Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Rozmowy na temat » Jak zaczac prace ... »
Ostatnia wiadomość w wątku: 2011-04-26 21:40:45 napisana przez ^marianna
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 44 wiadomości na 5 stronach [<<< 1 2 3 4 5 >>>]
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11087
Ostatni post: 2017-06-08 14:13:48
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-01-28 11:13:37 | URL: #
   
Rzeczywiście obwinianie innych to silny nawyk w uzależnieniach, nie tylko alkoholizmie.
Ta sztuczka ma nas odciągnąć od nas samych jak i od odpowiedzialności za swoje uczynki.
Nie ma się co oszukiwać, gdyby nie takie odciąganie nasz nałóg nie byłby możliwy. Wcześniej bowiem zorientowałybyśmy się w sprawie. Dlatego trzeba być czujnym i uważnym, skierowanym na siebie, bo wyjście z alkoholizmu wcale nie chroni nas przed inną iluzją.

Dziś jak rozmawiam z człowiekiem, który ocenia innych, mówi o innych, krytykuje, często obwinia kogoś za to czy tamto, wiem, że to człowiek "pogubiony", być może w jakiś nałogach. Często spotykam ludzi, którzy deklarują "nie ocenianie" i zaraz potem mówią o innych niepochlebne rzeczy.
Nie da się zupełnie wyłączyć "oceniacza".
Można jedynie jego funkcję sprowadzić do tej współpracującej z naszym instynktem. Używać jej dla własnego dobra. Kierując się nią uznawać ludzi za bezpiecznych dla mnie, niebezpiecznych i takich o których jeszcze nie wiem jacy są.



Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-02-01 09:18:40 | URL: #
    Cel Kroków
Kroki spełniają bardzo ważną i konkretną rolę dla członków wszystkich wspólnot pracujących na dwunasto-stopniowych programach zdrowienia . Według Billa Wilsona, ich autora i współzałożyciela AA, Dwanaście Kroków to "zbiór zasad duchowych, które stosowane jako sposób życia - mogą uwolnić od obsesji picia i dopomóc cierpiącemu, aby stał się zdrowym, szczęśliwym i pożytecznym człowiekiem" (Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji str.17). Innymi słowy, Kroki pozwalają uwolnić się od nałogów, kompulsji, obsesji i wszelkich współ-uzależnień. Pomagają również osiągnąć dobre samopoczucie i stopniowo dochodzić do dobrze rozumianej pogody ducha. Drugi współzałożyciel AA, Dr Bob, powiedział: "W postaci skondensowanej naszych Dwanaście Kroków sprowadza się do słów <<miłość>> i <<służba>>" (Dr Bob and the Good Oldtimers. str.77).


Dwanaście Kroków utrzymuje nas w poczuciu szczęścia i na drodze do wyzdrowienia.

Rozdział 5 Wielkiej Księgi AA rozpoczyna się następująco: "Rzadko się zdarza, by doznał niepowodzenia ktoś, kto postępuje zgodnie z naszym programem" i zapoznaje nas z Krokami. Dwanaście Kroków to właśnie ów program, "jądro" zdrowienia. Pracować nad Krokami to właśnie pracować nad programem i żyć w zgodzie z programem. Obietnice AA spełniają się wraz z rzeczywistym "przerobieniem" Kroku Dziewiątego. Pracując na etapie Kroku
Dwunastego, będącego podsumowaniem wszystkich Kroków, przy właściwym jego
rozumieniu i wprowadzonych zmianach w życiu, możemy doznać przebudzenia duchowego. Jest to obietnica nowej wolności i szczęścia dla milionów alkoholików, ale także członków Al-Anonu i DDA, narkomanów, erotomanów, kompulsywnych żarłoków, hazardzistów i innych, które opierają się w swoim życiu na tych dwunastu prostych Krokach.


Historia Kroków
W początkach AA, aby zachować trzeźwość, zasady programu przekazywano sobie za pomocą słowa mówionego. Jednak Wspólnota rozrastała się stopniowo, aż dotarła do odległych zakątków kraju. Pionierzy AA zaczęli się obawiać, że ustna forma przekazu programu może ulec przeinaczeniu. Postanowili zatem spisać w książce, wszystko czego się nauczyli o alkoholizmie i sposobie radzenia sobie z tą podstępną chorobą.

We wprowadzeniu do pierwszego wydania Wielkiej Księgi AA czytamy: "My, Anonimowi Alkoholicy, liczymy ponad 100 mężczyzn i kobiet, którzy zostali uzdrowieni z na pozór beznadziejnego stanu umysłu i ciała. Głównym celem tej książki jest dokładne pokazanie innym alkoholikom, w jaki sposób ozdrowieliśmy." (Anonimowi Alkoholicy str.x)

Bill Wilson, współzałożyciel i pomysłodawca AA, wziął na siebie zadanie napisania pierwszej części książki. W rozdziale 5 zdał sobie sprawę, że będzie musiał wyjaśnić, "jak naprawdę działa nasz program zdrowienia z alkoholizmu. Ten fragment, umieszczony właśnie w tym miejscu, miał być osią całej książki" ( Alcoholics Anonymous Comes of Age: A brief History of AA str.159). Oczywiście miał na myśli Kroki.


Dotychczas wszystko opierało się na sześciu Krokach:

1. Przyznaliśmy, że nas pokonano, i że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu.
2. Dokonaliśmy obrachunku moralnego naszych wad lub grzechów.
3. Wyspowiadaliśmy się z naszych braków albo w zaufaniu podzieliliśmy się nimi z drugim człowiekiem.
4. Wynagrodziliśmy straty wszystkim tym, których skrzywdziliśmy swoim piciem.
5. Staraliśmy się pomagać innym alkoholikom, nie szukając uznania ani korzyści finansowych.
6. Modliliśmy się do takiego Boga, w którego istnienie wierzyliśmy, o siłę potrzebną do praktykowania tych nakazów [zasad].

Bill tak opisuje, jak doszło do powstania nowych Kroków, które znalazły się w rozdziale 5 Wielkiej Księgi:

"W końcu zacząłem pisać. Spodziewałem się naszkicować więcej niż sześć Kroków, choć o ile więcej – nie wiedziałem. Odprężyłem się i pomodliłem o wskazówki. Zważywszy na to, jak bardzo byłem przejęty, wstępny zarys ukończyłem doprawdy błyskawicznie, w jakieś pół godziny. Słowa wciąż jakby same do mnie przychodziły. Gdy poczułem, że praca skończona, ponumerowałem nowe Kroki. Było ich razem dwanaście. Liczba ta zdawała się mieć swoją
wymowę." (Alcoholics Anonymous Comes of Age str.161).


Wielka Księga AA ukazała się w kwietniu 1939 roku.

Rozdział piąty Wielkiej Księgi AA zawiera Dwanaście Kroków. Najbardziej wiarygodna i wyczerpująca interpretacja Kroków znajduje się w Wielkiej Księdze i w "Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji". Ponieważ Bill Wilson (autor pierwszych jedenastu rozdziałów Wielkiej Księgi) napisał zarówno obie te książki, jak i same Kroki, warto więc zaglądać i do innych jego książek, które są doskonałym materiałem edukacyjnym. "Dwanaście na Dwanaście" to ważne uzupełnienie Wielkiej Księgi, ponieważ opowiada w niej, w jaki sposób członkowie AA zdrowieją i jak ta wspólnota funkcjonuje.


W przedmowie do tej książki czytamy, że przedstawiono tu "przyjętą powszechnie w AA interpretację zasad, dzięki którym członkowie AA powracają do zdrowia" (Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji str.17) i że niniejsza praca "ma na celu poszerzenie i pogłębienie zrozumienia Dwunastu Kroków, zapisanych po raz pierwszy" (Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji str.19) w Wielkiej Księdze AA.


Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji ukazało się w kwietniu 1952 roku.
Bill Wilson napisał Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji, aby poszerzyć i
pogłębić nasze zrozumienie Kroków.


Dlaczego Kroki są zbiorem "sugestii"
Zupełnie niezobowiązujący charakter dwunastostopniowego programu zdrowienia pozwala nam samym zdecydować, czy chcemy pracować nad Krokami i wprowadzać w życie zawarte w nich zalecenia, czy nie. Sami ponosimy odpowiedzialność za tę decyzję. Nikt nie będzie nas do niczego zmuszał.
Chociaż trafnym wydaje się porównanie, że praca nad programem to sugestia tego samego typu, co podpowiadanie skoczkowi spadochronowemu wyciągnięcia zawleczki w locie. Brak sztywnych reguł pozwala nam, przede wszystkim, uniknąć postawy buntu, która działałaby na naszą niekorzyść. W Dwunastu Krokach i Dwunastu Tradycjach na str.28 Bill Wilson napisał: "Anonimowi Alkoholicy nie wymagają od ciebie, abyś w cokolwiek wierzył. Cały program
Dwunastu Kroków jest tylko zbiorem sugestii".

Nazywając Dwanaście Kroków "zbiorem sugestii", decyzję o pracy nad nimi wspólnota pozostawiła wyłącznie nam.

Nie zmienia to faktu, że to Dwanaście Kroków stanowi trzon programu zdrowienia. Toteż właśnie praca nad Krokami pozwala nam osiągnąć trzeźwość i wytrwać w niej. Dlatego niezobowiązujący charakter programu można by podsumować tak: Nie musimy pracować nad Krokami, jeżeli nie chcemy wracać do zdrowia.

Zdrowienie jest wyborem, którego dokonujemy dzień po dniu.



Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-02-08 19:10:38 | URL: #
    WSKAZÓWKI DO DALSZEJ PRACY NAD SOBĄ

ZALECENIA DLA ZDROWIEJĄCYCH ALKOHOLIKÓW
Gdy przestałeś pić, i podjąłeś decyzję o leczeniu, Twoim podstawowym problemem staje się utrzymanie trzeźwości. Rozważnie informuj innych o swoim problemie z alkoholem. Nie tłumacz się, i nie usprawiedliwiaj. Możesz mówić o tym, że jesteś osobą uzależnioną od alkoholu, i dlatego NIE PIJESZ. W każdej sytuacji, gdy ktoś proponuje wypicie alkoholu, zdecydowanym, stanowczym głosem mów: NIE PIJĘ! Powtarzaj to do skutku.

Wskazówki ułatwiające trwanie w trzeźwości

1. Zadbaj, aby w domu nie było żadnego alkoholu. Nie pozwól, aby ktoś na spotkanie z Tobą przynosił alkohol.
2. Wypicie piwa, zjedzenie ciastka, lub cukierka z zawartością alkoholu może spowodować powrót do picia. Szczególnie uważaj na lody i kawę – w ofercie wielu kawiarni są one podawane z dużą zawartością alkoholu.
3. Pamiętaj o tym, że wypicie piwa, lub szampana bezalkoholowego jest tak samo niebezpieczne, jak pierwszy kieliszek alkoholu.
4. Używanie środków kosmetycznych (odświeżaczy do ust, wód po golenie, dezodorantów, itp.) zagraża Twojej trzeźwości.
5. Pamiętaj, że niektóre leki zawierają niebezpieczny dla Ciebie alkohol. Informuj lekarzy o tym, że masz problem z alkoholem, że jesteś alkoholikiem. Zawsze pytaj w aptece, czy lek zawiera alkohol. Prawie wszystkie krople, nalewki, preparaty do nacierania ciała zawierają alkohol! Uzyskaj zastępczy lek w postaci tabletek, maści, czopka. Skonsultuj branie leków z lekarzem Przychodni Odwykowej.
6. Unikaj miejsc, w których niegdyś piłeś. Zrezygnuj z towarzystwa osób, z którymi piłeś, unikaj spotkań towarzyskich, na których podaje się alkohol.
7. Staraj się jeść do syta, z pełnym żołądkiem będziesz odczuwać mniejszą chęć do napicia się alkoholu.
8. Ogarniająca Ciebie, trudna do opanowania chęć wypicia alkoholu, może być spowodowana domaganiem się przez organizm płynu. Wypij dużą ilość wody mineralnej, soku owocowego, lub herbaty, albo kawy z cukrem. Szybko zaspokój zapotrzebowanie organizmu na płyny.
9. Picie alkoholu zubożyło w Twoim organizmie zasoby witaminy B, odgrywającej ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego. Spożywaj ciemne pieczywo, drób, ryby, otręby, orzechy, warzywa, mleko, drożdże, itp.
10. Cokolwiek robisz, rób to systematycznie i powoli. Ludzie pijacy chętnie robią wszystko zbyt szybko, i zbyt dużo.
11. Stale rób coś pożytecznego, bądź czynnym i otwartym, unikaj bezmyślnego wpatrywania się w przestrzeń. Pójdź na spacer, do fryzjera, załatw odkładaną sprawę, weź kąpiel. Postaraj się zrobić coś, co przerwie narastanie złego nastroju.
12. Wykorzystaj telefon do uzyskania wsparcia od innych osób, zdrowiejących w chorobie alkoholowej. Nigdy się nie wahaj – DZWOŃ! Skorzystaj z pomocy osób z AA, telefonu zaufania AA.
13. Nastrój depresyjny może być spowodowany niedyspozycja fizyczną. Prowadź regularny tryb życia, dużo spaceruj, gimnastykuj się, jeśli możesz, uprawiaj rekreacyjnie sport.
14. Realizując swoje sprawy, na pierwszym miejscy postaw trzeźwość. Powrót do picia zniszczy wszystkie Twoje plany. Postaraj się codziennie przeżyć satysfakcję i zadowolenie.
15. Dbaj o pogodę ducha, bądź tolerancyjny i unikaj zdenerwowania, utrata panowania nad sobą zagraża trzeźwości.
16. W codziennym życiu wykorzystaj Modlitwę O Pogodę Ducha, poddając się opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujesz.


Wojewódzka i Miejska Poradnia Odwykowa w Gorzowie Wlkp




Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-02-11 17:23:52 | URL: #
    BÓL SILNIEJSZY, NIŻ WOLA TRZEŹWIENIA
(dla kobiet mających problem z alkoholem)

Jest taka grupa pacjentów, a częściej pacjentek - bo pewien rodzaj doświadczeń spotyka kobiety częściej niż mężczyzn - które trzeźwiejąc muszą skontaktować się z tak bolesnymi zdarzeniami z życia poprzedzającego picie, że ten ból jest znacznie mocniejszy niż ich wola życia czy wola trzeźwienia. Oczywiście, bez utrzymywania abstynencji nie da się tych problemów rozwiązać trzeba też jednak pamiętać, że sama praca nad uzależnieniem tu nie wystarcza. Przywykliśmy traktować problem alkoholowy jako chorobę czy problem, którym należy zająć się w pierwszym rzędzie, odkładając na później pracę nad innymi problemami psychologicznymi. Myślę, że ta zasada jest słuszna i uzasadniona zarówno medycznie, jak psychologicznie jednak nie dla wszystkich pacjentów, a zwłaszcza pacjentek. W swojej pracy terapeutycznej spotykałam się z takimi kobietami, które próbują odstawić picie, jednak nie potrafią na trzeźwo udźwignąć swojego cierpienia ani nawet zbliżyć się do niego. Nie są też w stanie zacząć układać sobie reszty życia bez rozwiązania czy przynajmniej złagodzenia tamtej sprawy. Jakie to pacjentki?
Najczęściej takie, które w dzieciństwie albo na początku ich dorosłej drogi - pamiętajmy, że kobiety zaczynają intensywnie pić później niż mężczyźni - spotkały dramatyczne zdarzenia, takie jak wykorzystanie seksualne, przemoc, śmierć dzieci, usunięcie ciąży. Z takich właśnie głębokich ran leczyły się alkoholem, sięgały też często po proszki czy nawet po narkotyki.
Nie mam gotowej propozycji, jak takie pacjentki należy traktować. Chcę jednak zwrócić na nie uwagę, bo podejrzewam, że jest to kategoria, która znika z leczenia odwykowego - zgłasza się, ale szybko je porzuca. Programy odwykowe bowiem priorytetowo traktują abstynencję i na początku nie pozostawiają miejsca na pracę nad wcześniejszymi urazami, a tym samym uniemożliwiają tym kobietom wytrwanie w takim programie.
I oczywiście nie chodzi mi tutaj o propagowanie pomysłu, żeby leczyć te pacjentki bez odstawienia alkoholu - jak wiemy, takie leczenie jest po prostu nieskuteczne. Warto jednak chociażby w pierwszych rozmowach diagnostycznych zwrócić na nie szczególną uwagę. Wydaje się, że potrzebują one dodatkowo indywidualnego kontaktu. Są to kobiety, które znikają w chwili zawarcia kontraktu i nie pojawiają się więcej. Często traktujemy to jako zjawisko normalne: pacjentka nie była dostatecznie zmotywowana, musi się jeszcze "dopić" lub nie podjęła tak naprawdę decyzji o trzeźwieniu. Sądzę jednak, że w grupie, o której tu mówię, wcale niemałej, nie o to chodzi: mają one chęć i decyzję życia na trzeźwo, tylko że nie są w stanie udźwignąć swoich problemów.
Znakomita większość trudności, z jakimi borykają się inni pacjenci odwykowi, wiąże się z piciem. Mam wrażenie, że my - pracownicy placówek odwykowych - też jesteśmy nastawieni na ten rodzaj problemów zgodnie z zasadą, że alkoholik to człowiek, który rozwiązuje swoje problemy emocjonalne za pomocą alkoholu, w efekcie ma coraz większe problemy i znowu rozwiązuje je pijąc alkohol. Na tym właśnie polega ta samo-nakręcająca się sprężyna, czyli błędne koło uzależnienia. Wydaje się, że w przypadku tej grupy pacjentek, o której mówię, odstawienie alkoholu bez wstępnego złagodzenia ich dotkliwego bólu czy dania choćby nadziei na jego ukojenie, jest tak naprawdę propozycją życia w formule, której te osoby już nie wytrzymały, skoro z tego powodu sięgnęły po alkohol. Pamiętam na przykład kobietę, która w momencie zgłoszenia się do poradni odwykowej piła już niewątpliwie w sposób uzależniony, a jej sytuacja życiowa przed rozpoczęciem picia wyglądała tak: mąż popełnił samobójstwo prawdopodobnie z powodów psychiatrycznych, rodzina (wraz z psychologiem prowadzącym terapię małżeńską) obciążyła ją odpowiedzialnością za tę śmierć i groziła zabraniem dzieci. Rzeczywiście na pewien czas odebrano jej prawa rodzicielskie, o ich odzyskanie toczyła się walka w sądzie. Po miesiącach bezsennych nocy, borykania się z poczuciem winy, w całkowitym osamotnieniu pacjentka zaczęła pić. W tej sytuacji pierwsza próba abstynencji, którą zaproponowałam - nieudana zresztą - zakończyła się ostrą depresją z silnymi myślami samobójczymi. Pacjentka przez dłuższy czas utrzymywała ze mną kontakt, kilkakrotnie podejmując próby przerwania picia i mam poczucie, że była to jedyna możliwa droga. Gdyby postawić sprawę tak: "Jeżeli chce się pani leczyć, to po pierwsze ma pani nie pić i bez spełnienia tego warunku proszę do mnie nie przychodzić" - to ona by tego nie udźwignęła i pewnie piłaby dalej albo skończyła ze sobą. Kontakt z terapeutą i pierwsze próby porządkowania tego, co wydarzyło się w jej życiu, odbywały się w czasie, kiedy tylko odstawiała alkohol, czyli niezgodnie z jedną z podstawowych zasad terapii odwykowej, że o głębokich problemach emocjonalnych nie rozmawia się na początku leczenia.
Jest jeszcze jedna kategoria pacjentek, która ma podobne trudności w rozpoczynaniu leczenia. Tak jak tamte kobiety nie są w stanie na trzeźwo udźwignąć bolesnej świadomości zdarzeń, które stały się przyczyną ich picia, tak u tych podobne przeżycia wiążą się ze skutkami picia i przekroczeniem dopuszczalnych dla kobiet norm społecznych. Mężatka, która nie wraca na noc do domu, narusza podstawową umowę społeczną, mężczyzna, który to robi, mieści się w normie; facet, jeśli w krótkim czasie "zaliczył" 20 kobiet, ma opinię "jurnego" czy "dziwkarza" i są to oceny z pogranicza niechęci i podziwu, podczas gdy kobieta, która przespała się z 20 przypadkowymi partnerami, jest prostytutką albo dziwką. Odbiór społeczny jest jeszcze bardziej surowy, jeżeli ta kobieta jest matką. Gdy ojciec porzuci dzieci i nie ma z nimi kontaktu od 5 czy 10 lat, społeczeństwo traktuje to z pewną niechęcią, ale kiedy matka pozostawiła je same lub pod opieką ojca - właściwie pozbawia się ją prawa do życia społecznego. Warto o tym pamiętać zastanawiając się nad leczeniem uzależnionych kobiet. Często ich działanie w okresie picia silnie naruszało normy społeczne oraz ich własny system wartości, dlatego taka kobieta z trudem wyobraża sobie, że kiedykolwiek - nawet po dobrym i godnym przeżyciu kilku lat - będzie mogła spojrzeć sobie w twarz bez wstrętu. Z moich doświadczeń wynika, że wstyd uzależnionych kobiet jest mocniejszy i znacznie bardziej paraliżujący niż w przypadku mężczyzn; również ich poczucie winy wobec rodziny jest nieporównywalnie silniejsze.
Dlatego gdy proponujemy uzależnionej kobiecie odstawienie alkoholu i zajęcie się wyłącznie uzależnieniem, musimy pamiętać, że dla niej oznacza to konfrontację na trzeźwo z zachowaniami, które w naszej kulturze skazują ją jednoznacznie na śmierć społeczną. Na zobaczenie, że sąsiedzi patrzą z pogardą, a fakt, że wytrzeźwiała, jest powodem tylko do tego, żeby wyraźniej powiedzieć jej, co o niej myślą. Taka kobieta na ogół nie ma już żadnej zdrowej grupy odniesienia: rodzina się jej wyrzekła, a mąż - jeżeli jeszcze się nie rozwiódł - często ją maltretuje. Praktycznie wszystkie znane mi alkoholiczki były bite. Pijące kobiety są bite i w domu, przez męża czy partnera, i na melinach. Są traktowane trochę tak, jakby nie miały żadnych praw. Zwłaszcza tym naszym pacjentkom, których życiorys czy raczej piciorys przebiegał wśród melin, często towarzyszy głębokie poczucie, że nie mają żadnych praw do życia, do szczęścia, a razy, które są im zadawane, są uzasadnione i słuszne.
Jeśli takiej kobiecie zabrano dzieci, jeżeli są w domu dziecka albo zajmuje się nimi rodzina męża, to poczucie tej pacjentki, że ma jakiekolwiek prawo do swojego życia, spełnienia swoich oczekiwań, do godności i szacunku - jest bliskie zera. Rozpoczynając leczenie takiej osoby należy ze szczególną uważnością patrzeć, na ile dość nagłe zobaczenie swojego życia czy zrobienie bilansu nie będzie ciężarem nie do dźwignięcia. .

Magdalena Ilnicka



Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-02-24 15:00:43 | URL: #
    CZY UCZESTNICTWO W AA JEST KONIECZNE?
Możliwe, że trzeźwienie na własną rękę, lub przy pomocy terapii uważane jest za coś lepszego od uczestnictwa w AA, gdzie trzeba pogodzić się z rolą chorego, zależnego od innych.
Potrzeba zależności, a raczej przynależności stanowi główny element struktury programu AA (pomoc dostępna przez 24 godziny na dobę, częste mityngi). Na fundamencie zaspokojenia tej potrzeby odbywa się jednocześnie budowanie coraz większej odpowiedzialności, oraz dążenie ku niezależności, dzięki coraz większej dojrzałości emocjonalnej, i lepszemu przystosowanie się do życia na zasadach zawartych w programie AA.

Pomoc psychoterapeutyczna jest dla niektórych osób konieczna,
ale tylko wówczas, gdy terapeuta potrafi docenić pozytywne,
i nieprzemijające wartości AA, oraz uzna możliwość terapeutycznego współdziałania opartego na trój partnerstwie.

Osobiście zalecam uczestnictwo w AA każdemu, kogo niepokoi własne picie, zaś absolutnie wszystkim, którzy chcą przestać pić. Nie każdy jednak się zastosuje. Trudności, jakie niektórzy mają z akceptacją takiego zalecenia, lub uczestnictwem i przynależnością do AA, stają się częścią procesu terapeutycznego, w którym jest mowa właśnie o rozbudzeniu u pacjenta potrzeby przynależności. Czy ludzie, którzy nie uznają AA, mogą skutecznie wytrzeźwieć? Tak, ale nie wiadomo, na jak długo. Osoby trwające przy swych przekonaniach, mogą sięgnąć dna i skapitulować, ale obce im jest pojęcie siły wyższej, która utrwala ten stan kapitulacji. Ci, którzy nie zmieniają swych przekonań, nadal wierzą w kontrolę, i interpretują swoją abstynencję, jako efekt silnej woli. To pozwala żywić im nadzieję, że kiedyś będą mogli pić tak, jak inni ludzie, czyli innymi słowy, obiecują sobie, że powrócą do picia. Niektórzy uzależniają się od jakiegoś autorytetu. Psychoterapia zapewnia im identyfikację i kontakt z kimś, kto pomaga im utrzymywać abstynencję, nie zapewnia jednak wzorów do naśladowania, które są również bardzo potrzebne.

Przykład:
Udało mi się zachować trzeźwość przez cały dwu- i pół letni okres terapii. Nie chciałem wstąpić do AA, i czułem, że nie muszę. Byłem ponad to. Potrafiłem nie pić bez AA. W trakcie leczenia nie rozumiałem jednak, na czym polega istota wytrwania w trzeźwości. Prawdę mówiąc, nigdy się tego nie nauczyłem. Nie miałem też pojęcia o odpowiedzialności osobistej. Moja abstynencja była nietrwała, jednak wtedy o tym nie wiedziałem. Czułem się pewny siebie,
i zupełnie bezpieczny. Powróciłem do picia przez degustacje win. To pasowało do mojego wygórowanego mniemania o sobie. W końcu znowu rzuciłem picie dwa lata temu, i od tamtej pory regularnie chodzę na mityngi AA. Teraz widzę, że przedtem nie porzuciłem wiary w samokontrolę, którą podtrzymywała moja pycha. Dlaczego bardziej stanowczo nie skierowaliście mnie do AA?

Jeżeli proces psychoterapii nie jest skierowany na sprawy okresu przejściowego i wczesnego trzeźwienia (utrata kontroli i przyjęcie nowej tożsamości alkoholika), to uczestnik terapii nie przyswoi sobie zachowań i poglądów abstynenckich, od których zależy utrzymywanie codziennej abstynencji. Są tacy alkoholicy, którym terapia pomaga zachować abstynencję, jednak nie udaje im się osiągnąć poczucia osobistej odpowiedzialności. Niektórzy żyją w strachu, że uwarunkowanie minie, i znowu nie poradzą sobie z przymusem picia. Alkoholicy trzeźwiejący w AA mają wiarę, że jest coś większego od nich, dzięki czemu wyrzekli się wiary w samokontrolę. Osobie pragnącej zachować abstynencję potrzebna jest chłonność i gotowość do uczenia się. Potrzebny jest wstrząs emocjonalny. Idee, myśli, postawy, i uczucia, które kiedyś były najważniejsze, nagle muszą być usunięte przez całkowicie nowe pojęcia, i postawy. Zwyczajna wiara religijna nie wystarcza. Potrzebna jest duchowość.

Trzeba uznać swoją bezsilność, i powierzyć się Bogu, cokolwiek by to miało oznaczać. Takie nawrócenie (powierzenie się Sile Wyższej) powoduje, że człowiek może robić rzeczy, przedtem dla niego niemożliwe.

Znamienne jest to, że wyraźne nawrócenie przeżywali ludzie, którzy doznali całkowitej klęski, jeżeli chodzi o kontrolę nad własnym piciem.
AA pokazuje sposób długoterminowej opieki, która właściwie nie jest opieką. Jest to samopomoc oparta na współuczestnictwie. Zamiast uważać siebie za ofiarę, alkoholik otrzymuje w AA poczucie własnej wartości, a wraz z nim taki rodzaj pokory i realizmu, który odgrywa absolutnie najważniejsza rolę w radzeniu sobie z problemami, jakie niesie choroba alkoholowa.
Rozpoznanie i leczenie alkoholizmu, jednej z najbardziej nie leczonych, a nadających się do leczenia chorób, leży w gestii każdego lekarza, który jest gotów sprawdzić swe kwalifikacje na tej rozpowszechnionej, wielo objawowej chorobie, która przybiera najróżniejsze postacie. Można powiedzieć, że – „znać się na chorobie alkoholowej, to znać się na całej medycynie”.
Lekarz, który nawiąże bliską współpracę z AA w swoim rejonie, ma największe szanse, by spełnić ogromna rolę, jako organizator, nauczyciel, i opiekun niosący najskuteczniejszą pomoc wszystkim cierpiącym jeszcze alkoholikom. Jakość tej opieki będzie najwyższa.

Oficjalne stanowisko AA, jak i służby zdrowia popiera współpracę i partnerstwo, zwłaszcza w lecznictwie odwykowym, gdzie interwencjom medycznym towarzyszy wykorzystanie programu AA, i trzeźwych aowców.

Jednak o dobrze działającym partnerstwie nie rozpowszechnia się niestety wiedzy ani w uczelniach medycznych, ani w innych szkołach przygotowujących profesjonalistów pomagających innym, dlatego też większość pracowników służby zdrowia wykazuje brak wiedzy na temat alkoholizmu, i sposobu jego leczenia.
Mądre i pożyteczne partnerstwo między alkoholikami i terapeutami, wymaga od terapeutów przekonania, że abstynencja nie jest celem samym w sobie, i chwalebnym ukoronowaniem leczenia. Muszą przyswoić sobie nowy model teoretyczny przedstawiający alkoholizm w kategoriach procesu.

AA działa skuteczniej, niż cokolwiek zdołała stworzyć medycyna, angażując w to naukę, pieniądze i największe wysiłki. Nie kierowanie tam alkoholika, to lekceważenie ważnych i pomocnych tych usług, na jakie ludzie chorzy na chorobę alkoholowa zasługują, i do jakich powinni mieć dostęp.
Terapeuci nigdy nie mieli wątpliwości, że oddziaływanie AA jest skuteczniejsze w leczeniu alkoholizmu, i w dalszym utrzymywaniu abstynencji. Sprawy związane z alkoholem i abstynencją należą niepodzielnie do AA. Przykładem może być potrzeba przynależności.

PRZYNALEŻNOŚĆ
Przystąpienie do AA nie wymaga natychmiastowego zbliżenia się do ludzi, ale jest zasadniczą zmianą w źródle oparcia. Kiedyś oparciem była rodzina – w sposób negatywny. Była to wroga zależność pomiędzy wszystkimi członkami rodziny, wśród której nie miał zrozumienia dla swoich problemów związanych z nadużywaniem alkoholu. Zgłaszający się tam człowiek jest w fatalnym stanie psychicznym, niezależnie od zewnętrznych oznak sięgnięcia dna. Często wątpiąc, czy w ogóle jest człowiekiem, i na ogół przekonany, że nie ma nic do zaoferowania. Jednak, stopniowo, uczęszczając na mityngi otrzymuje poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Wytrwanie w abstynencji wymaga nadziei, wiary, i wsparcia przez innych, a to zapewnia wspólnota AA, której podstawą istnienia jest atmosfera ufności, szczerości, przyjaźni i wrażliwości wszystkich uczestników. Wczesny okres abstynencji jest okresem aktywnej zależności, opartej na silnych więzach z grupą AA. Słucha się rad i otrzymuje się odpowiedzi na swoje wątpliwości. Mityng jest okazją do spędzenia wolnego czasu z innymi trzeźwymi ludźmi, a łatwiej jest związać się z ludźmi mającymi taki sam problem. Kiedy pewnego dnia nowo przybyły członek zabierze głos na mityngu, i podzieli się swoimi problemami, to nieodmiennie czuje się szczęśliwy, ponieważ posiada coś, co może dać innym, równie cierpiącym, jak on sam. Człowiek czuje akceptację słuchacza, który często ma za sobą jeszcze gorsze przeżycia. Osoba wyznająca, doświadcza przebaczenia ze strony drugiego człowieka, co pozwala przebaczyć samemu sobie. Rozmowa z drugim człowiekiem łamie barierę okłamywania się, i dzięki akceptacji drugiego człowieka budzi się szacunek dla własnej osoby. Dowodów na podobieństwo do innych ludzi dostarczają tak zwane „piciorysy” i wzajemne dzielenie się doświadczeniami, z których wynika, że nie ma tak strasznych czynów, których nie popełniłby ktoś inny.

Ogrom demoralizacji i desperacji, niezbędny do „osiągnięcia dna” wyjaśnia, dlaczego ludzie nie pojmują programu AA tak długo, dopóki nie muszą, chyba, że już nie widzą innego wyjścia, aby żyć, a chcą jednak żyć.

Wyznanie uwalnia człowieka od poczucia samotności, wiele osób przeżywa wtedy nieznane dotąd uczucie przynależności. Czuje akceptację słuchacza, który często ma za sobą jeszcze gorsze przeżycia. W rezultacie przyznania się do faktów z przeszłości, i przyjęcia za nie odpowiedzialności, człowiek uwalnia się od winy, i może zacząć życie na nowo. Brak konfrontacji z przeszłością przykuwa do tej przeszłości, ale fakt mówienia o niej zmniejsza poczucie własnej ważności. Nie sposób trwać w wyolbrzymionym, negatywnym poczuciu własnego „ja”, opartym na własnych niegodziwościach, skoro inni popełnili takie same, lub gorsze czyny. Powierzchowny obserwator mógłby odnieść wrażenie, że uczestnikom mityngów sprawia przyjemność nurzanie się w przeszłości, a nawet rywalizacja o to, kto kogo przewyższa w tych niegodziwościach, ale istota trzeźwienia we wspólnocie AA opiera się na koncentracji na dniu dzisiejszym, jakimi poglądami kierują się uczestnicy dzisiaj, i jak dzisiaj postępują. Trzeba najpierw rozpoznać zło, i zmienić nastawienie, dopiero potem można zrobić coś konkretnego dla naprawienia tego zła. Ów sens widać w trakcie pracy nad sobą, w miarę utrwalania się abstynencji. Piękno i wspaniałość programu AA polega na jego konkretnej prostocie, z jaką są sformułowane Kroki, co pozwala każdemu, niezależnie od wykształcenia, i aktualnej sprawności umysłowej zrozumieć, o co chodzi. Nowicjusz słyszy Pierwszy Krok mówiący o bezsilności, i potem słucha innych, którzy mówią o swoich doświadczeniach, i wie, co konkretnie ma robić.

Praca nad Krokami nigdy się nie kończy. Stanowią one stałą „filozofię życia”, dającą człowiekowi ciągle nowe możliwości interpretacji, w miarę postępującej abstynencji.

Ludzie, mający już dar trzeźwości, i nową świadomość, wiedzą już, że najlepszy sposób zachowania swej nowej postawy i nowych przekonań polega na przekazywaniu ich innym. „Niesienie posłania” daje satysfakcję i buduje szacunek do samego siebie, a poczucie wspólnoty umacnia się jeszcze bardziej dzięki przeświadczeniu, że każdy członek AA ma coś bardzo ważnego do dania innym. Tym czymś są przeżycia z okresu picia, oraz z życia na trzeźwo, a więc - „oświadczenie, siła, i nadzieja”, jak mówią aowcy. Słuchając człowieka nowo przybyłego, inni przekonują się, że trzeźwego alkoholika od pijanego różni tylko jeden kieliszek, i dlatego wszyscy czują się tak blisko ze sobą związani.

Od przerzuceniu pomostu miedzy AA i psychoterapią zależy możliwość zgodnego partnerstwa opartego na wzajemnym współdziałaniu. Każda z dyscyplin ma coś do zaoferowania, coś najbardziej istotnego dla człowieka, gdy się połączą, obydwie na tym zyskają, i rezultat może okazać się większy, niż prosta suma ich obu. Przecież nie wszyscy profesjonaliści są ignorantami w sprawach dotyczących alkoholizmu, i nie wszyscy są wrogo nastawieni do alkoholików, również nie wszyscy alkoholicy są nieufni wobec terapeutów. Psychoterapeuci mogą okazać swym pacjentom wielką pomoc w pracy nad Krokami, uzupełniając to, czego uczą się oni w AA.








Na podstawie:
Instytut psychiatrii i neurologii
„Leczenie alkoholików – rozwojowy model powrotu do zdrowia”
Stephanie Brown – tłumaczyła Ewa Wojdyłło




Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-03-13 21:59:57 | URL: #
    W KIERUNKU DWUNASTU KROKÓW ANONIMOWYCH ALKOHOLIKÓW
(na podstawie Drogowskazu do Dwunastu Stopni AA grup AA Akron Ohio).

Dwanaście Kroków jest uważanych na podstawie doświadczenia, przez Anonimowych Alkoholików, za niezbędne dla każdego nowego członka AA prawdziwie pragnącego wkroczyć na nową Drogę Życia. Głębokie zastanowienie się nad nimi i stosowanie w codziennym życiu szczerze polecamy. Przy pomocy tych Kroków każdy Anonimowy Alkoholik może utorować sobie trwałą drogę ku lepszej przyszłości, drogę na całe życie.
Pierwsze trzy Kroki pomagają nam osiągnąć pokorę intelektualna, następnych sześć. stanowi
oczyszczenie moralne naszego domu, a ostatnie trzy są PROGRAMEM TRZEŹWOŚCI".

WSTĘP
Opracowanie "W kierunku Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików" dokonane
przez weteranów tej wspólnoty, zamierza w sposób krótki i zwięzły objaśnić zasady prowadzące do życia w trzeźwości. Twórcy i redaktorzy są członkami Grup Akron Ohio, gdzie powstała Wspólnota Anonimowych Alkoholików w 1935 r. Przygotowanie tej broszurki wymagało wielu starań. Większą część idei i tłumaczeń poszczególnych Kroków była opracowana w Grupach AA na mityngach i innych zebraniach.
Stosując Dwanaście Kroków, alkoholik otrzymuje logiczną metodę osiągnięcia
i zachowywania trzeźwości. Historia AA dowodzi, że każdy alkoholik, który przyjął i stosuje w całości ten program pozostaje trzeźwy. Ci, którzy próbowali upraszczać czy opuszczać poszczególne stopnie, wcześniej czy później znaleźli się w kłopotach. Jest to regułą nieomal bez wyjątków. Na pytanie: - który z Dwunastu Kroków jest krokiem najważniejszym? Jeden z weteranów AA odpowiedział pytaniem: która szprycha w kole jest najważniejsza? Jeżeli koło posiada 12 szprych i jedna zostanie usunięta, to koło prawdopodobnie nadal będzie podtrzymywało pojazd, lecz straci dużo na sprawności. Wyjęcie następnej szprychy osłabi koło jeszcze bardziej, aż dojdzie do katastrofy. Tak samo jest z Krokami w programie AA. Usunięcie któregokolwiek Kroku z programu, wcześniej czy później spowoduje upadek. Bardzo ważnym jest aby nowy członek zapoznał się z Dwunastoma Krokami tak szybko jak to możliwe. Poznanie Tych Kroków jest warunkiem powrotu do zdrowia
Stosowanie Dwunastu Kroków przyczyniło się do uzyskania pomyślnego rezultatu w utrzymywaniu trzeźwości przez członków AA. Zostały one starannie przemyślane przez założycieli tej wspólnoty i są one tak samo niezbędne dziś do osiągnięcia i utrzymania trzeźwości, jak były wówczas gdy broszurka ta została napisana.

Bez zrozumienia Pierwszego Kroku nie mamy szans na wyzdrowienie.

Wiele razy dowiedziono, że osoba, która została trzeźwa i utrzymuje tą trzeźwość tylko dla siebie samej - osiąga trzeźwość prawdziwą i trwałą. Można utrzymywać trzeźwość czasowo, robiąc to dla kogoś, lub na przykład ze strachu przed utratą pracy. Jeżeli jednak nie będziemy szczerze przekonani, że robimy to dla siebie samych, nasze dni trzeźwości są policzone. Jest to bardzo trudny Krok, w realizacji którego nikt nam nie może pomóc. Musimy zrozumieć go sami, a nie łatwo jest przyznać się do porażki.
Latami powtarzaliśmy: mogę pić, gdy tylko zechcę. Latami wierzyliśmy, że nasza trzeźwość jest blisko. Jest to tragiczne, gdyż naprawdę nigdy nie byliśmy bliscy trzeźwości, w końcu odkryliśmy ku naszemu przerażeniu, że nie możemy przestać pić. Ciągle oczekiwaliśmy cudu, lecz cud ten nie nadchodził i sam nie nastąpi. Ostatecznie stanęliśmy na rozdrożu: albo szczerze przyznamy się, że mamy problem, albo dalej będziemy tonąć coraz głębiej w bagnie alkoholizmu aż do utraty pamięci lub śmierci. Dopóki nie przyznamy, że nie możemy
kontrolować naszego picia, dopóty nie ma żadnej nadziei na zaprzestanie. Programem otwieramy sobie drogę do trzeźwości. Dalsze Kroki programu będą łatwiejsze do przyjęcia i realizacji.
Objawy alkoholizmu przedstawione są jasno, jest ich dość dużo, a oto główne:
- potrzeba wypicia alkoholu rano po przepiciu dla "wyprostowania się", wypicie to powoduje naturalnie powrót do pijaństwa,
- upicie się w czasie, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że musimy być trzeźwi,
- utrata pamięci w czasie pijaństwa, a następnego dnia brak świadomości co się działo dnia poprzedniego.
Te fakty nasuną się nam gdy słuchać będziemy opowiadań innych członków AA. Gdy rozpoznajemy te przypadki z naszego życia, to jeżeli jeszcze nie jesteśmy alkoholikami, jesteśmy na najlepszej drodze aby nimi zostać i czas kiedy to nastąpi jest bardzo bliski. Medycyna nie zna żadnego przypadku wyleczenia z alkoholizmu. Gdy raz zostaniemy alkoholikami, a trudno rozpoznać kiedy przekroczy się tę granicę, pozostajemy nimi na całe życie. Alkoholik może żyć przez całe lata nie używając alkoholu, lecz gdy zaczyna pić znów będzie na tej samej karuzeli. Doświadczenie uczy, że stan jego będzie wówczas gorszy niż poprzednio. Ważnym jest nie to, że wyznaliśmy, że jesteśmy alkoholikami - musimy o tym myśleć i pamiętać przez cały czas. Tylko zupełna trzeźwość może nas utrzymać w normalnym stanie. Nowoprzybyły musi z całą otwartością powiedzieć do swych przyjaciół z AA - mam problem z piciem alkoholu, wiem na pewno że, jestem alkoholikiem i chcę coś z tym zrobić. Wtedy już pół walki jest wygranej. Jest gotowy na przyjęcie zasad i sposobu życia we wspólnocie Anonimowych Alkoholików.

Siła naszej woli nie wystarcza jednak, aby przestać pić. Zawiodły szczere wysiłki naszej rodziny i przyjaciół. Niegdyś przedstawialiśmy siebie jako bezwzględnego indywidualistę, często myśleliśmy o sobie: jestem panem swego przeznaczenia, potrafię kierować swoją duszą. Obecnie myśląc o tym szczerze, musimy przyznać, jak źle wypełnialiśmy rolę "Pana i Kierownika" naszego życia. Szukaliśmy pomocy u lekarzy i w szpitalach, niektórzy szukali pomocy w religii. Wszędzie znaleźliśmy słowa głębokiego zrozumienia, ale trzeźwości tam nie znaleźliśmy. Końcowy rezultat był zawsze taki sam: dalsze picie. Silna wola, pomoc rodziny i przyjaciół, pomoc lekarzy i szpitala, uciekanie się do religii - wszystko zawiodło. Jest jednak gdzie się jeszcze zwrócić. Jest "Bóg" taki, jakim go rozumiemy. To nie jest takie trudne jak się wydaje. Nie doradzamy Ci abyś szedł do kościoła, nie doradzamy szukania rady u kleru. Radzimy jedynie abyś przyjął wskazówki i rady ludzi, którzy przezwyciężyli ten problemy, Te same, które Ciebie wpędzają w kłopoty. Może łatwiejsze będzie wyjaśnienie Drugiego Kroku jeśli pomyślisz o własnym dzieciństwie. Gdy mieliśmy jakieś kłopoty wówczas prosiliśmy o radę matkę lub ojca, wiedząc, że jesteśmy bezpieczni w ich ramionach. Opowiadaliśmy im o kłopotach i troskach i zaraz było nam lżej na duszy. Wyobraźcie sobie "Boga" jako wszechmocnego ojca, który wysłucha ze zrozumieniem i otoczy opieką, tak jak czynili to rodzice. Jeżeli na początku wiara Twoja nie jest zbyt silna spróbuj zastosować takie rozwiązanie. Popatrz na przyjaciół z AA. Program ten pomógł im osiągnąć trzeźwość, chociaż mieli te same kłopoty co Ty. Byli życiowymi rozbitkami w sensie moralnym, a często i fizycznym, lecz gdy zastosowali się do programu potrafili wówczas utrzymać swoją trzeźwość. Jest to tylko kwestia stosowania się do rad Twych nowych przyjaciół. Miej silną wiarę ,że jeżeli program ten pomógł Twoim kolegom, pomoże i Tobie.

Jeżeli uwierzyliśmy, że jest siła większa (wyższa) od nas samych, nie będzie nam trudno oddać nasze życie i naszą wolę pod opiekę tej siły. W Drugim Kroku przyznaliśmy, że nasze osobiste przyrzeczenia nic nam nie pomogły. Wiemy, że przyrzeczenia zaprzestania picia do końca życia, zawiodły. W AA przychodzi nam z pomocą inny plan - nie na zawsze, ale
dzień po dniu, z godziny na godzinę staramy się być trzeźwymi. Nie możemy kontrolować przyszłości. Przeszłość jest już za nami. Być trzeźwym w dniu dzisiejszym - oto nasze zadanie. Zaczynając naszą trzeźwość decydujemy, że będziemy trzeźwi przez 24 godziny, oddajemy się w opiekę "Boga" aby być trzeźwym na ten krótki okres czasu. Gdy dzień ten
przejdzie pomyślnie, dziękujemy "Bogu" za opiekę nad nami. W następnym dniu i dniach, które nadejdą, staramy się czynić tak samo. To jest ten początek, gdzie oddajemy nasze życie i naszą wolę pod opiekę Boga, takiego, jakim Go rozumiemy, Od tego czasu zaczynamy rozwijać nasze nowe życie. Nie staramy się uparcie nim kierować, gdyż doszliśmy do
wniosku, że zawsze tego żałowaliśmy.

Staraj się stosować te zasady we wszystkich swych poczynaniach. Nie wystarczy przeczytać te Kroki i zapomnieć o nich. To są wskazówki, które muszą być praktykowane, i o których nie można zapomnieć.
1. Pamiętaj, że jesteś alkoholikiem, i że tylko jeden kieliszek jest na drodze między trzeźwością, a pijaństwem.
2. Pamiętaj, że tylko Bóg, taki jakim Go rozumiesz, może utrzymać Cię w trzeźwości.
3. Pamiętaj, myśl zawsze jasno i trzeźwo.
4. Pamiętaj, jeden nieobliczalny krok, jeden zły czyn, jeżeli go nie naprawisz, będą na Twoim sumieniu i doprowadzą Cię z powrotem do pijaństwa.
5. Pamiętaj, pomagając sobie, pomagasz innym.

Jeżeli nadejdą Cię pokusy i zwątpienia, poczytaj Dwanaście Kroków i postaraj się zastosować w życiu. Tam zawsze znajdziesz odpowiedź a swoje problemy.
Gdy będziesz miał kłopoty, nie wahaj się poprosić o radę doświadczonego członka AA, może razem łatwiej znajdziecie rozwiązanie.

Głównym powodem naszego picia była ucieczka przed samym sobą. Wierzyliśmy, że alkohol pomoże nam uciec przed naszymi myślami. Baliśmy się spojrzeć prawdzie w oczy. Obawialiśmy się, że utracimy pracę i rodzinę. Baliśmy się każdej odpowiedzialności, po
prostu baliśmy się wszystkiego. Musimy wylać kubeł zimnej wody na naszą głowę i przystąpić do pełnej inwentaryzacji naszego życia. Co odkrywamy? Nieuczciwość, kłamstwo, oszustwo, kradzieże i oczernianie bliźnich. Oszukiwaliśmy pracodawcę, rodzinę i przyjaciół. Mieliśmy stosunki pozamałżeńskie. Przeklinaliśmy Boga i ludzi. Łamaliśmy prawa boskie i ludzkie. Przekonaliśmy się jak mało wartościową jednostką jesteśmy obecnie. Prawie wszystkie fakty są związane z naszym pijaństwem. Dokonując dalszego ciągu przeglądu naszego życia, przekonujemy się, że umysł nasz nie działa tak jak uprzednio, że przestaliśmy dbać o wygląd zewnętrzny, a nasza sytuacja finansowa jest w opłakanym stanie. Teraz zastanawiamy się nad tym, jak mogliśmy dopuścić do tego, aby upaść tak nisko. Trzeba naprawdę wielkiej odwagi aby przeprowadzić podobną analizę w stosunku do siebie. My mamy jednak wewnętrzne zadowolenie, że potrafimy prawdzie popatrzeć prosto w oczy. Chyba nie będziemy dalej tak postępować, jeżeli odgadliśmy co było powodem naszego upadku.

Analizując swoje życie dochodzimy do wniosku, że musimy naprawić to, co było w nas złego.

Taka jest prawda życiowa - podzielenie się troskami z inną osobą ulży naszemu sumieniu.
Wyznanie własnych błędów przed inną osobą wydaje się czymś niemożliwym, lecz jest to łatwe, gdy podejdziemy do tego we właściwy sposób. Każdy doświadczony członek AA pokaże nam drogę. Nie róbmy tego w formie spowiedzi, że tyle razy popełniłem to i to..... nie róbmy tego także w stosunku do pierwszej lepszej osoby. Członek AA, lub osoba, którą starannie wybraliśmy do tego celu może nam ułatwić drogę, na przykład opowiadając historię swojego życia. Będziemy zdziwieni, w jaki łatwy i szczery sposób opowiada nam o swoich przeżyciach, jak bardzo źle postępował w stosunku do swojej rodziny, ile razy pijaństwo doprowadzało go do zakładu karnego czy domu poprawczego, jak kłamstwem potrafił wykręcić się od odpowiedzialności. Jednym słowem, dał nam obraz swojego życia.
Po wysłuchaniu kilku takich rozmów, nowoprzybyłemu zaczyna spadać kamień z serca. Czyny, które zdawałoby się, najlepiej zachować w tajemnicy, opowiada stopniowo innym członkom AA. W trakcie wyjawiania swych tajemnic czuje, że wielki ciężar, który tak długo nosił - spadł Mu z serca. Potrzeba zapomnienia, dla którego wciąż pił przestaje istnieć. Wtedy zaczyna się właśnie trzeźwość. Alkoholik, gdy zrzuca z siebie ten ciężar zaczyna czuć się bezpieczny. Zabierając głos na mityngu poczuje się dojrzałym członkiem AA.
Obserwując pilnie twarze naszych nowych przyjaciół w AA zobaczymy w nich to, czym sami chcielibyśmy być. Widzimy zadowolenie z życia, wolności od strachu, szczęście, pogodę ducha i spokój wewnętrzny. Byliśmy prześladowani obawami utraty pracy, możliwością rozwodu, ciągłym upominaniem się naszych wierzycieli. Chcemy być tacy, jak nasi przyjaciele z AA. Pamiętamy, że żadna siła ludzka nam nie pomogła, teraz jesteśmy gotowi, aby "Bóg" pomógł pozbyć się nam naszych błędów. Lecz jak mamy Go prosić o to?
Pamiętać musimy o jednym - nie wolno się targować z Bogiem. Gdy mieliśmy kłopoty, w okresie pijaństwa, modliliśmy się w ten sposób: Boże, daj mi wybrnąć z tego kłopotu, a już nigdy więcej tak postępować nie będę. Gdy wyszliśmy, lub też nie, z tego kłopotu, powracaliśmy do tego samego. Zamiast prosić o pomoc, prośmy o wskazanie właściwej drogi, abyśmy sami mogli na nią wejść. Prośmy o przewodnictwo na jeden dzień, na 24 godziny.
Jak zaznaczyliśmy na początku, z tego dnia zrobią się tygodnie, miesiące, a nawet i lata. Zawsze jednak prośmy o jeden dzień. Prośmy Boga z pokorą. Wiemy, że pokora nie jest łatwa do osiągnięcia zwłaszcza dla nas, którzy wyobrażaliśmy sobie nas jako lepszych od innych. Pamiętajmy, że niezależnie od tego kim jesteśmy, jesteśmy tylko małym pyłkiem we Wszechświecie. Popatrzmy na gwiazdy w jasną, pogodną noc. Czy wiemy, że światło gwiazd musiało iść wieki zanim dotarło do Ziemi? Czy wiemy, że każda z nich jest tak wielka, że może z łatwością zniszczyć naszą Ziemię? A teraz wyobraźmy sobie siebie w tym Wszechświecie... Na pewno będziemy czuli się mali i pokorni. Właśnie z tego punktu widzenia, że jesteśmy tylko małym pyłkiem, prośmy Boga, by pomógł nam pozbyć się swych niedoskonałości. Być pokornym nie oznacza kajania się przed innymi ludźmi, nie oznacza byśmy mieli pozwolić deptać innym ludziom po sobie. Jeśli nasze ciało jest nieskończenie małym pyłkiem, to religia uczy nas, że dusza jest nieśmiertelna, uczy nasz, że jest to największy skarb. Dlatego, że dusza jest nieśmiertelna, różnimy się od innych stworzeń na świecie. Nasza pokora oparta jest na tym, że uznajemy, że jesteśmy dziećmi Boga.
Zdajemy sobie sprawę, że potrzebujemy siły wyższej (większej) od nas samych i chcemy by ta siła kontrolowała nasze życie.

Poprzez pokorę chcemy się uczyć co należy zrobić aby jasno patrzeć na życie i prawdę.

Gdy potrafimy rozumować w ten sposób, jesteśmy na bardzo dobrej drodze do trzeźwości..
Gdy odrodziliśmy się duchowo, nadszedł czas by odrodzić się również i fizycznie. Nadszedł czas, by przejść do następnego rozdziału naszego życia. Mamy dwa rodzaje zobowiązań: fizyczne i moralne. W ich podziale i usystematyzowaniu pomoże nam ich zapisanie. Gdy zaczniemy spłacać długi, wykreślimy jedną pozycję po drugiej. Nasza lista będzie się stale
zmniejszać, aż prawie zniknie. Nie jest to proste. Wolelibyśmy zapomnieć o przeszłości, o naszych zobowiązaniach, lecz póki się z nich nie wywiążemy, dopóty nie wolno nam o nich zapomnieć. Ciągle będą nas dręczyć, będziemy żyć w ciągłym strachu. Alkoholik nie może sobie pozwolić na to, by żyć w ciągłym strachu myśląc o przyszłości. Postanowiliśmy spłacić wszystkie długi fizyczne. Płacimy od dawna zaległe rachunki, oddajemy pieniądze pożyczone od kolegów, przypominamy sobie o wazonie stłuczonym po pijanemu u przyjaciół. Może nasza sytuacja finansowanie pozwoli nam na spłacenie wszystkiego od razu, lecz staramy się uregulować sprawy najważniejsze. Wkrótce przekonamy się jak nasze długi zaczną maleć, a będzie zwiększać się zaufanie u kolegów. Może bank lub inna instytucja finansowa pożyczy Ci pieniądze, aby spłacić te drobne długi, zostawiając dla siebie tylko jeden. Jednym słowem, staraj się spłacić długi tak szybko jak to jest możliwe. Nie jest łatwo spłacić długi moralne. Niektóre z nich okażą się niespłacalne. Weźmy na przykład Twojego pracodawcę, który dawał Ci szansę po szansie, choć na nią nie zasługiwałeś. Byłoby dobrze aby okazać Mu nie tylko słownie, ale i Twoim postępowaniem, że pracujesz nad rozwiązaniem swojego problemu. Prawdopodobnie nie będzie Ci ufał z samego początku, lecz gdy się przekona o prawdziwości Twych słów, przywróci w stosunku do Ciebie swe zaufanie. Naszych przyjaciół, których często obraziliśmy, warto obecnie odwiedzić i przeprosić. Czyniąc to będziemy się czuli coraz silniejsi i pewniejsi siebie.
Są również i Ci, którzy starali się tak bardzo, aby nas kochać i pomóc w naszym problemie. Ile razy złamaliśmy im serce? Ile razy zawiedliśmy swym postępowaniem? Ile razy przyrzekaliśmy, że przestaniemy pić, a robiliśmy to ponownie następnego dnia? Ile razy zawiedliśmy ich w najcięższych chwilach? Oni zawsze byli z nami!
Z trudem doprowadzali nas do trzeźwości po dużym przepiciu. Oni płacili za nasze długi. Oni dbali o nasze dobre imię. Oni walczyli za nas, gdy my nie mogliśmy tego zrobić. Oni kłamali aby wytłumaczyć nasze nocne wędrówki, nasze stosunki pozamałżeńskie, nasze nocne postępki i wszystkie nasze łajdactwa. Cierpliwie znosili nasze grymasy na drugi dzień po przepiciu. Mimo wszystko kochają nas nadal. Naszego długu słowami spłacić nie możemy,
choćbyśmy przepraszali do końca życia. Naszego długu moralnego nie można spłacić całkowicie nawet czynami, można jednak starać się zmniejszyć go do minimum. W historii AA jest wiele przykładów, że rodziny rozbite z powodu alkoholu zeszły się na powrót i żyją obecnie szczęśliwie. Trzeba pamiętać o jednym, nie oczekujmy cudów. Pamiętajmy zawsze, że nie od razu staliśmy się alkoholikiem, trzeba było na to długiego czasu, więc nie spodziewajmy się wytrzeźwieć w kilka dni. Jedno jest pewne, droga powrotu do zdrowia jest na pewno krótsza niż droga do alkoholizmu, jest to jednak droga trudna.
Pamiętajmy, róbmy wszystko powoli. Musimy przyjmować trudności życiowe z dnia na dzień.

Pamiętajmy, najdłuższa nawet podróż zaczyna się zawsze od pierwszego kroku.

Po kilku miesiącach trzeźwości w AA przekonamy się, że nasz obecny problem polega na wadliwym sposobie myślenia i nie jest tylko problemem fizycznym.
Nasz sposób myślenia sprowadził nas na drogę pijaństwa. Członkowie AA dowiedli, że póki myślimy pozytywnie, pozostajemy na drodze do trzeźwości. Gdy zaczniemy myśleć jak dawniej, wracamy do pijaństwa. Są pewne luksusy dostępne dla normalnych ludzi, na które alkoholik nie może sobie pozwolić. Alkoholik nie może sobie pozwolić na uniesienie w
złości, na rozczulanie się nad samym sobą i doprowadzenie do depresji duchowej. Alkoholik nie może być zazdrosny, chciwy lub nieuczciwy. Nie może odkładać spraw na jutro, które mają być wykonane dzisiaj. Nie może pozwolić sobie na zrobienie czegoś takiego, czego by później żałował lub co by zakłóciło jego spokój lub równowagę. Przede wszystkim musimy
pamiętać stale o tym, że naszym wrogiem jest alkohol, który zawsze szuka nawet najmniejszej okazji by nas na nowo zwyciężyć. Ważnym jest by nadal kontrolować stan naszego sumienia i prostować naszą drogę trzeźwości. Może nam się to nie podoba, że ktoś wybrał inną metodę trzeźwości i zamiast mu dodawać otuchy, zaczynamy go krytykować. Czasami nie podoba nam się sposób prowadzenia mityngu i zaczynamy głośno krytykować. Pamiętaj, niedługo i Ty będziesz prowadził mityng i Twoja metoda może się nie podobać innym. Może myślisz, że Twój pracodawca Cię nie docenia, a czy pamiętasz jaką Mu wyrządziłeś krzywdę?
Lista ta może się wydłużać w nieskończoność. Sam jednak musisz osądzić co Ci pomoże, a co będzie przeszkadzało w utrzymaniu trzeźwości. Od czasu do czasu sprawdź sam siebie. Czy dajesz z siebie wszystko aby utrzymać trzeźwość? Jeżeli tak, to robisz duże postępy! O czym mam medytować? Odpowiedź nadejdzie po paru dniach gdy zapoznamy się z programem AA. Pierwszy raz w życiu dajesz coś z siebie. Pierwszy raz w życiu dobre odpłacasz dobrym. Obecnie budzisz się rano z lekką głową i jasnym umysłem. Nie musisz się obawiać czy czegoś nie zrobiłeś poprzedniego wieczoru. Ludzie, których napotykasz będą grzeczni, serdeczni, będą starali się pomóc Tobie w czymkolwiek. Zobaczysz szczęście na twarzach Twoich ukochanych. Będziesz wolny od bojaźni i zadowolony, że nie musisz się kryć po wąskich uliczkach by nie spotkać wierzycieli, zarówno moralnych jak i fizycznych. Wreszcie będziesz miał siłę aby pomóc drugim. Więc jest naprawdę nad czym rozmyślać.
W tym rozmyślaniu nad nową drogą życia masz świadomość, że nad Tobą jest Bóg, który prowadzi Cię i strzeże o każdej porze dnia i nocy. Im pełniej zdajesz sobie z tego sprawę, tym lepiej zrozumiesz tę siłę większą (wyższą), która Cię strzeże i tym łatwiej będzie Ci zwrócić się do niej w formie modlitwy. Nie przejmuj się jednak tym, że nie przychodzi to zbyt
łatwo. Nawet ludzie związani z kościołem muszą stwierdzić, że język modlitwy, którą powszechnie odmawiamy jest archaiczny i sztywny, modlitwy te napisane były kilkaset lat temu. Jeżeli nie przemawiają do Ciebie możesz ich nie odmawiać. Nie jest trudno powiedzieć przed udaniem się na spoczynek: Boże dziękuje Ci, że pomogłeś mi być dzisiaj trzeźwym. Nie będzie również trudno rano westchnąć do Boga: prowadź mnie w dniu dzisiejszym po drodze do trzeźwości, abym mógł szczęśliwie i pożytecznie spędzić następny dzień.
Obecnie jesteś samodzielny. Twoi koledzy z AA dali Ci narzędzia i nauczyli jak się nimi posługiwać. Teraz jesteś sam kowalem swego losu i własnego życia. Używamy określeń "duchowe przeświadczenie" i "duchowe przeznaczenie". Słowa te oznaczają coś nadnaturalnego, jakbyś usłyszał grzmot lub błyskawicę. Takie nagłe duchowe przebudzenie jest rzeczą niezmiernie rzadką. Może jeden na tysiąc członków AA doświadcza takiego
nagłego przebudzenia. Normalnie proces ten jest nieraz bardzo długi.

Często łączymy duchowość z teologią, dogmatem, wiarą lub obrządkiem religijnym - jest to błąd.

Pamiętamy, że nie jesteśmy przyzwyczajeni do życia użytecznego i uczciwego, więc musimy uczyć się tego procesu w prosty i powolny sposób. Pamiętajmy o jednym - chodzi o miłość. Miłość można rozumieć rozmaicie. Miłość to: miłosierdzie, przyzwoitość, dobroć, wyrozumiałość, współczucie, litość i wiele innych. Gdy pomagamy lub jesteśmy wyrozumiali w stosunku do bliźnich, spełniamy czyn duchowy. Gdy zaczniemy myśleć i rozumieć, że każdy dobry uczynek jest czynem duchowym, jesteśmy na dobrej drodze. Nie przejmuj się jeżeli nie zrozumiałeś wszystkiego na samym początku. Z czasem Twój umysł się rozjaśni i
zrozumiesz wszystko. Nie krępuj się jednak i zwracaj się o wyjaśnienie do starszych członków AA. Oni w prostych słowach wyjaśnią i pomogą ci w rozwiązaniu Twojej zagadki. Jeżeli rzetelnie i szczerze przeszedłeś Jedenaście Kroków, to naprawdę dużo zrobiłeś dla utrzymania swej trzeźwości. Obecnie nadszedł czas abyś zaczął pracować dla innych. Aby
spłacić dług Twojego sponsora i Twojej Grupy, musisz przyjść z pomocą innym alkoholikom, znajdującym się w potrzebie. Gdy przyjdzie czas aby pomóc innym, nie wahaj się tego uczynić. Opowiedz mu historię swego życia, opowiedz co zrobiło AA dla Ciebie i innych członków. Jeżeli masz wątpliwości, że jesteś jeszcze zbyt krótko w programie by to uczynić,
pomyśl, że ten co potrzebuje pomocy jeszcze zupełnie nie zna programu AA.
Jesteś dla niego doświadczonym weteranem. Nadejdzie chwila, że Ty będziesz szukał nowego członka, którym się będziesz opiekował i wtedy zrozumiesz, że życie ma swoją wartość. Będziesz się martwił i cierpiał razem z nim. Będziesz się starał utrzymać trzeźwość
jego i dla niego, będziesz go strzegł jak najlepiej potrafisz, razem z nim będziesz przeżywał te ciężkie chwile dojścia do trzeźwości. W ten sposób, oddając siebie znajdziesz nowy sens życia. Pamiętaj, im więcej oddasz z siebie dla bliźniego w potrzebie, tym bardziej wzmocnisz siebie na swojej drodze ku trzeźwości. Niech nie będzie wymówek by opuścić mityng. Niech nie będzie wymówek by nie udzielić pomocy innym alkoholikom. Pamiętaj jednak, że Twoja trzeźwość jest najważniejsza. Bez niej znów będziesz niczym. Znów nie będzie rodziny, nie będzie pracy ani przyjaciół. Bez trzeźwości stracisz swój umysł, a może i życie. Dziel
się swą trzeźwością z innymi, a otrzymasz tysiąckrotną nagrodę. Staraj się stosować te zasady we wszystkich swych poczynaniach. Nie wystarczy przeczytać te kroki i zapomnieć o nich. To są wskazówki, które muszą być praktykowane, i o których nie można zapomnieć.
Zawsze pamiętaj, że jesteś alkoholikiem, i że tylko jeden kieliszek jest na drodze między trzeźwością, a pijaństwem. Pamiętaj, że tylko Bóg, taki jakim Go rozumiesz, może utrzymać Cię w trzeźwości.
Pamiętaj, myśl zawsze jasno i trzeźwo.
Pamiętaj, jeden nieobliczalny krok, jeden zły czyn, jeżeli go nie naprawisz, będą na Twoim sumieniu i doprowadzą Cię z powrotem do pijaństwa.

Pamiętaj, pomagając sobie, pomagasz innym.

Jeżeli nadejdą Cię pokusy i zwątpienia, poczytaj Dwanaście Kroków i postaraj się zastosować w życiu. Tam zawsze znajdziesz odpowiedź a swoje problemy. Gdy będziesz miał kłopoty, nie wahaj się poprosić o radę doświadczonego członka AA, może razem łatwiej znajdziecie rozwiązanie.

DASZ RADĘ!





Grupa AA „ELUENTARIA” (Poznań)




Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-04-17 23:03:43 | URL: #
    "Każdy jest odpowiedzialny, całkowicie odpowiedzialny za swoje zachowanie. Na początku fakt, że jesteś odpowiedzialny, będzie dla Ciebie przygnębiający. Zawsze wydawało ci się, że dążysz do szczęścia więc jak mógłbyś być odpowiedzialny za swoje nieszczęście? Zawsze pragnąłeś pełni szczęścia, więc jak sam mógłbyś być zły? Właśnie przez takie myślenie zrzucasz odpowiedzialność na innych.

Jeśli wiecznie będziesz przenosił odpowiedzialność na innych, pamiętaj, że na zawsze pozostaniesz niewolnikiem, ponieważ nikt nie potrafi zmienić drugiej osoby. Jak mógłbyś kogoś zmienić? Czy to się komukolwiek udało? Jednym z najbardziej niespełnionych pragnień na świecie, jest pragnienie, by kogoś zmienić. Nikt nigdy tego nie dokonał, to niemożliwe, ponieważ każdy funkcjonuje na swoich własnych zasadach; nie możesz go zmienić. Możesz zrzucać odpowiedzialność na innych, ale nie możesz ich zmienić. Przerzucając odpowiedzialność na innych, nigdy nie dostrzeżesz, że odpowiedzialność i tak ciąży na tobie. Fundamentalna zmiana musi zajść w tobie.

W ten sposób wpadasz w sidła: jeśli zaczniesz uważać, że jesteś odpowiedzialny za wszystkie swoje działania, za wszystkie uczucia, na początku przygnębienie weźmie górę. Ale jeśli potrafisz przetrzymać to przygnębienie, wkrótce poczujesz się lekki, zostaniesz uwolniony od innych. Teraz możesz pracować sam na siebie. Możesz być wolny, możesz być szczęśliwy. Nawet jeśli cały świat będzie nieszczęśliwy, nie będzie to miało znaczenia.

A pierwszą wolnością jest zaprzestanie zrzucania odpowiedzialnośći na innych;

pierwszą wolnością jest zdanie sobie sprawy z tego, że to ty jesteś odpowiedzialny.

Wtedy wiele rzeczy stanie się natychmiast możliwe."

OSHO
"świadomość - klucz do życia w równowadze"



Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-04-24 08:14:17 | URL: #
    Ten tekst jest od naszego Jarasa

MOTYWACJA DO TRZEŹWEGO STYLU ŻYCIA.
Motywacja wynika z poczucia potrzeby wykonywania różnych koniecznych czynności
do osiągnięcia zamierzonego celu. Motywujemy i inspirujemy się do działania w różny sposób. Czasem jest to lęk i obawa, że spotka nas jakaś kara, coś zostanie nam ujęte jeśli czegoś nie wykonamy i poniesiemy nieodwracalną stratę. Czasem zdajemy sobie sprawę z profitu, w jakiejkolwiek postaci, nagrody i satysfakcji. Dlatego potrafimy wykonywać nawet bardzo trudne przedsięwzięcia, wymagające sporego nakładu sił i emocji. Istotą motywacji jest działanie bez szkody na samopoczuciu.

Istnieje wiele książek, które szczegółowo opisują techniki właściwego podejścia do tego procesu. Nauka z literatury może być dla niektórych wygodna, ale nie wszystkie książki są dla każdego zrozumiałe i nie każdy lubi się z nich uczyć. A przecież każdą teorię,
w końcu, zawsze trzeba skonfrontować z praktyką
Organizowane są również różnego rodzaju warsztaty, kursy i szkolenia motywacyjne
i o motywowaniu siebie. Można nawiązać kontakt z psychologiem i porozmawiać o tym. Ośrodki psychologiczne organizują różnego rodzaju spotkania skierowane na tą tematykę. Można również czerpać siłę i naukę od drugiego człowieka w jakichś formach samopomocowych, ucząc się od niego lub przy nim.

Jeśli szukasz, na pewno znajdziesz jakiś sposób na lepsze rozumienie tematyki związanej z motywacją. Potrzebne do tego jest zrozumienie własnych nawyków. Wynikających z nich przeszkód i blokad ograniczających Twoje możliwości lub tych cech, które Ci pomagają w przekonaniu siebie do działania i lepszego ich kształtowania dla lepszych efektów. Kształtowanie własnych umiejętności umożliwia skuteczniejsze działanie. Skuteczniejsze działanie, poza wymiernymi efektami, przynosi więcej czasu. Więcej czasu pozwala na więcej spokoju i relaksu w życiu.
Będąc właściwie zmotywowanym oznacza efektywniejsze działanie i lepsze zagospodarowanie czasu. Właściwe zmotywowanie pozwala więc być lepszym człowiekiem. Stając się lepszym człowiekiem i nie ustając w rozwoju osobistym, zmienia się warunki życia. Lepszemu człowiekowi, życie zmienia się na lepsze. Pozostaje tylko zapytać, czego oczekujesz po swoich działaniach?

Żeby zmienić nastawienie do świata trzeba zrozumieć istotę błędu, który powoduje nasze obecne nastawienie. Zacznijmy od nasuwającego się automatycznie pytania: dlaczego mam sądzić, że moje nastawienie jest niewłaściwe?

Cóż, należy przyjrzeć się temu co uznajesz za ważne. Powinno wystarczyć. Jeżeli Twoje osiągnięcia życiowe są satysfakcjonujące, a poranki cieszą na spotkanie z nimi, to rzeczywiście nie ma problemu. Jeżeli nie zadowalasz się tym co posiadasz, a drogi rozwoju stoją przed Tobą otworem i masz wolę sięgania po lepsze, wszystko jest w porządku. Problem powstaje wtedy, kiedy Twoja droga ku lepszemu życiu skończyła się, pomimo, że wciąż jeszcze żyjesz. Problem jest wtedy, kiedy poranek niesie przesłanie
o zbliżających się kłopotach, a wszystko co Cię otacza przynosi troski i zmartwienia. Już na dzień dobry otacza Cię ból i dyskomfort. Można też zadać sobie pytanie: czy kierunek w jakim zmierzam i dotychczasowe osiągnięcia są właśnie tym, czego chcę od życia?
Dlaczego tak wielu z nas nie znajduje satysfakcji z życia? Dlaczego życie większości ludzi to utrapienie, a żadna radość? Dlaczego w życiu piękne są tylko chwile?
Może warto przyjrzeć się procesowi wychowania i dorastania. Nie chcę tu poszukiwać winnych, pragnę jedynie analizy wpływu sposobu wychowania, jaki ma miejsce od pokoleń. Oczywiście, jak wszystko co nas otacza, ewoluuje on w zależności od ogólnego nastawienia.
Jako dziecko nie znamy żadnych ograniczeń. Ograniczenia to podstawowa nauka, jaką poznajemy. Nie wolno tego, tam nie wolno, to nie dla ciebie - tego typu komunikaty są najczęściej słyszanymi przez dzieci. Później całe życie towarzyszą nam nakazy, zakazy, regulaminy. Jak w takich warunkach nauczyć się sięgać po to co najlepsze?

Od czasu do czasu, jednak, "sięgamy gwiazd". Uczymy się wtedy, że tylko chwile przynoszą nam radość i satysfakcję. Okupione są ogromną cierpliwością
i wyrzeczeniami. Czymś na co nie mamy ochoty. A kiedy ktoś powie nam, że można inaczej, pukamy się w czoło lub wzdychamy współczująco.

Niektórzy z nas pójdą za nowym głosem. Pozwolą sobie na eksperyment. Napotykając nowe, inne nastawienie do świata, napotkają również własną ścianę uprzedzeń. Niewielu będzie potrafiło ją pokonać. Przecież trzeba samemu sobie powiedzieć, że jest się wadliwą konstrukcją i jeszcze znaleźć motywację do działań ukierunkowanych na przebudowę dosłownie wszystkiego. Potrzebne jest nowe myślenie, nowe postrzeganie, nowe odczuwanie, nowe potrzeby, cali musimy stać się nowi. Zresztą nie tylko nowi,
ale i inni.

Tylko poprzez przewartościowanie siebie możemy wyzwolić się ze świata nakazów
i zakazów, do świata możliwości i umiejętności. Nie chodzi o determinowanie się wiarą we własne siły, ale świadomość i wiedzę na temat własnych umiejętności
i nieograniczonych możliwości. Musimy odrzucić przekonania płynące z naszego wychowania. Uwolnić się od poczucia winy i wstydu. Dopiero wtedy zrozumiemy konieczność motywowania siebie do trzeźwego stylu życia.

Pozytywne więzi z ludźmi we własnym otoczeniu, zwłaszcza bliskimi, jest fundamentem trzeźwej postawy wobec siebie. Brak odpowiedzialności powoduje obojętność na własny los, poczucie bezradności, brak chęci działania i w końcu rozpacz.

Odnalezienie pozytywnego wzorca, takiego jaki odpowiada nam i naszym celom, motywuje do wysiłku i pomaga przełamywać wewnętrzne bariery. Stały kontakt z ludźmi, których podziwiamy, jest wręcz zbawienny. Uczymy się przy nich nie tylko o co chodzi, ale i jak to robić. Istotą takich kontaktów jest osobiste doświadczanie innego podejścia do sprawy
i wypracowywanie własnego. Nie funkcjonuje tu narzucanie i nakazywanie, wszystko
jest wynikiem własnego wyboru. Obserwacja zachowań innych ludzi, przyjacielskie stosunki i zaufanie, stanowią tutaj najefektywniejszy sposób kreowania lepszych zachowań i wyższych wymagań od siebie samego.

Rzecz jasna nic nie dzieje się od razu. Zmiany o jakich tutaj piszę, nie dokonają się
z piątku na sobotę, czy z powodu przeczytania tego tekstu. To głęboki, trudny
i czasochłonny proces, ale, wbrew pozorom, nie przeszkadzający w dziejącej się codzienności. Jedyne ryzyko jakie istnieje to to, że ta codzienność, niezauważalnie
i systematycznie, będzie się ubogacać. Odkrycie zmian będzie jednak najczęściej
nagłe i często dzięki zewnętrznemu wpływowi. Ktoś nam to powie lub zauważymy,
że poradziliśmy sobie bezboleśnie w sytuacji, która kiedyś zbijała nas z tropu.

Najskuteczniejsza metoda na odnalezienie właściwego dystansu do siebie tkwi w poszukiwaniu pozytywnej motywacji. Szukanie przeszkód i kierowanie się wewnętrznymi zahamowaniami odbiera wolę zmian. Przymus i poczucie zagrożenia karą, kieruje naszą uwagę na unikanie zagrożenia, więc po co się wychylać i podejmować jakiekolwiek działania.

Zyskiem postępowania według nowych, wypracowanych tą drogą zasad jest trwała
i trzeźwo determinowana, satysfakcja z siebie, swojego życia, otoczenia i wspólnych dokonań. Wynikiem jest prawdomówność, która pozbawia nas lęku przed ludźmi, pracowitość, która pozbawia nas obaw przed nami samymi i uczciwość, która pozbawia nas strachu przed przyszłością.

Opisywana tutaj przeze mnie, trwała, dojrzała i prawdziwa trzeźwość, na pewno nie wynika ze strachu przed alkoholem. Rozumiana przeze mnie trzeźwość, jest rezultatem satysfakcjonującego stylu życia, stałego rozwoju osobistego i umiejętnego pomagania w jej osiąganiu innym. Odwrotność w tak rozumianej trzeźwości widzę nie tylko w samym piciu alkoholu, lecz także w braku równowagi emocjonalnej i duchowej, nie uporządkowaniu w myśleniu i wyznawanych wartościach, braku cierpliwości, unikaniu kontaktu z rzeczywistością i z konsekwencjami własnych zachowań, życiu w nierzeczywistym świecie przy jedynie pozornej, udawanej satysfakcji z bycia sobą i robieniu rzeczy na pokaz.

Trzeźwość nie ma również nic wspólnego z myśleniem dyktowanym emocjami, czyli takim, które nie polega na analizie rzeczywistości, lecz wynika z przeżywanych nastrojów emocjonalnych. Patrzenie na ten czasem dziwny świat i zachowania innych ludzi, poprzez emocje, rodzi tzw. myślenie życzeniowe lub lękowe.

Myślenie życzeniowe polega na takim dobieraniu sobie "argumentów" przez alkoholika, by mógł on uzasadnić własne emocjonalne nadzieje czy oczekiwania, np. że leczenie alkoholizmu nie jest potrzebne, bo to sprawa siły woli lub charakteru, a nie choroba lub tworzenie iluzji istnienia tzw. "picia kontrolowanego", albo, że ludzie wykazujący troskę
o siebie i potrafiący zwracać się o pomoc do znawców problemu, są niedojrzali
i wykazują się brakiem samodzielności. Z kolei myślenie lękowe polega na takim patrzeniu na świat oraz takim interpretowaniu wydarzeń, które "pasuje" mu do przeżywanych niepokojów. Na przykład zalękniony alkoholik wszędzie i we wszystkim węszy spisek, podejrzewa wszystkich o wrogość, a najbardziej nieufny jest w obliczu zachowań ludzi mu życzliwych i przyjaznych.

Trzeźwość, do której dążę, daje mi wolność i dobrze rozumiem, że wolność nie jest czynieniem czegokolwiek, lecz opowiadaniem się po stronie dobra i prawdy.
Jaras Jarty

wszystko napisane - trzeba "tylko" wcielić to w życie..


Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-04-25 07:48:33 | URL: #
    Od początku istnienia Anonimowych Alkoholików naszej Wspólnoty nigdy nie podzielił żaden poważniejszy spór. Nigdy AA nie zajmowało stanowiska w jakichkolwiek publicznych kontrowersjach w wojującym świecie. Można powiedzieć, że to nasza wrodzona cecha.
Skoro nie robimy tego prywatnie, nie będziemy również robić tego publicznie.
Naszej niechęci do spierania się ze sobą nie należy uważać za jakąś wyjątkową cechę. Nie znaczy to również, że członkowie AA przywróceni społeczeństwu będą uchylać się od indywidualnego obowiązku, by zajmować stanowisko w sprawach dzisiejszego świata, jakie każdy z nas uważa za słuszne. Kiedy jednak w grę wchodzi AA, jako całość, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Nie wdajemy się w publiczne spory, bo wiemy, że Wspólnota by się rozpadła. Uznajemy trwałość i rozprzestrzenianie się AA za coś bez porównania ważniejszego, niż poparcie, jakiego moglibyśmy udzielić jakiejkolwiek innej sprawie.

Ponieważ wyzdrowienie z alkoholizmu jest dla nas równoznaczne z przeżyciem, musimy utrzymywać w jak najlepszym stanie to, co umożliwia nam przetrwanie.

Może to zabrzmieć tak, jak gdyby alkoholicy w AA nagle zostali opanowani powszechną łagodnością i stali się wielką, szczęśliwą rodziną. Oczywiście wcale tak nie jest.
Jako ludzie jesteśmy z natury kłótliwi. Zrażona czyjąś próbą uzyskania władzy w grupie, połowa członków gniewnie odłączyła się, tworząc inną grupę, lepiej odpowiadającą ich wyobrażeniom, starszyzna grupowa bywała, niczym faryzeusze, chwilowo nadąsana. Atakowano ludzi podejrzanych o nieczyste motywy przynależności do AA. Jednak te małostkowe spory nigdy nie wyrządziły AA najmniejszej szkody. Były one chlebem i solą uczenia się jak razem pracować i żyć. Można powiedzieć, że przedmiotem tych sporów niemal zawsze było to, jak usprawnić AA, by jak najlepiej pomagać możliwie największej liczbie alkoholików.
(na podstawie "Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji"

(2010-04-25 07:49:26) Wiadomość została zmodyfikowana

Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: Jak zaczac prace nad krokami? Odpowiedz
2010-06-01 06:47:06 | URL: #
    Czym jest alkoholizm? Czy jest zjawiskiem, które jest nam obce? Czy raczej jest on tak codzienny, że stał się dla nas czymś normalnym, czymś powszednim? Przechodząc obok pijanego człowieka już nawet nie zwracamy na niego uwagi. Już nikt nie pomyśli o tym, że ten człowiek potrzebuje pomocy. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Nie oznacza to, że brak jest ludzi dobrych, chętnych do pomocy. Lecz oznacza to, że ta pomoc nie jest wcale taka prosta. Często w odpowiedzi na naszą wyciągniętą dłoń słyszymy: „nie jestem alkoholikiem, nie potrzebuję pomocy, nie potrzebuję litości!”. Świadczy to o tym, jak bardzo skomplikowany jest problem uzależnienia od alkoholu, które dotyka nie tylko samego alkoholika ale również jego najbliższych. Stanowi także duży problem społeczny.

Aby móc podjąć próbę pomocy osobie uzależnionej musimy dokładniej zapoznać się czym jest alkoholizm i jakie mechanizmy nim kierują. Alkoholizm jest mianowicie jednym z najbardziej rozpowszechnionych uzależnień na świecie. Na jego rozwój wpływa wiele indywidualnych i społecznych czynników ryzyka takich jak: predyspozycje dziedziczne, sytuacja rodzinna i zawodowa, dostępność do alkoholu, cechy osobowości. O tym, że osoba jest na najlepszej drodze do uzależnienia może świadczyć: szukanie okazji do picia, ukrywanie go, brak odporności na namowy, lekceważenie krytyki i przestróg, wzrost tolerancji na alkohol. Uzależnienie od alkoholu ma charakter psychiczny i fizyczny. Przewlekłe zatrucia doprowadzają do występowania licznych zaburzeń somatycznych( m.in.: uszkodzenie wątroby, trzustki, serca, mózgu, przewodu pokarmowego).

Osoba uzależniona może podjąć leczenie odwykowe dobrowolnie przez zgłoszenie się do najbliższej poradni przeciwalkoholowej (warunkiem leczenia w takiej poradni jest świadomość dokonywanego wyboru, czyli osoba musi być w stanie trzeźwym) lub też przez postanowienie sądu. Podanie do sądu może złożyć krewny w linii prostej jednak z powodu obawy przed zemstą chorego najczęściej taki wniosek składa ośrodek pomocy społecznej właściwy choremu.

Pomoc osobom uzależnionym i leczenie przebiega na dwóch płaszczyznach. Podzielone jest na leczenie w systemie zamkniętym i w systemie otwartym. Podstawową trudnością w pomocy alkoholikowi jest brak motywacji do podjęcia leczenia u większości uzależnionych. Aby mogło przynieść skutek jakiekolwiek działanie musi być spełnionych kilka warunków. Przede wszystkim alkoholik musi zrozumieć istotę swojej choroby, wykazać wolę i chęć leczenia. Musi być przekonany, że tego chce bez względu na trud jaki się z tym wiąże.

Pragmatyczne podejście do problemów klienta nakazuje tworzyć proces pomocowy jak najbardziej powiązany z wieloma faktami dotyczącymi podopiecznego. Modele teoretyczne są przydatne, o ile pomagają w podwyższeniu kompetemcji działania socjalnego i terapii. Zdrowienie wymaga czasu. Na całej tej trudnej drodze potrzebna jest alkoholikowi fachowa pomoc. Ostatnie badania wykazały, że pełny powrót do normalnego życia alkoholikowi zabiera przeciętnie od ośmiu do dziesięciu lat.


Proces zdrowienia obejmuje sześć okresów rozwojowych:
1. uczenie się poprzez konsekwencję własnego postępowania, iż nie jest się w stanie bezpiecznie pić
2. odzyskiwanie kontroli nad procesami myślenia, zachowania, pamięci, emocji, zdolności realistycznego osądu (okres stabilizacji)
3. zaakceptowanie choroby i uczenie się życia bez alkoholu (wczesny okres zdrowienia)
4. dążenie do normalnego życia w zgodzie z sobą i innymi (zdrowienie zaawansowane)
5. osiąganie poczucia własnej wartości, znalezienie sensu życia, bliskie kontakty z ludźmi, dojrzewanie duchowe (tzw. późny okres zdrowienia)
6. utrzymanie trzeźwości”
Proces ten to ciężka i żmudna praca zawierająca wiele działań, które mają doprowadzić do głębokich i możliwie trwałych zmian. Zmiany te mają dotyczyć postaw, zachowań, przyzwyczajeń, relacji z innymi, a także sposobów przeżywania, odczuwania, myślenia. Warunkiem sukcesu jest całkowita abstynencja. Do końca życia alkoholik pozostaje alkoholikiem, który nie pije. Przy pierwszej próbie powrotu do alkoholu nie będzie w stanie przestać.

W Polsce leczenie alkoholizmu w przeciągu ostatniego dwudziestolecia zmieniło swój charakter z medycznego na psychologiczno-medyczny. Do tej pory najbardziej powszechną metodą była metoda „uczulająca”, czyli wymuszanie abstynencji przez podawanie pacjentowi disulfiramu w formie doustnej (ANTICOL, ANTABUS) lub w formie implantu (ESPERAL, DISULFIRAM). Obecnie częściej stosuje się środki hamujące tzw. przymus picia, przez zmniejszenie „głodu” alkoholowego lub osłabienie euforyzującego działania alkoholu. Środki te jednak są traktowane jako wspierające psychoterapie uzależnienia od alkoholu. Podawanie samych środków nie daje szans na wyzdrowienie.
I SYSTEM LECZNIA ZAMKNIĘTEGO
1. Ośrodki odwykowe
2. oddziały, pododdziały szpitala psychiatrycznego
W obu przypadkach stosuje się takie formy pomocy jak:
• detoksykacja
• terapia grupowa
• terapia zajęciowa (np. arteterapia)
• hipnoza i sugestia2
II SYSTEM LECZENIA OTWARTEGO
1. Poradnie leczenia otwartego
o Edukacja w zakresie problemów alkoholowych
o Terapia grupowa
o Indywidualne sesje z terapeutą
o Grupy pracy z rodziną
2. Grupy wsparcia
o Grupy AA
o Kluby abstynenckie
Alkoholik po trafieniu do ośrodka odwykowego lub oddziału szpitala psychiatrycznego poddawany jest wstępnej detoksykacji (podawanie leków początkowo zastępujących alkohol i stopniowe ich odstawianie w ciągu kilku dni). Ma to ułatwić przejście przez zespół odstawienia. Następnie leczenie wymaga długotrwałego udziału w różnorodnych programach reorientujących i przygotowujących do alternatywnego życia oraz wspomagających wysiłek utrzymania abstynencji. Chciałabym omówić niektóre z nich.

Jednym z najnowszych programów leczenia alkoholizmu jest powstały w Stanach Zjednoczonych TRENING ZACHOWAŃ KONSTRUKTYWNYCH. Został stworzony dla uzależnionych od alkoholu w różnych fazach. Stosowany jest zarówno w lecznictwie zamkniętym jak i otwartym. Pozwala on na lepsze radzenie sobie z całą gamą trudnych sytuacji. Leczenie przeprowadzane jest w grupach od 8 do 15 pacjentów. Ważne jest jednak połączenie tego z uważnym zajmowaniem się indywidualnymi potrzebami każdego pacjenta. Leczenie jest efektywne tylko wtedy, gdy podawane treści będą dostosowane do procesu, który zachodzi w psychice chorego.

Trening zachowań konstruktywnych dzieli się na dwie części. Pierwsza składa się z trzynastu sesji, druga z czternastu. Tematy poszczególnych sesji są omawiane po kolei, według wzrastającej trudności i złożoności. Możliwa jest oczywiście zmiana układu przez terapeutę, by dopasować do potrzeb indywidualnych jednostki. Zajęcia grupowe polegają na uczeniu się nowych umiejętności z zakresu zachowań. Nie są serią dydaktycznych wykładów ani skoncentrowanym na pacjencie procesem polegającym na zajmowaniu się każdym problemem, który się ujawni- są czymś pośrednim. Celem jest przede wszystkim edukacja chorego a nie eksploracja uczuć i znajdujących się pod nimi konfliktów psychodynamicznych.

Jeśli chodzi o leczenie na oddziale zamkniętym sesje trwają 50-60 minut, mogą odbywać się raz, dwa razy dziennie (zależnie od czasu trwania hospitalizacji). Program ten nie został przemyślany jako całościowy, samodzielny program leczenia, ma on uzupełnić inne tradycyjne oddziaływania na pacjenta stosowane na oddziale. Odnośnie leczenia w systemie otwartym, jest ono stosowane po odbytym trzytygodniowym pobycie na oddziale zamkniętym. Celem jest przeprowadzenie alkoholika ze zorganizowanego, zamkniętego, bezpiecznego ośrodka z powrotem w realia życia codziennego i rodzinnego. Zachowania ze sztucznego środowiska nie zawsze bowiem łatwo przenieść na rzeczywistość.

Kolejną formą pomocy jest stosowanie terapii przez sugestię i hipnozę. „Sugestia to nakaz do działania zgodnie z informacją w niej zawartą (Augustynek). Sugerowanie to przekaz sugestii w procesie komunikowania lub komunikowania się”. Natomiast „hipnoza to stan wewnętrny wywołany sugestiami hipnotycznymi, w którym osoba jest zdolna do reagowania na sugestie w swoimspecyficznego . Hipnoza bywa stosowana w zachowaniu” terapii leczenia zespołu uzależnienia od alkoholu jako samodzielna technika albo też element psychoterapii. W pierwszym przypadku służy do eliminacji niepożądanego objawu, jakim jest patologiczne nadużywanie alkoholu.

Hipnoza działa więc analogicznie do np. strzykawki napełnionej lekiem. Tym co leczy nie jest opakowanie a sama zawartość. Można ją też wykorzystać do zmiany nastawienia chorego do leczenia i swojego nałogu. Terapia hipnozą jest znana od dawna, a w Polsce ten temat podjęli pod koniec dwudziestego wieku Cubulski i Abramowicz. Współcześnie stosuje się kilka technik hipnoterapii choroby alkoholowej:
1. TECHNIKA AWERSYJNA- tworzenie odruchu unikania nieporządanego zachowania poprzez skojarzenia, np. obrzydzenia z zapachem czy smakiem alkoholu
2. DO REDUKCJI NERWICOWEGO LĘKU- odczuwanego przez pacjenta, który wcześniej za pomocą alkoholu starał się od niego uwolnić
3. DO DIAGNOSTYKI PRZYCZYN NAŁOGU- wykorzystywać można tzw. regresję wieku- czyli zasugerowany powrót do minionych, często zapomnianych przeżyć, będących podstawą później ukształtowanego nałogu
Jedną z najbardziej rozpowszechnionych i popularnych metod stosowanych także przy wielu innych problemach, nie tylko przy chorobie alkoholowej, jest TERAPIA GRUPOWA (na długo zanim stała się popularna- leczenie tą metodą odbywali alkoholicy uczestniczący w spotkaniach AA od 1935r. ). Terapia grupowa odnosi taki sukces pewnie dlatego, że każdy z nas czuje się częścią grupy. Inni ludzie odgrywają ogromną rolę w naszym życiu. Potrzebujemy akceptacji ze strony środowiska, którego jesteśmy integralną częścią. Pijący alkoholik szukając odpowiedzi na pytania dotyczące stosunków interpersonalnych z innymi, typu:” czy ja do nich należę?”; „czy jestem lubiany?”; „czy ich lubię?” ; „czy coś dla nich znaczę?” , nie może znaleźć pozytywnych odpowiedzi. Z różnych powodów jego relacje z innymi ludźmi nie układają się dobrze.

Dlatego tak dużą skuteczność odnosi terapia, która umożliwia alkoholikowi powrót do rzeczywistości, z której się izolował, bądź też był izolowany. „Już samo bycie w grupie ma olbrzymie znaczenie terapeutyczne. Aktywnie pijący alkoholik boi się ludzi z .[...] W terapii grupowej chory poznaje świat na nowo. Grupa daje swoim członkom szansę poznania kim są, jakie są ich możliwości, jaki wpływ wywierają na innych oraz ile dla innych oznaczają. Wzajemne, szczere i otwarte oddziaływania uczestników grupy dają im szansę na poprawienie wizerunku siebie.” Najsilniejsze oddziaływanie tej terapii bierze się z tego, iż znajdują się w grupie osoby mające podobne problemy, będące w podobnej sytuacji, co zmniejsza w nich poczucie wstydu z powodu swojego zachowania, otwiera na potrzeby innych, powoduje chęć podzielenia się doświadczeniem i niesienia pomocy podobnym sobie.

Niezwykle cennym uzupełnieniem zarówno leczenia otwartego jak i zamkniętego oraz specyficzną formą terapii grupowej jest PROGRAM DWUNASTU KROKÓW Anonimowych Alkoholików. Jest to wspólnota, która powstała w 1935 roku w Akron w stanie Ohio podczas spotkania dwóch alkoholików Billa (maklera giełdowego) i lekarza Boba, którzy postanowili wspierać się w wytrwaniu w abstynencji. Doszli do wniosku, że wyjście z nałogu ma ścisły związek z współpracą z innymi uzależnionymi. To stowarzyszenie apolityczne, areligijne, udział jest dobrowolny, nie pociąga za sobą żadnych kosztów. Mitingi dzielą się na otwarte i zamknięte. „otwarte to takie, na które może przyjść każdy bez wyjątku, również osoba pozbawiona problemu alkoholowego. Omawiane są problemy osobiste związane z nadużywaniem alkoholu. Większość kończy się towarzyskimi rozmowami. Zamknięte przeznaczone są dla członków grupy, ewentualnie dla gości członków grupy.”

Ruch AA jest uważany za wsparcie dla leczenia medycznego, jednak istnieje przekonanie, że to jedyna skuteczna forma terapii. Dlatego też większość ośrodków terapeutycznych zaleca swoim pacjentom uczestniczenie w spotkaniach wspólnoty AA a ich bliskim udział w spotkaniach grup AL.-ANON i ALATEEN.

Leczenie alkoholizmu to niezwykle ciężka praca wymagająca wysiłku zarówno ze strony chorego jak i ze strony podejmującego leczenie. Wymienione programy to tylko nieliczne sposoby pomocy uzależnionym od alkoholu. Dlatego tak ważna jest fachowa pomoc na samym początku trudnej drogi wyjścia z tej choroby. Dobry początek procesu pomocowego i terapeutycznego ma fundamentalne znaczenie, ponieważ choroba alkoholowa rujnuje całkowicie życie człowieka. Kiedy dochodzi do pierwszego kontaktu z osobą, która podjęła decyzję o leczeniu, można powiedzieć, że „nie wiadomo od czego zacząć”. Leczenie alkoholizmu zwykle wymaga początkowej detoksykacji i podawania odpowiednich leków zapobiegającym skutkom nagłego odstąpienia od alkoholu w postaci zespołu abstynencyjnego.
By jednak leczenie medyczne odniosło skutek musi być wsparte pomocą psychologiczną. Podejście terapeutyczne musi między innymi polegać na pełnieniu funkcji obrońcy pozytywnych stron osobowości uzależnionego. Bardzo często alkoholik posiada wiele zdolności, których nie wykorzystuje. Dzieje się tak dlatego, że ten człowiek jest uwięziony w negatywnym definiowaniu swojej osoby. Pomoc chorym polega zatem na wspieraniu w dążeniu do abstynencji, na odbudowaniu pozytywnego wizerunku samego siebie, odbudowaniu kontaktów interpersonalnych i więzi emocjonalnej z innymi ludźmi.
Zadaniem terapii jest pokazanie, że chory jest częścią społeczeństwa i jest mu potrzebny tak, jak każdy inny człowiek. Zatem do nas należy obowiązek stworzenia alkoholikowi odpowiednich warunków do odzyskania wiary we własne możliwości. Nie możemy być zatem obojętni na to co dzieje się w naszym społeczeństwie. By żyło nam się lepiej musimy pomagać tym, którym powodzi się w danej chwili gorzej. Tak więc alkoholizm jest chorobą, która zawsze w pewnym sensie dotyczy nas. Nie bądźmy zamknięci na problemy z niego wynikające.

BIBLIOGRAFIA
• Cekiera Cz.: Psychoprofilaktyka uzależnień oraz terapia i realizacja osób uzależnionych. Lublin 1999
• Craig T.K.J., Davies T. (red.) ABC zdrowia psychicznego
• Dodziuk A., Kapler L.: Nałogowy człowiek. Biblioteka Świata Problemów
• Encyklopedia multimedialna
• Internet
• Lalak D., Pilch T. (red.) Elementarne pojęcia pedagogiki społecznej i pracy socjalnej
• Margasiński A., Zajęcka B.: Psychopatologia i psychoprofilaktyka. Kraków
Autor: Magdalena Bełza
"Psychologia i Rzeczywistość" nr 1/2004





Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
Wyświetlam 44 wiadomości na 5 stronach [<<< 1 2 3 4 5 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102424 wiadomości w 2596 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się