;D
Wierzę w naszych tłumaczy - najbardziej nieadekwatny do treści filmu tytuł wciąż przed nimi ;)))))
tytuł - ciąg dalszy
Wiadomo od dawna, że nasi "kochani" tłumacze umieją przewrócić do góry nogami nawet najłatwiejszy tytuł... powinnam być przyzwyczajona do ich awangardy, jednak czasami naprawdę mnie zadziwiają, chcą stworzyć coś oryginalnego, doskonale pasującego do filmu, a niekiedy zawalają sprawę... przykro, ale tak jest (oczywiście nie zawsze). Co do artykułu w "Filmie" - zajrzę na pewno :) I jeszcze jedno... jak tak się teraz zastanowiłam nad polskim tytułem "The Sin Eater", doszłam do wniosku, że właściwie to nie ma na co narzekać (czyli troszkę przesadziłam przy pierwszym wpisie :P) - w końcu mogło być gorzej ;)
tytuł...
Nie, to nie jest obłęd ;D Raczej odwaga, zwłaszcza, że wiedział, co mu za to grozi ;>>> A takie np. "10 things I hate about you"? Ja wiem, że to od "Poskromienia złośnicy", ale jak tytuł jest taki, to niech się tego trzymają... Zresztą - co do genialnych tłumaczeń, to polecam artykuł z bodajże czerwcowego numeru "Filmu" - jest co czytać ;DDDDDDD
tytuł tytułowi nierówny ;)
Twoim zdaniem giermek, który podaje się za szlachcica, oszukuje arystokrację i ryzykuje życiem aby pobawić się w rycerza nie jest obłędny? ;P Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu? :) Co do tytułu filmu - oczywiście, wolałabym, aby w polskiej wersji brzmiał "Opowieść rycerska" czy "Opowieść rycerza" (nie wiem, które tłumaczenie jest dosłowne), ale "Obłędny rycerz" nie wygląda jeszcze tak źle... moim zdaniem szczyt osiągnęli tłumacze "Monster's Ball" - może nie znam dokładnie angielskiego, ale jakbym nie kombinowała, nie wychodzi mi "Czekając na wyrok", a "Bal Potwora". Zwłaszcza, że w filmie sprawa jest dokładnie wytłumaczona i każdy by zrozumiał, dlaczego film nosi taki, a nie inny tytuł.
...
No tak, tylko że to jest poprawne tłumaczenie tytułu. Wolę taki niż w ogóle nie związany z filmem. Bo wątpię, żeby ktoś zobaczył jakiś obłęd u Williama w "A knight's tale"...
Polski tytuł
Jak dla mnie polski tytuł jest... jakby to delikatnie określić... nieciekawy. Słysząc "Pożeracz grzechów" przychodzi mi na myśl jakiś kiepski, płytki horror sprzed 50 lat - ale może się czepiam :)
Dodaj komentarz

Komentator jest obsługiwany przez serwis
free4web - Darmowe narzędzia dla webmasterów.