Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Rozmowy na temat » Krok III - Pozwol... »
Ostatnia wiadomość w wątku: 2017-03-19 09:57:04 napisana przez ^ela_102
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 34 wiadomości na 4 stronach [ 1 2 3 4 >>>]
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. Krok III - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-01 08:52:51 | URL: #
    PORADNIK: JAK STOSOWAĆ PROGRAM AA

KROK TRZECI

”Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy”


WSTĘP
Podczas, gdy Krok Drugi krok możemy traktować jako obietnice nadziei, to Krok Trzeci wyraźnie nawołuje do aktu wiary. Wiara w środki umożliwiające powrót nam do zdrowia jest jedną sprawą, a inną sprawą jest osobiste zaangażowanie się w powrót do zdrowia.
Widzieliśmy jak to pomogło innym, ale czy pomoże nam? Podczas, gdy Krok Drugi sugeruje Siłę Wyższą, Krok Trzeci zawęża definicje do „Boga, tak jak Go rozumiemy”. Wydaje się nam, że stoimy w obliczu dwóch bardzo trudnych propozycji. Jedną z nich jest uwolnienie się od stanu, w którym uważamy się za samowystarczalny autorytet. Drugą jest podjęcie decyzji, że potrzebujemy Boga w naszym życiu. Stanowi to duże ryzyko, gdyż wymaga od nas aktu wiary. Wielu z nas uważa, iż mają w sobie mało wiary, lub jej im brak. Inni mogą nawet nie rozumieć czym jest wiara. Często uważamy, że przedtem próbowaliśmy wierzyć w Boga, ale to nam nic nie pomogło. Wielu z nas wcale nie rozumie wiary w Boga, a jeśli już, to mamy zmieszane pojęcia. Nauczenie się wiary w Boga może wydawać się niemożliwe. Ale nie jest ono niemożliwe, jeżeli będziemy pamiętali o tym, że innym udało się to z sukcesem i że Krok Trzeci nie wymaga od nas natychmiastowego nawrócenia. Nie ma ograniczenia czasowego na rozwijanie w sobie wiary, ale Krok Trzeci nawołuje do podjęcia decyzji. Z wyjątkiem cudu błogosławiącego nas natychmiastowym nawróceniem się, spełnienie decyzji odnośnie powierzenia naszej woli i naszego życia opiece Boga, jest procesem odbywającym się dzień po dniu przez całe życie. Jeśli już w tym miejscu udałoby się nam osiągnąć pełne nawrócenie, 12 Kroków można by było zredukować do trzech i nasze postępujące w czasie zaangażowania się w Program byłoby niekonieczne. W niniejszym artykule będziemy omawiali niektóre ze znaczeń naszej decyzji o nawróceniu naszego życia i naszej woli do Boga. Z powodu różnych naszych wierzeń religijnych, rozpoczniemy od rozważań na temat rozumienia Boga.

BÓG, TAK JAK GO ROZUMIEMY
Prawdopodobnie wszyscy z czasem poznaliśmy ludzi, którzy nieugięcie starali się bronić swej wiary i którzy starali się narzucać ją innym lub nawet starali się udowodnić, że Bóg istnieje.
Możemy być zniechęceni przez takich ludzi, oraz możemy podejrzewać, iż Program oferuje nam prawie to samo. Nie jest to prawdziwe. Krok Trzeci po prostu zakłada, że istnieje Bóg, którego należy rozumieć, i że każdy z nas rozumie Boga na swój sposób. Możemy Go rozumieć jako słabego lub silnego, jako konserwatystę lub liberała, jako archaicznego lub nie
istniejącego. Na tym etapie naszego stanu trzeźwości, nie powinniśmy pozwolić na to, żeby nasze zrozumienie Boga stało się zagadnieniem kontrowersyjnym. Po prostu powinniśmy zaakceptować fakt, że jeżeli pozostaniemy abstynentami i jeśli będziemy pracowicie opracowywali Program, w nas samych zajdą ważne przemiany, jak również i w naszym rozumieniu Boga. Dojdziemy do wniosku, że w miarę jak nauczymy się lepiej rozumieć siebie samego oraz innych ludzi, obudzimy w sobie lepszą zdolność rozumienia Boga. Na razie powinniśmy spróbować zaakceptować definicję sugerowaną w Tradycjach Anonimowych Alkoholików: „Kochający Bóg, tak jak On Siebie wyraża w naszej grupowej świadomości”. Pozwoli to nam na prawidłowe rozważania na temat podjęcia decyzji, a potem jej wykonania.

NASZA DECYZJA
Wyraz „jeżeli” został nazwany najważniejszym wyrazem w słowniku. Rzeczywiście wydaje się on ważny dla tych z nas, którzy są uzależnieni od środków chemicznych zmieniających nastrój. Jeżeli nie byliśmy bezsilni wobec alkoholu i innych środków chemicznych zmieniających nastrój, i jeżeli nasze życie byłoby możliwe do kierowania, i jeżeli nie bylibyśmy pierwszorzędnym przykładem tego, co „Wielka Księga” identyfikuje jako
”upór niepohamowanego uczucia”, żadna część Programu nie odniosłaby się do nas i do naszej bardzo ważnej decyzji, zawartej w Kroku Trzecim. Jednakże jesteśmy bezsilni wobec alkoholu i wobec innych środków chemicznych zmieniających nastrój, i nie jesteśmy zdolni do kierowania naszym życiem oraz jesteśmy ludźmi upartymi, i stoimy w obliczu jeszcze
wielu takich „jeżeli”. Przywołaj w pamięci Krok Drugi. Jeżeli uwierzymy to zostanie przywrócony nam normalny stan psychiczny. Dojdziemy do stanu trzeźwości, jeżeli szczerze tego pragniemy i podejmiemy decyzję pójścia w ślad tych, którym udało się osiągnąć ten stan. Jeżeli będziemy próbowali stać się realistami, mało prawdopodobną sprawą będzie dla nas utrata naszej odwagi.
Dla wielu z nas będzie to trudny okres, ponieważ nasza decyzja pociąga za sobą zaniechanie picia alkoholu i zażywania środków zmieniających nastrój, które zajmowały ważną część naszego życia. Może nie dobrowolnie wybraliśmy zgłoszenie się do AA lub leczenie. Mogliśmy się znaleźć pod naciskiem naszego pracodawcy, lub naszej żony (naszego męża), lub też innych członków rodziny, lekarza lub nawet sądu. Możemy wcale nie mieć szczerej chęci zaprzestania picia czy też zażywania środków zmieniających nastrój, i tylko dlatego opracowujemy Program, gdyż wydaje się to nam lepszym rozwiązaniem od konsekwencji wynikających z braku przystosowania się.
Nie byliśmy szczęśliwi, gdyż uznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu i innych środków chemicznych zmieniających nastrój, i że nie byliśmy zdolni do kierowania naszym życiem. Może będziemy musieli z niechęcią uznać, że Program pomaga chociażby innym ludziom uzależnionym od zażywania środków chemicznych zmieniających nastrój. Może nadal szukamy sposobu pogodzenia dalszego picia (lub zażywania środków zmieniających
nastrój) z osiąganiem owoców stanu trzeźwości, takich jak szacunek dla siebie i innych. Ale jest to sprawa niemożliwa. A teraz musimy podjąć decyzję. Czy będziemy współtworzyć nasze życie czy uciekać od niego?.
Jest to najważniejsza decyzja, którą musimy podjąć. Na początku, każdy z nas był błogosławiony chociażby drobiną wiary, ale rzadko ją praktykowaliśmy. Tak jak musimy posługiwać się naszymi kończynami górnymi i dolnymi, jeżeli chcemy aby były one silne i jędrne, tak musimy praktykować naszą wiarę, jeżeli chcemy aby stała się ona silniejsza i
trwała. Dotychczas dopuszczaliśmy do siebie lęki towarzyszące niewykonaniu czegoś,
lęki towarzyszące szczeremu wyławianiu się oraz lęki i obawy związane z odmową rządzenia i kierowania własnym życiem. Musimy podjąć decyzję dotyczącą działania pomimo istniejącego lęku, a nie jako wynik tego lęku. Decydujemy się na pewne ryzyko. Zdecydujemy się działać w oparciu o wiarę. Powierzenie naszej woli i naszego życia opiece Boga, takiego jak Go rozumiemy, jest wykonaniem naszej decyzji działania w oparciu o wiarę.

POWIERZENIE NASZEJ WOLI I NASZEGO ŻYCIA OPIECE BOGA
Jednym z celów niniejszej broszury jest poparcie tego, co „Wielka Księga” podkreśla, tego iż AA jest programem działania. Program pomaga tym z nas, którzy są zdolni być uczciwi wobec siebie w trakcie opracowywania programu. Ta filozofia szczególnie na początku może okazać się trudna do zastosowania Kroku Trzeciego. Jesteśmy skłonni zapytać „Co ja robię?”.
Możemy zrozumieć co znaczy podjąć decyzję, ale nie rozumiemy co mamy właściwie robić.
Program sugeruje, że jest bardzo wiele do zrobienia. Każdy Krok stwarza nam okazję do trochę lepszego poznania siebie i wykazania większej świadomości odnośnie tego, w jakiej sytuacji jesteśmy obecnie. Krok Trzeci zapewne nie jest wyjątkiem, ponieważ proces powierzenia naszej woli i naszego życia opiece Boga wymaga od nas abyśmy uświadomili sobie nasz przeszły sposób myślenia oraz nasze przeszłe postawy i sposób w jaki musimy je zmienić w celu wykonania podjętej przez nas decyzji.

Gdy będziemy opracowywali Krok Dziesiąty i dalej opracowywali ocenę naszej osobowości, stanie się ona sposobem na określenie jakimi osobami jesteśmy dzisiaj. Również stanie się doskonałą metodą pomiaru stopnia sukcesu, który osiągniemy powierzając naszą wolę i nasze życie opiece Boga. Codziennie mamy wiele przykładów dających nam skonfrontować decyzję do zbadania naszej szczerości odnośnie powierzenia. Powinniśmy zadać sobie
następujące pytania: Jeżeli znajdujemy się w obliczu sytuacji, która daje nam opcję aby zachować się egoistycznie albo w sposób nieegoistyczny - którą opcję wybierzemy?

1. Czy pozwalamy sobie troszczyć się o dobro i potrzeby kogoś innego, czy też instynktownie przekładamy wyżej nasze potrzeby?
2. Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad tym czy nasza małżonka (nasz małżonek) czy też inni członkowie rodziny są zadowoleni czy smutni, czy są chorzy czy zdrowi, czy też nadal jesteśmy zajęci sami sobą?
3. Czy podejmujemy ryzyko wyrażania się o sobie i przedstawiania siebie w sposób uczciwy czy też nadal staramy się przypodobać innym w celu uzyskania od nich aprobaty - nawet za cenę własnej godności i własnego szacunku?
4. Czy tolerujemy wady i błędy innych czy też osądzamy ich poświęcając więcej czasu na ocenę ich osobowości niż na ocenę własnej osobowości?
5. Czy w naszych codziennych sprawach ćwiczymy cierpliwość czy też nadal hołdujemy zasadzie z naszego dzieciństwa: „Chcę mieć to, co chcę i wtedy kiedy chcę?”
6. Czy zaczynamy akceptować odpowiedzialność za nasze postępowanie i czy z miejsca uznajemy nasze błędy czy też nadal szukamy alibi, czy też posądzamy i winimy innych za nasze błędy.
7. Czy pozbyliśmy się naszych dawnych uraz czy też nadal je pielęgnujemy i pozwalamy na to aby „kwitły” one w naszym stanie rozczulenia się nad samym sobą?
8. Czy uświadomiliśmy sobie, że żywienie uraz czyni nam samym więcej krzywdy, niż komukolwiek innemu, a litość nad samym sobą jest tylko o krok dalej od nałogowego picia alkoholu i zażywania środków chemicznych zmieniających nastrój?
9. Czy załatwiamy bieżące problemy dzisiaj czy też znajdujemy się w sytuacji, w której mamy tendencję do manipulowania lub odwlekania tego, bez względu na wpływ jaki wywrze nasz brak działania na innych?
10. Czy patrzymy na siebie samych i na inne sytuacje życiowe realistycznie, czy nadal oczekujemy od nas samych i od naszego życia więcej niż mamy prawo oczekiwać, narażając się w ten sposób na rozczarowania, frustracje, oraz na powrót do nałogowego picia czy też zażywania innych środków chemicznych zmieniających nastrój?.

I jeszcze jeden ważny czynnik, który należy wziąć pod uwagę w naszej próbie przesunięcia ogniska naszego życia ze sfery materialnej do sfery duchowej. Tym czynnikiem jest anonimowość. Dwunasta Tradycja AA wyszczególniła, iż "anonimowość jest podstawą duchową wszystkich naszych tradycji, przypominającą nam aby przedkładać zasady ponad osobiste ambicje". Musimy pracowicie śledzić naszą motywację i regularnie zadawać sobie pytanie czy stosujemy Program w sposób
egoistyczny czy bezinteresowny. Czy wykorzystujemy anonimowość we
wspólnocie jako "parawan, pod którym możemy się schować", czy też widzimy
naszą anonimowość tylko jako okazję dla bezinteresownej pomocy innym bez
oczekiwania w zamian za nią osobistego uznania czy nagrody?.
Są to tylko niektóre kryteria, które uniemożliwiają nam ocenę naszego postępu w powierzaniu naszej woli i naszego życia opiece Boga, takiego jak Go rozumiemy. Nie możemy spodziewać się perfekcji, ale jeżeli wysilimy się z całego serca i będziemy pamiętali o ostrzeżeniu zawartym w „Wielkiej Księdze” przypominającym nam o tym, iż nasz niepełny wysiłek nie przyniesie nam pożytku, to powinniśmy zaobserwować u siebie poprawę.

STRESZCZENIE
Może nasze podejście do sprawy winno być przedstawione w bardziej religijnym tonie, powołującym się na ustępy z Biblii dotyczące naszego poddania się w stylu "Twoja wola, nie moja wola", ale staraliśmy się pamiętać o tym, iż wspólnota AA została stworzona dla wszystkich alkoholików, bez względu na ich wyznania, i że jedynym wstępnym warunkiem przynależności do niej jest szczera chęć zaprzestania picia.
Jesteśmy przekonani, że dla tych z nas, którzy są uzależnieni od zażywania środków zmieniających nastrój, niewielkie są szanse dojścia do zdolności zrozumienia Boga, a jeszcze mniejsze dla powierzania własnej woli i własnego życia opiece Boga, jeżeli będziemy nadal egzystowali pod wpływem alkoholu lub innych środków, albo jeżeli będziemy stale zajęci zaspokajaniem tych potrzeb.

Praktyczne zastosowanie Programu celem utrzymania całkowitej abstynencji jest sprawą najważniejszą. Kolejno, w miarę jak będziemy pogłębiali naszą zdolność do utrzymania trzeźwości oraz prowadzenia odpowiedniego życia, w miarę jak stopniowo będziemy pogłębiali nasze zrozumienie w stosunku do innych ludzi, poprzez związek z nimi polegający na wzajemnym popieraniu się, stopniowo dojdziemy do wyraźniejszego zrozumienia Boga. To właśnie będzie stale wzmacniało naszą decyzję oraz czyniło nas silniejszymi w powierzaniu naszej woli i naszego życia opiece Boga.


Wydała Warszawska Intergrupa A.A., ul. Belgijska 4



(2012-07-11 16:40:36) Wiadomość została zmodyfikowana

Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.

^Laura
Użytkownik lokalny

Laura

Napisanych postów: 6334
Ostatni post: 2018-02-11 07:31:46



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Krok IIII - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-02 09:12:17 | URL: #
    Swoje życie, nieżycie powierzylam Bogu w dniu wołania o pomoc. "Zaryzykowalam" na tamten czas, wierząc w grzech alkoholizmu, a jednocześnie w siłę wybaczania. Wtedy On stał sie jedyną deską ratunku. Był tym, czego jeszcze mój pijany umysł resztkami sił ogarniał i w co wierzył.
To dzisiaj moge tak to określić, mając jako taką świadomość, czas który minął i to co do tej pory zrobiłam.
Słowa: tak jak go pojmujemy - otworzyły mi furtkę do zmiany pojęcia grzechu, winy, słabości, wyboru....milości.
A przede wszystkim poczucia ulgi z akceptacji tych zmian, dania sobie praw i "obowiązkow".Szczegolnie prawa do błedu.
No coz, nie pomoze mi odpuszczenie grzechów przez kaplana (tę mozliwość mam zamkniętą), jesli sama go sobie nie wybaczę i nie wybaczą mi moi skrzywdzeni.


”Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, działajcie zaś tak jakby wszystko zależało wyłącznie od was
^bona
Użytkownik lokalny

bona

Napisanych postów: 240
Ostatni post: 2013-12-21 17:17:29



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: Krok IIII - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-04 09:26:45 | URL: #
    ten krok rozumiem miedzy innymi tak,że to iż jestem alkoholiczką to nie jest jakas kara lecz jak gdyby lekcja od Boga,że mam sięczegoś nowego nauczyc w moim życiu.Wierże głeboko iż powierzam siebie jego woli bo On chce dla mnie jak najlepiej,bo po to mnie stworzył ą że droga do szczescia nie jest usłana Różami to musi mieć jakis cel.
Poza tym od kiedy zastanawiam sie nad i stota tego kroku,wszystko jak gdyby układa sie po mojej myśli,żyje mi sie znacznie łatwiej niż wtedy kiedy sie miotałam sama z sobą. I jeszcze jedno przemyślenie
Otóz dorabiajaajac sobie do emerytury pracuję w świetlicy środowiskowej,opiekujac sie dzićmi z rodzin alkoholowych,samotnych ,biednych matek itp.Zarobki z tego są śmieszne i poczatkowo sie buntowałam,ale teraz rozumuje inaczej-może ta praca to moja misja nakreślona przez Boga zeby pomóc tym ludziom np alkoholikom w wychowywaniu ich dzieci?Kto moze ich lepiej zrozumieć niż ja-alkoholik,który trzeżwieje?
Na dodatek ja tej pracy nie szukałam-to ona mnie znalazła kiedy przeszlam na emeryture.To byłzbieg okoliczności...
Wszystko w życiu ma swój cel.W moim życiu,tych zbiegów okoliczności które wyszły mi na korzysć mimo fatalnych początków-jest bardzo dużo!

(2010-03-04 09:49:14) Wiadomość została zmodyfikowana

Pokora to akceptacja istniejących faktów,w tym swojej niedoskonałości.
^Laura
Użytkownik lokalny

Laura

Napisanych postów: 6334
Ostatni post: 2018-02-11 07:31:46



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: Krok IIII - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-04 10:34:11 | URL: #
    Bona pieknie to napisałas i pieknie układasz swoje życie z pomocą, opieką, nauką SW.
Chylę czoła ja w trakcie tej nauki.

Szczegolne buziaczki dla ciebie.


”Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, działajcie zaś tak jakby wszystko zależało wyłącznie od was
^bona
Użytkownik lokalny

bona

Napisanych postów: 240
Ostatni post: 2013-12-21 17:17:29



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: Krok IIII - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-04 21:15:21 | URL: #
    Dzieki Lauro,miło słyszec coś miłego.Zawsze mi tego w życiu brakowało.


Pokora to akceptacja istniejących faktów,w tym swojej niedoskonałości.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: Krok IIII - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-07 17:41:31 | URL: #
    PORADNIK: JAK STOSOWAĆ PROGRAM AA

KROK TRZECI

”Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy”

BOG, JAKKOLWIEK POJMUJEMY BOGA
Do momentu, gdy w Kroku Drugim zastanowiliśmy się nad pojęciem Siły Większej od nas samych, wielu z nas nie myślało o Bogu przez cale lata, może z wyjątkiem najczarniejszych chwil, kiedy to - przerażeni i winni - błagaliśmy Go, aby ulitował się nad nami, i wyciągnął nas z tarapatów. Niektórzy z nas myśleli o Bogu, ale często przypisywaliśmy Mu cechy, które były zgodne z obrazem Boga wyniesionym przez nas z dzieciństwa, i nigdy nie zweryfikowanym. Jeszcze inni z nas składali puste deklaracje wiary i bezmyślnie klepali słowa modlitwy, nie wgłębiając się w to, czy i w co właściwie wierzą. Bardzo niewielu z nas poważnie zastanawiało się nad swoim wyobrażeniem Boga, nad skojarzeniami i uczuciami, jakie wywołuje ono w najskrytszych zakątkach naszej duszy i umysłu.
W Kroku Trzecim mamy wreszcie szansę to uczynić.

Jak sobie wyobrażamy Boga?
• Jako siłę miłującą czy karzącą?
• Interweniującą w nasze życie, czy obojętną na nie?
• Jako kogoś, kto wybacza, czy kogoś, kto szuka odwetu?
• Czy widzimy w Bogu rodzica, czy raczej przyjaciela?
• Czy uważamy, że Bóg to "On", "Ona" czy tez "To"?
• Czy w ogóle wierzymy w Boga?

Ani same Kroki, ani wspólnota AA nie starają się podać nam żadnej konkretnej definicji Boga, którą moglibyśmy przyjąć. W Wielkiej Księdze AA czytamy: "... kiedy mówimy o Bogu, mamy na myśli twoje własne pojęcie Boga"(Anonimowi Alkoholicy str.39 "Bóg, jakkolwiek pojmujemy Boga" jest właśnie dokładnie tym - naszym własnym rozumieniem Boga, nawet jeśli to wcale nie jest Bóg.

Jako członkowie wspólnoty AA, sami wybieramy sobie własną koncepcję i wyobrażenie Boga. Każdy przecież posiada jakąś ideę Boga, lub nawet nie - Boga, ale jednak czegoś, co przemożnie wpływa na nasze życie.

Krok Trzeci sugeruje, abyśmy tej koncepcji przyjrzeli się, opisali ją i wykorzystali, a jeśli zajdzie potrzeba - nawet zmienili. Każdy członek Wspólnoty odnajduje swoje pojęcie Boga, czyli swoją własną Siłę Wyższą.

UPARTA SAMOWOLA
Krok Trzeci podnosi kwestię upartej samowoli i stopnia, w jakim kierujemy się nią w naszym życiu. W Wielkiej Księdze AA czytamy: "Egoizm, egocentryzm - owa koncentracja na samym sobie!... To właśnie jest, jak sądzimy, zasadnicze źródło naszych kłopotów. Powodowani tysięcznymi lękami, fałszywymi wyobrażeniami, różnymi odmianami samolubstwa i rozczulania się nad sobą, krzywdzimy innych ludzi, a oni odpłacają nam tym
samym"(Anonimowi Alkoholicy str.52). I dalej: "A więc nasze kłopoty, jak stwierdzamy - w zasadzie pochodzą od nas samych. Powstają w nas. Alkoholik jest krańcowym przykładem upartego szaleńca, choć zwykle on sam tak o sobie nie myśli"(Anonimowi Alkoholicy str.53). Zaś Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji przypomina nam: "Każdy z nas przeszedł przez
własne, nieomal śmiertelne starcie z molochem samowoli i każdy wycierpiał pod jego razami wystarczająco wiele, by zapragnąć czegoś lepszego"(Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji, str.39-40). Źródłem naszych kłopotów jest egoizm, egotyzm, egocentryzm.
Cóż to jest, to "coś lepszego"? W Wielkiej Księdze AA czytamy: "Oto, jak naszym zdaniem należy podejść do tego zagadnienia. Przede wszystkim musimy skończyć udawać Wszystko wiedzącego Boga. Na nic się to nie zdaje"(Anonimowi Alkoholicy str.53). Musieliśmy wreszcie zrezygnować z upierania się przy "stawianiu na swoim", z prób kontrolowania innych ludzi, z wiary, że zawsze wiemy, co jest najlepsze dla nas, i dla innych, i dla całego świata. Musieliśmy rozwinąć w sobie pokorę. Aby mogło się to stać, musieliśmy "dojść do przekonania, że opieranie życia na naszej własnej woli jest błędem"(Anonimowi Alkoholicy str.51). Picie - zasadzające się na naszym egoizmie - nie przyniosło nam głębokiej ani
trwałej satysfakcji. Sens i bogactwo życia, które mieliśmy nadzieję znaleźć, wciąż nam umykały. Nawet wtedy, gdy byliśmy najbardziej pewni swego, często okazywało się z czasem, że pomyliliśmy się. Lata stopniowej utraty kontroli nad naszym życiem dowodzą, że upór i samowola wcale nam nie służyły.

POWIERZENIE NASZEJ WOLI I ŻYCIA
Krok Trzeci stanowi kontynuację procesu "poskramiania ego", zapoczątkowanego w Kroku Pierwszym i Drugim za pomocą koncepcji, która mówi, że nasza ludzka wola musi zostać podporządkowana jakiemuś wyższemu porządkowi, czyli woli Boga (jakkolwiek pojmujemy Boga). Akt ten jest najdobitniejszym wyrazem pokory, ponieważ Boski Plan zaczynamy przedkładać nad nasze własne zamiary. Jest on również najlepszym lekarstwem na naszą
pychę i samowolę. Pamiętajmy jednak, że pokora nie jest równoznaczna z upokorzeniem, choć nasze wybujale "ja" często może to tak odczuwać. Pokora - to nie to samo, co upokorzenie. Pokora polega na uznaniu naszego miejsca w świecie. Na zrozumieniu, że
chociaż podejmujemy w życiu decyzję o naszych działaniach, to nie decydujemy o rezultatach, jakie one przyniosą. O rezultatach decyduje Bóg. Podejmujemy działanie, a Bogu pozostawiamy rezultat. Wyzbywając się pychy, zyskujemy bardziej realistyczny obraz roli, jaką mamy do odegrania w świecie - i najczęściej odczuwamy wielką ulgę. Ciężar "rządzenia światem" spada z naszych barków. A na czym miałoby polegać powierzenie naszej woli i życia opiece Boga? I w ogóle jak mamy poznać wolę Boga wobec nas? Pytania te leżą u podstawy tego Kroku. Takich pytań nie zadaje się ot, tak sobie, i niełatwo się na nie
odpowiada. Nie powinniśmy ich jednak unikać, ponieważ odpowiedzi, jakich na nie udzielamy, tworzą fundament trwałego zdrowienia i satysfakcjonującego, pełnego sensu życia. Konieczność zmagania się z podobnymi kwestiami może budzić w nas lęk i niechęć do pracy nad tym Krokiem. Przystępując do niej, większość z nas nie może się opędzić od
myśli, że jeśli powierzymy swoje życie i wolę opiece Boga (jakkolwiek pojmujemy Boga), to przyjdzie nam robić coś, czego robić nie chcemy. Być może zapomnieliśmy już, jak niewiele radości i spokoju przyniosła nam własna samowola, i wolę Boga uważamy za nadzwyczaj trudną do spełnienia. A może po prostu nie chcemy, żeby ktoś inny - choćby nawet sam Bóg – mówił nam, co mamy robić. Pokora polega na przedkładaniu woli Boga nad naszą własną.

"POSTANOWILISMY POWIERZYC..."
Krok Trzeci zawiera element postanowienia, czyli decyzji o powierzeniu naszego życia i woli opiece Boga. Nie mówi on, że je powierzyliśmy, ale że podjęliśmy taką decyzję. Zdaniem niektórych słowo "postanowiliśmy" jest wyrazem przekonania, że nie zawsze i nie wszystko potrafimy powierzyć i że czynimy to w stopniu niedoskonałym. Brzmienie tego Kroku sugeruje, że decyzję tę wciąż trzeba odnawiać. I doświadczenia większości z nas w pełni
to potwierdzają. Członkowie wspólnoty Dwunastu Kroków tak opisują ten mechanizm zachowania: "Ciągle, na przemian „powierzam”, i „odbieram". Krok Trzeci wymaga od nas podjęcia decyzji.

NASZA WOLA I NASZE ZYCIE
Zastanawiano się nieraz, dlaczego formułując ten Krok, Bill Wilson użył rzeczownika "życie" w liczbie mnogiej. Jakiekolwiek były tego powody, przydatna jest interpretacja, która wskazuje, że użycie liczby mnogiej mogło mieć na celu podkreślenie, iż mamy powierzyć wszystkie swoje "życia", czyli wszystkie sfery, w których przejawia się nasza ludzka wola.
Nie wystarczy więc powierzenie opiece Boga tylko naszego uzależnienia i zdrowienia. Mamy mu też zawierzyć jako rodzice, małżonkowie, przyjaciele, pracownicy itd. Mamy powierzyć całe nasze życie, na wszystkich płaszczyznach i we wszystkich jego przejawach.

POZNANIE WOLI BOGA WOBEC NAS
Przystępując do pracy nad tym Krokiem, wielu z nas martwi się wyzwaniem, jakim jest poznanie woli Boga wobec nas. Aby móc powierzyć nasza wolę opiece Boga, musimy wiedzieć, czego Bóg sobie życzy i jakie ma wobec nas zamiary. Jak mamy poznać Jego wolę? Niełatwo na to odpowiedzieć, poza oczywistym stwierdzeniem, że bez wątpienia częścią jego planu jest nasze zdrowienie.
Próbom poznania woli Boga sprzyja otwarcie się na nią. Im bardziej chcemy się dowiedzieć, czego Bóg pragnie dla nas, tym większa szansa, że to odkryjemy. Jeśli natomiast kierujemy się samowolą i upieramy przy "postawieniu na swoim", to wówczas trudno nam będzie ustalić, czego chciałby Bóg. Oczywiście najbardziej opieramy się wtedy, gdy wiemy na
pewno, że my sami czegoś chcemy. W takich chwilach warto przypomnieć sobie, że nie zawsze umiemy ocenić, co jest dla nas najlepsze, ponieważ nie znamy swojej przyszłości. Wielu uczestników programu przekonało się z czasem, że gdyby w istocie byli kiedyś otrzymali to, czego tak bardzo pragnęli, to wcale by na tym dobrze nie wyszli. Ażeby poznać wolę Boga wobec nas, musimy się na nią otworzyć. Z drugiej strony to, czego się niegdyś obawialiśmy, często okazywało się dla nas dobre i pożyteczne. Dlatego też staramy się pozostawać otwarci nawet na to, czego - jak nam się zdaje - na razie nie chcemy, ale co
kiedyś może się okazać potrzebne. Warto mieć w pamięci stare powiedzonka AA: "Bóg zawsze daje nam to, czego potrzebujemy, choć niekoniecznie to, czego byśmy chcieli" i "Bóg nigdy nie zsyła na nas więcej niż możemy udźwignąć".
Program Dwunastu Kroków pozwolił nam wypracować wiele sposobów na poznanie
woli Boga wobec nas. Oto niektóre z nich:
• Regularna modlitwa i medytacja: prosimy Boga, aby objawił nam swoją wolę (modlitwa) i wsłuchujemy się w odpowiedzi (medytacja)
• Intuicja: jedna z Dwunastu Obietnic AA mówi, że "znajdziemy intuicyjnie
sposób postępowania w sytuacjach, których dotąd nie umieliśmy rozwiązać";
wracając do zdrowia, uczymy się ufać swojej intuicji w sytuacjach, które są dla nas wyzwaniem; kiedy mamy podjąć trudną decyzję, często wypisujemy sobie wszystkie "za i przeciw" i omawiamy je z naszym sponsorem; następnie prosimy o przewodnictwo naszą Siłę Wyższą i postępujemy zgodnie z tym, co podpowiada nam intuicja.
• Przyjaciele: często się zdarza, że w kluczowym dla nas momencie pojawia się przyjaciel i mówi coś odkrywczego lub mobilizującego nas do działania, dzięki czemu sprawy przybierają korzystny dla nas obrót.
• Literatura: pozornie przypadkowe zdanie z podstawowego tekstu naszej Wspólnoty, ulubiony fragment jakiejś inspirującej książki, wspólnotowe powiedzonko, lub hasło, czyjeś zapamiętane z przeszłości słowa – wszystko to może, nieoczekiwanie, stać się "drogowskazem" czy "punktem zwrotnym" i dopomóc nam w podjęciu decyzji.
• Kroki: gdy nie mamy pewności, co powinniśmy zrobić, sięgamy do interpretacji Kroków. Często można tam znaleźć odpowiedź na nękające nas pytania, rozterki i dylematy.
Wierzymy, że Bóg niezmiennie pragnie, byśmy wytrwali na drodze zdrowienia.
Stosując powyższe sposoby, my, uczestnicy programu Dwunastu Kroków, staramy się poznać wolę Boga wobec nas. W procesie tym przeżywamy często niepewność, ale wierzymy, że "to działa", jeśli chcemy, żeby działało. Na to przynajmniej wskazują nasze osobiste doświadczenia.

STOSOWANIE KROKU TRZECIEGO
W procesie zdrowienia Krok Trzeci stosujemy codziennie, dzień po dniu, czasem godzina po godzinie, a nawet minuta po minucie. W ciągu dnia wielokrotnie podejmujemy decyzję o powierzeniu naszej woli i życia opiece Boga. Wygląda na to, że równie często postanawiamy ich nie powierzać. Niełatwo jest utrzymać w ryzach nasze wybujałe ego i zdarza się, że uparcie trwamy w złudnym poczuciu kontroli. Wydaje się, że "odbieramy"
równie często, jak "powierzamy".
Metaforyczny opis tego stanu znajdujemy w Dwunastu Krokach i Dwunastu Tradycjach, gdzie jest mowa o kluczu gotowości, który otwiera drzwi prowadzące do Kroku Trzeciego
i do wiary: "Z chwilą, gdy włożyliśmy klucz dobrych chęci do zamka i uchyliliśmy choć trochę drzwi, przekonaliśmy się, że zawsze można je otworzyć jeszcze szerzej. I choć często się zdarza, że nasza samowola znów je zatrzaskuje, zawsze otwierają się one z powrotem, gdy tylko bierzemy do ręki klucz dobrych chęci"(Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji str.37). Krok Trzeci określa się niekiedy krótko mianem "powierzenia". Najczęściej czasownik ten odnosi się do rezultatów naszych działań, o które się niepokoimy, a które powinniśmy oddać w ręce Boga. Błędna jest jednak taka
interpretacja tego Kroku, według której wszystko, co mamy zrobić w życiu, to "oddać i powierzyć Bogu". Wcale nie to ów Krok oznacza. Jego wymowa nie zdejmuje i z nas odpowiedzialności za działanie. Powierzać mamy rezultaty, ale nie samo działanie. I nie dość, że mamy je podejmować, to jeszcze staramy się, by było ono zgodne z tym, czego - jak mniemamy - oczekuje od nas Bóg.

Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji AA łączy Krok Trzeci z "Modlitwa o Pogodę Ducha". W modlitwie tej prosimy Boga, żeby użyczył nam pogody ducha potrzebnej do zaakceptowania tego, czego nie możemy zmienić. W procesie powierzenia najtrudniejsze jest chyba pogodzenie się z tym, że możemy nie dostać czegoś, czego chcemy. Z powodu naszej krótkowzroczności taki rezultat najpewniej nas nie zadowoli. I dlatego potrzebna nam jest akceptacja. W "Dwunastu na Dwanaście", na stronie 42 czytamy:
"W chwilach wzburzenia emocjonalnego czy niezdecydowania spróbujmy się skupić, pomodlić o spokój, i w ciszy powiedzieć po prostu: „Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić; odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić; i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego. Niech się dzieje wola Twoja, a nie moja"!!.
"Modlitwa o Pogodę Ducha" pozwala nam zachować równowagę, gdy sprawy układają się nie po naszej myśli.

"ZROBIENIE" KROKU TRZECIEGO
Według Wielkiej Księgi AA, pożądane jest, abyśmy stawiali ten przepełniony
duchowością Krok przy pomocy osoby, która dobrze nas rozumie. A teraz spytaj siebie, jak pojmujesz Krok Trzeci i w jaki sposób zamierzasz stosować go w życiu. Teraz jeszcze raz możesz się oprzeć na pytaniach zamieszczonych na początku. Najistotniejsze jest to, czy rzeczywiście szczerze postanawiasz powierzyć swoją wolę i swoje życie opiece Boga (jakkolwiek pojmujesz Boga). Jeśli tak, możesz przyjąć, że Krok Trzeci masz zrobiony.
Pamiętaj jednak, że Kroku Trzeciego nie da się "przerobić" raz na zawsze - co dzień od nowa do niego wracamy i pracujemy nad nim niejako bez ustanku.
W ciągu jednego dnia możemy parokrotnie "powierzyć" Bogu nasze życie i wolę, "odebrać" je, a następnie znowu "oddać" z powrotem. Pamiętajmy, że naszym celem jest czynienie postępów, a nie doskonałość. Nad Krokiem Trzecim pracujemy cale życie.

Według Wielkiej Księgi AA najlepszym zwieńczeniem pracy nad Krokiem Trzecim jest modlitwa, w której ideę tego Kroku wyrażamy bez żadnych warunków i zastrzeżeń. Słowa, w które ubierzemy te myśl, zależą od nas.
"Modlitwę do Kroku Trzeciego" można znaleźć w rozdziale 5 Wielkiej Księgi AA. Oto ona:

Boże, ofiaruje Ci siebie całego,
abyś zgodnie ze swoim życzeniem
uformował mnie i rozporządzał moją osobą.
Uwolnij mnie z więzów niemożności,
żebym mógł lepiej wypełniać Twoją wolę.
Pozwól mi pokonać trudności,
ażeby moje nad nimi zwycięstwo
stało się dla tych, którym pospieszę z pomocą,
świadectwem Twej Potęgi i Miłości
i Twojego Porządku Życia.
Obym zawsze umiał spełniać Twe zamysły.


Niektórzy członkowie Wspólnoty włączają "Modlitwę do Kroku Trzeciego" do
swojej codziennej medytacji.

(tekst ze subskrypcji Jarasa)


Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: Krok IIII - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-14 22:42:45 | URL: #
    PORADNIK: JAK STOSOWAĆ PROGRAM AA

KROK TRZECI

”Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy”


Praca nad dwoma pierwszymi Krokami przygotowuje nas do rozważań nad Krokiem Trzecim. Dopiero po uznaniu własnej bezsilności i zaniechaniu kontrolowania wszystkiego, oraz uwierzeniu w istnienie Siły Większej od nas samych, (jakkolwiek ją pojmujemy), możemy powierzyć się jej opiece. Ten Krok wymaga więcej, niż teoretycznego uznania, że Bóg może zaopiekować się naszym życiem i pokierować naszą wolą.

Dzięki Krokowi Trzeciemu uzyskamy spokój i Pogodę Ducha, zwrócimy się również do Siły Wyższej. Musimy być pewni, że rzeczywiście jesteśmy do tego gotowi. Powinniśmy mieć czas na pracę nad pełnym zrozumieniem i akceptacją dwóch pierwszych Kroków. Nie należy się spieszyć, pośpiech bierze się z naszej dawnej, kontrolującej silnej woli.
Ważne jest, abyśmy pracy nad Krokiem Trzecim nie ograniczyli tylko do rozważań. Warto, abyśmy spróbowali na początek, choć w jakiejś drobnej sprawie, zaprzestali kontrolowania i zdali się na opiekę siły większej od nas samych. Można zacząć od jakiejś sytuacji czy relacji z kimś, w której zazwyczaj próbowaliśmy wszystkim kierować, sprawdzać i manipulować.
Wywoływało to w nas wiele napięcia i zużywało mnóstwo energii. Spróbujmy teraz świadomie przestać kontrolować, zdać się na opiekę siły większej od nas samych i akceptować wszystko cokolwiek się w tej sprawie zdarzy. Oczywiście, z początku nie będzie to łatwe, bo odezwą się nasze stare przyzwyczajenia, niemal odruchowo będziemy starać się wpłynąć na bieg wydarzeń i często martwić się o to, co może się stać. Jeśli uwierzymy że
opiekuje się nami Siła Wyższa, to możemy uznać, że to co się wydarzy będzie najlepszym rozwiązaniem jakie tylko byłoby możliwe.

Zofia, córka alkoholika, która w ciągu czterech lat zmieniła pięć miejsc pracy, za każdym razem gdy zaczynała nową pracę była pełna entuzjazmu i wiary, że nareszcie natrafiła na to czym chciałaby się zajmować. Szybko uczyła się wykonywania nowych czynności. Jej przełożeni od początku mieli o niej dobre zdanie,. Tak trwało to około sześciu miesięcy. Potem Zofia coraz bardziej zaczynała wszystko kontrolować. Sama sobie stawiała coraz
wyższe wymagania, przeżywała każdy swój błąd jako wielką klęskę i fatalnie się czuła, gdy musiała prosić o pomoc. Ponieważ sama siebie negatywnie oceniała, nabrała przekonania że przełożeni i koledzy też tak źle o niej myślą. i że z pewnością grozi jej zwolnienie z pracy. Koncentrowała się na tym jak jest odbierana przez innych i wyobrażała sobie że nikt jej nie
lubi. Wkrótce zaczęła fatalnie czuć się w pracy i postanowiła z stamtąd odejść. Podobna sytuacja powtórzyła się czterokrotnie, Zofia tak mówi o sobie: "Szybko stawałam się zła i rozczarowana, zaczynałam nienawidzić pracy i kolegów. Nienawidziłam wstawania rano i chodzenia do biura; tak zwykle zaczynało się dziać, gdy przepracowałam w jednym miejscu około sześciu miesięcy. Przestawałam w końcu troszczyć się o moją pracę i zaczynałam rozglądać się za inną. Dziewięć miesięcy to najdłuższy okres jaki przepracowałam w jednym miejscu, potem znajdowałam inną pracę o której myślałam, że jest wspaniała i wszystko zaczynało się od początku".
Problemem Zofii była chęć nadmiernego kontrolowania siebie i innych. Zaczęła uczyć się więc akceptowania wszystkiego cokolwiek mogło się zdarzyć i zwróciła się do siły wyższej z prośbą o opiekę nad jej życiem zawodowym. Zrezygnowała z wymagań perfekcjonistycznych względem siebie i wpływania na to, jak ją inni odbierają. Dopiero wtedy mogła poczuć się
lepiej w pracy i zorientować się w swoich prawdziwych potrzebach i umiejętnościach.

Można zacząć pracę nad Krokiem Trzecim od powierzenia sile większej od nas samych tylko jednego dnia. Spróbujmy przez 24 godziny przestać martwić się o cokolwiek, i cokolwiek kontrolować. Warto też poszukać działania własnej siły wyższej w swoim życiu. Co dobrego się wydarzyło, na co nie mieliśmy wpływu? Mogą to być drobne sprawy, chodzi o to, by zacząć je zauważać. Stopniowo możemy powierzać opiece siły większej od nas samych, coraz
więcej dziedzin naszego życia. Spróbujmy podporządkować się woli Bożej i pozwolić, by stała się nasza wola, ale nie starajmy się do tego zmuszać. To jest jak nauka pływania, jeśli będziemy ze strachem i napięciem szamotać się w wodzie, to z pewnością się utopimy. Popłyniemy tylko wtedy, gdy całkowicie się rozluźnimy i pozwolimy aby woda nas uniosła.

Nie oznacza to że mamy dążyć do tego aby nic w życiu nie robić i za nic
nie czuć się odpowiedzialnym - chodzi tylko o zmianę postaw i sposobów zachowania.

Np. nadal powinniśmy opiekować się swoimi dziećmi, ale w relacjach z nimi starajmy się kierować prawem do ich własnego rozwoju, a nie chęcią kontrolowania i manipulowania nimi. Często trudno nam ocenić, co jest naprawdę dla nas najlepsze. Dlatego warto prosić siłę większą od nas samych, by nami pokierowała . Możemy wprawdzie przeciwstawić się jej
działaniu i próbować samemu kierować biegiem wydarzeń, jednakże nasze dotychczasowe doświadczenie uczy, że często sami doprowadzaliśmy się do bardzo niekorzystnych dla nas sytuacji. Wiele spraw wymykało się spod naszej kontroli i w rezultacie wszystko obracało się przeciwko nam; czuliśmy się w rezultacie niewiele warci, pokrzywdzeni i zagubieni w
nieprzyjaznym nam świecie. Byliśmy bardzo nieszczęśliwi. Wybierając przewodnictwo siły większej od nas samych przestajemy być niewolnikami samych siebie, jest to wolność od ludzkich ograniczeń. Paradoksalnie –

im mocniej decydujemy się na zależność od naszej Siły Wyższej, tym bardziej stajemy się niezależni.

Stajemy się silniejsi kiedy łączymy nasze postępowanie z działaniem siły wyższej od nas samych. Praca nad dwunastoma krokami może uczynić nasze życie łatwiejszym, ale nie
spowoduje że stanie się ono całkowicie pozbawione bólu, trosk i kłopotów. Chodzi tylko o to, abyśmy mogli nauczyć się nie stwarzać samemu sobie problemów i nie powiększać trudności. Często nasze niepowodzenia wynikały z ignorowania lub przeciwstawiania się woli naszej siły wyższej. Czasem trudno było nam te wolę zrozumieć. Nie zdajemy sobie sprawy, że czasami pragniemy czegoś, co uniemożliwi nam uzyskanie czegoś o wiele bardziej dla
nas lepszego.
Pewien chłopiec (nazwijmy go Tomek) bardzo chciał grać w szkolnym zespole piłki nożnej, jednak ze względu na swą słabą kondycję fizyczną nie mógł sobie na to pozwolić. Miał więc dużo czasu który wykorzystał na redagowanie gazetki szkolnej. Rozwinął w sobie talent pisarski i później został znanym dziennikarzem. Cokolwiek się wydarzy, spróbujmy współgrać z codziennymi wydarzeniami zamiast się niecierpliwić i złościć na nie.
Zobaczmy w nich działanie naszej siły wyższej i zauważmy, że wszystko dzieje się najlepiej jak to jest tylko możliwe. Prośmy Boga, aby pomógł nam wytrwać w akceptacji wszystkiego cokolwiek wydarzy się w naszym życiu.
Jako dorosłe dzieci alkoholików mamy w sobie duże możliwości opiekowania się innymi i pomagania im. Dzięki naszej sile wyższej możemy nauczyć się opiekować innymi bez prób kontrolowania i manipulowania. Możemy zrozumieć, kiedy należy przestać zajmować się kimś choćby po to, by nie komplikować mu życia lub umożliwić własny rozwój. Dzięki zaufaniu do siły większej od nas samych, możemy bez poczucia własnej klęski uświadomić sobie, że komuś może być lepiej bez naszej pomocy i że dla obu stron będzie korzystniej,
gdy naszą energię skierujemy gdzie indziej.
Doświadczenie pokaże nam, że odkąd zwróciliśmy się do naszej siły wyższej wszystko ma swój cel. W rezultacie kierujemy się w stronę tego, co jest konieczne, abyśmy od razu uwierzyli w uzdrawiający wpływ siły większej od nas samych. Wystarczy abyśmy dopuścili do siebie myśl, że być może tak mogłoby być. Nawet takie przypuszczenie sprawi, że wkrótce zaczniemy odczuwać pozytywne skutki jej działania. Poddawanie się opiece siły wyższej jest procesem, podczas którego będą jeszcze do nas wracać stare obawy, nawyki i zachowania. Jednak teraz kiedy jesteśmy tego świadomi – mamy możliwość ich zmieniania.
Zdrowienie jest procesem; rezygnujemy z wewnętrznego przymusu kontrolowania i bycia dobrym we wszystkim.

Poddanie się opiece Siły Wyższej od nas samych, oznacza akceptację naszych ograniczeń i uczy zwracania się do Boga o pomoc w ich przekraczaniu.

Dzięki pracy nad Krokami nasze życie stanie się szczęśliwsze niż było dotychczas. a nawet niż wyobrażaliśmy sobie że mogłoby być. Przestaniemy kierować naszym życiem, ale innym może wydawać się, że kierujemy nim wspaniale, to Siła Wyższa będzie opiekować się naszymi sprawami; staniemy się nosicielami Boskiej miłości i pozytywnej, twórczej energii. Zaczniemy odczuwać ulgę i spokój. I nie jest to koniec naszej drogi, a raczej dobry, trwały początek.

Ćwiczenia - kiedy, gdzie, jak...
Ćwiczenie pomoże Ci uświadomić sobie twój stosunek do siły woli i sposoby, jakimi się posługujesz, by zachować kontrolę nad swoim życiem, a także wpływ tych zmagań na życie Twoje i Twoich bliskich.
1. Sporządź listę dziesięciu przykładów z dzieciństwa, kiedy starałeś się zachować kontrolę nad sobą samym (Twoimi myślami, wypowiedziami, działaniem, czy też uczuciami) lub kimś innym (np. "Próbowałem zmusić mojego ojca, by przestał pić i wylewałem jego alkohol, napełniając butelkę wodą").
2. Pod każdym podanym przykładem napisz, jaki skutek zamierzałeś osiągnąć (np. "miałem nadzieję że przestanie pić").
3. Opisz rzeczywisty skutek swoich poczynań (np. "Ojciec wściekł się na matkę i kupił więcej alkoholu").
Oto część listy sporządzonej przez Marka:
1. Kiedy tata był pijany, mama po prostu siadała i płakała. Próbowałem wszystkiego, by przestała płakać. Miałem nadzieję, że w końcu przestanie płakać. A ona płakała jeszcze więcej. Czułem się bezużyteczny i byłem jeszcze bardziej sfrustrowany.
2. Pewnego razu uderzyłem ojca lampą, aby zmusić go, by traktował mnie poważnie.
Wtedy naprawdę pragnąłem go zabić. Miałem dziewięć lat. Poczułem się lepiej, kiedy go uderzyłem, ale przestraszyłem się, że naprawdę mogłem go zabić... oczywiście, następnego dnia on nie pamiętał tego zdarzenia, tak więc powiedziałem mu, że uderzył się w głowę upadając.
3. Próbowałem mieć dobre stopnie w szkole. Pragnąłem, aby moi rodzice byli ze mnie dumni i przestali traktować mnie tak, jakbym był dla nich ciężarem. Oni ledwie to dostrzegli, ale oczekiwali ode mnie, że będę miał same najlepsze oceny.
4. Uciekłem z domu. Chciałem, żeby rodzice trochę się o mnie niepokoili. Ale oni nie zauważyli tego przez całe trzy dni. Wróciłem więc do domu. Do dziś wściekam się na sama myśl o tym.

Jak to jest, kiedy sprawuje się kontrolę, a jak, kiedy nie sprawuje się kontroli?
Ćwiczenie ma ułatwić Ci uświadomienie sobie emocji, pojawiających się, kiedy starasz się utrzymać kontrole nad sytuacją, oraz kiedy ją tracisz.
1. Przeznacz kilka minut, aby zastanowić się nad wybraną sytuacją, nad którą w większości udaje Ci się sprawować kontrolę.
2. Opisz swoje doświadczenia i towarzyszące im w związku z tą sytuacją emocje.
"Czuję, że w pełni kontroluję sytuację w pracy. Pracuję w dziale spedycyjnym. Jestem dobrze zorganizowany. Wszystko w magazynie ma swoje miejsce: komputer, etykietki / nalepki, materiały, pudelka różnych rozmiarów. Podlega mi trzech mężczyzn. Osiągnąłem już pewną rutynę i tak długo, jak postępuję zgodnie z nią, wszystko idzie gładko. Czuję, że jestem u steru. Czuję się na właściwym miejscu. Czuję się tak, jakbym mógł poradzić sobie ze wszystkim, co mnie czeka. Czuję się silny." Marek
3. Przeznacz kilka minut na to, by zastanowić się nad sytuacją, która najbardziej wymyka Ci się spod kontroli.
4. Opisz swoje doświadczenia i emocje w związku z tą sytuacją.
"Czuję, że najmniej panuję nad sytuacją, kiedy rozmawiam ze swoją żona o naszych wzajemnych stosunkach. Po prostu nie rozumiem jej. Nie lubię tego mówić, bo to utarty slogan, ale ona jest zbyt uczuciowa. Wszystko wydaje się ją niepokoić. Nigdy nie jest zadowolona. Mówi, że chce byśmy spędzali ze sobą więcej czasu, wiec uwzględniłem to nawet w moim planie zajęć. Ale ona wykorzystuje wspólnie spędzany czas na opowiadanie mi, że czuje się z jakiegoś powodu nieszczęśliwa. Podchodzi zbyt emocjonalnie do wszystkiego i skarży się, że nie zwracam uwagi na to, co mówi... Przyznaję. Czasami mój umysł błądzi gdzieś daleko. Kiedy jestem z nią czuję, że nie potrafię jej zrozumieć, i że nigdy nie będę w stanie uczynić jej szczęśliwą." Marek
5. W dalszej części ćwiczenia uzupełnij twój opis poczucia braku kontroli nad sytuacją, fantazją na temat tego, co mogłoby się wydarzyć i jak czułbyś się, gdyby sytuacja coraz bardziej wymykała Ci się spod kontroli.
"Gdyby brak kontroli utrzymywał się przez dłuższy czas, mogę wyobrazić sobie, że moja żona stawałaby się coraz bardziej rozdrażniona. Nic, co mógłbym dla niej zrobić, na pewno by jej nie zadowoliło. Zaczęłaby na mnie krzyczeć, może nawet rzucać przedmiotami i grozić odejściem. Gdyby trwało to dłużej, na pewno odeszłaby, a ja czułbym się strasznie. Czułbym, że przyczyna jej odejścia leżałaby po mojej stronie. Czułbym się samotny, odpowiedzialny i bezradny." Marek

Wiele osób w czasie wykonywania ćwiczenia odczuje ulgę, wiele - niepokój i napięcie. Niektórzy zapewne zauważą, że uporczywie starają się unikać tego ćwiczenia (szczególnie części 5, która wymaga wyobrażenia sobie nas samych w sytuacji, nad którą nie panujemy). Ludzie często skarżą się w grupach, że nie potrafią wyobrazić sobie sytuacji, która coraz bardziej wymyka im się spod kontroli, gdyż wiedzą, że nie dopuściliby do tego. Jeżeli odczuwasz pewną niechęć do tego ćwiczenia, pamiętaj, że jego celem jest lepsze zrozumienie dwóch spraw: rzeczywistych skutków Twoich wysiłków
utrzymania wszystkiego pod kontrolą, oraz uświadomienie sobie lęków, przed którymi się bronisz przez nadmierną kontrolę. Wyobrażenie sobie, co mogłoby się wydarzyć, gdyby sprawy coraz bardziej i bardziej wymykały się nam się spod kontroli, pozwoli nam rozpoznać te leki. Marek nie tylko zrozumiał, że jego dążenie do trzymania wszystkiego pod kontrolą - burzyło jego szczęście małżeńskie, ale również, że juz w dzieciństwie zapoczątkowała je walka o to, by matka nie opuściła rodziny. Jak na ironię, jego sposób bycia, polegający na zachowaniu stoickiego spokoju i łagodzeniu konfliktów, tylko pogarsza sytuację zarówno w dzieciństwie, jak i w małżeństwie. Pewnego razu Marek rozpoczął spotkanie grupy następującym wyznaniem:
"Nie mogę wprost uwierzyć, co napisałem w tym tygodniu w swoim dzienniku. Boję się, że moja żona przemieni się w moją matkę. W zadanej fantazji odczuwałem dokładnie to samo co wtedy, kiedy byłem dzieckiem. Zawsze próbowałem rozładować sytuację w domu tak, by matka nie odeszła. Zostawała na parę lat. Potem jednak sytuacja eksplodowała i matka nas opuszczała. Zawsze czułem się za to odpowiedzialny. Co robię teraz ze swoim małżeństwem? Żona w kółko mi powtarza "Nie jestem twoją matką!". Staram się ją uspokoić, ale tak naprawdę to odsuwam ją od siebie, obawiając się jej emocjonalności - tak samo traktowałem matkę!" Marek






Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^Laura
Użytkownik lokalny

Laura

Napisanych postów: 6334
Ostatni post: 2018-02-11 07:31:46



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: Krok IIII - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-15 09:50:35 | URL: #
   
Dzięki skarbie.


”Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, działajcie zaś tak jakby wszystko zależało wyłącznie od was
^marianna
Użytkownik lokalny

marianna

Napisanych postów: 5664
Ostatni post: 2013-08-24 20:56:27



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: Krok IIII - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-21 10:00:02 | URL: #
    Bardzo ulżyło mi, kiedy dowiedziałam się, że alkoholizm jest chorobą. Że można z nią żyć pod warunkiem odstawienia butelki, pracy nad sobą i swoimi zachowaniami. Te pozornie proste sprawy – były w początkowym okresie trzeźwości dla mnie dziwaczne. Przecież obracałam się w moim – dobrym środowisku, miałam swoich przyjaciół, dobrą pracę (i tu również krąg znajomych), wszystko grało oprócz tego, że „ja nie umiałam pić”, a na moje nieszczęście – pili „wszyscy”.
Zdałam sobie sprawę, że – jeżeli nie chcę pić, to wszystko, naprawdę wszystko muszę w moim życiu zmienić. Przede wszystkim zmienić środowisko, w którym się obracałam.
Początkowo było mi wstyd, że tak nisko upadłam, iż muszę chodzić „o klubu AA”… co powiedzą znajomi…
Jednak SZCZERA CHĘĆ ZAPRZESTANIA PICIA była tak wielka, że zostawiłam całe moje poprzednie życie z jego bagnistym balastem, i zatrzasnęłam drzwi. Nie zostawiłam żadnych „furteczek” . Teraz, po kilku latach wiem, że to była jedynie słuszna decyzja – nie zostawiać sobie żadnych furtek.
Po kilku miesiącach trzeźwości uwierzyłam, że mogę nie pić. Grupa zaczęła spełniać ogromną rolę w moim nowym życiu, stała się moją Siłą Wyższą – zrozumiałam, że dzięki Grupie staję się powoli innym człowiekiem. W domu byłam wyśmiewana, poniżana, wstydziłam się w pracy, przed dziećmi, ukrywałam „kaca”, … i kombinowałam, jak zorganizować coś, aby wypić. Tak, tak, cały mój świat przesłoniła butelka. Zniszczyła uczucia do bliskich, mój system wartości, moją radość życia – czułam się nikim.
Nic dziwnego, że na Grupie poczułam się lepiej – nikt nie pytał się o nic, nie dziwił się, nie był lepszy (to ja w duchu myślałam, że „ze mną nie było tak źle”, każdy mnie rozumiał, i ja rozumiałam innych.
Myślę, że od początku instynktownie zawierzyłam Grupie - tam czułam się dobrze. Nauczyłam się słuchać, rozumieć, myśleć. Codziennie chodziłam do klubu, nawet jak nie było tego dnia mitingu. Włączyłam się aktywnie w życie wspólnoty – i to zadziałało, naprawdę zadziałało – jestem trzeźwa, jestem trzeźwa, po raz pierwszy od stu lat (jak mówi nasza piosenka).
Przeszłam szczeble służby od skarbnika, rzecznika grupy, sekretarza Intergrupy, do prezesa klubu. Ta służba umocniła mnie, upewniła co do słuszności mojej życiowej drogi. Będąc rzecznikiem Grupy przygotowywałam tematy mitingu (jak było trzeba), czytałam, czytałam, i jeszcze raz czytałam. Starałam się zrozumieć mechanizm choroby, aby wiedzieć, czego unikać. Trzeźwieję trzynasty rok, i każdy dzień napełnia mnie radością, na nowo odkrywam świat. Może to brzmi górnolotnie, ale tak jest.

POWIERZYŁAM SIĘ GRUPIE, CZYLI DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI, POSTAWIONEMU PRZEDE MNĄ PRZEZ BOGA I TO URATOWAŁO MI ŻYCIE.

Po latach doświadczenia w trzeźwości wiem, że jestem szczęśliwa
Ważne jest aby oddzielić religię od duchowości. Tego też nauczyłam się, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Moja wizja Boga idzie w parze z moim duchowym wnętrzem, ale to są dwie równoległe proste, idą w jedną stronę, ale osobno, nie zakłócając siebie nawzajem.
Taka jest moja refleksja na temat Trzeciego Kroku.



Na to dane mi są oczy, bym zauważała innych. Uszy, bym ich słyszała. Nogi, bym do nich spieszyła. Ręce, bym ich podtrzymywała. Serce, bym ich kochała.
^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: Krok IIII - Pozwolę, aby mi pomogli Odpowiedz
2010-03-22 12:38:19 | URL: #
   
Dziękuję dziewczyny za Wasze wypowiedzi
Ja cały czas się szykuję


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



Wyświetlam 34 wiadomości na 4 stronach [ 1 2 3 4 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102496 wiadomości w 2605 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się