^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3426
Ostatni post: 2010-03-16 12:10:27
GG: 7471670

|
|
2. RE: Komu zaufac?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-12 12:01:10 | URL: # |
|
W trakcie picia bardzo uzłośliwiła się we mnie PODEJRZLIWOŚĆ, hodowana w trakcie dzieciństwa i młodości. Zaufać więc od razu było trudno.
Na wielu ludziach przecież tak okrutnie się zawiodłam. Trzeźwiejąc więc stałam się bardzo ostrożna, zwłaszcza, że terapeuci wskazywali na zasadę ograniczonego zaufania, jako PRAWIDŁOWĄ i zdrową.
Oczywiście jeśli chodzi o sam fakt bycia alkoholiczką nie ukrywałam przed nikim mi bliskim, choć z wytłumaczeniem co to tak naprawdę jest, miałam na początku spore kłopoty. Byłam bardzo rozemocjonowana. Pełna poczucia winy. Zagubiona sama w tym wszystkim. Trudno było mi mówić o tym ze spokojem i dystansem.
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^marianna
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 2288
Ostatni post: 2010-03-16 10:56:04

|
|
3. RE: Komu zaufac?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-12 22:03:38 | URL: # |
|
Trudno mówić z bliskimi na temat choroby alkoholowej, przymusu picia, manipulacji alkoholowej, bo temat jest bardzo trudny do zrozumienia. Można rozmawiać z kimś, kto to przeszedł, lub siedzi w problemie - chce z tego wyjść, a nie wie jak...
Gdybym powiedziała np. dobrej znajomej, że jestem alkoholiczką, myślę, że nie zrozumiałaby. Próbowałam rozmawiać z moją Mamą, dawno temu, po paru latach niepicia, a Ona mi powiedziała, że teraz mogę np. wipić piwo, bo przecież już się odzwyczaiłam...
Nie próbuję nikogo przekonywać, jeśli to do niczego nie jest potrzebne.
Jeśli ktoś chce wiedzieć o chorobie, to rozmawiam
Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
|
|
^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3426
Ostatni post: 2010-03-16 12:10:27
GG: 7471670

|
|
4. RE: Komu zaufac?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-13 10:38:09 | URL: # |
|
Wiele się zmieniło przez te kilka lat.
Wiele osób "wykruszyło" się z mojego życia i przybyło wielu innych, nowych znajomych.
Wielu też zostało i jest nadal, jak zawsze.
Dzieje się co ma się dziać.
Też już nic nikomu nie tłumaczę na siłę.
Czasami nawet przymykam oko na czyjąś nie wiedzę w tym temacie, gdy widzę, że może dojść do kłótni, sporu. Lub zamykam rozmowę słowami - to nie tak, ale o tym nie teraz
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
^wisia1
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 105
Ostatni post: 2010-03-10 22:21:46

|
|
5. RE: Komu zaufac?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-13 19:50:40 | URL: # |
|
Jesteście wspaniałe.Nie wiem dlaczego,ale w tym roku cały czas mi dopisuje szczęście.Po terapii w ub.roku naprawdę powiedziałam wszystkim kolezankom prawde,tego mnie nauczono
Jeśli któras nie zrozumie,to nie jest moją koleżankąNie zawiodlam sie na zadnej kolezance
Man od nich wsparcie,pomimo,że nie znaja tej choroby.
|
|
^wisia1
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 105
Ostatni post: 2010-03-10 22:21:46

|
|
6. RE: Komu zaufac?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-13 20:02:38 | URL: # |
|
Marianno rozumiem Ciebie.Moja Mama wie, że jestem chora,ale uważa,że po terapii wyzdrowialam.Czesto wysyla mnie po wodke(jak mowil Pawlak ku zdrowotnosci) i przynosze,ale mama pije tylko 1 kieliszek dziennie,a ja jakbym wypila jeden to bylby ciag.
|
|
^Dzibas30
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 331
Ostatni post: 2010-03-16 18:24:09

|
|
7. RE: Komu zaufac?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-13 21:06:56 | URL: # |
|
Wisiu szkodzisz i sobie i mamie...ale Ty o tym wiesz,więc po co zadręczasz was obie niejasnymi sytuacjami? Czasami wystarczy powiedzieć coś JASNO:"jestem alkoholiczką i będę nią do końca życia"..Ludzie wokoło Nas nie muszą wiedzeć jak ta choroba działa by zrozumieć i uszanować,większości ludziom wystarczy jasny komunikat :"nie służy mi,uczula mnie,biore leki itp.." Jeśli masz znajomego alergika i wiesz o tym,nigdy nie podasz mu do jedzenia alergenu...Wystarczy zaufanie do siebie i pewność swoich słów kiedy o tym mówimy głośno..
"To nie rzeczywistość Nas kształtuje.To My kształtujemy rzeczywistość!"
|
|
^wisia1
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 105
Ostatni post: 2010-03-10 22:21:46

|
|
8. RE: Komu zaufac?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-14 00:32:39 | URL: # |
|
Dziubas jesli chodzi o moja mame nie da sie wytlumaczyc.ma 93 lata i jest jak dziecko.W piatek jedziemy razem do szpitala.To moja ostatnia deska ratunku.
|
|
^Laura
Użytkownik lokalny
Napisanych postów: 1025
Ostatni post: 2010-03-16 20:06:47

|
|
9. RE: Komu zaufac?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-14 08:18:04 | URL: # |
|
Wisiu.
Rozumiem cie bardzo dobrze.
Z nami mieszkała babcia mojego Sławka. w zeszłym roku zmarła mając 97 lat.
Jak ja poznalam juz była zaawansowana osoba w demencji starczej. I choćbys na rzesach stawała to nie dotrzesz do takiej osoby. Ona zyła we własnym świecie oskarżając wszystkich o np. trucie jej......itp.Czasami nasluchalam sie od niej jaka to ja k...a,
I tak bywa, choc wyobrażenie bajkowych babć, w okularkach, na fotelu bujanym, z robótka w rękach szybko mi wybiła z glowy
Kiedys przeczytałam, że jedynie co sie Panu Bogu nie udało to starość.
Choc nie ma reguł.
Wisiu powodzenia i trzymaj sie.
ZŁOŚĆ ZAMIENIĆ W AKCEPTACJĘ, NIEPOKÓJ W UFNOŚĆ
|
|
^ela_102
Moderator

Napisanych postów: 3426
Ostatni post: 2010-03-16 12:10:27
GG: 7471670

|
|
10. RE: Komu zaufac?
|
Odpowiedz
|
| 2010-01-14 11:29:59 | URL: # |
|
Pisałam już o tym kilka razy.
Moja Mama pomimo, że prawie umarłaby od piwa i fajek zaprzecza obecnie jakby, alkoholizm ją kiedykolwiek dotyczył.
Rozumie, że byłam na terapii, że zmieniłam styl życia. Długo nawet nie dawała temu wiary. Uważała, że i tak "po cichu" sobie popijam Nic nie dało tłumaczenie, że ja nie potrafię po cichu i mało dlatego WYBIERAM NIC(!)
Irytowało mnie to kiedyś okrutnie, teraz bawi. Pamiętam jak na Sylwestra 5 lat temu, którego spędzałyśmy z Asią u niej nie kupiłam Szampana. Mówiła - jak to SYLWESTER bez szampana? na moje pytanie - kto go będzie pił, nie potrafiła odpowiedzieć taki nawyk, ma być, bo zawsze był
Ostatecznie Ja wylądowałam wówczas na Sylwestrze abstynenckim i wróciłam o 6 rano wybawiona i szczęśliwa. Obwąchiwała mnie a tu zero smrodu alkoholowego. Argument który miała przygotowany na tę okoliczność (wiem od córki), że jej szampana nie kupiłam a sama się napiłam, sczezł na niczym.
To wspomnienie.
Dziś już sprawy są bardziej oczywiste, bo ja potrafię je w konkretny sposób przedstawić.
*** Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania ****
prostownia
|
|
|
Wyświetlam 13 wiadomości na 2 stronach |
[
1
2
>>>]
|
|
|