ano fakt;o)
nie pomyślałam o tym... co racja to racja :o) ale dobra, dobra, co ja robię???! przeciez pisać tu już miałam skończyć...!;o)))
te sceny i rzeczywistość ;)
~madzieńka~, nie masz za co dziękować :) Rzeczywiście, może lepiej skończyć ten temat, tak będzie bezpieczniej, bo jeszcze ktos tu kogoś oskarży o deprawowanie dzieci :P Ale dodam coś jeszcze - wyobraź sobie Thorntona i Berry kręcących "scenę łózkową", a wokoło nich masę sprzętu filmowego, kamery, mikrofony, ekipę "Monster's Ball" gapiącą się na nich, reżyser krzyczy "Przesuń tę nogę, wychodzi z kadru! Billy, przyłóż się!!", jakiś facet stoi im nad głową i oświetla ich wielką lampą, ktoś inny wertuje skrypt, żeby sprawdzić, co ma być dalej... dzięki, ale jak dla mnie w takich warunkach nie ma miejsca na intymność i chęć zbliżenia się nawet do Halle Berry :)
o to, o to
chodziło dokładnie o to;o) swoją drogą to ciekawe jak ten koleś musiał się powstrzymywać...leżała na nim taka ostra panienka a on mógł sobie co najwyżej podotykać..:o) heheh, dobre i to;o) ale może skończę już temat, bo nie wiadomo kto to czyta...;o) dzięki za odpowiedź:o)
aktorska miłość
~madzieńka~, sądzę, że była to tylko gra, na pewno nie doszło między Thorntonem a Berry do zbliżenia (jeśli chodzi Ci o scenę czysto fizycznej miłości). Aktorzy umieją nie takie rzeczy zagrać, żeby wyglądało to bardzo realistycznie. Ale może źle zrozumiałam Twoje pytanie i nie o to Ci chodziło...?
obejrzałam:o)
szczerze mówiąc to wolę Patriotę;o) ale filmik podobał mi się, podzielam też Twoje zdanie,Beatko, że Heath zagrał rewelacyjnie i musze przyznać, że osławiona scena śmierci wyszła mu świetnie(!).jednakże mam pytanko związane ze sceną miłości ojca Sonny'ego z Hallie, która nie daje mi spokoju(ta scena;o)) czy oni się NAPRAWDĘ kochali, czy to jakoś sprytnie wymyślili, żeby to tylko tak wyglądało...???
Różne opinie...
~madzieńka~, dzięki za wpis :) Co do opinii na temat "Czekając na wyrok"... to ja mam do tego filmu spory sentyment i nie uważam go za produkcję słabą czy nudną. Po prostu jest to film, który prawie mi umknął, za nic nie mogłam trafić na repertuar z jego uwzględnieniem, a byłam nastawiona, że muszę koniecznie zobaczyć to w kinie. Domyślałam się, że film będzie z typu dosyć poważnych, bez błyskawicznej akcji... bałam się też, że po śmierci Ledgera film dla mnie się zakończy i będę tylko czekała na napisy końcowe. Spotkało mnie pozytywne zaskoczenie - Ledger zagrał REWELACYJNIE, mimo szybkiej śmierci stworzył świetną postać, a cały film po prostu mnie zauroczył. Mimo tego nie ciągnie mnie, aby obejrzeć "Czekając na wyrok" na komputerze, chociaż mam płytkę... wiztya w kinie w zupełności mi wystaczyła. Myślę, że teraz film nie spodobałby mi się aż tak bardzo (nie te warunki) i wolę zatrzymać sobie wrażenie z sali kinowej. Są gusta i gusta - ja także spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami, ale jak dla mnie film jest całkiem dobry, a rola Ledgera - jak do tej pory moja ulubiona.
mój komentarz
filmu jak narazie jeszcze nie widziałam, ale słyszałam komentarze typu, że film jest nudny, z góry zaplanowany...podobno hallie znajduje w pudle "przypadkowo"jakiś list, później "przypadkowo" podchodzi do szawki i "przypadkowo" znajduje jakieś tam rysunki...no nie wiem.a, i słyszałam też że podczas pierwszej sceny w kinie wyczuwalne było napięcie między siedzącymi obok siebie ludźmi...hmmm...ale i tak film obejrzę (ale sama i na spokojnie).może pójdę dziś wypożyczyć vhs???jak obejrzę to jeszcze raz tu wpadnę;o)
nie jestem sama
no to widze ze nie jestem sama :D ten film obejzalam dopiero niedawno (czytaj - pare dni temu) i szczerze mowiac nie podobal mi sie ;( podobala mi sie gra Halle berry (chociaz wg mnie nie powinna dostac Oscara) no i ofkors Ledgera :) wiedzialam ze w tym filmie zginie ale nie sadzilam ze w tak drastyczny sposob (chlip chlip! ;( ) nie podobala mi sie za to gra Billy Boba Thortona. Wg mnie zagral tak jakos ... sztucznie :) co do pierwszej sceny z Heath'em.. hmmm... podobnie... troche sie usmialam :P pozdrowionka! :)
a propo seksu...
To ja tez się wypowiem - ta scena była jedną z ciekawszych w filmie. Mówię o tej z Heathem, oczywiście. Mi się nagle zachciało strasznie śmiać ;>>> To tyle jeśli chodzi o rozrywkę w tym "dziele", bo mi się ten film nie podobał...
Heath - Sonny
Cieszę się, że kolejna osoba zaczyna udzielać się na stronie :) Dziękuję Ci za wpisy i zachęcam do wypowiadania się na temat Heath'a i filmów z jego udziałem! (to sie tyczy każdego, kto tu zagląda :))
Zmiana tematu - "Czekając na wyrok" i rola Heath'a. Film nie jest może genialny, ale nie tak oklepany, jak inne Hollywoodzkie produkcje. Mi tam się podobał. Heath zagrał rewelacyjnie - doskonale pokazał, że w głębi duszy jest wrażliwym, nieszczęśliwym chłopakiem, który nie z własnej woli pracuje przy egzekucjach. Scena jego śmierci... oglądałam film tylko 2 razy, ale do dziś mam w pamięci te obrazy - kłótnię z ojcem, bijatykę, strzał w pierś. To naprawdę może zaszokować.
Ostatnia sprawa, może nie tak ważna, ale nie mogę sobie darować ;P "Pierwsza scena Sonny'ego" :))) Jesteś już drugą osobą, która porusza ten temat - coś w tym musi być :) Jak dla mnie to był seks jak seks... nic nadzwyczajnego ;)
« Starsze  
Dodaj komentarz

Komentator jest obsługiwany przez serwis
free4web - Darmowe narzędzia dla webmasterów.