolesne, tak druzgoczące i wszechogarniające? ... mało kto zechce szczerze realizować Program AA, dopóki nie stoczy się na dno. Stosowanie [go]... oznacza przyjęcie takich postaw i zachowań, których prawie żaden nadal pijący alkoholik nie dopuści nawet do swych myśli. Kto z nas pragnie być absolutnie uczciwy i absolutnie tolerancyjny? Kto zechce wyznać swoje przywary i zadośćuczynić za krzywdy wyrządzone innym? Kto zechce zawracać sobie głowę Siłą Wyższą, a tym bardziej pamiętać o potrzebie medytacji i modlitwy? Kto będzie chciał poświęcać czas i energię na niesienie posłania AA innym towarzyszom niedoli? Nie łudźmy się - żaden przeciętny alkoholik, bezgranicznie zapatrzony w siebie, nie podda się takim rygorom, dopóki nie uzna, że musi się im poddać, by ratować własne życie, (Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji str.26).
Motywację do pracy nad programem wzbudza w nas rozpacz związana z "dosięgnięciem dna".
W Wielkiej Księdze AA czytamy: "Każdy z nas w różnych okresach czuł, że
zaczyna budować w sobie umiejętność samokontroli. Są to jednak zazwyczaj krótkie epizody. Po nich nieuchronnie następuje stan tym większej utraty panowania nad sytuacja, co prowadzi do pożałowania godnej i niewyobrażalnej demoralizacji"(Anonimowi Alkoholicy str25). Nowicjuszom, którzy nadal mieli wątpliwości co do swojego alkoholizmu, pierwsi
członkowie AA proponowali, aby spróbowali oni pić "w sposób kontrolowany" (Anonimowi Alkoholicy str26). Polega to na tym, że na przykład przez okres miesiąca staracie się wypijać tylko dwa drinki dziennie (i ani grama więcej), żeby sprawdzić, czy zawsze jesteście w stanie na tym poprzestać. Osobie nie uzależnionej od alkoholu to się udaje. Dla alkoholika picie
kontrolowane jest niewykonalne. Oto kilka przykładów bezsilności: wiedząc, że mamy ważne spotkanie, zamierzamy wypić tylko jednego, ale wbrew własnym intencjom upijamy się;
idąc na przyjęcie, obiecujemy sobie, że nie będziemy pić alkoholu, ale znalazłszy się tam, jednak po niego sięgamy; przyrzekamy, że przez najbliższy tydzień nie będziemy zaglądać do kieliszka, ale przed upływem tego terminu łamiemy dane sobie lub innym słowo.
NIEKIEROWANIE SWOIM ŻYCIEM
Kiedy zaprzeczamy naszej bezsilności wobec alkoholu, przestajemy kierować swoim życiem. W Kroku Pierwszym mierzymy się z naszą niezdolnością do panowania nad nim. Spod kontroli może nam się wymknąć kilka dziedzin życia albo wszystkie. W pewnych obszarach możemy zachować resztki kontroli, w innych zaś utracić ją całkowicie. Ale tak czy inaczej, nie radzimy sobie z naszym życiem. U osób uzależnionych nieumiejętność kierowania własnym życiem przybiera różne formy. Najczęściej wyraża się ona w problemach ze
zdrowiem fizycznym, psychicznym, emocjonalnym i duchowym; w kłopotach finansowych i prawnych; w złej sytuacji rodzinnej, zawodowej i towarzyskiej. Wszystkie te nieprawidłowości mogą być oczywiste dla naszego otoczenia albo też znane tylko nam, ale - w takiej czy innej postaci, w mniejszym lub większym stopniu - występują w życiu każdego z nas.
Im dłużej zdrowiejemy, tym lepiej zdajemy sobie sprawę z niezdolności do kierowania swoim życiem. Uznając swoją bezsilność i niezdolność do kierowania naszym życiem, akceptujemy fakt, że w pojedynkę nie zdołamy wrócić do zdrowia. Potrzebna nam będzie pomoc. Zgodnie z Wielką Księgą AA pomoc tę uzyskamy od Siły większej niż my sami.
Tak więc Krok Pierwszy jest fundamentem, na którym rodzi się nasza gotowość do otwarcia się na Siłę większą od nas samych i na wysiłek zdrowienia.
''PRZYZNALIŚMY..."
Użycie w Kroku Pierwszym liczby mnogiej uświadamia nam, że nie jesteśmy sami i że nad programem zdrowienia nie będziemy pracowali samotnie. Stare aowskie powiedzonko mówi: " Ja się upijam; my trwamy w trzeźwości". "My" oznacza każdego z nas, wszystkich uczestników programu i naszą Siłę Wyższą. Poczucie wspólnoty i przynależności znajduje wyraz już w pierwszym słowie Pierwszego Kroku.
CO NAM DAJE KROK PIERWSZY
Krok Pierwszy zmusza nas do przyjrzenia się swemu uzależnieniu. Dotyka zatem specyficznego objawu naszej choroby - zaprzeczania. Uzależnienie to jedyna choroba, w której cierpiący na nią człowiek mimo przekonywujących dowodów zaprzecza, iżby na nią chorował, i zaprzeczanie to jest jednym z objawów jego choroby. W Wielkiej Księdze AA czytamy: "Towarzysząca nam uparta myśl, że jakoś, kiedyś będziemy jednak w stanie kontrolować picie alkoholu, jest czymś w rodzaju manii każdego alkoholika. Upór, z jakim
podtrzymujemy w sobie tę iluzję, jest zadziwiający. Wielu z nas prowadzi on do szaleństwa albo śmierci". Podobne zaprzeczanie charakteryzuje też inne uzależnienia i kompulsje.
Świadomi własnej bezsilności i gotowi się poddać czerpiemy z Kroku Pierwszego następujące korzyści: pomaga nam przedrzeć się przez system zakłamania i zaprzeczeń, wskutek czego możemy uznać swoje uzależnienie i pogodzić się z faktycznym stanem rzeczy; bez tej akceptacji trudno wytrwać w zdrowieniu i pracować nad pozostałymi Krokami; pomaga nam wykrzesać w sobie gotowość do zmian (w nastawieniu, myśleniu, zachowaniu), których wymaga proces zdrowienia; uruchamia naszą zdolność do nauki, dzięki czemu możemy czerpać pożytek z następnych Kroków, z literatury wspólnotowej i z wypowiedzi innych
zdrowiejących uczestników programu; wyzwala w nas potrzebę Siły większej od nas samych, która pomogłaby nam uporać się z uzależnieniem; zapoczątkowuje trudny proces
"poskramiania ego", w którym pychę, narcyzm i egotyzm zastępujemy dojrzałością i pokorą.
Poddanie się w Kroku Pierwszym wyzwala w nas gotowość do zmian i zdolność do nauki.
STOSOWANIE KROKU PIERWSZEGO
Niektórzy nowicjusze są tak zrozpaczeni i zagubieni, kiedy trafiają do AA, że z ulgą przyjmują odkrycie, iż alkoholizm jest chorobą. Nagle wszystko układa się w całość i staje się dla nich zrozumiałe. Zapoznając się z Krokiem Pierwszym, niemal natychmiast uznają własną bezsilność i niezdolność do kierowania swoim życiem. Wielu nowych członków innych
wspólnot reaguje podobnie. Ale są też nowicjusze, których system zakłamania i zaprzeczeń jest bardzo silny, toteż opierają się oni przed uznaniem swojego uzależnienia. Dla nich praca nad tym Krokiem jest zwykle ciężkim zmaganiem. Z jednej strony, boleśnie odczuwają własną bezsilność i brak kontroli nad swoim życiem, z drugiej zaś - zakłamują tę rzeczywistość i gwałtownie jej zaprzeczają. Dla takich nowicjuszy "przerobienie" Kroku Pierwszego będzie trudnym i długotrwałym procesem akceptacji. Każdy inaczej przez to przechodzi.
Na koniec pracy nad tym Krokiem warto zwrócić uwagę, jak rozumiemy pojęcia: "bezsilność wobec..." i "niekierowanie swoim życiem"; przemyślmy jeszcze raz przykłady, które są ilustracją tych pojęć w naszym własnym życiu. Jeżeli czujemy własną bezsilność i na poziomie emocjonalnym uznajemy niezdolność do kierowania swoim życiem, możemy przyjąć, że "zrobiliśmy" Krok Pierwszy. Naturalnym - czy wręcz pożądanym - stanem będzie przeżycie lęku i rozpaczy, tak jakby w efekcie uświadomienia sobie swojej sytuacji chcielibyśmy wykrzyknąć: "No, ale co ja mam teraz zrobić?!" Doświadczenia oraz uczciwość wobec samych siebie pomogą nam zorientować się, czy "sięgnęliśmy swojego dna", czy mamy poczucie całkowitej klęski i czy nasze "poddanie się" jest szczere. Jeżeli nie, trzeba dalej pracować nad tym Krokiem.
bo skoro to trzeba to trzeba...
(na podstawie subskrypcji od Jarasa)
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^bona
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 100
Ostatni post: 2010-03-11 10:13:52

|
|
8. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-27 11:05:08 | URL: # |
|
U mnie przez 4 tygodnie terapii zamknietej było tak ,ze niby rozumiałam kolejne zajecia ale cały czas podswiadomie zrzucałam winę na męża.Wiedziałamże tak nie powinno byc ale to tkiło we mnie głeboko.Jeszcze jak pisałam piciorys to obwinianie wyszło co terapeuta i grupa zauważyli.I nagle mysląc o tym doznałam jakby olśnienia-nie wiem jak to nazwac-że maż jest odpowiedzialny za swoje picie a ja za swoje.
I wtedy zaczelam powoli rozumiec ten 1 krok.
Pokora to akceptacja istniejących faktów,w tym swojej niedoskonałości.
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04

|
|
9. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-28 07:58:02 | URL: # |
|
Przerzucenie odpowiedzialności na innych, i w konsekwencji usprawiedliwianie swoich czynów jest straszne. Robię coś, co uważam że mogę robić - to dlaczego obwiniam innych? Czy to oznacza, że ja też się nie godzę, nie chcę tego, więc łatwiej przerzucić ciężar winy na kogoś innego?
Właśnie moja niezgoda na moje zachowania w okresie picia spowodowała, że bardzo zapragnęłam nie pić. I to, czy się uda - czy nie, zależy od tego, jak bardzo tego pragnę.... Bo wtedy zrobię absolutnie wszystko, i bez wahania - aby się udało...
buziaczki
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^Luiza13
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 326
Ostatni post: 2010-03-14 07:57:44

|
|
10. RE: Jak zaczac prace nad krokami?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-28 08:48:58 | URL: # |
|
no wlasnie...marianko, zaczyna to do mnie docierac...przeciez nikt mnie do picia nie zmuszal, robilam to z wlasnej woli...moglam przeciez powiedziec sobie i innym NIE a jednak pilam. konsekwencje byly. zeby poczuc sie lepiej latwiej bylo kogos tym obciazyc, bo po co siebie, najlepiej kogos kto byl pod reka. najblizszych
Luiza
|
|
|
Wyświetlam 26 wiadomości na 3 stronach |
[<<<
1
2
3
>>>]
|
|
|