Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- serwis TENJARAS

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.

Forum u Jarasa » Rozmowy na temat » pokonać własne lęki »
Ostatnia wiadomość w wątku: 2010-03-19 10:16:07 napisana przez ^ela_102
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 307 wiadomości na 31 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 31 >>>]
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 09:58:56 | URL: #
    Miłość polega na także na szacunku do drugiej osoby, i respektowaniu jej prawa do indywidualności. (Jacqueline Kennedy)

Wychowane w stereotypach, nauczone żyć w schematach – nie umiemy zawalczyć o swoje „Ja’. No bo przecież – „tak nie wypada…”, „nie mogę tak zrobić…”
Stajemy się bezwolne, zależne od zachowań innych, i służymy, aby inni byli usatysfakcjonowani. Dotyczy to również bliskich nam osób, i wtedy najbardziej boli. Nie potrafimy powiedzieć „nie”, bo to przecież mama, ojciec, a oni wiedzą najlepiej. Wszystko, co próbujemy zrobić dla siebie, a nie podoba się to innym – wywołuje sprzeciw, niezrozumienie. Jesteśmy nieposłuszne, niedobre, zakrzyczane…

Dorośli? Tacy już są. Decydują sami o życiu dziecka, o pochwałach i karach, o ubraniach, szkole, jedzeniu. To oni postanawiają, co jest złe, a co dobre, co odpowiednie, a co nieodpowiednie. Dziecka nikt o nic nie pyta. (Jacqueline Kennedy)

Czy możemy powiedzieć, że tak jest w naszym przypadku? W moim nie. Moja Mama wiedziała najlepiej, co jest dobre, a co złe, jak powinnam postępować, jak się ubierać, jak żyć… Jej apodyktyczność sprawiała, że starałam się być posłuszna, aby zasłużyć na jej uznanie. Jednak nic nie było dobre. I tak dorastałam w poczuciu mojej niedoskonałości, niezadowolenia mamy, że nie spełniam jej oczekiwań. Wyszłam za mąż, aby uwolnić się tego zniewolenia. Mimo to starałam się całe moje życie zasłużyć na miłość mamy. Pomagałam, przyjeżdżałam, nie mówiąc o swoich zmartwieniach – bo po co? Mama i tak powiedziałaby – A nie mówiłam?
Potrzeba miłości, akceptacji powoduje wykrzywianie obrazu samej siebie – jesteśmy same z problemami dnia codziennego, niezrozumiane, i nieustannie staramy się… staramy się…
Życie, jak to życie – jest nieprzewidywalne, i niesie wiele niespodzianek. Te lata moje cierpliwości, życia pod presją – starania się o względy, zaowocowało moim uzależnieniem od alkoholu. Początkowo było towarzysko, ale nie wiadomo kiedy przerodziło się w przymus. Stałam się nikim w oczach mamy.
Podniosłam się. Na grupę AA poszłam ze strachu o własne życie, po nieudanej próbie samobójczej. Znów zaczęłam się starać – wynagrodzić wszystkie krzywdy uczynione bliskim.
„Jak nie masz nic – źle. Jak coś masz, to jak nie dasz – też jest źle. Dwoje dzieci – majątek podzielony na pół. Jedna córka wzięła, to co dałam, druga pokrzywdzona (powinnam dać jej wszystko, bo to ona była przy mnie) – wykreśliła mnie ze swojego życia.
Przez taką sytuację widzę, jak na dłoni, co robiłam „wtedy” źle. Piszę o tym w wątku „rozwój poprzez trudności…”
Mama zaczęła chorować. Kiedy już było źle – postarałam się, aby zamieszkała koło mnie – mogłam lepiej się nią opiekować. Myślałam… że w chorobie jest trochę zależna ode mnie, i nareszcie mogę się wykazać – jak jestem dobra, może nawet zasłużę na pochwałę…
Za sprzedane poprzednie mieszkanie, kupiliśmy drugie, większe w naszym mieście. Mama życzyła sobie, abym kupiła je na siebie, by nie robić testamentu, jak to było w wypadku poprzedniego mieszkania. Wzięłam kredyt, wyremontowałam, dostosowałam do potrzeb mamy. Po dwóch operacjach biodra, mama stanęła na nogi, i … wszystko zaczęło być jak dawniej. Doszła miażdżyca mózgowa, demencja (Mama ma już 80 lat), pomieszanie faktów… Życie stało się nie do zniesienia. Mama faworyzowała raz jedną wnuczkę, raz drugą. Ja się nie liczyłam. Ostatecznie na miano „ulubionej wnuczki” zasłużyła starsza córka, wiedząca jakie korzyści może odnieść ze swej uległości, mimo iż na co dzień absolutnie taką nie jest. Po czterech latach mieszkania w naszym mieście mama doszła do wniosku, że jednak to mieszkanie mogłaby dziedziczyć po niej „ulubiona wnuczka”, usłużna na skinienie palca. Ale jak to zrobić? Wymyśliły.
Mama założyła mi sprawę sądową o wyłudzenie mieszkania na swoją korzyść. Powiedziała w sądzie, że czuje się zastraszana przeze mnie, że chciałam wyrzucić ją z mieszkania, że mieszkanie chciałam sprzedać razem z nią, i tak dalej…
Stała taka biedna – staruszka ubrana na czarno, z laską, i mówiła takie rzeczy, że ja myślałam – to niemożliwe, ja śnię…
Teraz zbieram wszystkie dokumenty, których mam sporo, aby udowodnić mój wkład finansowy, dobra wolę mamy (testament) z czasów, kiedy była zdrowa i nie zmanipulowana, i mam nadzieję, że wszystko skończy się TAK, JAK MA BYĆ.
Nie po mojej, czy mamy woli. TAK JAK MA BYĆ.
Mam dużo pokory wobec życia. Na czym ona polega, nauczyłam się będąc w AA.

„Czasem głównym powodem picia jest ucieczka przed samym sobą. Człowiek wierzy, że alkohol pomoże mu uciec przed życiem. Boi się spojrzeć prawdzie w oczy. Boi się każdej odpowiedzialności, po prostu boi się wszystkiego. Trudno mu jest sporządzić rachunek sumienia, bo może przekonać się, że upadł bardzo nisko. Trzeba naprawdę wielkiej odwagi aby przeprowadzić taką analizę w stosunku do siebie, spojrzeć sobie w oczy. ( w wątku „odnaleźć wiarę w siebie”
Prawda jest taka, że nie należy szukać miłości tam, gdzie jej nie ma. Mam 60 lat, i odkryłam to zupełnie niedawno.
Pokonać własne lęki jest bardzo trudno, czasem nie następuje to nigdy. Starając się zadowolić innych, zapominamy o sobie, nie istniejemy dla siebie. Żyjemy życiem innych osób, a gdzie jest nasze życie?
Aby się podnieść, musiałam przejść terapię. Psycholog dała mi książkę pani Ewy Woydyłło „Podnieś głowę”, którą dokładnie przeczytałam, i ostatecznie przepisałam do prywatnego folderu. Pomogła mi bardzo. Gdyby pani Woydyłło się zgodziła, umieściłabym jej rozdziały na forum. Czytam de Mello. Pracuję nad sobą nieustannie. W chwilach przykrych zadaję sobie pytanie: Gdzie ja tu jestem?

Od życia nie należy zbyt wiele oczekiwać. Musimy nauczyć się brać i dawać – przynajmniej w równym stopniu. (Jacqueline Kennedy).
To jest trudne i wymaga determinacji. Ale jest możliwe.
dziękuję wszystkim kochanym serduszkom, które mnie wspierają. Myślę, że moje problemy są wam bliskie, dlatego zdecydowałam sie o tym napisać.




Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.

^Laura
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 1033
Ostatni post: 2010-03-18 20:41:26



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 10:04:36 | URL: #
    DZIĘKUJĘ!!!


ZŁOŚĆ ZAMIENIĆ W AKCEPTACJĘ, NIEPOKÓJ W UFNOŚĆ
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 3429
Ostatni post: 2010-03-19 10:16:07
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 12:45:05 | URL: #
   
Marianka wielkie dzięki
Będzie jak ma BYĆ. Najważniejsze, że Ty wiesz, co masz robić i jak. Krok po kroku, pomalutku... Najważniejsze, że rozumiesz gdzie popełniłaś "błędy" i że wiesz jak je "wyprostować" bez zbędnych emocji.
Moja Mama była zupełnie inną osobą, wykazującą całe życie wobec mnie "obojętność", z czasem to ja opiekowałam się nią, jak matka. Nie uczyniła mi wielkiego zła, poprostu musiałam stać się przedwcześnie dorosła.
Na poczuciu winy przy wychodzeniu z alkoholizmu też zabiegałam o jej "miłość", zrozumiałam, że jej nie dostanę, tak jak TY.

Przypomniało mi się też, jak opiekowałam się staruszką ponad 80-letnią, bo rodzina miała dość. Przyjeżdzali tylko po jej "rentę" lub w celu manipulacji, co komu powinna, a czego nie powinna. To dziwne, ale każdy z nich źle skończył, bardzo źle...

Boli, gdy chodzi o własne dziecko.
Ja niejedokrotnie wskazywałam mojemu synowi , jego tendecje do "łajdactwa" nie godząc się na nie. Raz nawet wyprosiłam z domu zabierając klucze, gdy próbował mnie po raz kolejny za "prawdę" obrazić. To był czas kiedy trzeźwiałam. Zawsze to on wracał, nawiązywał kontakt. Ja byłam nie przejednana dla pewnych zachowań. I teraz żyjemy tak jak należy. On wie, że mną nie "zamanipuluje", wie że stać mnie na śmiałe gesty wobec czynów niemoralnych...
Liczy się ze mną, kocha mnie, jest ze mnie dumny...

Marianka, będzie dobrze nie może być inaczej Jestem pewna, że Twoje postępowanie może służyć tylko dobru


*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****

prostownia


^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 3429
Ostatni post: 2010-03-19 10:16:07
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 12:51:09 | URL: #
   
aha, no i w sprawie umieszczenie tego rozdziału z książki Ewy Woydyłło "podnieść głowę" już wysłałam zapytanie do autorki



*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****

prostownia


^bzena
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 656
Ostatni post: 2010-03-18 21:44:49
GG: 1328628



Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 13:49:33 | URL: #
    ja dzięki terapii przestałam zabiegać o akceptację teściowej,miłość rodziców bo po przeanalizowaniu całego nojego życia doszłam wreszcie do wniosku że i tak tego nie dostanę,ale za to wzięłam się za akceptowanie siebie i malutkimi kroczkami pokochałam siebie ze wszystkimi moimi wadami niedoskonałościami ciala

Od siostry teściowej za to dostaję wsparcie duchowe jak i od innych osób mi rzyczliwych,od czasu do czasu słyszę że mi zazdroszczą że pomimo takich przeżyć przez alkohol jestem dość pogodna {ale jak się wkurzę to i powrzeszczę tego nie potrafię w sobie niestety zlikwidować }że podjęłam się wielkiego wyzwania jak budowa tego mojego wymarzonego domku ze względu na koszty i nie każdy chce wierzyć że za to co byśmy przepijaliśmy i przekurzyli domek stoii...tylko jak zwykle teściowa zgrzyta zębami ale sobie nic z tego nie robię wreszcie prawie po 30 latach udowodniłam jej że jest tak jak ja chciałam zaraz po ślubie tylko przez jej głupią zazdrość nie doszło do wcześniejszej budowy!!
Trochę synowie po kilku latach naszego trzeźwienia mieli do nas o to pretensje,że piliśmy a zwłasza że ja też się wkońcu rozpiłam,ale im wytłumaczyłam że to choroba a oni sami jeszcze nie wiedzą co nabroją, wtedy oni mi na to my tacy nie będziemy, a ja im żebyście jeszcze gorsi nie byli!!!
aniołkami nie byli ale na dzień dzisiejszy wreszcie mogę powiedzieć że zmądrzeli i pomału naprawiamy swoje relacje!! Bożena


samoakceptacja siebie to połowa sukcesu w trzeźwieniu!!!
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

malagosia7133

Napisanych postów: 3602
Ostatni post: 2010-03-19 07:41:52
GG: 9844692



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 18:12:45 | URL: #
    ..a ja powiem tak ze czasem jak cos sie przeczyta to az slow zabrakniei ciezko dobrac te wlasciwe wic powiem ze jestem z Toba marianno moze nie potrafie podac super rady..pamietam jak mi pomagalas na poczatku tu na forum i nadal mimo swoich trosk,smutna to opowiesc zycia i tak jak zawse mi mowisz bedzie jak ma byc bo to tam u gory ustalone ale nie poddawaj się wierzmy ze wszystko pomyslnie sie potoczy Ty wiesz ile sie staralas co robilas dla dobra mamy mimo ze ona swoje serce miala dosc chlodne dla Ciebie...

wspieram Ciebie bardzo

^Dzibas30
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 336
Ostatni post: 2010-03-18 22:07:17



Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 19:22:47 | URL: #
    "Najmocniej ranią Ci,jakich najbardziej kochamy..." Jestem w podobnej sytuacji jak Ty Marianko.. nie chodzi o wielki majatek,tylko dach nad głową mojej Mamy.Tocze boje z moją siostrą bo umowilyśmy się,że w dniu kiedy Mama przestanie pić pomagamy jej finansowo i mentalnie by staneła na nogi.Przez te prawie dwa lata nie przyszło mi nawet do głowy,ze mogłoby być inaczej i,ze Ona nie wywiązuje się z umowy.Mama nigdy mi nie mowiła ile siostra jej przysyła pieniędzy...Czasami skarżyła się,że siostra robi jej awantury jak mama się pochwaliła np.nową bluzeczką czy czymkolwiek nowym,rosciła sobie prawo do decydowania o tym co mama ma jeść,kupować itp.Bo przecież Ona Jej daje na chleb a nie przyjemności,uciełam to szybko bo często sama wtykałam Mamie pieniadze w kieszeń by sobie coś kupiła.Wczoraj(Dopiero!!) wyszło na jaw,że siostra daje Mamie 200 zł na miesiąc,że Mama zrzekła się na Jej rzecz spadku po mężu i synu,(ziemia z ruiną domku prawie w centrum w jakim mieszka mamy kuzyn )siostra obiecała jej spłacić zadłużenie za to (3.000) i wyremontowac mieszkanie...Żyłabym dalej w nieświadomości gdyby mama nie poprosiła Jej o pomoc w wymianie okien bo znalazla za 1/3 ceny..Ja z Moim M.kupiliśmy mamie pralkę jakiś czas temu,nie chcieliśmy nic od mojej siostry,nie było tematu o podziale kosztów itp.Więc kiedy wczoraj zadzwoniła z pytaniem czy się złożymy na te okna powiedziałam grzecznie,że niestey nie możemy bo spłukaliśmy się dokumentnie, rozpetała piekło,telefony do mamy z awanturą,że co Ja sobie wyobrazam itp.i wyszlo bo mama nie wytrzymała i powiedziała mi wszystko.Widziałam dokumenty wiec nie mam podstaw jej nie wierzyć...Osłabłam dokumentnie jak uświadomiłam sobie,że przez ponad rok zyłam w przeświadczeniu że zgodnie z umową moja Mam dostaje od Nas i renty z MOPS`u dość pieniędzy by zapłacić rachunki,powoli spłacac zadłużenia i miec na najpotrzebniejsze rzeczy i leki na jakie wydaje ponad 200 zł.co miesiąc.Wściekałam się chwilami na mame,mówiłam,ze ją rozpuściłam,dziwiłam się że "znowu nie ma pieniędzy" itp...Na moje pytanie do siostry "jak się umawialiśmy??" usłyszałam :"nie pamietam,a pozatym nic nie ma na piśmie...". Nie mogę się otrzasnąć od wczoraj,też nie wierzę w to co słysze i widzę...Moja mama od niej usłyszała dziś,że jestem "skończoną szują,materialiską i tak Omotałam i zmieniłam mojego M.że Ona nie poznaje tego chłopaka",bo powiedział jej,że NIE TAK SIE UMAWIALIŚMY....Boli,boli jak jasna cholera ale BĘDZIE JAK MA BYĆ Marianko Musi tak byc...Wspieram i tulę Cię mocno...


"To nie rzeczywistość Nas kształtuje.To My kształtujemy rzeczywistość!"
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 3429
Ostatni post: 2010-03-19 10:16:07
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 20:19:33 | URL: #
   
Najczęściej spotykaną postawą u dysfunkcyjnych członków rodziny jest ATAK. Służy on zakłamaniu rzeczywistości i jest wyuczonym sposobem postępowania wobec innych.
Jeżeli ktoś z takiego stada, zaczyna "trzeźwo" żyć, odpowiednio reagować, troszczyć się o siebie to dodatkowo staje się obiektem "zawiści", a ta jak wiemy rozwija się w sposób nie mniej podstępny niż sam alkoholizm.

Ja też przeżywałam swoje "szoki" choć z pewnością nie takiego kalibru. Byłam oskarżana o złodziejstwo, złe intencje. Widziałam mechanizm rodzinny odpowiedzialny za te sprawy. Wszystko zaczynało się od od MAMY, od tego jak przekazuje wiadomości, jak nami manipuluje jak zwyczajnie kłamie aby się wybielić.

Dlatego opuściłam ich na tak długo..
pomyślałam, że jeśli nie będę im się pokazywać na oczy i nie będę nic mówić to oni nie będą mieli do "przekręcenia" NICZEGO na mój temat ... ustało, tak jak się spodziewałam.

Wiem, że pieniądze potrafią bardziej niż alkohol unieszczęśliwić ludzi w rodzinie.
Ja nie daje ich swojej Mamie...
Ona nie daje ich mi...

choć kiedyś takie wiązanie między nami istniało i nie wynikło z tego nic dobrego.


*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****

prostownia


^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 2290
Ostatni post: 2010-03-19 07:26:10



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 20:49:17 | URL: #
    Wszystkim bardzo dziękuję za wsparcie, za ciepło, w którym mogłam sie ogrzać, za ramię, na którym mogę oprzeć głowę.
Dziękuję Eli za forum, i wam za to, że jesteście

ps. Elu, ja przepisałam całą książkę!!
Buziaczki


Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^Dzibas30
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 336
Ostatni post: 2010-03-18 22:07:17



Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: pokonać własne lęki Odpowiedz
2009-07-21 21:20:57 | URL: #
    Elu nie mogę,nie potrafię i nie chce Mamy zostawić samej sobie..To moja decyzja,tak jak ta,jaką podjełam kilka lat temu,przed jej ostatnią terapią,że nie chce jej widzieć na oczy kiedy odkryłam,ze oszukiwała ze sie leczy i pije.Każdy podejmuje decyzje i musi się liczyć z ich konsekwencjami...A dać nadzieje i Ją zabrać to nie powiem co,bo zaczne kląć jak szewc....Nie chodzi o pieniądze,bo jeszcze mam silę by pracować.Ale pamiętam co to znaczy nie mieć nic,nic prócz nadzieji i znam ten piekący ból kiedy ręka wyciągnięta by Ci "pomóc",jakiej się chwytasz,jak tej przysłowiowej brzytwy,daje Ci w pysk....Pamiętam jak bardzo bolało i nie zgodzę się nigdy na to by Ci jakich kocham musieli być z tym sami...


"To nie rzeczywistość Nas kształtuje.To My kształtujemy rzeczywistość!"
Wyświetlam 307 wiadomości na 31 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 31 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 9 użytkowników. W tym: 2 zalogowanych, 7 gości
Aktywni użytkownicy: teri mm_perla
Na forum znajduje się 26088 wiadomości w 1452 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się