Logo  
Menu
- Odpowiedz
- Spis wątków
- Napisz nowy wątek
- Spis kategorii
- Szukaj
- Zaloguj się
- Przypomnij mi moje hasło!
- Zarejestruj się
- tenjaras.pl

 
Wszyscy tu jesteśmy, ponieważ nam wszystkim czegoś brakuje.
Administratorzy i moderatorzy tego forum podejmą starania mające na celu utrzymanie porządku, usuwania wszelkich materiałów
uznawanych za obraźliwe, niezgodne z prawem, oraz nie pozostające w zgodzie z celem tego forum.
Takie wpisy będą usuwane bez ostrzeżenia, a wobec autorów naruszających prawo mogą być podjęte procedury prawne.
Na forum każdy ma prawo do własnego tematu, w którym będzie pisał o swoich doświadczeniach.
Administratorzy i moderatorzy mają obowiązek zadbania o poczucie bezpieczeństwa na forum.
W odpowiedziach piszemy na temat. Nie krytykujemy i nie oceniamy innych, nie udzielamy rad,
piszemy tylko o własnych doświadczeniach, poglądach i przeżyciach w sytuacjach podobnych do
przedstawionych przez innego uczestnika forum.
Miejmy na uwadze, że administratorzy i moderatorzy nie są w stanie weryfikować każdego wpisu,
oraz nie sprawują nad wpisami stałego nadzoru i nie odpowiadają za ich treść.
Nie gwarantują też prawdziwości, czy aktualności zamieszczanych tu informacji.
Wpisy kreują wizerunek poszczególnych użytkowników, niekoniecznie zaś wizerunek całego forum dyskusyjnego.



Forum u Jarasa » Rozmowy na temat » Mój alkoholizm »
Ostatnia wiadomość w wątku: 2017-04-09 22:36:13 napisana przez ^oleander
Pokaż ostatnią wiadomość

Wyświetlam 234 wiadomości na 24 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 24 >>>]
^oleander
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 58
Ostatni post: 2017-04-10 22:42:48



Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
1. Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-29 11:26:37 | URL: #
    Witam wszystkich!
Niedzielny poranek nieodłącznie wiąże się u mnie z kacem i przecieraniem ledwo widzących oczu. Dla Was to przeszłość. Podczytuję to forum od jakiegoś czasu. Czytam też mnóstwo książek o alkoholu - od Osiatyńskiego przez szmiry typu easyway Allena Carra po pamiętniki pijących kobiet takich jak Caroline Knapp czy Ann Dowsett Johnstone. Przegadałam sobie w głowie temat. Ale to w niczym nie pomaga, o czym pewnie wiecie. Zadziwia mnie to, jak nieskuteczna jest wiedza w tym przypadku.
Mam 32 lata, piję regularnie od może 12. Wpadłam jak śliwka w kompot na studiach. Jedynym moim okresem dłuższej abstynencji był pobyt w szpitalu i rekonwalescencja - około 40 dni trzeźwej euforii, po których nastąpił upadek, taki jak efekt jo-jo, którego doświadczają odchudzający się bez głowy. Dobrze funkcjonuję w pracy. W dni powszednie nie przekraczam dawki 4 piw na wieczór czy butelki wina. W dzień jestem trzeźwa od rana - tak mnie przynajmniej upewnia wirtualny alkomat. Nie mam rodziny, więc nie wyładowuję na nikim agresji i nie niszczę nikomu życia. Ale mam kłopoty finansowe, bo wybieram drogie alkohole, i sypie mi się zdrowie. Żłopanie tego syfu mam już chyba wymalowane na twarzy, choć dbam o odpowiednie odżywianie się i makijaż z całym zestawem korektorów.
Nie wiem, co dalej. Jaką drogę ma wybrać taka osoba jak ja - nie wierzę w psychoterapie, terapie, AA, grupy wsparcia itd. Chcę to zrobić sama. Ale wiem, że dla większości z Was to absurd. Znam prywatnie kilkoro terapeutów i nie mam o nich dobrego zdania. Szczerze mówiąc, uważam ich za idiotów. Moje kiepskie mniemanie o czyjejś inteligencji bardzo zawęża mi drogę leczenia.
Nie ma we mnie poczucia winy przez to, że wpadłam w alkoholowy potrzask. Mam wrażnie, że tak się stać musiało - pochodzę z alkoholowej rodziny, mam to w genach, po odejściu z domu od razu wpadłam w alkoholwe środowisko akademika, miałam pijącego chłopaka, z którym na przestrzeni lat nie przespałam się pewnie ani razu na trzeźwo. Tak, jakbym urodziła się z nałogiem, który tylko oczekał na odpowiedni moment, by eksplodować. Może to mój demon, którego mam do końca życia trzymać na smyczy i racjonalizować, ale i tak będzie mnie prześladować. Wydaje mi się, że nie jestem typem dotykającym dna, o którym mówi się, że jest początkiem walki z nałogiem.
Chciałam to komuś napisać.


^Laura
Użytkownik lokalny

Laura

Napisanych postów: 6334
Ostatni post: 2018-02-11 07:31:46



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
2. RE: Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-29 13:00:17 | URL: #
    Witaj Oleander.
"Niesamowite" jak masz na wszystkie własne pytania z mety odpowiedzi
I w tym akurat jest największy problem, bo jeśli nie ma miejsca na nowe, nie ma miejsca by słuchać, nie ma miejsca by zastapić stare...to nie ma szans na wciśnięcie choć odrobiny prawdy zastepując racjonalizowaniem, usprawiedliwianiem, pokazaniem światełka w tunelu, ofiarowaniem pomocy.
A test na alkoholizm zrobiłaś? Czy dostepny w internecie, czy własnie u terapeuty uzależnień?

A teraz na spokojnie. Choroba alkoholowa to taki ewenement, że sam zainteresowany dopuszcza na końcu do siebie tę myśl, choćby poniósł największe straty, choćby wszyscy o tym mówili, pokazywali. I nie o wiarę w tym wypadku chodzi a o fakty. Terapia pomaga zobaczyc straty, pomaga uświadomić sobie czym alkoholizm jest, czym jest uzaleznienie, jak na własnej skórze funkcjonują mechanizmy uzależnienia, czym jest nałogowe regulowanie uczuć...
I w teorii to zapewne wiesz, natomiast pozwolić sobie na przejście tego z samym sobą, odważyć się stanąć w prawdzie o sobie, uzmysłowić sobie własną słabość, bezsilność, zobaczyć że nie walka, ani wiedza sama w sobie, ani racja, ani siła...jest ratunkiem to właśnie pokora wobec tego z czym wygrać nie można.

Ja osobiście znam kilka przypadków osób które same abstynują, ale nie zazdroszczę. Oprócz tego że nie piją alkoholu nic w ich życiu się nie zmieniło, jedynie co ich trzyma to tzw. dupościsk i strach.
Zmiana Oleander dotyczy postawy z NIE na TAK. Dopóki to NIE jest motorem działania bądź nie przyjmowania pomocy dopóty będziesz się sama męczyć jak do teraz.


”Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, działajcie zaś tak jakby wszystko zależało wyłącznie od was
^malagosia7133
Użytkownik lokalny

malagosia7133

Napisanych postów: 12365
Ostatni post: 2016-12-31 09:30:03
GG: 9844692



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
3. RE: Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-29 13:26:48 | URL: #
    Witam...dobrze że podczytujesz forum,książki..no ale ...pijesz nadal...czyli to za mało...wydaje mi się że to poczucie winy to w tobie jest choć odpowiedz jest inna no bo z rodziny alkoholowej itp itd...

cyt;..Nie wiem, co dalej. Jaką drogę ma wybrać taka osoba jak ja - nie wierzę w psychoterapie, terapie, AA, grupy wsparcia itd. Chcę to zrobić sama.


a to niby dlaczego taki opór???? przed grupa terapią psychoterapią grupa wsparcia itp itd

sama słonko to ty pijesz...



sądzę ze warto iśc do Podarni zając się terapia i wyprostowac zbyt pewne mysli któe i tak nadal pchają ciebie do picia dając wciąż przyzwolenie warto poznac co pcha do picia z czym sobie nie radzisz... warto dokonac wyboru sądzę ze kroki sa czynione sam fakt przybycia na forum no ale to za mało..ale ufam że rozmowa z dziewczynami cos wniesie i w duszy zostanie

(2015-03-29 13:29:44) Wiadomość została zmodyfikowana
^mall22
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 1209
Ostatni post: 2017-07-09 12:01:24
GG: 12044173



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
4. RE: Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-29 17:59:58 | URL: #
    Witaj Oleander

> kłopoty finansowe, bo wybieram drogie alkohole, i
> sypie mi się zdrowie. Żłopanie tego syfu mam już
> chyba wymalowane na twarzy, choć dbam o
> odpowiednie odżywianie się i makijaż z całym
> zestawem korektorów.
> Nie wiem, co dalej. Jaką drogę ma wybrać taka
> osoba jak ja - nie wierzę w psychoterapie,
> terapie, AA, grupy wsparcia itd. Chcę to zrobić
> sama. Ale wiem, że dla większości z Was to
> absurd. Znam prywatnie kilkoro terapeutów i nie
> mam o nich dobrego zdania. Szczerze mówiąc,
> uważam ich za idiotów.
Kłopoty finansowe i zdrowotne już dają o sobie znać czy to nie powód żeby coś zmienić? Znam faceta,który bez terapii nie pije już 10 lat,ale najpierw dużo dowiadywał się o chorobie. Z tymi terapeutami to różnie bywa,sama tworzyłam związek z trzeźwym alkoholikiem przez parę lat, ale wrócił do picia i w efekcie zapił się na śmierć.
Mam wrażnie, że tak się
> stać musiało - pochodzę z alkoholowej rodziny,
> mam to w genach,
Ja też pochodzę z rodziny alkoholowej i mój brat,ale jakoś nie mamy tego w genach.Zawsze chcieliśmy żyć inaczej niż nasi rodzice i do tego dążyliśmy.Żyjemy normalnie,nie jesteśmy abstynentami ani uzależnionymi.
> Tak, jakbym urodziła się z nałogiem, który tylko
> oczekał na odpowiedni moment, by eksplodować.
Myślę, że do tego żeby eksplodował trzeba mu stwarzać odpowiednie warunki.
Moja mama nie pochodziła z rodziny alkoholowej,a mimo wszystko zapiła się na śmierć.
> Chciałam to komuś napisać.
I bardzo dobrze,że napisałaś.Czytaj może znajdziesz coś co akurat tobie pomoże. Każdy jest inny i na każdego działa inny sposób.
Jesteś młoda i masz szansę zmienić swoje życie, bo naprawdę pijesz dużo. Alkohol wyniszcza organy wewnętrzne, ale i wygląd. Tylko niestety wytrzeźwieć musisz chcieć ty sama, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi. Jest to podstępna choroba,która nie leczona prowadzi do śmierci. Decyzja należy do Ciebie.
Pozdrawiam cieplutko

^RoyalEntfield
Użytkownik lokalny

RoyalEntfield

Napisanych postów: 1126
Ostatni post: 2017-01-01 18:59:59



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
5. RE: Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-29 20:54:17 | URL: #
    Jesteś tu, znaczy Oleanderku postrzegasz picie jako problem, coś Ci w nim przeszkadza Dobry początek i pisz jak najwięcej



Rita Marie Robinson:„Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie”
^oleander
Użytkownik lokalny

Napisanych postów: 58
Ostatni post: 2017-04-10 22:42:48



Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
6. RE: Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-29 21:13:42 | URL: #
    ^RoyalEntfield napisaďż˝/a:
> Jesteś tu, znaczy Oleanderku postrzegasz picie
> jako problem, coś Ci w nim przeszkadza Dobry
> początek i pisz jak najwięcej
>


Od lat już postrzegam to jako problem. Przeżywam katusze skacowana w pracy, źle śpię, mam poczucie zmarnowanego czasu, zanik mięśni, bo zamiast ćwiczyć, ruszać się i coś robić, siedzę z piwem przed komputerem. Idiotycznie się czuję wynosząc butelki z obsesją, by nie dzwoniły na cały blok. A potem stoję przy tych idiotycznych pojemniakch do segregacji śmieci, a tam nie bata, żeby dyskretnie pozbyć się szkła. Myślę o zapachu, który w moim przypadku pewnie bardziej zwraca uwagę otoczenia niż w sytuacji, gdyby wydzielał go jakiś facet.
Nie znam innej kobiety, która by piła z taką regularnością jak ja, czyli praktycznie codziennie. Nie mam żadnych oporów, by przyznać się do alkoholizmu przed sobą. Przed światem raczej ukrywam na tyle, na ile potrafię, by nie stracić pracy i poczucia stabilizacji. Ale ta prowizorka może kiedyś runąć.
Czytam Was wszystkie. Wiem, że problemem jest moje bycie na NIE. Brak poczucia, że ktokolwiek mógłby mi pomóc i muszę wszystko zrobić sama, w domowym zaciszu.

^RoyalEntfield
Użytkownik lokalny

RoyalEntfield

Napisanych postów: 1126
Ostatni post: 2017-01-01 18:59:59



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
7. RE: Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-29 22:30:59 | URL: #
    No to jak nie znałaś takiej kobiety, to już znasz Ja potrafiłam wynosić butelki po wódce do ulicznych koszy na śmiecie, owinięte w reklamówki. Też można. Nic z tego co napisałaś nie jest mi obce, poza tym, że ja piłam mocne alkohole. Znam to doskonale. Zaczynałam w podobnym wieku, a piłam tyle ile Ty masz teraz lat Ośmielam się dlatego z całym naciskiem stwierdzić, że warto przestać Nigdy nie czułam się z sobą tak dobrze, jak teraz. Wiele demonów, które straszyły mnie przez całe życie odeszło a ja nawet siebie polubiłam. Ale dojść do tego można krok po kroku, etap po etapie. Żadna książkowa wiedza tego nie załatwi. Dlatego zachęcam Cię do pozostawania tutaj nawet jeśli poczujesz bunt. Pogodnego trzeźwego wieczorka i poranka bez kaca życzę Lilka


Rita Marie Robinson:„Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie”
^ogniszka
Użytkownik lokalny

ogniszka

Napisanych postów: 2258
Ostatni post: 2017-11-23 09:31:56



Napisz e-mail do autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
8. RE: Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-30 11:12:05 | URL: #
    Cześć

Mnie bardzo pomaga, jak odnajduję w tym, co inni piszą, co mówią o sobie, takie podobieństwo, że ja też tak mam, też tak czuję! Ja też tak myślę, że urodziłam się alkoholiczką po prostu nie wiedziałabym nawet o tym, gdybym nie piła nigdy alkoholu. Wczoraj uśmiechnęłam się, gdy koleżanka tak powiedziała też na mityngu i gdy Ty to napisałaś.

Po co być samej, jak potrzebujemy drugiego człowieka? Potrzebujemy siebie nawzajem?

Pozdrawiam cieplutko. Agnieszka.





^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
9. RE: Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-30 11:12:55 | URL: #
   
Witaj oleander
Zanim poczytam co dziewczyny Ci napisały odniosę się do Twoich słów ponieważ wzbudziły we mnie sporo autorefleksji o czasie gdy byłam w podobnym do Twojego położeniu. Pamięć o moim życiu jest żywa, bo przepracowana i pozbawiona złudzeń. Bez problemu mogę przenieść się w dowolny jego czas i przyjrzeć się sobie. To najcudowniejszy rodzaj wolności. Nie był on z pewnością możliwy w czasie gdy w nałogu tkwiłam. Napiszę więcej, to się zwyczajnie wykluczało

Przegadałam sobie w głowie temat. Ale to w niczym nie pomaga, o czym pewnie wiecie. Zadziwia mnie to, jak nieskuteczna jest wiedza w tym przypadku.

To najzwyklejszy konflikt interesów.
Cały intelekt i emocje dążą do racjonalizowania nałogu, więc wiedza o tym jak się z niego wydobyć jest poza naszą percepcją. Ja co prawa nie czytałam książek na temat alkoholizmu, ale ilekroć się z jakąś wiedzą konfrontowałam, to zawsze tylko po to, żeby ją odrzucić, jako coś mnie nie dotyczącego. Nie rzadko wykpić. Pamiętam jak dwie bliskie mi osoby nie pijące już opowiadały swoje przygody z alkoholem, z terapią, z abstynencją i jak wiele wysiłku wkładałam w to, aby tego zwyczajnie nie brać do siebie. Oni tak, oni alkoholicy, biedni, durni, smutni, ale ja? ja to coś zupełnie innego. Rzecz jasna rozgrywało się to tylko w mojej głowie. Im okazywałam zrozumienie, współczucie, żal, że nie mogą już żyć normalnie. Dziś mam też doświadczenie drugiej strony, i często myślę o tym jaka musiałam być w ich oczach żałosna, bo oni wprost uważali, że mam problem z alkoholem. W końcu byli jak krople drążące skałę. Dziś mam cały ogląd tych sytuacji. Widzę jaka byłam biedna, a oni jacy rozumiejący choć wobec mnie bezsilni.

Żłopanie tego syfu mam już chyba wymalowane na twarzy, choć dbam o odpowiednie odżywianie się i makijaż z całym zestawem korektorów.

Nie chyba. Na pewno.
Podjechaliśmy pod Kościół na mityng.
Gdy zbliżaliśmy się już do niego, zauważyłam spacerującą dość daleko kobietę. Byłam pewna, że jest "nasza" właśnie z powodu jej twarzy.
Spuchnięta, sina, zamalowana z oczami chcącymi coś ukryć. Gdy weszliśmy do środka, ona też się pojawiła. I fajnie. Jej wypowiedź była identyczna z twoim wpisem. Nie jest ze mną tak źle. Minimalizacja i koloryzowanie. Ja wiem, że do takiej osoby nie mam dostępu, bo do mnie też nie było. Rodzina ją prosiła, a ona przyszła, żeby sobie udowodnić jak bardzo rodzina się myli. Drugi raz jej nie widziałam...

Nie wiem, co dalej. Jaką drogę ma wybrać taka osoba jak ja - nie wierzę w psychoterapie, terapie, AA, grupy wsparcia itd. Chcę to zrobić sama. Ale wiem, że dla większości z Was to absurd. Znam prywatnie kilkoro terapeutów i nie mam o nich dobrego zdania. Szczerze mówiąc, uważam ich za idiotów. Moje kiepskie mniemanie o czyjejś inteligencji bardzo zawęża mi drogę leczenia.

Też uważałam siebie za osobę o niezwykłej inteligencji. Większość ludzi traktowałam jak idiotów, zwłaszcza tych, którzy sobie z życiem radzili. To się w moim słowniku nazywa PYCHA. Oczywiście nadal jestem inteligentna, a jednak nie ma ludzi, których bym idiotami nazwała. Co się zmieniło? inteligencja to dar, a jednocześnie narzędzie które zaczęłam inaczej używać, niż w nałogu. Zgodnie z jej przeznaczeniem. Pisałam już nie raz, że zaczęłam ludzi słyszeć i było mi zwyczajnie wstyd, że jakiś budowlaniec ma więcej życiowej mądrości ode mnie. Inteligencja przez wiele lat działała na moją szkodę w dodatku bardzo dokuczliwą. Upośledzał mnie społecznie, psychicznie, emocjonalnie i duchowo. Byłam inteligentna, oczytana i wiodłam nędzny żywot. Teraz jest zupełnie inaczej, bo korzystam z inteligencji w innym celu. To trochę tak jak z nożem. Możesz nim posmarować chleb, przekroić bułkę, wyrzeźbić figurkę. Możesz też nim kogoś zabić...

pochodzę z alkoholowej rodziny, mam to w genach

Często o tym myślałam i sama tak twierdziłam. Jednak im dalej odchodziłam od piekła nałogu, tym więcej dostrzegałam. Moi dziadkowi z obydwu stron z pewnością nie byli alkoholikami. Tata od młodości podpierał się piwem, ale miał bardzo długie okresy abstynencji. Obowiązki rodzinne, zawodowe, społeczne. Moi rodzice byli ludźmi sukcesu.
W czasie gdy przychodziliśmy na świat, wiedli bardzo dobre życie. Nałóg dopadł ich późno.
Tatę trochę wcześniej niż Mamę. Geny nie mają tu nic do rzeczy. To raczej sposób radzenia sobie z życiem, przejmujemy od rodziców. Skoro oni odstresowali się pijąc, my też to robimy. Jeśli chodzi o sam nałóg, to ja też od samego początku, pierwszego kontaktu z alkoholem traciłam wszelkie bariery i piłam go pomimo wiedzy i doświadczania, że robi mi ogromną krzywdę. Intelekt służył mi idealnie, aby ten fakt, przez lata racjonalizować.

Wydaje mi się, że nie jestem typem dotykającym dna, o którym mówi się, że jest początkiem walki z nałogiem.

Dobrze, że użyłaś terminu,wydaje mi się gdybyś była tego pewna, całe moje pisanie nie miałoby sensu
Dno to bardzo indywidualna sprawa.
Moim dnem, były wystraszone oczy mojej córki.
To wszystko co miało miejsce do tej chwili, było przeze mnie wyparte. Długo nie byłam w stanie stanąć w prawdzie na temat siebie i swojego z alkoholem upadku. Dziś i ty nie jesteś w stanie tego uczciwie ocenić. Aby to zrobić potrzebne są konkretne decyzje. W obliczu tego nic, a nic nie dziwi mnie, Twoja nie wiara w psychoterapie, terapie, AA, grupy wsparcia. Nie może być inaczej.
Ze swojej strony mogę napisać, że nic bym w sobie nie zrozumiała, ani nie uleczyła, zmieniła, gdybym po pomoc nie poszła.
Sama z sobą funkcjonowałam całe życie.
Nieświadoma tak wielu rzeczy.
Nie wyszłam na tym dobrze.
Wyszłam na tym bardzo źle.
Miałam siebie i swojego zosiosamostwa dość.
I za to właśnie jestem sobie najbardziej wdzięczna.

Szkoda życia na powielanie ciągle tych samych błędów. Szkoda!


Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



^ela_102
Moderator

ela_102

Napisanych postów: 11102
Ostatni post: 2018-02-12 09:49:47
GG: 7471670



Napisz e-mail do autora Odwiedź stronę domową autora Napisz prywatna wiadomosc do tego autora
10. RE: Mój alkoholizm Odpowiedz
2015-03-30 11:41:19 | URL: #
   
Teraz przeczytałam cały wątek.
Tutaj masz przykład osobistego zagubienia.
W pierwszym wpisie twierdzisz:

Dobrze funkcjonuję w pracy.

w drugim temu zaprzeczasz:

Przeżywam katusze skacowana w pracy.

Jestem alkoholiczką.
Dobrze te zagubienia znam.
Bywało, że już się do czegoś przyznałam, po to tylko by za chwilę temu zaprzeczyć i w dodatku być do tego święcie przekonaną.
Właśnie tego typu sytuacje spowodowały, że całkowicie przestałam sobie ufać, na jakiś czas. To okazało się zbawienne. Dziś sobie ufam, bo już siebie nie okłamuję.




Rozmowa ze mną - Alkoholizm Kobiet
Moja strona - Prostownia



Wyświetlam 234 wiadomości na 24 stronach [ 1 2 3 4 5 6 ... 24 >>>]


Użytkownik: Gość
Status: Niezalogowany

Statystyki
Na forum jest 1 użytkowników. W tym: 0 zalogowanych, 1 gości
Na forum znajduje się 102496 wiadomości w 2605 wątkach.

:: Odpowiedz :: Spis wątków :: Napisz nowy wątek :: Spis kategorii :: Szukaj :: Zaloguj się :: Przypomnij mi moje hasło! - Zarejestruj się