|
Wyświetlam 300 wiadomości na 30 stronach |
[<<<
1
2
3
4
5
6
7
...
30
>>>]
|
|
^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3421
Ostatni post: 2010-03-13 14:49:23
GG: 7471670

|
|
1. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-21 22:23:53 | URL: # |
|
Dzibas kochana
Ja nie piszę, że masz zostawić Mamę i zabrać jej nadzieję która wcześniej obiecałaś. Ja piszę dlaczego ja postąpiłam tak, a nie inaczej i że ostaecznie wszyscy na tym bardzo dobrze wyszliśmy. Moja Mama jednak była odpowiednio zaopiekowana kiedy podejmowałam taką decyzję. Z pewnością nie zostawiłabym jej tak, gdyby było inaczej. Ja bardziej czulam sie "intruzem" i osobą szkodzącą niż pomocną. Ale to ulega zmianie ... w sobotę wlaśnie przekonam się o tym w bezpośrednim kontakcie.
kwestia co mna powoduje?
Wtedy tokstyczne poczucie winy , żebranie o miłość, akceptacje i zrozumienie.
Teraz autentyczna troska...
dlatego jadę
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2271
Ostatni post: 2010-03-14 09:19:51

|
|
2. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-22 09:23:41 | URL: # |
|
„Rozpadające się iluzje boleśnie ranią” (A. de Mello)
Świat iluzji stworzony na własne potrzeby powoduje, że żyjemy w świecie nierzeczywistym. To nie jest jednak nasz świat, dlatego dostosowanie się do reguł panujących w takim świecie wymaga zostawienia swoich marzeń, dbania o swoje potrzeby. Wymaga dbania o potrzeby innych, bo myślimy, że właśnie ci inni są ważniejsi.
Takim postępowaniem próbujemy zasłużyć sobie na miłość, szacunek, poważanie…
Nie udaje się to, ponieważ „ci inni” – mama, tata, rodzeństwo – żyją swoim życiem, niekoniecznie przyjmując nas do swojego świata. Każda istota ludzka jest autonomiczna, ma swoją wolną wolę. Nazywanie jej mamą, tata, siostrą, bratem, to etykietka. To tylko nazwa.
Nie każda istota ludzka jest tym, czym myślimy, że jest. Nie każda istota ludzka jest powołana do tego, czym ją nazywamy. Nie każda kobieta chce być matką, nie każdy mężczyzna czuje się ojcem, a rodzeństwo realizuje swoje potrzeby, niekoniecznie zgodne z naszymi wyobrażeniami. Ten zbiór istot tworzy rodzinę, która jest grupa osób związanych ze sobą pokrewieństwem. Jednak nadal są autonomiczni. Mają różne cechy charakteru, jakie jak wrażliwość, egocentryzm, chciwość, uczuciowość… jak te cechy współgrają ze sobą? Źle. Nie pasują do siebie, bo nie mogą pasować. Są skrajne. Jeśli rodzina ma podobne cechy – pasuje wszystko.
Nie dane mi było przyjść na świat w takiej rodzinie. Czuję się osobą wrażliwą, uczuciową i dostosowanie się do innych przychodziło mi z trudem. Starałam się wychować dzieci jednakowo – z miłością, lecz kiedy dorosły stały się takie, jakie są naprawdę – jedna egocentryczna, dbająca o swoje potrzeby, a druga wrażliwa… Mama dominująca nad wszystkim, a ja… próbująca odnaleźć się w tym wszystkim. Dostosować się do rodziny, dbać o ich potrzeby… czułam się zobowiązana do zapewnienia im wszelkich wygód, ponieważ miałam na to środki finansowe. Czułam się zobowiązana zapewnić córkom przyszłość, i wydawało mi się, że robię to jak najlepiej. Po drodze zgubiłam siebie. Teraz widzę, że mnie tam, na tej drodze po prostu nie było. Starając się zadowolić innych, zatraciłam siebie. I robiłam to wszystko z miłości. Z miłości do rodziny próbowałam scalić wszystkich jej członków w jednym zbiorze. To nie mogło się udać, i nie udało się. Nie można jechać wozem, jeśli każdy koń idzie w inną stronę.
Nie mogę obwiniać nikogo za swoje niepowodzenia, bo to ja, na własny użytek stworzyłam taką rzeczywistość, a moi aktorzy nie chcą grać w mojej sztuce.
Pokonać własne lęki mogę tylko wtedy, kiedy wreszcie zacznę żyć swoim życiem, nie cudzym. Nie ma znaczenia fakt, że te cudze życie należy do rodziny, przyjaciół, znajomych. Ono nie jest moje. A wkraczając w cudze życie – mogę boleśnie się zranić. Rany goją się bardzo trudno, a blizny zostają na całe życie
„Jedyna możliwość, by zmienić siebie polega na odrzuceniu naszego dotychczasowego sposobu rozumowania”. (de Mello)
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3421
Ostatni post: 2010-03-13 14:49:23
GG: 7471670

|
|
3. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-22 10:44:17 | URL: # |
|
Dzięki Marianko, jesteś wielka i niepowtarzalna )))))))))))
To wielkie szczęście ocierać się o Ciebie wszystko ułoży się najlepiej jak potrafi.
Całuski
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^Laura
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 1012
Ostatni post: 2010-03-12 08:22:00

|
|
4. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-22 14:12:55 | URL: # |
|
Kochane.
Właśnie wróciłam z sądu, gdzie od kilku miesięcy toczy się sprawa, w której jestem stroną.
Nie jest istotnym tutaj powaga całej sytuacji, ale mój stosunek do niej.
I dzięki temu co opisałaś Marianko i "Przebudzeniu" pierwszy raz jechałam z nastawieniem, że "Będzie tak jak ma być", z modlitwą o pogodę ducha. Udalo mi się zaistnieć w tej calej trudnej sytuacji jakby z boku, obserwując zachowania drugiej strony, próby manipulacji i kontroli. Moje nastawienie dało mi poczucie siły i odwagi. Brak oczekiwań, założeń, że chcę rozwiązania na moją korzyść dało mi wolność od rozczarowania, zniechecenia, zmęczenia całą sprawą. Niesamowite uczucie ulgi, ktore sprawiło że widziałam drugą stronę jak zaśmiesza niezadowolenie, jak pokrywa decybelami gotujące się wnętrze. I poczulam ogromną satysfakcję, że jestem wolna od tego. Że nie gram kogoś innego niż jestem, że nie tworzę teatru dla potrzeb innych.
Trudno mi opisać swoje uczucia, ale szczęśliwa jestem że udalo mi się osiągnąć taki spokój jakiego na ten czas potrzebowałam.
I choć sprawa dalej sie ciągnie to jest to taka rzeczywistość jaka jest. A teraz jest teraz i mam wielką radochę, że udaje mi się z tym godzić.
Tulę was mocno wiedźmulki.
ZŁOŚĆ ZAMIENIĆ W AKCEPTACJĘ, NIEPOKÓJ W UFNOŚĆ
|
|
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 3523
Ostatni post: 2010-03-13 20:37:04
GG: 9844692

|
|
5. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-22 15:15:09 | URL: # |
|
lauro Ty wiesz ze myslami bylam z toba jak rano klikalysmy i...
cyt;..Trudno mi opisać swoje uczucia, ale szczęśliwa jestem że udalo mi się osiągnąć taki spokój jakiego na ten czas potrzebowałam...
...i pekam z dumy z twojej dzielnej madrej rozwaznej postawy wspaniale to nic ze sprawa dalej moze i mozna bylao sie tego spodziewac ale spojrz na siebie jak to wsztstko dzilnie dobrze poukladalas w sobie ...buziaki
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2271
Ostatni post: 2010-03-14 09:19:51

|
|
6. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-22 16:48:55 | URL: # |
|
Dobrze, że założyłam ten wątek. Jest wiele kobiet borykających się ze swoimi lękami, ponieważ właśnie one biorą na siebie ciężar, często przekraczający ich siły zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Czują się odpowiedzialne za wszystko – za swoje i innych zachowania. Doszukują w sobie winy – niezależnie, czy są winne, czy nie.
- Może mogłam to zrobić inaczej… lepiej…
- A może on/ona ma rację, to ja jestem winna…
Stawiają siebie na ostatnim, szarym miejscu w obawie, że chcą zbyt wiele.
Czy pragnienie bycia kochanym, szanowanym przez bliskich to zbyt wiele?
Czy spełnianie się w swoich marzeniach, to utopia?
I trwamy w związkach, otoczone rodziną, a jednak samotne, niezrozumiane – lecz rozumiejące potrzeby innych.
Powtarzam pytanie:
- Gdzie jestem ja? Gdzie są moje, przecież tak niewielkie potrzeby?
Kobieta zniesie wszystko, w imię wielkich racji. Ale po co? W imię czego mam pozwalać deptać po sobie, skoro inni nie pozwalają? Używają wszelkich znanych sposobów, aby odnieść korzyść służącą ich interesom.
Stwarzając sobie świat iluzji, muszę być przygotowana na rozczarowanie – a nie jestem.
Dlatego uczę się, czytam, rozmawiam… właśnie jestem po budującej rozmowie. Rozmawiam również z wami, bo każda z was ma takie, lub podobne przeżycia. W innym przypadku was po prostu by tu nie było. Nawzajem uczymy się, jak żyć nie kalecząc przede wszystkim siebie.
Służymy swoim doświadczeniem, siłą i nadzieją. Bo świat jest taki, jaki być powinien, i tylko człowiek stwarza innym piekło, idąc po trupach do celu.
Piszmy o swoich lękach. Czując je – będziemy razem starać się ocalić własną godność, nie zadając ran innym.
Słuchałam w sądzie – jak moja mama opowiada o swoim zagrożeniu z mojej strony. Jak przyszłam wyrzucić ją z domu. Jak wybierałam pieniądze z jej konta, do którego byłam upoważniona. Jak kupiłam mieszkanie wbrew jej woli mieszkanie tylko dla siebie, za jej pieniądze. I wiele innych rzeczy. Na pytanie sędziny – dlaczego zgłasza to teraz, po czerech latach – powiedziała, że była chora…
Mam wszystkie dokumenty, chociaż niektóre z nich muszę pobrać ponownie, bo nie sądziłam, że będą jeszcze potrzebne. Patrzę na wszystko jakby z boku – to nie jest moja mama, to nie jest jej córka. To osoba chcąca wygrać swoją sprawę – po trupach, bo przecież zawsze wygrywała. A teraz chodzi o dużą stawkę, i nie jest dla niej ważne, że walczy ze swoim dzieckiem…
„Nie ma nic równie okrutnego niż natura. Nigdzie we Wszechświecie nie ma przed nią ucieczki, jednak to nie natura zadaje nam rany, ale sam człowiek, swym sercem” (de Mello)
Laurko. To tak działa - pomagając innym, pomagamy przede wszystkim sobie.
buziaczki wielkie dla wszystkich moich serduszek
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^lidka
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 335
Ostatni post: 2010-02-11 21:08:46

|
|
7. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-22 22:20:57 | URL: # |
|
To musi być dla Ciebie Marianko ciężkie przeżycie ,ale dasz radę .Dwie najbliższe osoby matka i córka przeciwko Tobie. Wspieram Cię z calego serca.
http://pl.netlog.com/Lidka1952
|
|
^Dzibas30
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 329
Ostatni post: 2010-03-12 22:23:09

|
|
8. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-23 22:08:13 | URL: # |
|
Heh kobiety kochane ) Po raz kolejny powiem ZIEKUJE )
"To nie rzeczywistość Nas kształtuje.To My kształtujemy rzeczywistość!"
|
|
^huanita
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 101
Ostatni post: 2009-10-27 19:12:50

|
|
9. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-23 22:46:33 | URL: # |
|
Witaj Marianko i witam Forumowiczki,przeczytalam caly watek powoli i poczulam wielki smutek, ze faktycznie te meki tworzy czlowiek czlowiekowi. Moja matka to temat , ktory jest najbardziej bolesnym w moim zyciu, gdyzbym zaczela o tym pisac zdretwialabym ba=na dlugi czas tu przy komputerze. wiele slow , ktore adly w tym watku jak czystosc w postaci braku leku, nie zabieganie o to , zeby byc kochana ..smutek obwinianie sie kontrolowanie kazdego slowa , bo moze powiem cos nie tak...i to , ze czasem jak napisalas Marianko patrzysz , slyszysz i to nieprawdopodobne uczucie , ze moze to nieprawda, ze nie uniesie sie dalej slow , czynow..etc. Mysle , ze zebym mogla tak jak Ty zrozumiec temat i wspierac siebie soba potrzebuje przebyc dluga droge , tym samym pozostajac z dala od zrodla mojego smutku. od Matki juz dawno sie odcielam , teraz pozostaje mi pozostawic mojego partnera, byc moze na zawsze. od 10 sierpnia czyli dokladnie z data , ktora jest przed dniem 13 miesiecy mojej abstynencji rozpoczne terapie aa intensywna na oddziale uzaleznien w Polsce. Nie wiem co bedzie dalej , ale na dzien dzisiejszy moje zycie jest udreka. Wiem , ze nic nie wiem, czasem mam wrazenie , ze zwariowalam , czasem , ze nic nie rozumiem etc. wybuchowa mieszanka. zwiazek stal sie pieklem, PODOBNYM DO MOJEGO ZYCIA PRZY MATCE. Wielokrotnie to odczuwam, pytanie , ktore sobie zadaje , czy naprawde Jestem winna tym wszystkim okropnosciom ostatnich miesiecy? tkwiac tu przy nim i dajac sie ponizac, nidgy nie znajde odpowiedzi w sobie.niby sobie mowie , ze niech sie dzieje co ma sie dziac , ale bunt rozpacz strach i malo konstruktywwne mysli wypelniaja mnie i zzeraja od srodka.
Podziwiam Cie Marianko , Elu , Bzeno lauro I malgosiu i kazdego , kto odkrywa proste i skuteczne metody w sobie aby pozbc sie strachu , ktory z pewnoscia jest moim wrogiem.
Ciesze sie , ze powrocilam tu, bylam krytykowana za to forum , mialam sluchac tylko Jego i nie dalam rady, wojna , bogato okraszona wyzwiskami i zastraszaniem..Chce pojsc dalej bez niego, i nie wiem co czuje oprocz rozgoryczenia, i wrazenia ze zostalam pozbawiona woli i wyboru.
Pozdrawiam i caluje )
*huanita*
Miej serce i patrz w serce, bo tylko sercem mozesz zobaczyc, to co ukrywa sie przed wzrokiem.
|
|
^huanita
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 101
Ostatni post: 2009-10-27 19:12:50

|
|
10. RE: pokonać własne lęki
|
Odpowiedz
|
| 2009-07-23 22:56:13 | URL: # |
|
Musze dodac , ze W styczniu , kiedy juz bylo zle bardzo miedzy nami zaproponowalam mu , zeby przestal mnie terapeutyzowac na wlasna reke , a ja pojade na terapie do polski gdzie bede mogla zobaczyc i przekonac sie o rygorach terapii i miec prawo do zrozumienia i uczenia sie wielu rzeczy od innych a nie od niego etc. i jak wroce porozmawiamy o tym co sie miedzy nami stalo , nie bylo zgody .. teraz on stawia mi warunki , bo zrozumial to co ja widzialam pol roku temu. Moze to nie istotne , a moze tak , mam czasem wrazenie , ze nie ma jego zgody na odmiennosc moja , mam isc tak jak onszedl.I jak on mi karze. zaczal to stosowac w kazdej dziedzinie naszego zycia. Chce poczuc ulge i nie bac sie. .. Czuje sie kiepsko skarzac sie na niego , czuje sie kiepsko w tej roli , ktora trudno okreslic.. on mowi , ze mnie bardzo kocha i na mnie poczeka ..czuje sie kiepsko pytajac siebie : no to jak jest to Ty naprawde jestes taka zla??taka pokrecona ! i nie chce tych odpowiedzi od niego. Strach, mowi mi jak wrocisz to nic ztego nie bedzie , nie poskaldamy sie , on jest winien .. a drugi strach mowi , przyznaj sie , ze masz tez sporo swego udzialu, nastepna zmora mowi uleglas pozwolilas na konmtrolowanie kazdego kroku to masz za swoje.
(2009-07-23 23:02:20) Wiadomość została zmodyfikowana
*huanita*
Miej serce i patrz w serce, bo tylko sercem mozesz zobaczyc, to co ukrywa sie przed wzrokiem.
|
|
|
Wyświetlam 300 wiadomości na 30 stronach |
[<<<
1
2
3
4
5
6
7
...
30
>>>]
|
|
|