Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Rozmowy na temat » Krok II - ktoś in... »

Strony, które warto odwiedzić
Wszystkie fora czyta aktualnie 2 osób
» Dodaj swoją reklamę «
- r e k l a m a -

Ostatnia wiadomość w wątku: 2014-07-12 07:13:06 napisana przez ^Laura
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 45 wiadomości na 5 stronach [ 1 2 3 4 5 >>>]
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-01 08:58:28 | URL: #
    PIĘKNO KROKU DRUGIEGO
Uznając swoją bezsilność wobec alkoholu w Kroku Pierwszym możemy wyruszyć w podróż poprzez Krok Drugi, który poprowadzi nas ku przebudzeniu duchowemu, oznaczającemu, że istnieje realna szansa powrotu do zdrowia. Ta szansę daje nam Siła większa od nas samych. Zdanie się na Nią oznacza zaufanie, zaakceptowanie tej prawdy duchowej. Bóg – jakkolwiek Go pojmujemy - może przywrócić nam zdrowie. Zrozumiemy to podczas pracy nad Krokiem Drugim.


PORADNIK: JAK STOSOWAĆ PROGRAM AA

KROK DRUGI
„Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie”.

To, co mamy do powiedzenia odnośnie Kroku Drugiego nie dotyczy wyłącznie nowych osób, które niedawno rozpoczęły pracę nad Programem AA. Jak najbardziej podkreślamy taką potrzebę dla tych osób, które niedawno przyznały się do swojej bezsilności wobec alkoholu i innych środków chemicznych zmieniających nastrój, oraz uznały, że nie są zdolne do kierowania własnym życiem, - potrzebę dla tych osób, które dopiero teraz uznały, że osiągnęły dno i nie mają do kogo zwrócić się o pomoc. Ponieważ nie ma cudownego leku na chorobę alkoholową, a możliwa jest jedynie postępująca poprawa zdrowia, to wszyscy, bez względu na długość okresu trzeźwości, pracujemy nad programem w każdym kolejnym dniu naszego życia. Tym sposobem, każdego dnia, jest dla nas wszystkich kolejna okazja aby od nowa czerpać korzyści z Programu AA. Osobom, które właśnie zetknęły się z Programem AA podsuwamy myśl, że Krok Drugi, sam w sobie, nie stanowi rozwiązania naszego problemu bezsilności wobec alkoholu i niezdolności do kierowania własnym życiem. Do tego prostego wniosku doszli alkoholicy, którzy wyszli z uzależnienia, i proponują innym, że również mogą osiągnąć trzeźwość, jeśli pójdą tą samą drogą.
W miarę pracy nad Krokiem Drugim pamiętajmy, że Program AA nie wydaje nakazów, a jedynie sugeruje 12 Kroków w celu powrotu do zdrowia. Byłoby nierozsądnie sądzić, że:
"Siła Większa od nas samych", to koniecznie musi być Bóg. Nawet ci z nas, którzy uważają, że nie wierzą w Boga, w przyszłości mogą dojść do wniosku, że ich stosunek do Boga stał się niewłaściwy i utracili nadzieję w wiarę.
Powinniśmy również być przygotowani na uwagi, że Krok Drugi prowadzi do wniosku, iż jesteśmy wariatami. Takie sugestie mogą przeobrazić Krok Drugi w barierę dla naszego powrotu do zdrowia, a nie w obietnicę nadziei, która jest jego celem. Ponieważ takie mylne
koncepcje mogą się zdarzyć, i zdarzają się, określmy co oznacza "stan obłąkania" typowy dla alkoholików, lub osoby uzależnionej od środków chemicznych zmieniających nastrój,
a następnie przyjrzyjmy się niektórym rozważaniom na temat Siły Większej od nas samych. Rozpocznijmy od tego co rozumiemy jako "stan obłąkania" typowy dla alkoholika.

STAN OBŁĄKANIA
Słownik podaje następującą definicję: "niezdolność do kierowania własnymi sprawami, wykonywania obowiązków społecznych, oraz niezdawanie sobie sprawy z własnej choroby".
Pierwsza część definicji odnosi się oczywiście do tych z nas, którzy stosunkowo niedawno uznali, że nie są zdolni kierować własnym życiem. Zakładając, że jest to nasze pierwsze zapoznanie się z Krokami AA, i nie zrobiliśmy gruntownego i odważnego obrachunku moralnego, jak proponuje Krok Czwarty, - zdamy sobie sprawę, że prawdopodobnie nie rozpoznajemy pełnego obrazu naszej choroby. Bardzo możliwe, że na tym etapie nie jesteśmy dalej, niż ponad nasz problem picia, czy też nadużywania środków zmieniających nastrój,
i nadal zaprzeczamy, lub minimalizujemy ważność problemu. Nadal staramy się winić raczej okoliczności lub otoczenie za nasze picie, niż zaakceptować odpowiedzialność za własne postępowanie. Jest również prawdopodobne, iż nie zdajemy sobie sprawy z zasięgu naszego
uzależnienia. Na przykład, wielu z nas nauczyło się uzależniać od różnego rodzaju zachowań w celu poradzenia sobie z ucieczką od nieprzyjemnych realiów życia na długo przed tym, zanim nauczyliśmy się uzależniać od alkoholu, lub innych podobnie działających środków zmieniających nastrój. Jest nawet prawdopodobne, że posiadamy kilka wspólnych, typowych cech charakteru, lub osobowości związanych z naszym uzależnieniem.
Dr Harry Tiebout, który przed wieloma laty pracował z alkoholikami i był gorącym zwolennikiem AA, określił nas jako "buntowniczych idealistów". Wielka Księga identyfikuje
nas jako ludzi egoistycznych i egocentrycznych, kierujących się mnóstwem odmian lęku w swoim postępowaniu, oszukujących samych siebie , samolubnych i rozczulających się nad sobą. A więc, nasza choroba jest o wiele bardziej poważna niż sądziliśmy, i jeśli nie zostanie powstrzymana, może być dla nas śmiertelna. Ale nie musi to wcale oznaczać, że jesteśmy kandydatami do leczenia psychiatrycznego.
Kolejnym przykładem naszego „stanu obłąkania” jest nasze mylne wyobrażenie o sobie.
W jakiś bliżej nie określony sposób każdy z nas doszedł do wniosku, że jego problem jest jedyny w swoim rodzaju, i że to, co pomogło innym, jemu nie pomoże. Takie negatywne przekonanie szkodzi nam i podtrzymuje rozwój choroby. Weźmy na przykład chorego alkoholika leżącego w szpitalu, który nie pozbył się negatywnych przekonań. Pił przez całe lata, w ostatnim czasie szczególnie dużo, a jadł tylko tyle, aby utrzymać się przy życiu. Po pewnym czasie, karmiony przy użyciu kroplówki , jest już zdolny zatrzymać pełną porcję żywności w swoim żołądku i czuje się lepiej fizycznie. Niestety, jest całkowicie zdezorientowany, - narastają w nim uczucia żalu nad sobą i urazy, ponieważ wierzy, że Bóg stworzył go takim, aby nie mógł pić tak, jak inni ludzie. Wini siebie za brak silnej woli w swoim postępowaniu. Pewnego dnia, przychodzi do niego dwóch porządnie wyglądających, wzbudzających zaufanie mężczyzn. Przedstawiają się, jako niepijący alkoholicy, którzy osiągnęli trzeźwość przy pomocy programu AA. Nasz pacjent natychmiast przyjmuje postawę obronną i staje się podejrzliwy, - bo kto dziś poświęca swój czas, aby złożyć wizytę w szpitalu zupełnie obcej osobie, niegodziwej, pozbawionej silnej woli w swoim postępowaniu.
Jednak w miarę jak ci dwaj mężczyźni opowiadają mu o swoich alkoholowych doświadczeniach, zaczyna wierzyć, że nie mają żadnych ukrytych zamiarów, mimo to tkwi w przekonaniu, iż nie mogli mieć prawdziwych problemów z powodu picia, skoro tak dobrze się prezentują. Nie potrafi utożsamić ich poczucia własnej godności i pogody ducha z nimi
samymi, ale na pewno chciałby być taki, jak oni. Uważa, że jemu nie uda się tego osiągnąć, bo jego przypadek jest zupełnie inny, jedyny w swoim rodzaju, gorszy od jakiejkolwiek innej sytuacji, i że Program AA mógłby być pomocny dla nich, ale jemu nie pomoże. Jest to dla niego zupełnie nieosiągalne, tak długo, jak długo będzie w to wierzył - że trzeźwość musi osiągnąć o własnych siłach, i przy pomocy własnej siły woli.

Innym przykładem jest człowiek, który w dni powszednie nie pije alkoholu prawie wcale, czy też panuje nad chęcią wypicia. Troszczy się głównie o to, co przyniesie koniec tygodnia, kiedy nie musi się powstrzymywać i upija się. Upiera się przy tym, że pije w celach
towarzyskich, jednak nie daje mu spokoju natrętna myśl, że jest coś nie w porządku z człowiekiem, który cieszy się z życia tylko "pod wpływem alkoholu". Nasz „bohater” śmieje się ze swoich sąsiadów, że na trzeźwo wypełniają swoje „obowiązki męża i ojca”. Mówi sobie, iż nie wiedzą co tracą, ale po cichu zazdrości im. Z jakiejś bliżej nie określonej przyczyny - alkohol i relaks, zabawa i dobre samopoczucie, stały się dla niego synonimami. Nie przestanie pić, dopóki będzie wierzył, że nie może żyć bez alkoholu. Tak długo, jak będzie trwał w tym przekonaniu , że nie ma innego źródła Siły Wyższej ponad jego
własną, tak długo nie będzie mógł żyć bez alkoholu.

Kobieta alkoholiczka pozostaje w cieniu innych zagadnień naszej społeczności - uzależnionej od alkoholu i środków zmieniających nastrój. Opanowały ją uczucia samotności i zniechęcenia, a jej rola w rodzinie, jak się wydaje, straciła sens. Żyje z dnia na dzień, będąc w różnym stanie - wywołanym alkoholem, środkami uspokajającymi, lub też kombinacją obydwu. Pogrążająca się w uczuciu litości nad sobą i własną bezużytecznością, nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia swojej bezsilności i niezdolności do kierowania własnym życiem. Z determinacją próbuje poprawić tę sytuację na własną rękę. Czyni to okresowo, poprzez zmuszanie się do abstynencji w czasie, gdy gorączkowo sprząta dom, oraz próbuje wypełnić pozostałe obowiązki, które zaniedbała. Taka sytuacja może tylko chwilowo zaspokoić jej poczucie własnej wartości, ale ponieważ widzi siebie jako jedyne źródło siły i kontroli samej
siebie, to takie poczucie nie jest trwałe.
Czy będą to mężczyźni, czy kobiety, młodzież, czy ludzie starsi, u wszystkich brak wiary w Siłę Wyższą od nich samych - spowodował ich poddanie się i pogodzenie z tym, że pozostałą część swego skracającego się życia spędzą uzależnieni od alkoholu, lub innych środków zmieniających nastrój. Myślenie negatywne utrwala się w nich, i powoli staje się ich rzeczywistością, ale rzeczywistością opaczną, którą jest bariera uniemożliwiająca powrót do zdrowia. Nie oznacza to jednak, że nasza choroba ma wymiar psychiatryczny.

Oznacza to, że gdy staramy się być najwyższym autorytetem dla siebie samych, to nie możemy szukać pomocy w alkoholu i innych środkach zmieniających nastrój. Prawdziwa rzeczywistość prowadzi nas do poszukiwania źródła siły na zewnątrz nas.

SIŁA WIĘKSZA OD NAS SAMYCH
Ci z nas , którzy byli wychowywani w duchu przynależności do Kościoła, lub mają wpojone pewne przekonania religijne, mogą mieć problem ze zrozumieniem Kroku Drugiego. Mogą uważać, że istnieje sprzeczność pomiędzy zasadami wpojonymi, a tym, w co mają uwierzyć zgodnie z Krokiem Drugim. Ale przecież nie prosi się nas o zaniechanie tego, czego nas nauczono poprzednio, a jedynie o oddzielenie tego od naszej podstawowej potrzeby życia i pracy nad programem każdego kolejnego dnia życia, skupiającego się wokół naszej potrzeby osiągnięcia stanu trzeźwości.
Znajdują się wśród nas i tacy, którzy mogą powiedzieć: "Ja już wierzę w Boga, a więc nie muszę sobie zawracać głowy Krokiem Drugim". W tym przypadku może okazać się dla nas pożyteczne - zadanie sobie następującego pytania: dlaczego, jeżeli rzeczywiście wierzymy w Boga, znaleźliśmy się w sytuacji bezsilności i niezdolności do kierowania własnym życiem?
Również, ci z nas, określający się jako agnostycy lub ateiści, odrzucą każdą sugestię wiążącą się z wiarą w Boga. Krok Drugi nie oznacza, że od zaraz musimy wierzyć w Boga, tak jak przedstawiają niektóre wydania religijne. W wyniku tej błędnej interpretacji, wiele osób porzuca program AA wierząc, że on im nie pomoże.

W rzeczywistości Krok Drugi, tak jak wszystkie pozostałe Kroki, jest propozycją, sugestią niepijących alkoholików, która brzmi: "My uczyliśmy się w ten sposób - w Kroku Drugim, powracając do zdrowia uwierzyliśmy, że jest dla nas nadzieja, uwierzyliśmy, że źródło potrzebnej nam siły istnieje na zewnątrz nas".

Wiemy, że nie jest to łatwe – poznać właściwe znaczenie tego Kroku. Jest on dokładnym przeciwieństwem naszego egocentryzmu i egoistycznego postępowania, które wybraliśmy. Może wydawać się niemożliwym do pracy nad nim. Będzie łatwiejszy, jeśli nie będziemy wybiegali myślą naprzód, i będziemy pamiętali o tym, że Krok Drugi nie wymaga od nas
przyjęcia zobowiązania, lecz sugeruje, że dla nas, osób uzależnionych od alkoholu, lub środków zmieniających nastrój, jest dostępne źródło Siły, przy pomocy której możemy powrócić do normalnego życia duchowego, które jest wynikiem życia w trzeźwości.
Jeśli zapytalibyśmy wszystkie osoby uzależnione od środków zmieniających nastrój, które powróciły do normalnego życia – jak określają swoją Siłę Wyższą? Prawdopodobnie uzyskalibyśmy różne odpowiedzi. Niektórzy mogliby stwierdzić: "Bóg, tak jak Go rozumiem", inni mogliby odpowiedzieć: "Bóg działający poprzez program AA", a jeszcze inni prawdopodobnie mogliby odpowiedzieć ,że ich Siła Wyższa składa się z Dwunastu Kroków, Wielkiej Księgi AA, uczestnictwa w mityngach, oraz we Wspólnocie AA jako całości.

Niewątpliwie powiedzieliby nam, iż najważniejszym krokiem dla nich była możliwość wyjścia poza obręb własnego „ja” i uświadomienia sobie, że nie są "pępkiem świata".

JAK UWIERZYĆ?
Konkretne przykłady, że program AA pomaga każdemu, kto będzie dokładnie go realizował, powinny być naszym największym bodźcem, aby weń uwierzyć. Jeżeli odczuwamy chęć zaprzestania picia alkoholu, lub zażywania środków zmieniających nastrój, i jeżeli dążymy do powrotu do normalnego życia, powinniśmy regularnie uczęszczać na spotkania AA.
Tam właśnie - proces naszego dochodzenia do wiary ulega przyspieszeniu. Gdy jesteśmy już wprowadzeni w ten program, to nie powinniśmy zezwalać sobie na krytyczne i osądzające oceny, ani też nie powinniśmy stwarzać sobie nierealnych nadziei. Jeśli szukamy natychmiastowego cudu, to tam możemy spotkać się z rozczarowaniem, gdyż ten proces jest długotrwały, często trwający przez całe życie. Zobaczymy zapewne wady, lecz nie w samym Programie, ale u tych członków wspólnoty, którzy przyznają się do swoich wad. Będą to prawdziwi ludzie, którzy próbują pracować nad sobą, którzy pomimo lęków, oraz obaw zabierają głos na mityngach. Wyrażają siebie w sposób uczciwy, bez względu na to, jak będą
odebrani przez innych. Ci, którzy starają się być uczciwi i szczerzy, otrzymują pokrzepienie i wzmocnienie. Ci ludzie rozwijają się i dojrzewają, myślą i działają rozsądnie. I ci ludzie utrzymują trzeźwość. Uwierzyli oni bowiem, że Siła Większa od nich samych może przywrócić im zdrowie duchowe. I tak też się stało. To, co zrobili dowodzi, że Program AA
jest pomocny dla tych, którzy w niego wierzą. Krok Drugi nie sugeruje, abyśmy uwierzyli w coś więcej.

Specjaliści służby zdrowia, oraz naukowcy mogą spekulować na temat przyczyn skuteczności Programu AA, poszczególnych Kroków, wskazówek zawartych w Wielkiej Księdze AA, czy też na temat doradzanych sposobów wyjścia z krytycznych sytuacji podczas terapii grupowych. Ale to, co istotnie powoduje, że Program jest skuteczny, to istnienie ludzi uzależnionych od alkoholu, lub środków zmieniających nastrój, którzy zachowują trzeźwość, oraz to, że stanowi on podwalinę dla wiary, dla innych ludzi poszukujących sposobu powrotu do normalnego stanu psychicznego.

Na podstawie: Warszawska Intergrupa AA – ulica Belgijska



Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.

^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-03 09:25:24 | URL: #
    Uznaję, że jest potężna Siła, daleko większa od mojej, która pomogła mi wytrzeźwieć na dzień dzisiejszy. Głęboko wierzę, - i moją duchowość rozważam w kategoriach Boga, jako Siły Wyższej, a równocześnie nie pomijam mojego systemu wartości.
Moje duchowe wnętrze przyjmuje wszystkie doznania życiowe, niezależnie od tego, czy były dobre, czy złe. W okresie picia - złe doświadczenia, a było ich wiele, nie kolidowały z tymi dobrymi, ponieważ alkohol znieczulił, i wyeliminował moje dobre strony. W wyniku tego zrobiła się z tych uczuć mieszanka „nijakości” potęgowana przez alkohol.

Prędzej, czy później musiało dojść do konfrontacji: co robić dalej - pić, czy żyć. Moją konfrontację nazwałam Przebudzeniem. Niektórzy ludzie nie robiąc „remanentu”,
Nie Budzą Się Nigdy, i trwają w letargu całe życie! Myślę, że zależy to od indywidualnego systemu wartości, jaki ma każdy z nas. Dlatego jedni robią wszystko aby nie pić, a inni uważają to za niemożliwe… W moim systemie wartości ta „nijakość” zaczęła doskwierać mi tak mocno, że uznałam - tak dalej nie może być.
Nie chciałam żyć dalej staczając się coraz niżej, a jednocześnie nie mogłam przestać pić.
Błędne koło.
Jednak mimo wahań – „czy jestem alkoholiczką, czy może „tylko nie mam głowy do picia” - wiem teraz na pewno, że przeważył Mój System Wartości. Bardzo, bardzo nie chciałam pić, robić z siebie pośmiewisko na własne życzenie. Zaczęłam chodzić na mitingi, chociaż przez gardło nie chciało mi przejść: „Mam na imię Marianna, jestem alkoholiczką”. Przez długi czas czerwieniłam się, kiedy na początku mitingu czytaliśmy Kroki, Tradycje. Trwało to trzy miesiące, po których doznałam olśnienia: dopóki będę wstydzić się chodzić na mitingi, dopóty nie będę trzeźwieć, i trzeźwo myśleć. I tak się stało.
Tak więc moja Siła Wyższa - to Mój System Wartości, a Przewodnikiem Duchowym - Drugi Człowiek. Łącznikiem, czyli nicią jest Wiara, która spowodowała, że trzeźwieję - dzień po dniu, przez 24 godziny. Wierzę w Boga, - w moje Jego wyobrażenie. Bóg jest Miłością, Miłosierdziem Nieskończonym. Dał mi wybór, ale wybrać mądrze można tylko w jeden sposób: - konfrontując rzeczywistość: Jak chcę żyć? Co jest dla mnie najważniejsze? Jaki system wartości chcę przyjąć? Czasem jest to "sięgnięcie dna", czasem rozdrożem - gdzie iść? w lewo, czy w prawo?
Dla mnie oznaczało to kapitulację - stwierdzenie rzeczywistości, takiej, w jakiej żyłam - bez ubarwiania, tłumaczenia, interpretacji, szukania winnych…..

I co dalej? A co na to Mój System Wartości? Drugi Człowiek, Przewodnik Duchowy, Grupa, Miting. Nie mogę powiedzieć, że tylko Bóg pomógł mi wytrzeźwieć, tylko Drugi Człowiek, tylko Grupa… Wszystko razem jest ściśle powiązane ze sobą w nasz system wartości. z którym wiąże się wszystko, w co wierzymy, i co pomaga nam przetrwać. Z Systemem Wartości jest ściśle związane nasze poczucie winy, dobijające nas, kiedy doznamy tzw. przebudzenia duchowego. Poczucie winy doskwiera nam. bo nie pasuje do naszego SYSTEMU WARTOŚCI.
Aby zrozumieć to, potrzebowałam trzech lat. W tym czasie wpadałam w różne pułapki – tzw. „przegięcia”
Tak zaczęła się moja mozolna droga "powstawania z kolan", do którego też jest potrzebny System Wartości. Koło się zamyka - to dobre, bezpieczne koło.
Jest to trudne, ale możliwe, a potrzebna jest tylko - szczera chęć zaprzestania picia.


ps. Praca nad Krokami - ulepszaniem swojęgo wnętrza duchowego nigdy się nie skończy. Jeśli dzisiaj tak rozumiem Krok II, może się okazać, że pracując nieustannie nad sobą - w przyszłym roku będę większą wiedzę...

(2010-02-03 09:29:44) Wiadomość została zmodyfikowana

Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^bona
Użytkownik lokalny

bona

Napisanych postów: 240
Ostatni post: 2013-12-21 17:17:29


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-03 11:12:11 | URL: #
    Ten krok przyszło mi chyba zrozumieć najłatwiej.Jestem praktykujaca katoliczka ale nie od zawsze.Był okres młodzieńczego buntu,zaniedbanie,niechciejstwo...Własciwie przez jakieś 25 lat byłam agnostykiem.Ale w pewnym momemncie przyszła jakas wewnetrzna chec nawrócenia.Poszłam do spowiedzi i pamietam,jaka wewnetrzna radosć mnie ogarnęla.Od tej pory czuje ,że On czuwa nade mna i moja rodziną mimo wzlotów i upadków.


Pokora to akceptacja istniejących faktów,w tym swojej niedoskonałości.
^Luiza13
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 408
Ostatni post: 2013-02-08 09:39:27


Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-04 14:12:21 | URL: #
    co do kroku drugiego ja urodzilam sie w katolickiej , praktykujacej rodzinie ale gdy tylko doroslam zaczelam sie buntowac i traktowac chodzenie do kosciola jako przymus. wolalam dluzej pospac, poleniuchowac...pamietam gdy o 5,30 ojciec budzil nas na rezurekcje: dziewczynki wstancie, bedziecie mialy dluzszy dzien. nasza wscieklosc nie miala granic. ale jednak cos sie we mnie zakorzenilo bo jak tylko cos zle sie dzialo w moim zyciu to goraco sie modlilam i o dziwo pomoc nadchodzila. zawsze czulam opieke nad soba, zawsze udawalo mi sie jakos wychodzic z roznych zyciowych perypetii. na zasadzie :jak trwoga to do boga. gdy juz popadlam w silne uzaleznienie i przestalam kierowac swoim zyciem, nie moglam juz na nic liczyc bo co z tego ze pare dni bylo dobrze jak wiedzialam ze i tak bede pila. nie widzialam wyjscia. wtedy to juz cala soba poprosilam SW o pomoc...kazda swoja czastka..czulam ze cos musi sie stac bo jak nie to zwariuje. nie chcialam juz tak zyc..juz po prostu nie moglam. powierzylam swoje zycie Bogu, goraco sie modliLam, codziennie biegalam do kosciola. tam czulam sie bezpieczna..tylko tam. nawet nie wiem jak ta gehenna sie skonczyla...ten przymus picia ktory mialam w glowie, ciele, duszy umysle i we wszystkich komorkach mojego ciala opuscil mnie, poczulam pewnego dnia wielka ulge i prawie blogostan. tak sie czuje do dzis. teraz jak to pisze to mam lzy w oczach bo ja naprawde czuje ze jestem pod wielka opieka. z poczatku to sobie myslalam ze moze to jakas euforia ktora w tej chorobie jest calkiem normalna ale dzisiaj wiem ze to jest moja wdziecznosc i radosc. to one sprawiaja ze jest mi caly czas tak blogo i lekko. oddycham pelna piersia...wszystko dzieki Bogu


Luiza
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-08 19:02:54 | URL: #
    Jestem głęboko wierzącą osobą, wierzącą i nie poddającą dyskusji kwestii wiary. Nie zastanawiam się, czy Bóg istnieje. Ja to wiem - Bóg jest zawsze i wszędzie - jest Początkiem Wszystkiego i Końcem.
Ale nie utożsamiam Go z religią, bo dla mnie jest to zupełnie co innego.

Kościół, i jego przepisy wymyślił człowiek, naginając prawo kościelne dla swoich potrzeb. Kiedy byłam po rozwodzie z pierwszym moim mężem z powodu znęcaniem się nade mną i dziećmi - kiedy mój były mąż dostał wyrok, a my kuratora - to ja byłam "ukamieniowana" w kościele... to ja nie dostałam rozgrzeszenia przy spowiedzi, a w konsekwencji nie mogłam przyjąć komunii z moją córką, idącą przyjąć Komunię Pierwszy Raz...
Z moim drugim mężem mam ślub kościelny (on był kawalerem), ale teraz ... nie jest to tak bardzo istotne dla mnie, jako córki Kościoła.
Jest istotne dla mnie z punktu widzenia mojej duchowej wiary.
Jezus powiedział - "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy mnie potrzebujecie".
Kościół wtedy zamknął drzwi przede mną występując jako wątpliwy strażnik cudzej moralności...
Bóg jest zawsze ze mną, nawet wtedy, kiedy błądzę.
To tylko moje zdanie na ten temat. marianka

(2010-02-20 10:26:40) Wiadomość została zmodyfikowana

Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^bona
Użytkownik lokalny

bona

Napisanych postów: 240
Ostatni post: 2013-12-21 17:17:29


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-09 19:35:10 | URL: #
    Kościół to instytucja jak każda inna,duchowny to zawód jak inne czasami dla ksieży strsujacy.Duchowni sa tylko ludzmi...Dla mnie kosciól to po prostu światynia,w której sa warunki do skupienia sie,medytacji...natomiast obcowanie z Bogiem ,z Chrystusem to dla mnie niekoniecznie przestrzeganie wszystkich,czasem niedorzecznych zasad kościoła jako instytucji rozbudowanej przez ludzi dla ich wlasnych potrzeb.


Pokora to akceptacja istniejących faktów,w tym swojej niedoskonałości.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-14 07:30:56 | URL: #
    PORADNIK: JAK STOSOWAĆ PROGRAM AA

KROK DRUGI
„Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie”.


Wystrzegaj się pychy


Większość z nas wychowana została w taki sposób, że otacza nas jakieś zło, a my jesteśmy tego zła uczestnikami. Że nasze wewnętrzne pragnienia wynikają z próżności lub pychy. Że zdobywając dla siebie, odbieramy innym. Że istnieje jakiś totalny spisek ogólnej niesprawiedliwości. Zniewoleni zakazami i nakazami rzadko pozwalamy sobie na sukces.
Twierdzimy, że w życiu piękne są tylko chwile. Trudno nam pojąć, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Kiedy jednak wydarzy się coś, co ma wpływ na zmianę myślenia. Jakiś
życiowy wstrząs. Niezamierzony sukces. Popadamy w swego rodzaju euforię i zaczynamy wszystkim wokół głosić nowe tezy. Potem euforia opada, wracamy do zwykłych zajęć. Wszyscy wokół twierdzą, że nam odbiło, a my sami przyjmujemy to za prawdę. Życie toczy się dalej, napiętnowane szarością codzienności, utwierdzając nas w starych przekonaniach.
Być może dzieje się tak dlatego, że podejmujemy walkę ze światem. Chcemy wszystkich wokół zbawić. Zapominamy, że chodzi o nas samych. O zmianę własnego myślenia. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Ale to nie chodziło o pieniądze, prezent w postaci spadku, mieszkanie po bracie, który już nie chce wracać do kraju. Chodziło o myślenie. To ono łatwo przyszło i łatwo poszło. Nie podjęliśmy próby zmiany naszego myślenia i wróciło stare. Pieniądze przepuszczone, spadek stał się przyczyną konfliktów rodzinnych, a mieszkanie odebrał komornik, bo nie było nas na nie stać. Nie potrafiliśmy podjąć szansy. Raz za razem, każdą, która nadchodzi. A jaka jest rzeczywistość? Wszystkiego jest w bród i pod dostatkiem.
Niczego nikomu nie zabraknie jak nam przybędzie. Panuje powszechna nadprodukcja, ale wolimy myśleć inaczej. Po co podejmować trud rozwoju, jak wystarczy to co mamy. Można sobie bezkarnie ponarzekać w grupie podobnych nam.

Rozwój osobisty i zmiana myślenia to podjęcie trudu, który wynika z chęci poprawy nastawienia do życia..

Jeśli w okolicy zbierze się kilka osób chętnych poprawie - skorzystają na tym wszyscy. Rozwój polega na wzrastaniu. Czegoś robi się więcej i zbywa. Ogólny poziom dobrobytu wzrasta w takiej okolicy. Rodzi się wdzięczność i współpraca. Życie staje się czymś o wiele prostszym i radosnym. Zarówno sukcesy jak i porażki pomagają, a nie szkodzą. Wszyscy korzystają. czy więc nie jest tak, że użalając się nad sobą i odmawiając sobie, a dzięki temu innym, wzrostu dobrobytu, trwamy w próżności? że niby dlaczego ja mam podejmować trud? niech inni pajacują...

Gdy doświadczymy pierwszych dobrodziejstw Programu, doznajemy pragnienia, by nieść posłanie innym, czyniąc tym samym Dzieło Boże. Rozumiemy już co nieco z zasad życia duchowego i na samą myśl o świadczeniu dobra ogarnia nas niebezpieczne uniesienie. W tym momencie wyraźnie daje o sobie znać próżność. Niedobrze się dzieje, jeśli zaczynamy uważać siebie za wybrańców jedynych prawdziwych wysłanników Bożych.
Możemy wówczas ulec pokusie i zacząć wygłaszać przemądrzałe kazania o jedynej słusznej drodze rozwoju duchowego. Co za próżność! Co za pycha! Bóg przemawia przez wszystkich ludzi, nie przez kilku wybrańców, a klęska niejednego nieszczęśnika jest przestrogą dla nas, byśmy nie zapominali o naszej przeszłości.
Nikt z nas nie ma jedynej słusznej recepty na zdrowienie, ponieważ Bóg w swej mądrości pokazał nam nieskończenie wiele dróg rozwoju.

Pamiętam taki okres kiedy powtarzałem: AA i terapia - to działa. Świadczy o tym ta cała masa ludzi, których spotykam na tej drodze. A potem przeczytałem słowa autora 12 Kroków, że wyjątkową próżnością byłoby mówić, że 12 Kroków jest coś warte, nawet w dziedzinie alkoholizmu... Przeczytałem też, że prawdopodobnie 12 Kroków to coś więcej niż nam się
wydaje. To również słowa autora 12 Kroków. Pomyślałem wówczas, że poznałem dwie skrajne opinie, a moją rolą, jest odnalezienie się gdzieś między nimi. Tak właśnie rozumiem równowagę i trzeźwość. Wtedy zacząłem poznawać znacznie się różniące i znacznie inne metody wyzwolenia z alkoholizmu. Głównie jednak oparte o religię. Jednak zbyt
religijny to ja nie jestem. Pozostałem przy tym co mam, uznając, że to działa, ale u mnie i przestałem zasłaniać się masą ludzi. Zrozumiałem, że moją rolą jest robić swoje, robić to coraz lepiej i nie ukrywać się przed ludźmi. Rozmawiać z nimi. Pamiętając, że rozmowa nie
musi dotyczyć tylko aury pogodowej i wyników sportowych. Można rozmawiać na głębsze tematy, wielu ludzi jest tym zainteresowanych. Pomagać innym rozwiązywać problemy, które sam potrafiłem wcześniej rozwiązać. Pamiętając, że nie mam jakiejś misji, tylko, że tak się normalnie żyje z innymi. Dziś już wiem, że nie chodzi o zbawianie świata, ale poprawianie własnego komfortu i pomaganie innym, ale nie zawsze tak było...

(na podstawie subskrypcji od Jarasa)


(2010-02-14 07:32:32) Wiadomość została zmodyfikowana

Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670


Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-19 17:19:48 | URL: #
   
Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.

W końcu dojrzałam, aby w tym temacie się wypowiedzieć i możecie mi wierzyć lub nie, ale bardzo intensywnie myślałam jak to jest z tym u mnie.
Od zawsze byłam osobą wierzącą w Boga.
Kościół był dla mnie schronieniem, źródłem przyjemnych uczuć, doznań. Jeździłam na oazy, śpiewałam w zespole kościelnym, przyjaźniłam się z wieloma osobami duchownymi. Mieliśmy jako zespół na plebani swoją salkę w której odbywały się nie tylko próby zespołu, ale też wspólne malowanie, porządki, świętowanie, nagrywanie, Sylwki.
Nigdy nie spotkało mnie tam nic przykrego.
Nikomu też nigdy nie skarżyłam się na własną rodzinę. Dziś żałuję, bo może wtedy znalazło by się jakieś LEKARSTWO na nasze problemy rodzinne.
Dlaczego o tym piszę?
Ano dlatego, że moja wiara w Boga i społecznictwo nie uchroniły mnie przed alkoholizmem. Kiedy zdałam sobie sprawę, że skoro na oczach Boga stałam się alkoholiczką, to teraz aby wyjść z nałogu potrzebuję JESZCZE CZEGOŚ.
Takim to sposobem za siłę większą, która miała pomóc mi w powrocie do zdrowia uznałam INNYCH ALKOHOLIKÓW. Ludzi, którzy porzucili nałóg z sukcesem ( nie piją ) i chcą mi opowiedzieć jak do tego doszli.
Bóg jest dla mnie Bogiem, i zawsze był.
Skoro doświadczyłam alkoholizmu i przebudzenia do nie picia, to stało się to za przyzwoleniem BOGA w dodatku w jakimś celu. Bóg wskazał mi moje miejsce. Poczułam się w nim wyśmienicie i to był pierwszy symptom uznania mądrości innych alkoholików, z której ja Ela chciałam korzystać w sposób zupełnie świadomy.

Co też czynię...
Przeze mnie tylko ta mądrość przepływa.
Teraz jestem już bardziej jej nośnikiem niż biorcą, w myśl zasady Podaj dalej

Zawsze oddzielam Swoja wiarę w Boga i religijność od bycia alkoholiczką w AA.
To dwa różne obszary mojego funkcjonowania.
W Kościele spotykam katolików.
W AA alkoholików różnych wyznań, lub bez wyznań, lub poszukujących. Nie religia bowiem nas łączy lecz wspólna choroba.

Pamiętam jeszcze jak się wkurzyłam na terapii, że terapeuta czytał refleksję, w której mowa była o Bogu. Pomyślałam - TUTAJ oczekuję wiedzy terapeutycznej, psychologicznej, a nie religijnej



Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^bona
Użytkownik lokalny

bona

Napisanych postów: 240
Ostatni post: 2013-12-21 17:17:29


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-27 13:04:11 | URL: #
    Zastanawiałam sie jaką Siłę większa dostrzegaja ateiści ale przecież to proste.Wystarczy spojrzeć na piękno zachodzacego słońca,na jakis piekny krajobraz,na cud narodzin,na piekne stare drzewo...


Pokora to akceptacja istniejących faktów,w tym swojej niedoskonałości.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27


Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: Krok II - ktoś inny może... Odpowiedz
2010-02-27 22:04:07 | URL: #
    Nie wiem, czy ci - nazywający siebie ateistami - nie wierza w nic. Chyba nie ma czegoś takiego. Każdy w coś wierzy, bo dla każdego jest coś, co jest najważniejsze - cokolwiek to by było... i jakkolwiek się nazywa...


Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
Wyświetlam 45 wiadomości na 5 stronach [ 1 2 3 4 5 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102526 wiadomości w 2629 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się

 
Forum dyskusyjne obsługiwane przez
free4web.pl - Darmowe narzędzia dla webmastera